
Krótko i na temat: niezbyt mocno.
Nasz eksport do USA nie przekracza nawet miliarda dolarów. To zaledwie 2% całego naszego eksportu. Tymczasem Stany Zjednoczone sprowadzają od nas towary o wartości niemal 3 miliardów dolarów, czyli pięć razy więcej. Dlatego dostaliśmy „łagodną” taryfę w wysokości tylko 10%.
Najwięcej eksportowaliśmy produktów metalurgicznych, ale już od marca obowiązuje nas 25-procentowa stawka celna na stal i aluminium. Są też rury, ale na nie również nałożono cła oraz środki antydumpingowe.
Około jednej trzeciej eksportu stanowią produkty rolne i spożywcze. Jednak i tutaj spodziewano się kolejnych taryf już od kwietnia.
To więc nie katastrofa, zwłaszcza że inni mają gorsze warunki. Nasza stawka celna wynosi 10%, a nie 54%, jak w przypadku Chin.
Jest jednak pewien niuans. UE, Chiny, Indie i inne kraje nałożą teraz cła odwetowe na produkty z USA. To otwiera dla nas okno możliwości na wejście na ich rynki.
Jarosław Żeleznyak