Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski we wtorek, 28 lipca, przybył z kolejną wizytą do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tam odbył się już oraz odbędzie jeszcze szereg spotkań — w tym z prezydentem USA Donaldem Trumpem, jego zespołem i innymi amerykańskimi urzędnikami.
Według Zełenskiego głównym priorytetem negocjacji jest wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej. Mowa między innymi o pozyskaniu środków obrony przeciwrakietowej, a także o rozwoju strategicznej współpracy między Ukrainą a USA. Głowa państwa poprosiła już Trumpa m.in. o „pakiet zimowy” rakiet do zestawów Patriot, aby ochronić ukraińskie miasta przed rosyjskimi atakami. Amerykański lider powiedział, że pomyśli, ale nie obiecał niczego konkretnego ze względu na zapotrzebowanie na te rakiety w samych USA.
Ponadto Zełenski poinformował, że w imieniu Ukrainy weźmie udział w uroczystościach upamiętniających amerykańskiego senatora Lindseya Grahama w Waszyngtonie. Przypomnijmy, że ten republikanin zmarł niedawno nagle, tuż po swojej wizycie w Ukrainie.
Zachodnie media piszą już, że prezydentowi Ukrainy rzekomo udało się przeciągnąć Trumpa na stronę Ukrainy, przekonując USA, że Kijów wygrywa tę wojnę. Ale czy tak jest w rzeczywistości i po co właściwie Zełenski poleciał do Ameryki?
Redakcja UA.News zadała te pytania ekspertom politycznym. Szczegóły — w naszym materiale.
Wizyta Zełenskiego w USA to próba zwrócenia uwagi na problemy w relacjach: dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda
Wizyta Wołodymyra Zełenskiego w USA z jednej strony ma charakter sytuacyjny — ponieważ, rzecz jasna, przewidzieć śmierci Lindseya Grahama nie było można. Ale też wykorzystanie okazji do rozmowy z Donaldem Trumpem było koniecznością. Charakter Trumpa jest bowiem taki, że oczekiwanie możliwości przekonania go podczas jednego, trwającego godzinę spotkania w formacie delegacji, na dodatek za zamkniętymi drzwiami, jest niezwykle trudne.
Jest tu jeszcze jeden moment: rakiety do zestawów Patriot, o które poprosił Zełenski, to wyroby wysokiej technologii. I nie jest tak łatwo wyprodukować je szybko. Nawet przekazanie licencji nie jest proste, a uruchomienie produkcji jest jeszcze trudniejsze.
Dlatego uważam, że w rzeczywistości wizyta Wołodymyra Zełenskiego w USA to próba zwrócenia uwagi na problemy, które istnieją w relacjach ukraińsko-amerykańskich. Oto Zełenski ogłosił, że Julija Swyrydenko ma zastąpić Olhę Stefaniszyną na stanowisku ambasadora w USA. Jednak ostatecznej decyzji w tej sprawie na ten moment nie ma. I kto otrzyma agrément od Departamentu Stanu, na dzień dzisiejszy również nie wiadomo. To po pierwsze.
Po drugie: nie ma zarejestrowanych lobbystów państwa Ukraina w USA. Mamy lobbystów ukraińskich biznesmenów czy innych osób publicznych, którzy rejestrują się zgodnie z prawodawstwem, ale nie są oni lobbystami Ukrainy.
Po trzecie. Zamiast mówić o spotkaniu z setką senatorów, powinniśmy ustami prezydenta mówić o odbudowie dwupartyjnego wsparcia w imię zmarłego Lindseya Grahama, mówić o tym jako o jego politycznym testamencie. Jeśli Trump po śmierci Grahama zdecydował się rozszerzyć tak zwane „piekielne sankcje” z Rosji również na Iran, to my także powinniśmy działać w tym kierunku.
Po czwarte: musimy rozszerzać możliwości ukraińskiej dyplomacji. Powinna ona być obecna nie tylko na najwyższym szczeblu, ale musi być także ekspercka. Kierunków jest dość dużo. Wreszcie należy przygotowywać się do sesji ONZ. W wrześniu, kiedy spotkają się szefowie państw, nastąpi kolejna próba spotkania z Donaldem Trumpem przed wyborami do Kongresu. Powiedziałbym — ostatnia szansa. I pokazywać, że bardziej aktywna postawa Stanów Zjednoczonych na kierunku ukraińskim może pozwolić republikanom na udany występ w wyborach w listopadzie.

Lindsey Graham kontynuuje „pracę” nawet po swojej śmierci: dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik
28 lipca Zełenski przybył z oficjalną wizytą do Waszyngtonu. Pożyczkę (wizytę) przypisano do ceremonii pożegnania amerykańskiego senatora Lindseya Grahama. Graham był kluczowym zwolennikiem wsparcia wojskowego dla Kijowa i zmarł nagle 11 lipca. Równolegle w Białym Domu odbyły się ważne negocjacje z Trumpem.
Ogólnie rzecz biorąc, pogrzeb Lindseya Grahama faktycznie przekształcił się w swoistą nieformalną kolejną międzynarodową konferencję polityczną, podczas której USA prowadzą nieoficjalne rozmowy ze swoimi sojusznikami. Można więc powiedzieć, że Lindsey Graham kontynuuje pracę nawet po swojej śmierci. Właśnie taką reputację polityka udało mu się zbudować za życia.
Należy wziąć pod uwagę, że ta wizyta Prezydenta Ukrainy w USA miała charakter roboczy, a nie państwowy. Dlatego wiele elementów oficjalnego protokołu — powitanie na lotnisku, uroczyste ceremonie w Białym Domu i inne — zostało skróconych lub zmienionych.
Podczas wizyty Zełenskiemu towarzyszyli: szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, pierwszy zastępca szefa Biura Prezydenta Serhij Kysłycia, zastępca szefa Biura Prezydenta Pawło Palisa, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umierow, pełniący obowiązki ministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oraz ambasador Ukrainy w USA Olha Stefaniszyna. Taki skład delegacji świadczy o tym, że katalog omawianych z Amerykanami kwestii był bardzo szeroki. Po obu stronach obecni byli przedstawiciele bloku politycznego, wojskowego, gospodarczego i dyplomatycznego. Oznacza to, że dialog dotyczył praktycznie całego kompleksu relacji ukraińsko-amerykańskich.
Przy tym rozmowa niekoniecznie miała głęboko szczegółowy charakter. Po zakończeniu spotkania nie pojawiły się praktycznie żadne konkretne informacje. Prezydent Ukrainy oświadczył, że omawiano zestawy Patriot oraz pewne nowe pomysły. Donald Trump z kolei określił spotkanie jako „bardzo dobre”, a wręcz „wspaniałe”. Właściwie to prawie wszystko, co officially wiadomo. Dlatego spotkanie to można postrzegać raczej jako po prostu dobre spotkanie robocze, niż negocjacje, które zakończyły się konkretnymi ustaleniami. A analizować jego konsekwencje trzeba będzie przede wszystkim na podstawie kolejnych praktycznych kroków stron, a nie publicznych oświadczeń.
Najprawdopodobniej Trump obiecał wzmocnić pozycję Ukrainy lub przynajmniej nie odmawiać jej dostaw już zakupionych zestawów Patriot oraz innego sprzętu wojskowego. Widzimy jednak, że kwestia amerykańskiej pomocy wojskowej na razie pozostaje nierozstrzygnięta. Głównym rezultatem tej wizyty może być reset „dyplomacji wahadłowej” w procesie negocjacyjnym. Być może zostaną podjęte także pewne decyzje techniczne, na przykład nominacja nowego ambasadora Ukrainy w USA. Oczekuje się, że w najbliższych tygodniach specjalni wysłannicy USA Steve Witkoff i Jared Kushner odwiedzą zarówno Ukrainę, jak i Rosję. To właśnie na nich najprawdopodobniej spocznie zadanie przetestowania i promowania pewnych konkretnych pomysłów. Najpewniej chodzi o próbę rozpoczęcia od rozejmu morskiego lub energetycznego jako pierwszego kroku w kierunku szerszego zawieszenia broni.
Jednocześnie Senat uruchomił procedurę procedowania projektu ustawy o tak zwanych „piekielnych sankcjach” zmarłego Lindseya Grahama. Jednak w najlepszym wypadku rozpatrywanie zakończy się jesienią, gdy Izba Reprezentantów powróci z przerwy wakacyjnej. Ale nawet po tym pozostaje główne pytanie: czy prezydent Trump zastosuje te sankcje? Czy też stanie się to już przedmiotem targów i negocjacji między Waszyngtonem a Moskwą.

Trump zaczął szanować Ukrainę: dyrektor Centrum Stosowanych Badań Politycznych „Penta” Wołodymyr Fesenko
Analizując wizytę Zełenskiego w USA, od razu zaznaczę: nie trzeba popadać w skrajności. Trump nie stał się jakoś proUkraiński. Ale proces, który rozpoczął się wcześniej — nie teraz, lecz właśnie przed tą wizytą — przynosi owoce: Trump zaczął szanować Ukrainę.
Widzimy to po wypowiedziach przedstawicieli jego administracji. Zaczęli postrzegać Ukrainę jako kraj zdolny do walki w wojnie przeciwko Rosji. Zmienił się sam stosunek Trumpa do Kijowa.
Ale prezydent USA na pewno nie przeszedł na stronę Ukrainy, jak piszą niektóre media. To oczywista przesada. Pomocy dla Ukrainy nie ma, pod tym względem jego stanowisko się nie zmieniło. Pojawił się jednak szacunek do Ukrainy oraz bardziej krytyczne podejście do Rosji. Pojawiło się zrozumienie potrzeby zmiany podejścia do uregulowania pokojowego.

Ogólnie rzecz biorąc, wizyta była ważna, treściwa i robocza. Myślę, że udało się wzmocnić istniejące pozytywne tendencje. Trwa konkretny proces roboczy dotyczący rakiet przechwytujących oraz uzyskania licencji na ich produkcję u nas. Nastąpiła aktywizacja dyplomacji w kwestii procesu negocjacyjnego i zakończenia wojny, ale tutaj nie należy oczekiwać szybkich rezultatów. Potrzebujemy, aby USA przystąpiły do negocjacji z FR z nowym stanowiskiem, aby „duch Anchorage pozostał w przeszłości”, jak powiedział Rubio.
Tak więc oceniam tę wizytę ogólnie pozytywnie. Nie stała się sensacją, nie przyniosła rewolucyjnych zmian. Ale stosunek Trumpa do Ukrainy zdecydowanie zmienia się na lepsze. I ta wizyta potwierdziła ogólne pozytywne tendencje.
Czytaj nas na Telegram i Sends