$ 43.81 € 51.58 zł 12.16
+11° Kijów +12° Warszawa +33° Waszyngton
Pomimo wojny i kryzysów: Ihor Arapow wyjaśnia, kto zawsze zarabia na rynkach giełdowych

Pomimo wojny i kryzysów: Ihor Arapow wyjaśnia, kto zawsze zarabia na rynkach giełdowych

15 kwietnia 2026 19:00

Wojna na Bliskim Wschodzie, a następnie sprzeczne oświadczenia dotyczące zawieszenia broni, wywołały na światowych rynkach giełdowych gwałtowne zmiany trendów — od skoków cen po ich nagłe spadki. Ostatecznie handel wyhamował, oczekując na jakiekolwiek porozumienie pokojowe. Według zachodnich traderów rynek zaczął już patrzeć dalej niż sama wojna.

Mimo to ryzyko związane z nagłówkami dotyczącymi konfliktu na Bliskim Wschodzie pozostaje najważniejszym czynnikiem zmienności aktywów. Kolejnym takim czynnikiem są dane o inflacji, która rośnie pod wpływem wzrostu cen nośników energii.

Dlaczego trajektoria rynków giełdowych jest tak silnie uzależniona od każdej nowej wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa? Co stanie się z dolarem i kto osiągnie ponadprzeciętne zyski niezależnie od przebiegu wojny na Bliskim Wschodzie? Dlaczego trading pozostaje najbardziej perspektywiczną, a zarazem najbardziej ryzykowną i wymagającą profesją?

O tym oraz o wielu innych kwestiach portal UA.News rozmawiał z Ihorem Arapowem — praktykującym traderem działającym na rynkach finansowych od 2013 roku, autorem serii książek poświęconych podstawom tradingu. Arapow prowadzi również wykłady dla studentów Narodowego Uniwersytetu Technologii Żywności (NUFT) w ramach programu edukacyjnego „Cyfrowy biznes”.

Jak trafiłem do tradingu
 

W latach szkolnych poważnie zajmowałem się szachami i zdobyłem tytuł kandydata na mistrza sportu. Szachy ukształtowały moje myślenie strategiczne i dyscyplinę, które stały się podstawą mojego podejścia do handlu na rynkach finansowych.

Ogólnie rzecz biorąc, osoby, które chcą działać w tej branży, powinny mieć predyspozycje analityczne. W tej profesji trzeba bardzo dużo analizować.

Mam wykształcenie techniczne: najpierw ukończyłem technikum, a następnie Dniepropetrowski Uniwersytet Narodowy im. Ołesia Honczara. Na ostatnich latach studiów trafiłem do zakładu agregatowego — największego w Dniepropietrowsku — gdzie rozmawiałem z pracownikami zatrudnionymi tam od dziesięcioleci. Powiedzieli mi: „Pensje nie rosną, nie ma perspektyw zawodowych”. Obraz sytuacji był bardzo wyraźny. Byłem mocno rozczarowany: 7 lat nauki — i co dalej?

W tamtym czasie bardzo popularne były firmy brokerskie — w mieście reklamowano je na billboardach. Obiecywano szybkie zarobki i inne „puste slogany”. Jako młody i naiwny człowiek uwierzyłem w to. I tak od 2013 roku pracuję w tej branży — to chyba przeznaczenie. Nie przypuszczałem, że wszystko tak się potoczy.

Później zacząłem zajmować się edukacją traderów. Uważam, że doświadczenie zawodowe należy przekazywać dalej — to forma społecznej odpowiedzialności. Każdy, kto pracuje w tradingu, powinien uczyć innych. Jednocześnie tradingu należy uczyć się od profesjonalistów — to pierwsza rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę.

image


Łatwe pieniądze nie istnieją
 

Nie ma żadnych przypadkowych, łatwych pieniędzy — na rynku po prostu one nie istnieją. To niestety największy błąd, na który „nabierają się” początkujący traderzy oraz osoby zainteresowane tą dziedziną. Na rynkach finansowych pieniądze można „szybko” jedynie stracić. Nie ma mowy o żadnym łatwym wzbogaceniu się — trzeba to jasno zrozumieć.

Temat strat finansowych traderów jest badany od dawna. Wspólnie z kierowniczką katedry ekonomii, prof. Inną Sytnyk, poświęciliśmy temu pracę naukową, w której usystematyzowaliśmy główne błędy poznawcze inwestorów indywidualnych. Opisaliśmy większość czynników, pod których wpływem się znajdują. Warto zaznaczyć, że zagadnienie to było szeroko badane już w latach 2000., a laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii prowadzili liczne analizy na ten temat.

Jak przeciętni ludzie reagują na dynamikę rynków finansowych? Sprowadza się to do jednego: sama psychologia człowieka działa przeciwko jego zarabianiu. Brzmi to pesymistycznie, ale taka jest rzeczywistość. Większość ludzi nie jest psychologicznie przygotowana do skutecznego funkcjonowania na rynkach finansowych. W tym środowisku nie działają standardowe schematy zachowań. Trudno zaakceptować sytuację, w której ktoś wykonuje poprawną analizę, poświęca dużo czasu i wysiłku, a mimo to osiąga odwrotny rezultat.

Na rynku finansowym nie ma determinizmu — istnieją jedynie prawdopodobieństwa. W pewnym sensie można to porównać do mechaniki kwantowej, gdzie nie da się dokładnie przewidzieć wyniku zdarzeń nawet w krótkim czasie.

Przez ponad sześć lat pracowałem dla dużego międzynarodowego brokera. W tym czasie zauważyłem pewną prawidłowość: w ciągu pierwszych trzech miesięcy większość początkujących całkowicie traci swój początkowy kapitał. Tendencja ta była już wcześniej opisywana przez noblistów, którzy tłumaczyli ją wpływem błędów poznawczych utrudniających racjonalne działanie w warunkach wysokiej niepewności.

Dlaczego warto uczyć się od profesjonalistów
 

Jeśli chcesz zostać traderem lub pracować na rynku finansowym, musisz pamiętać:

  • należy traktować to jak zawód;
  • każdy trader musi się uczyć;
  • nauka powinna odbywać się pod okiem doświadczonego tradera, który przekaże praktyczne umiejętności.

Bez doświadczenia teoria jest martwa. Dysponujemy obszerną biblioteką materiałów o tradingu — dostępnych bezpłatnie — jednak sama teoria niewiele daje.

Lata pracy jako analityk finansowy pokazały mi, że efekty pojawiały się tylko wtedy, gdy prowadziłem szkolenia w grupach, pełniąc rolę mentora. Wyjaśniałem, co dzieje się na rynku, dlaczego tak się dzieje, jak należy działać i — co najważniejsze — przed czym należy się wystrzegać. A błędów na rynku finansowym można popełnić bardzo wiele. Dopiero w trakcie takiej praktycznej nauki ludzie zaczynają naprawdę rozumieć materiał. Można to porównać do pełnoprawnego wykształcenia uniwersyteckiego.

Aby odnieść sukces w tej dziedzinie, trzeba przejść cały proces nauki: poznać zasady, zdobyć doświadczenie i opanować niezbędne umiejętności. Jeśli zabraknie choć jednego z tych elementów, pojawią się straty finansowe, rozczarowanie i frustracja. Są więc dwie drogi: albo stajesz się profesjonalistą i naprawdę rozumiesz rynek, albo ryzykujesz utratę wszystkiego — bo rynek jest bezwzględny.

Aby pomóc początkującym traderom oraz osobom, które chcą poznać podstawy bez ryzyka finansowego, stworzyłem bezpłatną bibliotekę edukacyjną. Zawiera ona materiały zebrane przeze mnie przez sześć lat pracy jako analityk finansowy. To świetny sposób na poznanie teorii. Po jej opanowaniu każdy może uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jest gotowy na tę trudną drogę?

Błędne oczekiwania
 

Dlaczego trading ma tak złą opinię? Ponieważ ludzie tracą pieniądze, wchodząc na rynek z błędnymi oczekiwaniami. Oczekiwania te kształtuje agresywna reklama (sam trafiłem do tradingu pod wpływem billboardów).

Na początku poniosłem wiele porażek, ponieważ byłem przekonany, że jestem dobrze przygotowany i wystarczająco inteligentny. Rynek jednak szybko uczy pokory. Dlaczego? Ponieważ wokół rynków finansowych skupiają się jedni z najinteligentniejszych ludzi na świecie — prawdziwa globalna elita. Wystarczy zauważyć, że większość systemów finansowych, w tym trading, ma swoje korzenie w Stanach Zjednoczonych.

Podczas jednej z ostatnich lekcji ze studentami analizowaliśmy największą giełdę kontraktów futures — badaliśmy statystyki: kto zarabia, kto traci i w jakich proporcjach. Takie dane są niezbędne, aby zrozumieć rzeczywistą skalę zjawiska.

System bankowy można porównać do ogromnego mechanizmu, który pochłania znaczną część wartości wytwarzanej przez realną gospodarkę. Mechanizm ten jest tworzony i kontrolowany przez najzdolniejszych specjalistów. To właśnie stanowi największą trudność: bez przygotowania lepiej w ogóle nie wchodzić na ten rynek.

Zawsze powtarzam swoim studentom: „Nie możecie mieć żadnych złudzeń ani naiwności”. Banki operują informacjami poufnymi, dysponują zaawansowaną technologią i dostępem do ogromnych centrów danych. Co więcej, decyzje coraz częściej podejmowane są z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, analizującej wszystkie możliwe scenariusze. Jak w takich warunkach ma konkurować zwykły student, który uwierzył w reklamę i próbuje swoich sił na rynku kryptowalut?

Stąd wynika kolejny problem uczestników rynku — brak przygotowania na ekstremalną konkurencję. Nawet osoby odnoszące sukcesy w innych dziedzinach często nie są w stanie wytrzymać presji rynku. To tłumaczy, dlaczego tak wielu ludzi traci pieniądze — i to bardzo szybko.

Psychologiczny portret tradera
 

Kiedy dopiero się uczyłem, miałem znakomitego nauczyciela. Oprócz tego, że był prawdziwym mistrzem tradingu, był także profesjonalnym psychologiem. To właśnie dzięki niemu zrozumiałem, jak ściśle procesy giełdowe są powiązane z ludzką psychologią. Na czym polega sedno problemu?

Wyobraź sobie w pełni racjonalną osobę: wykształconą, odnoszącą sukcesy, o określonym statusie społecznym. Jednak gdy tylko trafia na rynek i zaczyna śledzić wahania cen, w tym momencie rynek „wyłącza” racjonalne myślenie i „włącza” pierwotny, instynktowny mózg, działający na odruchach. Uruchamia on dwa rodzaje strachu: strach przed przegapieniem okazji oraz strach przed stratą. To jedne z najsilniejszych emocji człowieka. Właśnie na tym polega niebezpieczeństwo rynku — aktywuje on głęboko zakorzenione mechanizmy psychologiczne, opisywane w badaniach noblistów jako błędy poznawcze inwestorów indywidualnych.

Jeśli chodzi o cechy osobowości skutecznego tradera, kluczowe znaczenie mają stabilność emocjonalna oraz systematyczność. Nie bez powodu początkujących uczy się systemów tradingowych — zestawu stałych zasad, których należy przestrzegać. Niezależnie od tego, czy przemawia Donalda Trumpa, czy jest zima, czy lato — liczy się tylko algorytm działania. Tylko wtedy można osiągnąć wyniki. Decyzje nie mogą być podejmowane pod wpływem emocji. Kto jest gotów wziąć za to odpowiedzialność, ma szansę na sukces. W przeciwnym razie nie powinno się w ogóle działać na rynku. Jeśli trader zaczyna traktować handel jak grę, zaczyna to przypominać uzależnienie od hazardu — a to bardzo zbliżone mechanizmy psychiczne.

image


Dlaczego matematycy nie grają w kasynie
 

Już laureaci Nagrody Nobla udowodnili, że rynku nie da się przewidzieć. Nie istnieją jednoznaczne zależności przyczynowo-skutkowe, które pozwalają określić, co stanie się za pięć minut czy jutro. Rynek działa w ramach prawdopodobieństwa — i właśnie na nim opierają się traderzy.

Możemy na przykład z pewnym prawdopodobieństwem przewidywać obniżenie stóp procentowych przez Rezerwę Federalną USA albo oceniać ryzyko konfliktu zbrojnego. Ale zawsze pozostaje to jedynie prawdopodobieństwo. Trading opiera się na modelach matematycznych, w których suma prawdopodobieństw tworzy tzw. wartość oczekiwaną — dodatnią lub ujemną.

Dlaczego matematycy nie grają w kasynie? Ponieważ tam od początku wartość oczekiwana jest ujemna: im dłużej grasz, tym więcej tracisz. W tradingu zasada jest podobna — nie przewidujemy przyszłości, tylko pracujemy z prawdopodobieństwem. Kluczowe jest to, aby w dłuższym okresie średnia dawała wynik dodatni. Wtedy matematyka działa na naszą korzyść. A czym jest matematyka? To nauka ścisła — i właśnie tak należy postrzegać trading.

Insider trading
 

Handel insiderów, czyli dokonywanie transakcji na podstawie poufnych, niepublicznych informacji, rzeczywiście istnieje. Nie bez powodu w Stanach Zjednoczonych grozi za to odpowiedzialność karna. Jeśli traderzy zostaną na tym przyłapani, konsekwencje mogą być bardzo poważne — łącznie z karą pozbawienia wolności.

Jeśli chodzi o wahania rynku wywołane wypowiedziami prezydenta USA Donalda Trumpa, trudno sobie wyobrazić, aby głowa państwa pełniła rolę typowego „twórcy newsów”. Jego słowa powinny być odbierane jako istotne komunikaty związane z procesami instytucjonalnymi. Jednak obecnie przywódca coraz bardziej przypomina uczestnika programu publicystycznego, który generuje sensacyjne nagłówki.

Z tego wynika jedno: istnieją osoby, które wcześniej wiedzą, co zostanie powiedziane. Dalej logika jest prosta — kupić lub sprzedać aktywa i zarobić na zmianie cen. To właśnie moment pojawienia się okazji.

Kto zawsze zarabia na rynku giełdowym
 

Warto pamiętać: pieniądze trafiają na giełdę z realnego sektora gospodarki. Na przykład w czasie pandemii Rezerwa Federalna USA wpompowała w system 4–5 bilionów dolarów, co doprowadziło do nadmiaru płynności. Środki te często trafiają na rynki finansowe, w tym kryptowaluty, sztucznie podbijając ich wartość — np. z 15 tys. do 100 tys. dolarów. Jednak za takim wzrostem nie zawsze stoi realna gospodarka — ludzi przyciąga wizja łatwych zysków, co często kończy się stratami.

Kto więc zarabia stabilnie? Wokół każdej giełdy funkcjonują tzw. market makerzy — uczestnicy, którzy tworzą rynek. To oni umożliwiają kupno i sprzedaż aktywów, zarabiając na prowizjach niezależnie od kierunku zmian cen. Podobnie jak w kantorze walutowym — zawsze istnieje spread między ceną kupna a sprzedaży. Ich dochody są stałe, a ryzyko ponoszą traderzy. Głównym zadaniem market makerów jest pobudzanie aktywnego handlu, który zapewnia im stabilne zyski. To właśnie oni są głównymi beneficjentami każdej giełdy.

Na uniwersytecie analizujemy przede wszystkim strukturę rynku, aby zrozumieć, kto faktycznie na nim zarabia. To pomaga obalić mity o łatwych pieniądzach i spektakularnych zyskach, które często pojawiają się w reklamach.

O realnej rentowności
 

Jeśli chodzi o zyski, trading znacznie przewyższa inflację, lokaty bankowe, a nawet inwestowanie pasywne.

To bardzo dochodowy biznes — bardziej niż większość innych branż. Jednocześnie jest skrajnie ryzykowny i wymaga ogromnych nakładów czasu oraz energii. Z jednej strony potencjalne zyski są bardzo wysokie, z drugiej — wymagania wobec tradera są niemal ekstremalne.

image


Dwa scenariusze dla rynków
 

Rozważmy dwa główne scenariusze. Pierwszy zakłada możliwość osiągnięcia pokoju na Bliskim Wschodzie. W tym kontekście Donald Trump wspiera ideę osłabienia dolara. Wynika to z ogromnego długu publicznego USA, przekraczającego 30 bilionów dolarów, oraz kosztów jego obsługi. Pojawia się pytanie: skąd brać środki? Dalsze zadłużanie prowadzi do spirali, która może przypominać piramidę finansową.

Jednym z rozwiązań jest poprawa bilansu handlowego. USA mają strukturalny deficyt — importują ogromne ilości towarów i usług, płacąc dolarami, które trafiają do rezerw banków centralnych innych krajów. To umożliwia emisję lokalnych walut opartych na dolarze. W pewnym sensie oznacza to, że wiele walut jest od niego zależnych.

Osłabienie dolara zwiększyłoby konkurencyjność amerykańskich towarów, poprawiło eksport i bilans handlowy. Taka strategia może być korzystna dla USA, ale jednocześnie obniża siłę nabywczą dolara i uderza w jego posiadaczy. Inflacja w tym ujęciu staje się narzędziem redystrybucji — państwa emitujące walutę rezerwową zyskują kosztem jej użytkowników.

Drugi scenariusz zakłada przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie. Jeśli sytuacja się zaostrzy, ceny ropy mogą przekroczyć 100 dolarów za baryłkę, co byłoby poważnym ciosem dla globalnej gospodarki. Droższa energia oznacza wzrost kosztów produkcji i inflację.

W takiej sytuacji Rezerwa Federalna USA nie będzie mogła obniżać stóp procentowych. Wysoka inflacja uniemożliwia luzowanie polityki monetarnej, ponieważ mogłoby to jeszcze bardziej zdestabilizować gospodarkę.

W pierwszym scenariuszu — zakończenia wojny i obniżenia stóp — możliwe jest zmniejszenie kosztów obsługi długu. W drugim — przy wysokiej inflacji — obniżki stóp są niemożliwe, ponieważ pogłębiłyby problemy gospodarcze.

Relacje między Rezerwą Federalną a Donaldem Trumpem pozostają napięte. Mimo nacisków ze strony prezydenta, Fed kieruje się własnymi zasadami, koncentrując się na stabilności makroekonomicznej. Obniżanie stóp w warunkach inflacji jest dla niego nie do zaakceptowania.

Jeśli gospodarka się załamie, przestanie powstawać nowy pieniądz, a niewypłacalność stanie się realnym zagrożeniem. Posiadacze długu publicznego znajdą się w trudnej sytuacji. Jednocześnie Trump ma doświadczenie w wywieraniu presji na Fed i prawdopodobnie spróbuje to powtórzyć.

Warto zauważyć, że w ciągu ostatniego roku dolar stracił około 10% swojej siły nabywczej. Oznacza to, że oszczędności realnie się kurczą, mimo że nominalnie pozostają takie same.

Można odnieść wrażenie, że świat jest tak silnie uwikłany w mechanizmy zadłużenia, że trudno znaleźć realne wyjście z tej sytuacji. Niekiedy wskazuje się nawet, że wielkie konflikty w historii bywały sposobem na redukcję zadłużenia.

Kto zarabia w epoce chaosu
 

Moim zdaniem Stany Zjednoczone to ostatni kraj na świecie, w którym wszystko mogłoby się załamać. USA w dużej mierze umocniły swoją pozycję dzięki wydarzeniom II wojny światowej w Europie. Leżą za oceanem, dlatego problemy europejskiego kontynentu nie dotykają ich bezpośrednio. To my ponosimy konsekwencje — na nas spadają rakiety.

Problemy Amerykanów ograniczają się raczej do niewielkiego wzrostu cen paliwa czy spadku konsumpcji. Nie będzie tam nic katastrofalnego. Takie „bezpieczne wyspy” będą istnieć niezależnie od globalnych wydarzeń. Bezpieczeństwo USA utrzymuje się w każdych warunkach.

Warto przypomnieć, że gdy Donald Trump ponownie objął urząd, zorganizował ekskluzywne spotkanie dla właścicieli największych firm technologicznych — takich jak Apple, Amazon czy Facebook. Można przypuszczać, że chodziło o nieformalne ustalenia oraz wyznaczenie „czerwonych linii”, których nie zamierza przekraczać. Być może sygnalizował również kształtowanie określonej agendy medialnej. Trudno to jednoznacznie potwierdzić, ale taka interpretacja wydaje się możliwa. Wynika to z faktu, że siła USA opiera się na rynku kapitałowym — to ogromny magnes przyciągający inwestycje. A inwestycje oznaczają rozwój gospodarczy i postęp technologiczny. Trudno uwierzyć, że ktoś świadomie chciałby zniszczyć ten mechanizm.

Podstawa tworzenia kapitału
 

Pieniądz jest jedną z najsłabszych form kapitału, ponieważ jego wartość systematycznie obniża inflacja. Najbogatsi ludzie to właściciele realnych aktywów — przedsiębiorstw i środków produkcji, które generują wartość dodaną. To klasyczna zasada, która była, jest i pozostanie aktualna. Fundamentem każdej udanej inwestycji są właśnie takie aktywa.

Bogactwo zawsze koncentruje się w rękach mniejszości. Dlatego samo gromadzenie pieniędzy nie ma większego sensu. Kluczowe znaczenie mają wiedza oraz umiejętność jej wykorzystania.

Edukacja to realna inwestycja w przyszłość. Nawet Warren Buffett, jeden z najbardziej znanych inwestorów w historii, podkreślał, że najlepszą inwestycją jest inwestycja w samego siebie. Trudno się z tym nie zgodzić. Osoba posiadająca wiedzę zawsze znajdzie sposób na zwiększenie swoich dochodów.

Dlatego zawsze powtarzam studentom: inwestujcie w swoją edukację — to najcenniejsze, co możecie zdobyć. Edukację „kupuje się” po starych cenach, a „sprzedaje” po nowych, czerpiąc korzyści w długim okresie. To właśnie ta różnica (tzw. delta) przynosi stabilny sukces tym, którzy konsekwentnie rozwijają swoje kompetencje i unikają chaotycznych decyzji. Właśnie dlatego edukacja pozostaje fundamentem budowania bogactwa.

Czytaj nas na Telegram i Sends