Największe powroty w historii mistrzostw świata: mecze, których nie da się zapomnieć
Mistrzostwa świata w piłce nożnej prawie nigdy nie przebiegają zgodnie z planem. Tutaj faworyci mogą się rozpaść w ciągu dziesięciu minut, a słabsi przeciwnicy – nagle uwierzyć w cud, a mecz, który wydawał się rozstrzygnięty jeszcze przed przerwą, zamienia się w historię godną filmu dokumentalnego.
Wczorajszy comeback w meczu Argentyna – Egipt po raz kolejny przypomniał, dlaczego Mistrzostwa Świata pozostają najbardziej emocjonującym turniejem piłkarskim na świecie. Kiedy jedna drużyna wydaje się już kontrolować przebieg meczu, a druga nie godzi się z porażką, rodzą się momenty, które przetrwają sam turniej.
UA News przypomina największe comebacki w historii mistrzostw świata – mecze, w których piłka nożna łamała logikę, nerwy kibiców i prognozy ekspertów.
Portugalia – KRLD 5:3: legendarny comeback Eusébiu na Mistrzostwach Świata w 1966 roku
Jedno z najbardziej znanych odwróceń losów w historii mistrzostw świata miało miejsce w 1966 roku w Anglii. Reprezentacja Portugalii zmierzyła się z KRLD w ćwierćfinale i bardzo szybko znalazła się w sytuacji, którą dziś nazwalibyśmy katastrofą.
Koreańczycy strzelili trzy bramki jeszcze przed połową pierwszej połowy. Wynik 0:3 wyglądał niemal jak wyrok. Portugalia była faworytem, ale na boisku wszystko się waliło: obrona nie nadążała, przeciwnik grał odważnie, a kibice na trybunach już wyczuwali zapach jednej z największych sensacji turnieju.
I wtedy rozpoczął się mecz Eusébiu. Ten wielki napastnik stopniowo przywrócił Portugalię do życia. Strzelił cztery bramki, praktycznie samodzielnie odwracając losy meczu i zmieniając wynik z 0:3 na 5:3. To nie był zwykły comeback, ale pokaz tego, jak jeden piłkarz może zmienić historię reprezentacji.
RFN – Anglia 3:2: jak Niemcy odrobili straty z 0:2 na MŚ 1970
Ćwierćfinał mistrzostw świata w 1970 roku pomiędzy Anglią a RFN był kontynuacją wielkiego piłkarskiego pojedynku po finale mistrzostw świata w 1966 roku. Anglicy byli wówczas aktualnymi mistrzami świata i znów prezentowali się jak drużyna, która potrafi kontrolować wielkie mecze.
Po bramkach Alana Müllera i Martina Petersa Anglia prowadziła 2:0. Wydawało się, że drużyna spokojnie doprowadzi mecz do zwycięstwa. Jednak w starciu z Niemcami takie wnioski zawsze były ryzykowne.
RFN najpierw zmniejszyła stratę dzięki Franzowi Beckenbauerowi, a następnie wyrównała wynik po bramce Uwe Seeler. Anglia straciła tempo, pewność siebie i kontrolę. W dogrywce Gerd Müller strzelił zwycięskiego gola – 3:2.
Austria – Szwajcaria 7:5: najbardziej szalony mecz mistrzostw świata w 1954 roku
Mecz Austria – Szwajcaria na mistrzostwach świata w 1954 roku jest często wspominany jako jeden z najbardziej szalonych i obfitujących w gole spotkań w historii turnieju. Dzisiaj taki wynik wydaje się niemal niemożliwy, ale wtedy piłka nożna była znacznie bardziej otwarta.
Szwajcaria rozpoczęła mecz fantastycznie i objęła prowadzenie 3:0. Dla gospodarzy turnieju był to idealny początek: szybkie ataki, błędy przeciwnika, pełna kontrola nad emocjami na stadionie. Austria wyglądała na zagubioną.
Jednak już przed przerwą sytuacja uległa całkowitej zmianie. Austriacy strzelili pięć bramek i schodzili na przerwę z przewagą 5:4. Mecz ostatecznie stracił wszelką logikę: drużyny pędziły do przodu, obrona praktycznie nie istniała, a każdy atak mógł zakończyć się bramką.
Urugwaj – Brazylia 2:1: „Maracanazo” jako comeback, który wstrząsnął narodem
Finałowy mecz mistrzostw świata w 1950 roku pomiędzy Brazylią a Urugwajem nie był finałem w dzisiejszym rozumieniu, ale to właśnie on decydował o losach tytułu. Brazylii wystarczył remis, drużyna grała u siebie, a stadion „Maracana” był wypełniony ludźmi, którzy już czekali na świętowanie.
Po bramce Friasy Brazylia prowadziła 1:0. Dla większości widzów było to potwierdzeniem tego, co oczywiste: Puchar Świata pozostaje w Rio. Jednak Urugwaj nie poddał się.
Najpierw Juan Sciaffino wyrównał wynik, a następnie Alcides Ghiga strzelił gola, który stał się jednym z najbardziej bolesnych w historii brazylijskiej piłki nożnej. Urugwaj wygrał 2:1 i zdobył tytuł.
Ten comeback ma znaczenie nie tylko sportowe. Stał się narodową traumą dla Brazylii. „Maracanazo” do dziś wspomina się jako dzień, w którym cała Brazylia zamilkła. I właśnie dlatego ten mecz pozostaje jednym z najbardziej głośnych comebacków w historii mistrzostw świata.
Belgia – Japonia 3:2: comeback w jednej połowie podczas Mistrzostw Świata 2018
Podczas Mistrzostw Świata 2018 reprezentacja Belgii była uważana za jedną z najbardziej utalentowanych drużyn turnieju. Jednak w 1/8 finału przeciwko Japonii Belgowie nagle znaleźli się na krawędzi odpadnięcia z turnieju.
Japonia prowadziła 2:0 po bramkach Genki Haraguchi i Takashi Inui. Nie było to przypadkowe szczęście: Japończycy grali odważnie, szybko i bardzo zdyscyplinowanie. Belgia natomiast wyglądała na ociężałą, zdenerwowaną i nie mogła znaleźć przestrzeni.
Przełom nastąpił po bramce Jana Vertongena, która była raczej niespodziewana niż logiczna. Następnie Marouane Fellaini wyrównał wynik, a w ostatnich sekundach Belgia przeprowadziła jedną z najpiękniejszych kontrataków w historii baraży o mistrzostwa świata. Romelu Lukaku przepuścił piłkę, a Nacer Chadli wykończył podanie – 3:2.
Ten mecz stał się współczesną klasyką. Pokazał, że nawet w piłce nożnej, w której dominują VAR, taktyka i szczegółowa analiza, wciąż jest miejsce na czystą dramaturgię.
Włochy – Nigeria 2:1: jak Roberto Baggio uratował „Squadra Azzurra”
Podczas mistrzostw świata w 1994 roku w USA reprezentacja Włoch była jednym z głównych pretendentów do tytułu. Jednak już w 1/8 finału drużyna Arrigo Sacciego znalazła się o kilka minut od sensacyjnego odpadnięcia z turnieju.
Nigeria otworzyła wynik już w pierwszej połowie dzięki Emmanuelowi Amunike i przez niemal cały mecz pewnie powstrzymywała ataki przeciwnika. Sytuacja Włochów pogorszyła się jeszcze bardziej po wykluczeniu Gianfranco Zoli. Grając w dziesiątkę, musieli odrobić straty przeciwko jednej z najsilniejszych ówczesnych reprezentacji afrykańskich.
Gdy czas regulaminowy dobiegał końca, wydawało się, że bajka Nigerii lada chwila stanie się rzeczywistością. Jednak w 88. minucie głos zabrał Roberto Baggio. Wyrównał wynik po długotrwałym ataku Włoch i doprowadził do dogrywki.
W dogrywce Baggio ponownie stał się bohaterem. Po wywalczonym rzucie karnym zimną krwią pokonał bramkarza i zapewnił Włochom zwycięstwo 2:1.
Właśnie ten mecz wielu nazywa momentem, w którym rozpoczęła się legendarna droga Roberto Baggio do finału mistrzostw świata. Gdyby nie jego dwa gole, Włochy zakończyłyby swój udział już w pierwszej rundzie play-offów. Zamiast tego drużyna dotarła do decydującego meczu turnieju, a sam Baggio stał się symbolem włoskiego charakteru i jednym z głównych bohaterów Mistrzostw Świata w 1994 roku.
Kamerun – Kolumbia 2:1: kiedy outsider doczekał się swojej szansy
Podczas Mistrzostw Świata w 1990 roku Kamerun stał się jedną z największych sensacji turnieju. Afrykańska reprezentacja grała z niesamowitą energią, a jej liderem był 38-letni Roger Milla — człowiek, który każdą bramkę zamieniał w małe widowisko.
W 1/8 finału przeciwko Kolumbii przez długi czas utrzymywał się wynik 0:0. Nie był to klasyczny comeback z wyniku 0:2 czy 0:3, ale pod względem dramaturgii mecz ten zasługuje na miejsce w historii. Kolumbia miała reputację technicznej, efektownej drużyny, a Kamerun – odgrywał rolę odważnego outsidera.
W dogrywce Milla strzelił dwa gole, w tym po słynnym błędzie bramkarza René Igity. Kolumbia odpowiedziała golem, ale nie zdołała już uratować meczu.
Ten mecz stał się comebackiem nie pod względem wyniku, ale statusu. Kamerun przywrócił do gry cały kontynent, udowadniając, że afrykańskie reprezentacje mogą nie tylko brać udział w mistrzostwach świata, ale także eliminować faworytów.
Chorwacja – Anglia 2:1: comeback w półfinale MŚ 2018
Półfinał Mistrzostw Świata 2018 pomiędzy Anglią a Chorwacją rozpoczął się dla Anglików niemal idealnie. Kieran Trippier szybko strzelił gola z rzutu wolnego, a drużyna Garetha Southgate’a uzyskała dokładnie taki scenariusz, jakiego pragnęła.
Anglia długo prowadziła 1:0, ale stopniowo Chorwacja zaczęła przejmować inicjatywę. Luka Modrić, Ivan Rakitić i Mario Mandžukić nie wpadali w panikę. Po prostu czekali na odpowiedni moment.
Ivan Perišić wyrównał wynik w drugiej połowie, a w dogrywce Mandžukić strzelił gola, który zapewnił Chorwacji awans do finału mistrzostw świata. Dla kraju liczącego około czterech milionów mieszkańców było to niemal piłkarskie cudo.
Ten comeback jest wyjątkowy, ponieważ miał miejsce nie w fazie grupowej ani we wczesnej fazie pucharowej, ale w półfinale.
RFN – Węgry 3:2: „Cud w Bernie” na mistrzostwach świata w 1954 roku
Finał mistrzostw świata w 1954 roku pomiędzy RFN a Węgrami to jeden z najsłynniejszych meczów w historii piłki nożnej. Węgry były wówczas potęgą: drużyna Ferenca Puskasa uchodziła za niemal niepokonaną.
W finale Węgrzy szybko objęli prowadzenie 2:0. Wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z przewidywaniami. RFN przegrywała już z Węgrami na tym samym turnieju wysokim wynikiem, więc mało kto wierzył, że Niemcy zdołają odwrócić losy meczu.
Ale im się udało. Najpierw zmniejszyli stratę, potem wyrównali wynik, a w drugiej połowie Helmut Rahn strzelił zwycięskiego gola. RFN wygrała 3:2 i po raz pierwszy została mistrzem świata.
„Cud w Bernie” to nie tylko sportowy comeback. Dla powojennych Niemiec zwycięstwo to miało ogromne znaczenie symboliczne.
Kombacki na mistrzostwach świata mają szczególną moc, ponieważ nie odbywają się w zwykłym sezonie klubowym, gdzie zawsze jest kolejna runda. Na mistrzostwach świata każdy mecz może być ostatnim. Właśnie dlatego bramka w 90. minucie lub odwrócenie wyniku z 0:2 odczuwane są znacznie intensywniej.
Takie mecze zapadają w pamięć nie tylko ze względu na wynik. Pozostawiają po sobie obrazy: oszołomiony stadion w Rio, szalejący Eusébio, belgijska kontra przeciwko Japonii, chorwaccy piłkarze, którzy po wyczerpującym turnieju wciąż znajdują siły, by biec do przodu.
Czytaj nas na Telegram i Sends