Ambasadorka marki Dior Beauty, Marina Doroszenko: o przeprowadzce do Londynu, współpracy ze światowymi gwiazdami i teorii małych kroków
08 lipca 2026 14:15Marina Doroszenko jest dyplomowaną prawniczką i szefową kliniki dermatologicznej w Kijowie. Wiele lat temu makijaż był dla niej jedynie pasją.
Po przeprowadzce do Londynu w związku z wojną w 2022 roku musiała zacząć życie od nowa. Dzisiaj jest profesjonalną wizażystką i ambasadorką Dior Beauty w Harrods, współpracującą ze światową elitą branży kosmetycznej. Brała udział w wydarzeniach z udziałem ambasadorek marki Dior: Rihanny, Charlize Theron, a także córki Moniki Bellucci, Devy Cassel.
„Dla mnie to nie tylko znane nazwiska, ale bezcenne doświadczenie zawodowe” – podkreśla Marina Doroszenko. W ekskluzywnym wywiadzie dla UA.News dzieli się doświadczeniami związanymi z imigracją, odbudową życia po „całkowitym zerze” oraz opowiada o pasji, która stała się dziełem jej życia.

Od dzieciństwa marzyła o tym, by zostać wizażystką
Urodziłam się w górniczym mieście – Krywym Rogu, w obwodzie dniepropetrowskim. To przemysłowe, w większości „męskie” miasto, gdzie wiele lat temu zawody kobiece były raczej wyjątkiem niż normą.
Oczywiście, powiedzenie wtedy rodzicom, że chcę zostać wizażystką, było niemal jak oświadczenie, że zamierzam polecieć na Marsa z Elonem Maskiem — ten zawód wydawał się niepoważny i zupełnie niezrozumiały. Niestety, nie otrzymałam wtedy żadnego wsparcia. Później dostałam się na uniwersytet w Kijowie i z sukcesem ukończyłam wydział prawa. Jednak przez cały ten czas nadal inwestowałam – choćby niewielkie kwoty – w naukę, kursy online, podróże i kosmetyki. Dla otoczenia wydawało się to dziwne: wielu nie rozumiało, po co wydaję pieniądze na coś, co nie ma żadnego związku z moim głównym zawodem. W tamtym czasie prowadziłam już klinikę dermatologiczną. I do dziś zajmuję się tym — jest to klinika dermatologiczna w Kijowie. Jestem bardzo dumna z tego projektu, ponieważ stał się on ważną częścią mojej ścieżki zawodowej. A makijaż był wyłącznie dla przyjemności, aż do dnia 24 lutego 2022 roku. Niestety, po pełnej inwazji musiałam wyemigrować do Londynu z powodu szeregu okoliczności rodzinnych i osobistych. Tutaj, w nowym kraju, kontynuowanie kariery w dziedzinie prawa okazało się niemożliwe, zarówno ze względu na barierę językową, jak i fakt, że mój dyplom nie został w pełni uznany. Stało się to punktem zwrotnym, który całkowicie zmienił moją ścieżkę zawodową. Jednocześnie moje więzi z Kijowem i Ukrainą nie uległy zerwaniu: nadal współpracuję przy ukraińskich projektach i utrzymuję zawodowe oraz osobiste kontakty z moim ojczystym krajem. Szczerze mówiąc, imigrację zaliczyłabym do jednej z najbardziej stresujących sytuacji życiowych. Gdyby stworzyć skalę najtrudniejszych wydarzeń w życiu, moim zdaniem na pierwszym miejscu znalazłaby się utrata bliskiej osoby, na drugim – przemoc, a na trzecim – emigracja. To naprawdę jedno z najtrudniejszych doświadczeń, przez jakie może przejść człowiek. Nie życzyłabym nikomu imigracji i z wielką empatią podchodzę do tych, którzy zostali zmuszeni do jej przeżycia. To stan, w którym jednocześnie czujesz się jak u siebie wśród obcych i jak obcy wśród swoich. To całkowite wyzerowanie, początek od zera, a moim zdaniem nawet na głębokim poziomie — zmiana stanu wewnętrznego, jakby przebudowywały się jakieś połączenia neuronowe. Jestem przekonana, że jeśli człowiek wierzy w siebie i nie przestaje walczyć o swoje marzenia, wszystko na pewno się uda. Jeśli raz nauczyłeś się jeździć na rowerze — będziesz mógł nim dojechać gdziekolwiek zechcesz. Najtrudniejsza okazała się dla mnie mentalność. Jest zupełnie inna. To, co nazywamy dobrocią, tutaj może być postrzegane inaczej. To, co u nas uważa się za wsparcie i zaangażowanie, tutaj przybiera inne formy. Dlatego najtrudniejsze było nie tylko zrozumienie tej nowej mentalności, ale także zintegrowanie się z nią, nie tracąc przy tym siebie i swoich wewnętrznych wartości — czerpanie tego, co najlepsze z tego, co tu jest, ale jednocześnie nie przyswajanie tego, co jest mi obce. Moim zdaniem stosunek Brytyjczyków do osób, które tu się przeprowadziły, w dużej mierze wynika z tego, że Londyn jest z natury środowiskiem bardzo wielokulturowym. To miasto, w którym mieszkają ludzie z całego świata, dlatego dość trudno jest tu wyznaczyć wyraźną granicę między mieszkańcami a tymi, którzy przybyli niedawno. I być może właśnie to stało się jedną z przyczyn, dla których wybrałam Londyn jako miejsce do życia. Tutaj różnorodność ludzi to norma, a nie wyjątek. Ogólnie rzecz biorąc, osobiście nie spotkałam się z negatywnym nastawieniem. Oczywiście słyszałam o takich przypadkach i czasami obserwowałam je z boku, ale z mojego doświadczenia wynika, że nie dotyczyło to mnie. Ogólnie uważam, że dobrzy ludzie są wszędzie — niezależnie od kraju, statusu czy pochodzenia. Moja kariera w Wielkiej Brytanii rozpoczęła się nie w Diorze, ale w Harrodsie. Harrods to legendarny dom towarowy o światowej renomie, jeden z najbardziej znanych symboli brytyjskiego luksusu i miejsce, które wielu kojarzy z rodziną królewską. Moim wielkim marzeniem było kiedyś tam pracować. Dosłownie następnego dnia zaproponowano mi stanowisko w Yves Saint Laurent Beauty. To właśnie tam rozpoczęła się moja kariera w Harrods. Najpierw pracowałam jako wizażystka, a potem zostałam kierowniczką zespołu wizażystów tej marki. Po roku pracy otrzymałam ofertę od Dior Beauty — wyższe stanowisko, lepsze warunki i wyższe wynagrodzenie. W ten sposób dołączyłam do zespołu Dior. Dla mnie ta historia to kolejne potwierdzenie, że czasami trzeba po prostu zrobić pierwszy krok. Wiele osób mówi, że dziś nie da się znaleźć dobrej pracy, że nikt nie czyta CV ani e-maili. Być może czasami tak właśnie jest. Jednak moje doświadczenie nauczyło mnie czegoś innego: nie bójcie się pukać do drzwi. Uważam, że w zdobyciu pracy w tak silnym międzynarodowym zespole pomogły mi cechy, które ukształtowały się na długo przed przeprowadzką: dbałość o szczegóły, odpowiedzialność, staranność, dążenie do wysokiej jakości, cierpliwość i uważność. Zawsze bardzo skrupulatnie podchodzę do swojej pracy. Dla mnie ważne jest, aby wszystko było wykonane profesjonalnie, starannie i krok po kroku. Jestem przekonana, że to właśnie dbałość o szczegóły ostatecznie zapewnia wysoki poziom wyników. Kolejną ważną cechą jest opanowanie. Pracując w międzynarodowym zespole, zauważyłam, że ludzie różnie reagują na stres i sytuacje w pracy. Zawsze pomagała mi umiejętność zachowania spokoju, konsekwentnego dążenia do celu i niepodejmowania emocjonalnych decyzji. [blockquote_with_author name="Wierzę w teorię małych kroków. Nie należy oczekiwać natychmiastowego sukcesu. Wielkie wyniki składają się z codziennej dyscypliny, cierpliwości i konsekwentnej pracy.

Mimo to nadal robiłam makijaż moim koleżankom z klasy. Do dziś z sentymentem zachowuję wspomnienia i zdjęcia, na których mam około 13 lat i maluję moje przyjaciółki prosto na ławce obok „DK Lenina”.
I właśnie to, co przez długi czas pozostawało moim hobby, nagle stało się moim głównym zajęciem. Makijaż, który kiedyś był tylko pasją, przekształcił się w sprawę mojego życia — coś, co do dziś zapewnia utrzymanie mnie i mojej rodzinie oraz stało się moją główną działalnością.
Najtrudniejsze po przeprowadzce do Londynu

Jednak mimo to mogę powiedzieć, że jestem wdzięczna sobie za to, że się nie poddałam. I jestem wdzięczna temu miastu oraz temu krajowi. Naprawdę mam za co być wdzięczna.

To bardzo wielokulturowe środowisko

Czasami wystarczy po prostu zrobić pierwszy krok

Zawsze bardzo skrupulatnie podchodzę do swojej pracy
Moim zdaniem właśnie cierpliwość, odpowiedzialność i nieustanne dążenie do tego, by każdego dnia wykonywać swoją pracę nieco lepiej, stanowią fundament prawdziwego rozwoju zawodowego.

Cechy, które naprawdę pomagają osiągnąć szczyty
W tym miejscu chciałabym powiedzieć coś bardzo ważnego: proszę, nie traćcie naszej wschodnioeuropejskiej, postsowieckiej pracowitości, jakości, wrażliwości, inicjatywy i odpowiedzialności.
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – nie bójcie się porażek. One będą. Możecie długo nie być rozumiani, po prostu dlatego, że tutaj panuje inne podejście i inny sposób myślenia. Nie oznacza to jednak, że wasze podejście jest niewłaściwe.
Wręcz przeciwnie, nasze doświadczenie i nasz sposób pracy są bardzo cenione. Po prostu czasami potrzeba czasu, aby to dostrzegli i zaakceptowali.

Tutaj bardzo ceni się indywidualność
Uważam, że europejska i postsowiecka szkoła makijażu znacznie się od siebie różnią.
Podejście europejskie to większa swoboda, kreatywność, lekkość i zasada „zasad bez zasad”. Bardzo ceni się tu indywidualność, naturalność i możliwość eksperymentowania.
Szkoła postsowiecka opiera się natomiast na solidnych podstawach technicznych. To dyscyplina, precyzja, dbałość o szczegóły i dogłębne zrozumienie techniki. Takie podejście zapewnia solidne podstawy zawodowe.
Osobiście bliskie są mi obie szkoły. Jestem przekonana, że idealne podejście leży gdzieś pośrodku. Kiedy wysoka technika łączy się z twórczą swobodą, powstają najciekawsze i najnowocześniejsze wizerunki. Właśnie dlatego w równym stopniu cenię oba podejścia i staram się je łączyć w swojej pracy.

Wyjątkowe doświadczenie z ambasadorkami marki Dior: Rihanną, Charlize Theron i Devą Cassel
Podczas pracy w Londynie miałam szczęście zdobyć doświadczenie, o którym wcześniej mogłam tylko marzyć.
Dla mnie to nie tylko znane nazwiska, ale bezcenne doświadczenie zawodowe, które pozwala mi obserwować, jak pracują najlepsi specjaliści światowej branży kosmetycznej, oraz nieustannie się rozwijać.
Chociaż w Diorze pracuję stosunkowo niedawno, w tym czasie udało mi się już wziąć udział w kilku ważnych dla mnie projektach.
Jednym z najważniejszych momentów było to, że powierzono mi rolę kierownika zespołu podczas prezentacji marki w penthouse’ie Harrods. Było dla mnie wielkim zaszczytem reprezentować Dior w jednym z najsłynniejszych domów towarowych świata i pracować z klientami na takim poziomie.
Ponadto miałam szczęście uczestniczyć w kilku wewnętrznych projektach marki związanych z opracowaniem nowego podkładu oraz nowej kolekcji pędzli Dior. Mogłam podzielić się swoją profesjonalną opinią jako praktykująca wizażystka, a świadomość, że moje doświadczenie było przydatne dla zespołu, była dla mnie ogromnym zaszczytem.

Zainteresowanie Europejczyków ukraińską estetyką urody
Europejczycy, a w szczególności Brytyjczycy, są naprawdę bardzo zainteresowani naszym podejściem do branży kosmetycznej. Wydaje mi się, że wynika to z faktu, iż kobiety z Ukrainy i Europy Wschodniej zawsze słynęły z dbałości o wygląd, skupienia na szczegółach oraz wysokiego poziomu profesjonalizmu w branży kosmetycznej.
Kiedy ludzie, którzy sami wyrośli w kulturze piękna, zaczynają tworzyć piękno dla innych, zawsze budzi to zainteresowanie i szacunek. Nasze podejście wyróżnia się wysokim poziomem przygotowania technicznego, dyscypliną i dążeniem do nieskazitelnego rezultatu. I to jest naprawdę doceniane.

Oczywiście budowanie społeczności zawodowej w nowym kraju nie jest łatwe. Bariera językowa, nieznajomość mentalności, konieczność zrozumienia lokalnych zasad, nauka wyznaczania własnych granic — to wszystko wymaga czasu i wysiłku.
Ale właśnie dlatego jestem szczególnie dumna z naszej ukraińskiej społeczności beauty. Pomimo przeżytej wojny, trudności związanych z emigracją i konieczności odbudowywania życia w innym kraju, wiele naszych dziewczyn osiąga imponujące wyniki. Zakładają własne projekty, współpracują ze światowymi markami, stają się poszukiwanymi specjalistkami i nierzadko osiągają sukces szybciej niż osoby, które mieszkają tu od urodzenia.
Wydaje mi się, że to po raz kolejny dowodzi, jak silni, pracowici i utalentowani mogą być ludzie, którzy nie przestają wierzyć w siebie i nieustannie idą naprzód.

Wschodnioeuropejska szkoła piękna cieszy się bardzo dobrą reputacją
Nadal utrzymuję kontakt z kolegami z Ukrainy i innych krajów naszego regionu. Dla mnie jest to całkowicie naturalne, ponieważ właśnie tam wciąż czerpię ogromną dawkę inspiracji, nowych technik, ciekawych rozwiązań oraz prawdziwie wysokiego poziomu profesjonalizmu.
Nasza szkoła wyróżnia się dbałością o szczegóły, wysokim poziomem przygotowania technicznego oraz dążeniem do osiągnięcia doskonałości. Właśnie dlatego nasi specjaliści są tak poszukiwani i budzą tak duże zainteresowanie za granicą.
Bardzo chciałabym, abyśmy zachowali to profesjonalne podejście, nadal je rozwijali i nie bali się o sobie mówić. To naprawdę nasza silna strona.
Moim zdaniem wysoką jakość pracy widać od razu. Bardzo często można stwierdzić, że dziewczyna była u wizażysty, kolorysty lub manikiurzystki z Ukrainy lub innych krajów Europy Wschodniej. Widać to po staranności, dopracowaniu szczegółów, czystości wykonania i ogólnym poziomie efektu.
Czytaj nas na Telegram i Sends