$ 44.64 € 51.23 zł 11.89
+22° Kijów +31° Warszawa +22° Waszyngton

„Batkivszczyna” i pieniądze Werbyckiego: jak partia Tymoszenko stała się politycznym schronieniem dla byłego zastępcy prokuratora generalnego

Ломенко Кристина 16 stycznia 2026 14:03
„Batkivszczyna” i pieniądze Werbyckiego: jak partia Tymoszenko stała się politycznym schronieniem dla byłego zastępcy prokuratora generalnego

13 stycznia organy antykorupcyjne przeprowadziły przeszukania w centralnej siedzibie partii „Batkivszczyna” przy ulicy Turivskiej w Kijowie. Czynności śledcze prowadzone przez NABU i SAP trwały przez całą noc, a już rano liderce frakcji, Julii Tymoszenko, oficjalnie postawiono zarzut proponowania nielegalnych korzyści posłom.

Sama Tymoszenko zaprzecza winie, nazywając sprawę politycznym zleceniem i zemstą organów antykorupcyjnych za jej stanowisko w sprawie prób ograniczenia uprawnień NABU latem 2025 roku.

Podczas przeszukań funkcjonariusze organów ścigania zabezpieczyli środki łączności, dokumentację oraz środki pieniężne, które polityk określiła jako „osobiste oszczędności”. Przeszukanie przeprowadzono również w gabinecie jej zastępcy Siergieja Wlasenki, który w momencie czynności śledczych przebywał za granicą. Sam Wlasenko uznał to za nacisk na działalność tymczasowej komisji śledczej Rady Najwyższej, chociaż śledczy podkreślają, że postępowanie ma charakter wyłącznie karny.

Dowody śledztwa

Według wersji śledczych kluczowymi dowodami w sprawie stały się nagrania audio, na których kobiecy głos, podobny do głosu Julii Tymoszenko, omawia z posłami mechanizm regularnych wypłat w zamian za lojalność podczas głosowań w Radzie Najwyższej.

Mowa o wypłatach w wysokości około 10 tys. dolarów za dwie sesje parlamentarne. Celem, według danych NABU, było utworzenie kontrolowanej grupy posłów w ramach większości „Służby Ludu” w celu wywierania wpływu na kluczowe głosowania i decyzje kadrowe.

Negocjacje rzekomo toczyły się za pośrednictwem komunikatora Signal. Do zatrzymania doszło tego samego wieczoru, kiedy to – według informacji śledztwa – miała zostać przekazana kolejna transza w wysokości 40 tys. dolarów.

Ślad prokuratorski: rola Dmytroja Werbyckiego

W tej sprawie niespodziewanie pojawia się jeszcze jedna ważna postać – były zastępca prokuratora generalnego Dmytro Werbycki. Według informacji źródeł UA.NEWS to właśnie on mógł być jednym z finansistów schematu przekupstwa posłów.

Po zwolnieniu z Biura Prokuratora Generalnego w związku z podejrzeniami o nielegalne wzbogacenie się Werbycki dołączył do odeskiego oddziału partii „Batkivszczyna” i, według rozmówców redakcji, przygotowywał się do kariery politycznej na szczeblu parlamentarnym.

Ważną rolę w jego operacjach finansowych odgrywała bliska przyjaciółka Werbyckiego, Kristina Ilnycka. Ona stanęła na czele młodzieżowej organizacji partii i prawdopodobnie mogła być zaangażowana w legalizację środków za pośrednictwem osób trzecich; w szczególności pieniądze były prane za pomocą agencji towarzyskiej z Turcji.

Znaczące jest to, że po ogłoszeniu zarzutów wobec Julii Tymoszenko sam Werbycki praktycznie zniknął z przestrzeni publicznej i powstrzymuje się od jakichkolwiek komentarzy.

Pieniądze Werbickiego dla „Batkivszczyny”

W Odessie Dmitrij Werbicki prowadzi wspólny biznes z bratankiem Werbickiego oraz rodziną nowego szefa miejskiego oddziału partii, Dmitrija Żemana.

Przedsiębiorstwo nosi nazwę „Baltic Auto Shipping Ukraine” Sp. z o.o. Według stanu na rok 2025 współwłaścicielami firmy Jewgienij Werbycki (bratanek byłego prokuratora) oraz Tatiana Żeman – żona Dmytro Żemana. 

Dyrektorem firmy jest Andrij Zajcew — osoba, która wcześniej brała udział w schemacie legalizacji środków Verbyckiego poprzez zakup samochodu za kwotę 1,6 mln hrywien. Przychody spółki „Baltic Auto Shipping Ukraine”, działającej w branży transportowej i handlu częściami zamiennymi, mogą być wykorzystywane jako wspólny zasób finansowy na działalność partyjną i kampanie wyborcze.

Po co Werbyckiemu „Batkivszczyna”?

Wiadomo, że Werbycki nie wstąpił do odeskiej „Batkivszczyny” sam — włączył do niej całą swoją rodzinę: jego konkubina Kristina Ilnycka stanęła na czele młodzieżowej organizacji partii. Syn Ilnyckiej, Nikita, również aktywnie uczestniczy w wydarzeniach partyjnych. 

Dlaczego Werbycki został zwolniony z Biura Prokuratora Generalnego

Jako oficjalną przyczynę zwolnienia Dmytro Werbickiego ze stanowiska zastępcy prokuratora generalnego podano „własną wolę”. Powodem tego były dziennikarskie śledztwa, które ujawniły rażącą rozbieżność między jego oficjalnymi dochodami a stylem życia.

Jednym z pierwszych przypadków było zamieszkiwanie w ekskluzywnej osadzie domków letniskowych „Konik” pod Kijowem. Zgodnie z dokumentami dom został zarejestrowany za 2 mln hrywien, choć jego wartość rynkowa szacowana była na ponad 18,5 mln hrywien. Umowę sporządził bratanek Werbyckiego, a sam były zastępca prokuratora generalnego był obecny podczas podpisywania dokumentów.

Aktywa warte dziesiątki milionów i wnioski NAKZ

Druga fala dochodzeń ujawniła jeszcze większe aktywa. Sąsiednią posiadłość w tej samej osadzie letniskowej nabyła Kristina Ilnycka — za te same 2 mln hrywien, przy wartości rynkowej wynoszącej około 48 mln hrywien.

Po ujawnieniu tych faktów NAKZ przeprowadziła kontrolę i doszła do wniosku, że Dmytro Werbycki nabył nieuzasadnione aktywa o wartości 28,9 mln hrywien — których pochodzenie nie zostało potwierdzone legalnymi dochodami.

Dlaczego sprawa Werbyckiego „utknęła” w NABU

Na szczególną uwagę zasługuje brak aktywnych działań ze strony NABU w sprawie Werbyckiego. Aktywiści i media otwarcie wskazują na sabotaż ze strony śledczych: aktywa Werbyckiego są przepisywane na osoby trzecie, a śledczy odmawiają nawet podania numeru sprawy.

Być może wyjaśnienia należy szukać w przeszłości byłego szefa NABU, Semena Krywonos? W 2009 roku Semen Krywonos był agitatorem Bloku Julii Tymoszenko (BJUT) i stał się oskarżonym w sprawie o przekupstwo wyborców (otrzymywał i rozdawał pieniądze w zamian za głosy na Blok Julii Tymoszenko).

Wówczas Krywonosa uratowała ustawa o amnestii, a później orzeczenie sądu w dziwny sposób zniknęło z rejestrów. Jest całkiem prawdopodobne, że dawna przyjaźń Krywonosa i Julii Tymoszenko zapewnia dziś nietykalność nowemu sponsorowi partii, Dmytrowi Werbyckiemu. 

Port w Odessie i „Raido Terminal”

Równolegle Werbycki, już bez oficjalnego stanowiska, zachował wpływ na procesy logistyczne w obwodzie odeskim. Centralną strukturą w tym schemacie jest prawdopodobnie spółka „Raid Terminal”, działająca w państwowym porcie Pivdennyi.

Firma zatrudniająca dwóch pracowników osiągnęła obroty w wysokości 180 mln hrywien w 2023 roku oraz ponad 312 mln hrywien w ciągu 10 miesięcy 2024 roku. Za firmą stoją Dmytro Werbycki i jego były przełożony Andrij Kostin, a zarządzaniem operacyjnym zajmuje się ich wspólny kumel – adwokat Ołeksandr Kozłow.

Przez tę strukturę przepływają środki finansowe portu, które – według śledczych – trafiają do kieszeni powiązanych osób.

Podwójne standardy

Julia Tymoszenko ogłosiła publicznie w parlamencie utworzenie Koalicji Jedności Narodowej. Wezwała siły polityczne do porozumienia się w celu zakończenia wojny, odbudowy kraju i walki z korupcją. Równolegle podpisywane są memoranda z ruchem #SaveФОП — zawierające deklaracje o ochronie małego biznesu i sprzeciwie wobec presji podatkowej.

Warto zauważyć, że właśnie to środowisko polityczne stało się komfortowe dla Dmytroja Werbyckiego, którego majątek Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji uznała za nieuzasadniony w kwocie ponad 29 milionów hrywien.

Rozprawa przeciwko korupcji i wynajem od przyjaciela: kontrowersyjny Dmytro Werbycki opowiedział, jak unika mobilizacji i sądów 

Zamiast stawiać czoła sądowi, skandalicznie znany były urzędnik spokojnie pije dziś kawę i buduje karierę polityczną, użalając się przed kamerami dziennikarzy śledczych: „Nie prowadzę luksusowego życia, ale też nie żyję źle”. Co więcej, okazuje się, że luksusowe mieszkanie w stolicy to po prostu akt niesamowitej przyjacielskiej hojności. Komentując śmiesznie niską cenę wynajmu domu w elitarnej osadzie domków letniskowych, Werbycki z błyskiem w oku przekonuje dziennikarzy: „Wynajmuję go od mojego przyjaciela. Cóż, to nie jest ulga, to są średnie rynkowe ceny wynajmu domów, hm, w tym regionie. I zostało to ustalone, hm, przez pracowników NAKZ”.

Podczas gdy NABU i NAZK, jak się wydaje, już trzeci rok z rzędu szukają drogi do sądu, były prawnik znalazł niezawodny sposób na uniknięcie mobilizacji – został doktorantem i przygotowuje pracę doktorską. Temat pracy naukowej osoby posiadającej milionowe, nieuzasadnione aktywa jest po prostu kpiąco piękny: „ustawodawstwo antykorupcyjne”. Zapewniając, że „całe życie się uczę”, były prokurator, za pięć minut wykładowca, nakreślił już plany na przyszłość: „Chcę dalej pracować na jakimś uniwersytecie i przekazywać dalej swoją wiedzę”. A rzeczywiście jest tam co przekazać — na przykład unikalny schemat tego, jak oficjalnie zarabiać w prokuraturze około 2 000 dolarów, a jednocześnie otrzymywać dodatki od krewnych.

„Cóż, pomagali mi, dawali prezenty na urodziny i to były moje oszczędności… No cóż, matka mogła mi podarować 5 000 dolarów” – oświadcza bez cienia skrępowania przyszła gwiazda nauki.

Kiedy jednak mowa pada o pochodzeniu rodzinnego kapitału, do akcji wkracza klasyczna, żelazna legenda ukraińskiej biurokracji o zamożnych krewnych. 

„Mój ojciec był kapitanem statku dalekomorskiego. Myślę, że rozumiecie, ile zarabia kapitan statku dalekomorskiego. Cóż, od 10 000 dolarów miesięcznie” – chwali się Werbycki. Jednak z jakiegoś powodu odmówił pochwalenia się przed kamerą swoim nowym Audi SQ8 za 100 tysięcy zielonych, natychmiast przechodząc do agresywnej obrony: 

„Słuchajcie, ten samochód jest zarejestrowany na mnie. Możecie to sprawdzić w Internecie. Jeśli chcecie, przyjadę do waszego studia, udzielę wam wywiadu, pokażę wam dokumenty. Pokażcie mi pytania, które chcecie zadać. Odpowiem na nie. Pokażę wam dokument. Przeprowadźcie to obiektywnie. Nie lubię takich prowokacji, jak ta, którą teraz stosujecie”. Cały ten „antykorupcyjny” sukces Werbycki planuje teraz wykorzystać w wielkiej polityce – stanął na czele okręgowego oddziału partii Julii Tymoszenko. Co prawda, i tutaj logika poszła w odstawkę, bo jak sam powiedział świeżo upieczony członek partii: „Na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o to, czy iść do polityki, czy nie, to nie jestem jeszcze, powiedzmy tak, w pełni gotowy, by to zrobić. Obecnie jestem członkiem partii i pełnię funkcję szefa oddziału w rejonie Hadżibejowskim. Nie, nie sponsoruję partii”.

Na jakich dokładnie warunkach partia „Batkivszczyna” przyjęła pod swoje skrzydła tak kontrowersyjną postać – to pytanie pozostaje otwarte. Na razie Dmytro Anatolijowycz czuje się na tyle pewnie i bezkarnie, że zamiast zasiadać na ławie oskarżonych, sam atakuje organy ścigania: „Obecnie właśnie toczę spór sądowy z NAZK, ponieważ NAZK wyraźnie zaznaczyła w publikacji, że wykryła u mnie nielegalne wzbogacenie się, że stwierdziła składnik przestępstwa oraz że wszystko to zostało nabyte na moje zlecenie”. 

Były prokurator aktywnie chwali się swoimi sporami sądowymi na Facebooku, osobiście generując setki udostępnień pod własnymi wpisami, aby stworzyć iluzję poparcia. Jednak społeczeństwu wcale nie jest do śmiechu, ponieważ za fasadą tych absurdalnych usprawiedliwień i partyjnych manipulacji wyraźnie widać smutny fakt: sprawa Werbyckiego może być po prostu banalnie i sztucznie hamowana w kuluarach organów antykorupcyjnych.

Przypomnijmy, że dziennikarze UA.News złożyli oficjalny wniosek skierowany do przewodniczącej partii politycznej „Ogólnoukraińskie Zrzeszenie «Batkivszczyna»” Julii Tymoszenko. Od ponad roku czekamy na potwierdzenie lub zaprzeczenie tych informacji.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację