Sasol zaprzecza zarzutom nielegalnego zrzutu odpadów chemicznych w RPA
Południowoafrykańska firma petrochemiczna i chemiczna Sasol zaprzecza zarzutom nielegalnego zrzucania niebezpiecznych odpadów chemicznych do rzeki Klipspruit w pobliżu kompleksu Benfield w mieście Secunda. Śledczy z południowoafrykańskiego Krajowego Urzędu Prokuratury przeprowadzili nowe przeszukania w obiektach spółki i przez dwa dni pobierali próbki wody oraz chemikaliów, podaje Daily Maverick.
Śledztwo dotyczy twierdzeń sygnalisty Iana Erasmusa, który w 2019 roku oświadczył, że w latach 2012–2019 zakład nielegalnie zrzucał niebezpieczne odpady do Klipspruit. Śledczy skontrolowali także sieć kanalizacji chemicznej, zawory odcinające oraz trasy prowadzące do zbiorników API do retencji ścieków.
Stanowisko spółki
Sasol oświadczył komisji parlamentarnej ds. leśnictwa, rybołówstwa i środowiska, że nie widzi podstaw do postępowania karnego w związku z działalnością Benfield. Spółka odmówiła odpowiedzi na część bezpośrednich pytań o wyniki badań wody w okolicznych źródłach wodnych w okresie objętym zarzutami, powołując się na konstytucyjne prawo do nieskładania zeznań przeciwko sobie.
Jednocześnie Sasol przedstawił techniczne wyjaśnienie swojego systemu postępowania ze ściekami. Według spółki chemikalia, w tym wanad, węglan potasu i dietanoloamina, są przetwarzane w zabetonowanych strefach z barierami ochronnymi. Woda po spłukiwaniu lub lokalnych wyciekach trafia do oddzielnej kanalizacji chemicznej, a następnie do wewnętrznego systemu ściekowego i zbiorników API 1 oraz 2, a nie do środowiska.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Spółka twierdzi również, że nawet wadliwy lub całkowicie otwarty zawór nie mógłby skierować ścieków do systemów rzecznych Klipspruit lub Vaal, ponieważ musiałyby one trafić do zbiorników retencyjnych. Płyn nienadający się do ponownego wykorzystania jest, według Sasolu, pompowany do zabezpieczonych pojemników i wywożony na licencjonowane składowisko MTV lub składowisko klasy A.
Rozszerzenie śledztwa
Sasol odrzucił również interpretację przez Erasmusa wykresu pokazującego gwałtowny wzrost poziomu wanadu. W spółce oświadczono, że dane te odzwierciedlają analizy laboratoryjne zanieczyszczonej wody w zbiorniku API 2, gdzie woda zawierająca wanad jest zatrzymywana i oczyszczana w celu dalszego wykorzystania w produkcji.
W 2022 roku Sasolowi już postawiono zarzuty związane z twierdzeniami Erasmusa. Według Mail & Guardian, w przypadku uznania spółki za winną groziła jej grzywna do 10 mln randów za nielegalne obchodzenie się z niebezpiecznymi chemikaliami w systemie rzeki Vaal. W 2025 roku zarzuty te zostały wstępnie wycofane.
Francis Craigie, kierująca działem egzekwowania prawa w Departamencie Leśnictwa, Rybołówstwa i Środowiska, poinformowała posłów 4 sierpnia, że śledztwo rozszerzono na trzecią i czwartą fazę Benfield. Śledczy sprawdzają również, czy urzędnicy Sasolu przekazywali inspektorom środowiskowym fałszywe lub wprowadzające w błąd informacje. W sprawie jest już 16 dodatkowych zeznań świadków, a gromadzenie dowodów trwa.
Czytaj nas na Telegram i Sends