Para z USA opowiedziała o ocaleniu podczas powodzi w Nepalu
Para z rejonu Zatoki San Francisco przeżyła niszczycielską nagłą powódź w nepalskim okręgu Rasuwa, w pobliżu granicy z Chinami. Anjana Radża i Pattabiraman Venkatesan wyruszyli na swoją pierwszą pielgrzymkę do Tybetu i znajdowali się w autobusie turystycznym niedaleko wsi Timure, gdy z Himalajów runął potok wody i rumowiska.
Jak podaje CBS News, katastrofalna powódź w górskim obszarze przygranicznym Nepalu i Tybetu nastąpiła w środę po zawaleniu się lodowca w Himalajach. Według redakcji zginęło prawie 600 osób, a około 2,5 tysiąca kolejnych uznaje się za zaginione. Departament Stanu USA oświadczył w piątek, że wśród zaginionych może być około 90 Amerykanów.
Ucieczka przed potokiem
Według Venkatesana zobaczył on ciemną masę o wysokości około 60–70 stóp, przypominającą tsunami. Początkowo nie zrozumiał, że to woda, i pomyślał, że zbliża się pożar lasu. Radża powiedziała, że chwyciła go za kołnierz, kazała mu biec, po czym wyskoczyli z autobusu.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Para pobiegła schodami na wyżej położony teren. Venkatesan relacjonował, że potok porywał domy, a Radża słyszała krzyki ludzi, których zabierała woda.
Noc w koziej oborze
Przewodnik wyprowadził parę i innych ocalałych na płaski teren na szczycie pobliskiej góry. Venkatesan opisał podejście jako wąskie i śliskie, z błotem, kamieniami i rumowiskiem.
Noc spędzili w koziej oborze wraz z innymi ocalałymi, w tym miejscowymi mieszkańcami i turystami. Następnego dnia ewakuowano ich drogą powietrzną. Para przekazała, że wszyscy znajdujący się w ich autobusie turystycznym przeżyli.
Czytaj nas na Telegram i Sends