Polska nie spieszy się z reakcją na Narodowy Panteon Ukrainy
Rząd Polski na razie nie będzie składał gwałtownych oświadczeń po ogłoszeniu utworzenia Ukraińskiego Panteonu Narodowego. W Warszawie chcą najpierw zobaczyć, kogo dokładnie Ukraina planuje upamiętnić, i dopiero potem będą określać swoje stanowisko.
Polskie władze nie planują spieszyć się z reakcją na inicjatywę prezydenta Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą utworzenia Ukraińskiego Panteonu Narodowego. Według informacji Onetu, w Warszawie postanowiono odczekać na ostateczne sformowanie projektu oraz listy osób, które Ukraina upamiętni, a dopiero potem wyciągać wnioski.
28 czerwca prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że wniósł do Rady Najwyższej projekt ustawy o utworzeniu Ukraińskiego Panteonu Narodowego. Według jego słów będzie to miejsce pamięci dla ludzi, którzy w różnych czasach walczyli o wolność i niepodległość Ukrainy. Podczas ogłaszania tej inicjatywy głowa państwa złożyła również deklarację polityczną, która wybrzmiała na tle długotrwałych sporów historycznych między Kijowem a Warszawą. „Nikt nie będzie wskazywał Ukraińcom, jakich bohaterów mają czcić” — podkreślił Zełenski.
To właśnie to oświadczenie przyciągnęło uwagę strony polskiej. Jednocześnie ani premier Polski Donald Tusk, ani minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski publicznie go na razie nie skomentowali. Według danych Onetu, w polskim rządzie świadomie postanowiono nie odpowiadać natychmiast. Uważa się tam, że zbyt emocjonalna reakcja mogłaby jedynie zaostrzyć sytuację i pozwolić na przedstawienie Polski jako kraju, który próbuje narzucić Ukrainie własną wizję historii.
Dlatego obecnie w Warszawie wybrano inną taktykę — najpierw zobaczyć, kto dokładnie wejdzie w skład Narodowego Panteonu. „Wezwanie ambasadora czy wysłanie noty w tym momencie nie ma sensu. Nie możemy pozwolić Ukraińcom, by nas prowokowali” — powiedział Onetowi jeden z wysokich rangą urzędników polskiego rządu pod warunkiem zachowania anonimowości.
We władzach polskich panuje przekonanie, że kluczowa okaże się właśnie lista nazwisk. Jeśli do panteonu wejdą postacie historyczne, które w Polsce są wiązane z tragedią wołyńską, może to gwałtownie skomplikować relacje między krajami. Rozmówcy portalu zaznaczają, że w takim przypadku polski rząd znalazłby się pod silną presją polityczną. Reakcji domagałyby się zarówno partie opozycyjne, jak i część polskiego społeczeństwa.
Osobno źródło Onetu wspomniało nazwisko Stepana Bandery. Według słów rozmówcy, w polskim rządzie docierają już sygnały, że może on znaleźć się wśród tych, których planuje się upamiętnić. „Nie chcę wymieniać konkretnych nazwisk, które byłyby teraz dla nas nie do przyjęcia, ale otrzymujemy już sygnały, że Stepan Bandera może pojawić się na liście. To byłaby krytyczna wiadomość dla naszych relacji” — oświadczył rozmówca portalu. Oficjalna lista osób, które planuje się włączyć do Ukraińskiego Panteonu Narodowego, obecnie nie istnieje. Podobnie nie ma na razie oficjalnej reakcji polskiego rządu na ewentualną listę nazwisk.
Tym samym Warszawa zajmuje na razie stanowisko wyczekujące. Polskie władze nie chcą wyciągać przedwczesnych wniosków i planują ocenić sytuację dopiero po tym, gdy stanie się wiadome, kogo dokładnie Ukraina postanowi upamiętnić w Narodowym Panteonie. O sprawie informuje Onet, powołując się na źródła w polskim rządzie.
Czytaj nas na Telegram i Sends