Handlowcy w Lagos protestowali przeciwko doniesieniom o handlu detalicznym chińskich przedsiębiorców
Handlowcy z kompleksu Lagos Trade Fair Complex w Lagos w Nigerii przeprowadzili protest przeciwko domniemanemu udziałowi obywateli Chin w handlu detalicznym. Uczestnicy akcji stwierdzili, że szkodzi to ich biznesom, informuje Premium Times Nigeria.
W poniedziałek protestujący zgromadzili się na targowiskach na terenie kompleksu, położonego wzdłuż drogi ekspresowej Lagos-Badagry. Na opublikowanych w serwisie społecznościowym X nagraniach widać, jak skandują hasła i trzymają transparenty, w tym z żądaniami, aby chińscy handlowcy opuścili rynek.
Skargi lokalnych sprzedawców
Jeden z handlowców powiedział, że chińskie przedsiębiorstwa mogą kupować towary bezpośrednio od producentów i dostawców w Chinach, dzięki czemu ustalają niższe ceny, z którymi nigeryjskim sprzedawcom detalicznym trudno konkurować. Według niego prowadzi to do utraty sprzedaży przez lokalnych handlowców.
Uczestnicy protestu twierdzili również, że niektóre chińskie firmy wynajęły sklepy i urządziły w kompleksie magazyny, z których sprzedawały towary bezpośrednio konsumentom. Oświadczyli, że niektóre przedsiębiorstwa rzekomo pozyskiwały numery telefonów klientów z listów przewozowych i kontaktowały się z nimi, oferując swoje towary.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Protestujący podkreślili, że nie wzywają do ataków na obywateli Chin ani do niszczenia ich mienia. Jednocześnie sprzeciwili się domniemanemu zaangażowaniu chińskich przedsiębiorców w handel detaliczny.
Reakcje i sytuacja w Kenii
W mediach społecznościowych akcja wywołała mieszane reakcje. Użytkownik Olugbenga Michael wezwał władze stanu Lagos do interwencji, lecz ostrzegł, że sytuacja nie powinna stwarzać wrażenia wrogości Nigerii wobec cudzoziemców. Strona Somolutogether z kolei skrytykowała protest i zauważyła, że konsumenci mogą wybierać tańsze towary.
Redakcja zaznaczyła, że nie była w stanie niezależnie zweryfikować twierdzeń uczestników protestu. Chińscy handlowcy ani ich przedstawiciele nie skomentowali tych oświadczeń do czasu przygotowania publikacji.
Protest odbył się niespełna dwa tygodnie po decyzji prezydenta Kenii Williama Ruto dotyczącej małych sklepów należących do cudzoziemców. 2 września nakazał on zamknięcie takich punktów handlowych i polecił Ministerstwu Inwestycji, Handlu i Przemysłu rozpocząć od 7 września działania wobec cudzoziemców zajmujących się handlem lokalnym i ulicznym.
Czytaj nas na Telegram i Sends