W Czechach odnotowano kampanię fałszywych informacji o rzekomej aneksji terytorium przez Polskę
W Czechach odnotowano zakrojoną na szeroką skalę kampanię dezinformacyjną rozpowszechniającą fałszywe twierdzenia o rzekomych przygotowaniach Polski do inwazji i aneksji niewielkiego obszaru przygranicznego w pobliżu miast Cieszyn i Těšín. Jak informuje Balkan Insight, do rozpowszechniania fałszywych informacji wykorzystywano płatne reklamy na Facebooku, obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję, fałszywą stronę internetową imitującą iRozhlas.cz, a także sfałszowane konta zwykłych użytkowników i wysokich urzędników, w tym ambasadora Czech w Polsce.
Narzędzia i prawdopodobny cel
Zdaniem większości obserwatorów kampania miała wzbudzić obawy przed zajęciem ziemi i konfiskatą mienia, a także podsycić historyczne spory między dwoma państwami UE i NATO. Spory te są związane z kontestowanym traktatem granicznym z 1958 roku między Polską a ówczesną Czechosłowacją.
Czeski ekspert ds. bezpieczeństwa Bohumil Kartous stwierdził, że kampania nosi znamiona wspieranej przez Rosję operacji hybrydowej. W jego ocenie jej celem mogło być sprowokowanie sporu wewnątrz proukraińskiej koalicji państw. Jednocześnie urzędnicy nie wysunęli jednoznacznych oskarżeń wobec Moskwy: polskie i czeskie służby wywiadowcze kontynuują śledztwo.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Reakcja Warszawy i Pragi
Polska zareagowała szybko: premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odrzucili doniesienia o rzekomo nieuchronnej aneksji jako absurdalne i zorganizowane. Tusk opublikował również wizerunek polskiego kreskówkowego psa Reksia i czeskiego Krecika, nazywając Polskę i Czechy prawdziwymi przyjaciółmi.
W Czechach oficjalna reakcja była wolniejsza. Czeskiemu MSZ zajęło kilka dni jednoznaczne zdementowanie fałszywych doniesień o rzekomych polskich roszczeniach terytorialnych. Prezydent Petr Pavel nazwał kampanię celową prowokacją i oświadczył, że Polska jest jednym z najbliższych i najważniejszych partnerów Czech.
Premier Andrej Babiš oświadczył, że dowiedział się o kampanii z mediów, i skrytykował pracę służb wywiadowczych. Obwinił również za nieudaną reakcję Urząd Stosunków Zagranicznych i Informacji oraz czeskiego ambasadora w Polsce Břetislava Dančáka. Krytycy rządu powiązali opóźnioną reakcję z likwidacją jednostki komunikacji strategicznej Stratkom oraz redukcją specjalistów ds. przeciwdziałania dezinformacji.
Czytaj nas na Telegram i Sends