$ 44.08 € 51.67 zł 12.16
+7° Kijów +9° Warszawa +21° Waszyngton
Propagandyści Bankowej Iwanow i Petrow: fikcyjna rezerwacja i nowa kasta wybranych

Propagandyści Bankowej Iwanow i Petrow: fikcyjna rezerwacja i nowa kasta wybranych

27 kwietnia 2026 19:30

Podczas gdy wysocy rangą urzędnicy deklarują reformę Terytorialnych Centrów Rekrutacji (TCK) oraz zintensyfikowanie mobilizacji w 2026 roku, w przestrzeni medialnej nasila się fala demaskowania różnych schematów unikania służby wojskowej: od nielegalnego przekraczania granicy po wydawanie fikcyjnych zaświadczeń o niepełnosprawności. 

Jednak najbardziej uderzającym w swojej skali może okazać się schemat fikcyjnego zatrudniania osób podlegających obowiązkowi wojskowemu w przedsiębiorstwach o krytycznym znaczeniu, w celu ich późniejszej rezerwacji (odroczenia). Innymi słowy, mechanizm stworzony dla ratowania kluczowych gałęzi gospodarki i specjalistów został przekształcony w korupcyjne „koryto”, szansę na ratunek dla osób „wybranych” i „użytecznych” dla władzy. 

Jedną z takich głośnych i skandalicznych historii jest „rezerwacja” prowadzących kanał YouTube „Islandia”, Serhija Iwanowa i Wołodymyra Petrowa, których media nazywały propagandystami Bankowej. Osoby z fikcyjną rezerwacją mogły wieść swoje „lepsze życie”, swobodnie się przemieszczać, a co najważniejsze – oskarżać o uchylanie się od służby osoby „niewygodne” dla władzy oraz „nękać” biznes. 

„Sprawiedliwość kończy się tam, gdzie zaczyna się VIP-rezerwacja dla «nadwornych politologów władzy»” – skomentował historię Iwanowa i Petrowa deputowany ludowy Jarosław Żeleźniak. W swojej niedawnej transmisji online szczegółowo przeanalizował on skalę tego procederu oraz rolę, jaką odegrali w nim urzędnicy państwowi. 

Jak działa „biznes” fikcyjnej rezerwacji przy udziale organów państwowych, przedsiębiorstw i organów ścigania? Dlaczego przez pięć lat władzy nie udało się zlikwidować tej korupcyjnej luki? Jak szybko Petrowowi udało się „ponownie zarezerwować”, a Iwanowowi wcielić w nową rolę wojskowego po skandalu z fikcyjnym odroczeniem? I za jakie „zasługi” otrzymali oni specjalną ochronę? Szczegóły w przeglądzie UA.News.

Rynek fikcyjnych rezerwacji bez kar
 

W ostatnich latach śledztwa dziennikarskie ujawniły dziesiątki przypadków fikcyjnych rezerwacji w różnych regionach i branżach: od pracowników komunalnych i kolejarzy po nauczycieli i dziennikarzy. Do najbardziej znanych należą: rejestracja osób podlegających mobilizacji w przedsiębiorstwach komunalnych Kijowa w celu uzyskania odroczenia; fikcyjne zatrudnienie w Narodowej Kompanii Cyrkowej w celu wyjazdu za granicę pod pozorem bycia artystami i dziennikarzami; rezerwacja rzekomych właścicieli anonimowych kanałów w serwisie Telegram o milionowych zasięgach w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). 

Samo demaskowanie tych schematów od dawna nie jest już nowością. Kluczowa jest reakcja organów ścigania i sądów, a ściślej – brak odpowiednich wyroków dla korupcjonistów, którzy faktycznie sabotują mobilizację i jednocześnie szkodzą gospodarce. 

O znacznej skali tego zjawiska świadczą dane z Jednolitego Państwowego Rejestru Orzeczeń Sądowych, przeanalizowane przez „Prawdę Ekonomiczną”. Statystyki wskazują, że od września 2024 roku w rejestrze odnotowano ponad 1150 spraw karnych dotyczących fikcyjnego zatrudnienia. W 292 przypadkach ustalono osoby prawne i urzędników, którzy sprzedawali takie „usługi”. Niemal w połowie tych spraw mowa o przedsiębiorstwach państwowych, komunalnych lub spółkach akcyjnych z udziałem państwa. Finał tych spraw sądowych jest nader wymowny. 

„Wśród wyselekcjonowanych postępowań w 45 przypadkach zapadły wyroki. Wszystkie skazujące, ale żaden ze skazanych nie opuścił sali sądowej w kajdankach. 21 osób otrzymało karę pozbawienia lub ograniczenia wolności w zawieszeniu, reszta – kary bez więzienia: grzywnę lub prace społeczno-użyteczne” – czytamy w materiale.

image


W ten sposób schematy te nie tylko pomagają wzbogacać się korupcjonistom, ale także wyciągają pieniądze z budżetu, które zamiast na armię, trafiają na opłacanie fikcyjnych pracowników przedsiębiorstw o znaczeniu krytycznym. 

„Państwo traci zaufanie do procesu mobilizacji, nie może odpowiednio obsadzić stanowiska osobą, która naprawdę przynosiłaby korzyść. Oczywistym jest, że ta historia wyciąga pieniądze albo z państwa, albo z budżetu komunalnego tylko po to, by wypłacać pensje tym «martwym duszom»” — skomentował statystyki deputowany ludowy Jarosław Żeleźniak.

image


Fikcyjna rezerwacja Serhija Iwanowa i Wołodymyra Petrowa
 

Brak odpowiedzialności organów państwowych za fikcyjne rezerwacje potwierdziła historia, która kilka miesięcy temu wstrząsnęła ukraińskimi mediami. Chodzi o „czarnych politotechnologów” i prowadzących kanał YouTube „Islandia” — Serhija Iwanowa i Wołodymyra Petrowa. W mediach pisano o nich jako o nieformalnych pijarowcach byłego szefa Biura Prezydenta, Andrija Jermaka, oraz o „medialnych killerach”, którzy wykonywali „brudną robotę” w interesach Bankowej. 

Na początku tego roku u obu propagandystów wykryto rezerwacje od mobilizacji dzięki fikcyjnemu zatrudnieniu:

  • Petrow został zarezerwowany jako kancelista w instytucji państwowej „Narodowy Cmentarz Wojskowy”.

  • Iwanow — jako elektryk w przedsiębiorstwie o statusie krytycznym, które realizowało państwowe przetargi.
     

Po ujawnieniu fikcyjnych rezerwacji kierownictwo żadnej z zaangażowanych instytucji państwowych nie poniosło odpowiedzialności, a „gwiazdy” przestrzeni medialnej błyskawicznie przeniosły się na nowe, perspektywiczne stanowiska. 

Wołodymyr Petrow w marcu otrzymał ponowną rezerwację w prywatnej firmie „Teleradiokompania Korysne TV”, która rzekomo produkuje treści dla telemaratonu, choć w rzeczywistości jej dorobek to jedynie materiały o ogrodnictwie. Mimo to Ministerstwo Kultury nadało „Korysne TV” status „przedsiębiorstwa krytycznego” — zauważył Jarosław Żeleźniak. Według jego słów, wśród beneficjentów tej firmy figuruje Serhij Sozanowski — dawny znajomy Jermaka, który rzekomo reprezentował interesy Biura Prezydenta w stacji „Inter”. 

W tym samym czasie Serhij Iwanow oświadczył, że zmobilizował się, dołączył do jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy i zaczął publikować w mediach społecznościowych „słuszne” tezy na temat służby w wojsku.

image


„Ten sam eks-propagandysta — a pewnie i teraz można go tak nazywać — Serhij Iwanow, który dosłownie przed chwilą chował się przed mobilizacją dzięki fikcyjnemu zatrudnieniu u jednego z podwyконаwców «Energoatomu», podczas gdy jego partner był zarezerwowany równie fikcyjnie w Narodowym Cmentarzu Wojskowym… Mówi o tym, że mobilizacja jest bardzo ważna i tym podobne. Z niektórymi jego tezami można by się nawet zgodzić, gdyby nie znało się całej historii, którą ujawniliśmy w naszych śledztwach, a która doprowadziła do tego, że został zwolniony z tego fikcyjnego miejsca pracy” — przypomina historię propagandysty Iwanowa deputowany Jarosław Żeleźniak.

„Ciężkie zarobki” medialnych killerów
 

Po uzyskaniu ponownej rezerwacji w „Korysne TV”, Wołodymyr Petrow wraz z niedawno zmobilizowanym Serhijem Iwanowem kontynuują streamy na kanale YouTube „Islandia”.

image


Dla przykładu, Petrow w prowokacyjnym stylu promuje różne tezy o sukcesach ukraińskich władz i ich przywiązaniu do wartości demokratycznych. 

„Wrogowie państwa nie w kontekście stalinowskich represji. A ci, którzy teraz, mimo wojny, próbują spekulować na niezadowoleniu ludzi, aby teraz zyskać popularność, a potem zdobyć władzę — oni są w ogóle bezpieczni. Ukraińska władza nie ściga zgodnie z prawem, nie mówiąc już o działaniach poza prawem, różnej maści przestępców, jawnych szkodników… Tak, to niesprawiedliwe. Tak, nie podoba mi się to. Ale to nie ja decyduję. I chcę wam powiedzieć, że gdybym to ja decydował, doprowadziłoby to do negatywnych rezultatów. Bo ja bym naciskał w stronę dyktatury podczas wojny, a może i dalej… I fakt, że kierownictwo naszego kraju nie dąży do dyktatury, to wielki sukces i szczęście dla naszego państwa” — tak wysoko ocenił Petrow działania najwyższego kierownictwa kraju podczas jednego ze streamów.

Jednocześnie na kanale YouTube nadal promowane są „sensacyjne” demaskacje z życia politycznych oponentów władzy, na przykład lidera opozycyjnej „Europejskiej Solidarności” Petra Poroszenki i jego żony Maryny Poroszenko. 

Prowadzący „Islandii” atakują informacyjnie nie tylko „wrogów” Biura Prezydenta, ale i swoich krytyków. Na przykład dziennikarz Dmytro Gordon, który badał powiązania Iwanowa i Petrowa z rosyjskimi służbami specjalnymi, jest stale oskarżany o „granie pod dyktando Rosjan”.

Czarni politotechnolodzy znani są również z licznych pseudośledztw przeciwko biznesowi. To właśnie w tym formacie — manipulując własnymi osądami i podejrzeniami, maskując brak faktów bezpodstawnymi oskarżeniami i zawiłymi schematami — medialni killerzy z „Islandii” znaleźli dla siebie dodatkowe źródło zarobku. 

Jednym z przykładów takiego ataku informacyjnego był materiał przeciwko rodzinie Alony Degryk-Szewcowej, znanej ukraińskiej przedsiębiorczyni z branży IT i fintech. Co ciekawe, to pseudośledztwo zbiegło się w czasie ze skandalem korupcyjnym wokół „Energoatomu”, którego okradanie miał koordynować były partner biznesowy Wołodymyra Zełenskiego — Timur Mindicz.

W tym czasie Iwanow i Petrow w swoich streamach nie tylko „rozliczali” aktywistów antykorupcyjnych, ale także uruchomili — w celu odwrócenia uwagi od „Midasa” — falę czarnego PR-u przeciwko rodzinie Szewcowów. Pseudośledztwo zostało skonstruowane tak, by sugerować, że to przedsiębiorcy są winni wszelkim problemom z wpływami podatkowymi do budżetu państwa. Medialni killerzy rozpowszechniali również nienawistne treści w mediach społecznościowych i na anonimowych kanałach w serwisie Telegram.

Kanały na Telegramie, koordynowane przez tych politotechnologów, są również ukierunkowane na dyskredytację działaczy antykorupcyjних, poniżanie i krytykę opozycji oraz robienie PR-u władzy. Prawdopodobni właściciele tych kanałów, według danych deputowanego Jarosława Żeleźniaka, również posiadają fikcyjne rezerwacje od różnych organów państwowych, w tym od SBU, i są chronieni przed mobilizacją.

Czytaj także:

Przeciwko politotechnologowi Petrowowi wszczęto nową sprawę karną.

Bloger Petrow zrezygnował z poruszania się po mieście po anulowaniu rezerwacji od mobilizacji.

Czytaj nas na Telegram i Sends