„Jeden z najlepszych żołnierzy” – w oddziale szturmowym zareagowali na śledztwo UA.News dotyczące agenta FSB, który zamiast więzienia trafił do służby jako operator dronów

W Samodzielnym Pułku Szturmowym odnieśli się do śledztwa dziennikarzy na temat mieszkańca Charkowa, który w ubiegłym roku, na zlecenie FSB, spalił terenowy samochód dowódcy białorusko-ukraińskiego oddziału „Tur”, a obecnie otrzymał swobodny dostęp do tajnych systemów taktycznych „Delta”, „Kropywa” i „Wieża” jako operator bezzałogowców.
Co w Siłach Zbrojnych Ukrainy mówią o podpalaczu samochodu wojskowego
W dziale komunikacji SZU poinformowano, że podpalacz, wstępując do oddziału, otwarcie przyznał się dowódcy do popełnionego przestępstwa. Swój czyn tłumaczył tym, że w wieku 18 lat znajdował się pod wpływem prorosyjsko nastawionych znajomych oraz wrogiej propagandy.
„Rozpatrujemy absolutnie różnych kandydatów, którzy mogą bronić Ukrainy i chronić Ukraińców. Jeśli ktoś wyraża wolę, chce dołączyć do Sił Zbrojnych, nie możemy od razu mu odmówić. Temu kandydatowi, który żałował swojego czynu, dano szansę – powiedziano: pokaż się w walce. Jeśli się sprawdzisz, będziemy rozmawiać dalej” – wyjaśniono w dziale komunikacji.
Nie znaleziono dowodów nowej współpracy z FSB
Wszystkie urządzenia nowego żołnierza sprawdzono pod kątem podejrzanych aplikacji czy kontaktów – nie wykryto żadnych śladów dalszej współpracy z wrogiem.
Dodano również, że ojciec sprawcy od pierwszych dni pełnoskalowej inwazji walczył w szeregach SZU. Syn bardzo chciał się z nim spotkać, ale żołnierz zginął tego samego dnia, gdy chłopak wyszedł na swoją pierwszą akcję bojową, obok pozycji ojca. Wówczas zaproponowano mu odejście ze służby, lecz odmówił, mówiąc, że teraz musi walczyć za dwóch.
Wczoraj, po telefonie dziennikarzy UA.News, dowództwo niespodziewanie ponownie sprawdziło urządzenia żołnierza – i znów nie stwierdzono kontaktów z rosyjskimi kuratorami.
Były agent FSB – jednym z najlepszych żołnierzy w oddziale
„Obecnie jest jednym z najlepszych żołnierzy w swoim pododdziale. Jednym z najlepszych. Bardzo dobrze wykonuje zadania bojowe, a co więcej – rozumie, że popełnił błąd, przyznaje się do niego i żałuje” – podkreślono w dziale komunikacji.
Dowództwo apeluje, aby „nie przyklejać etykietek”, bo każdy człowiek – bez wyjątku – może się mylić.
„Żołnierz stale ryzykuje własnym życiem. Jest mu ciężko. Aby mógł dobrze wykonywać swoje zadania bojowe i cieszyć się szacunkiem towarzyszy, dowództwo utrzymuje w tajemnicy historię ze spalonym samochodem, należącym do wojskowego”.
W trakcie przygotowywania materiału do publikacji dziennikarze dowiedzieli się, że „Żerar” rozmawiał telefonicznie z dowództwem oddziału. Zapewniono go, że odtąd oskarżony będzie uczestniczył we wszystkich posiedzeniach sądu, a dowódcy osobiście dopilnują, aby sprawa została rozwiązana jak najlepiej dla obu stron.
„Ludzie mogą się zmieniać” – stwierdzono w dziale komunikacji. …Ludzie mogą się zmieniać?
