Bereza o „filmach Mindicza”: „Szyło i Werbycki też byli częścią tego systemu”
Byłego wysokiego rangą funkcjonariusza SBU Artema Szyło oraz byłego zastępcę prokuratora generalnego Dmytra Werbyckiego powiązano ze schematami wpływu, które pojawiają się na tzw. „taśmach Mindycza”. Poinformowano o tym we wpisie polityka Borysława Berezy, opublikowanym na tle nowych dyskusji wokół nagrań, na których pojawiają się nazwiska urzędników, biznesmenów oraz rozmowy o decyzjach kadrowych w strukturach państwowych.
Polityk twierdzi, że Szyło i Werbycki „aktywnie uczestniczyli” w schematach związanych z wpływem na instytucje państwowe oraz sektor finansowy.
„Szyło to były wysoko postawiony funkcjonariusz SBU, którego próbowano ukryć przed opinią publiczną gdzieś na terenach przyfrontowych, a Werbycki to były zastępca prokuratora generalnego, którego dziennikarze i NAZK przyłapali na nielegalnym wzbogaceniu” — czytamy w tekście.
We wpisie zaznaczono również, że obaj figuranci znajdują się obecnie w polu zainteresowania NABU. Autor stawia pytanie, czy sprawy zakończą się wyrokami, czy też figurantom ponownie uda się uniknąć odpowiedzialności.
Szczególną uwagę w publikacji poświęcono „Sens Bankowi” oraz historii związanej z „iBox Bankiem”. Autor sugeruje, że po wycofaniu „iBox Banku” z rynku państwowy „Sens Bank” mógł stać się kluczową platformą finansową dla osób powiązanych z Tymurem Mindyczem.
W tekście wspomniano również działalność Tymczasowej Komisji Śledczej Rady Najwyższej, badającej możliwy wpływ nieformalnych grup na państwowe banki, zamówienia publiczne oraz decyzje kadrowe.
Autor porównuje skalę możliwych schematów do fabuły włoskiego serialu „La Piovra”, w którym zorganizowana grupa kontroluje procesy państwowe poprzez polityczne i finansowe powiązania.
„Nagrania rozmów, na których omawia się mianowanie ‘swoich’ ludzi do rady nadzorczej państwowego banku — to wyrok. To szczegóły wskazujące na systemową korupcję w czasie wojny” — napisano we wpisie.
Na razie nie ma oficjalnych komentarzy Artema Szyło, Dmytra Werbyckiego ani innych wspomnianych osób w sprawie tych zarzutów.
Historia Artema Szyło
Przypomnijmy, że były społeczny doradca Biura Prezydenta Artem Szyło znajduje się pod podejrzeniem NABU i SAP w sprawie defraudacji przy zamówieniach publicznych. Chodzi o wielką korupcyjną aferę w spółce „Ukrzaliznycia”. Śledczy wyróżniają trzy kluczowe epizody.
Manipulacje przy zakupie kabli: według śledztwa, w 2021 roku Wiktor Bondar wspólnie z przedsiębiorcą Wołodymyrem Kotlarem zorganizowali dostawy produktów po zawyżonych cenach. Artem Szyło miał sprzyjać zawieraniu kontraktów o wartości ponad 100 mln hrywien, a część zysków (około 12 mln hrywien) została wyprowadzona na rachunki kontrolowanych spółek. Łączne straty „Ukrzaliznyci” w tym kierunku szacuje się na 140 mln hrywien.
Transformatory i „białoruski ślad”: drugi epizod dotyczy zakupów z 2022 roku. Śledczy twierdzą, że Artem Szyło stworzył grupę, która lobbowała za zwycięstwem firmy „Uzelektro”. Pomimo że jej kontrolerem był obywatel Białorusi powiązany z rosją, Szyło miał zainicjować wysłanie pisma do UZ „W sprawie zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa”, co stało się podstawą do odrzucenia korzystniejszych ofert. W rezultacie transformatory zakupiono przez bułgarską „spółkę-pośrednika” w Uzbekistanie i odsprzedano UZ dwa razy drożej, powodując straty w wysokości 94,8 mln hrywien.
Legalizacja środków i luksusowe nieruchomości: trzeci epizod dotyczy „prania” ponad 159 mln hrywien. Pieniądze wyprowadzano przez rachunki podstawionych osób oraz sieć salonów kosmetycznych 365 STUDIO pod pozorem opłaty za usługi. Salony należą do żony Szyło. Iryna Szyło zaczynała biznes od małego salonu manicure, jednak po ślubie z Artemem jej przedsiębiorstwo znacząco się rozrosło. Nowe salony z nowoczesnym wyposażeniem otwierano nawet podczas pandemii COVID-19, kiedy większości przedsiębiorców trudno było prowadzić działalność. Na przedsiębiorczynię rejestrowano samochody i nieruchomości warte kilka milionów dolarów. Później okazało się, że Iryna Szyło kupiła luksusową nieruchomość w Dubaju za 4 mln dolarów.
Historia Dmytra Werbyckiego
Jeśli chodzi o byłego zastępcę prokuratora generalnego Dmytra Werbyckiego, jego sprawa stała się jednym z najgłośniejszych skandali korupcyjnych 2024 roku. Dziennikarskie śledztwa ujawniły u ówczesnego zastępcy prokuratora generalnego:
— rezydencję w kompleksie „Konyk”, której wartość w dokumentach została zaniżona sześciokrotnie;
— samochody Porsche i nieruchomości zapisane na partnerkę życiową, której oficjalne dochody nie tłumaczyły takiego poziomu luksusu.
Mimo że Werbycki odszedł ze stanowiska latem 2024 roku „na własną prośbę”, społeczeństwo oczekiwało prawnej oceny jego majątku. Jednak, jak wynika z odpowiedzi SAP, dwa lata po rozpoczęciu postępowania status figurantów pozostaje bez zmian.
Wcześniej w Odessie ujawniono schematy związane ze skandalicznie zwolnionym zastępcą prokuratora generalnego Dmytrem Werbyckim oraz osobami z jego otoczenia. W sprawach pojawiają się były zastępca mera Dmytro Żeman, właściciele spółki „Baltik Auto Shipping Ukraina”, urzędniczka Państwowej Inspekcji Ekologicznej Tetiana Zajcewa, a także luksusowe wille, domy w zamkniętych osiedlach, nowe samochody i wielomilionowe transakcje. Szczegóły opisano w śledztwie UA.News.
Tymczasem Werbycki oficjalnie rozpoczął karierę polityczną. Odeska regionalna organizacja partii „Batkiwszczyna” w odpowiedzi na zapytanie UA.News potwierdziła, że Werbycki jest już członkiem partii Julii Tymoszenko.
Na pytania dziennikarzy dotyczące luksusowego majątku Werbyckiego — domku w osiedlu „Konyk”, kupionego sześć razy taniej od wartości rynkowej, oraz Porsche dla partnerki — „Batkiwszczyna” odpowiedziała standardowym językiem prawników. Partia Julii Tymoszenko nazwała dziennikarskie śledztwa „ocennymi opiniami” i przypomniała o domniemaniu niewinności.
Sam Werbycki po publikacjach dziennikarskich, odejściu ze stanowiska i zarzutach NAZK dotyczących nielegalnego wzbogacenia zwrócił się do sądu z pozwem o uznanie opinii NAZK za „nieważną” oraz zakazanie dalszego badania jego stylu życia. Twierdził, że on i jego bliscy to uczciwi ludzie posiadający legalne dochody.
Jednak sędzia Kijowskiego Okręgowego Sądu Administracyjnego Łysenko odpowiedział jasno: nie. NAZK ma pełne prawo sprawdzać nie tylko pieniądze samego prokuratora, ale także majątek, który zapisuje na partnerki, siostrzeńców czy matkę.
Pełną chronologię skandali związanych z Dmytrem Werbyckim można przeczytać w materiale.
Czytaj nas na Telegram i Sends