$ 44.57 € 51.9 zł 11.98
+22° Kijów +24° Warszawa +22° Waszyngton

W Polsce zgłaszane są zakłócenia GPS na dużą skalę

UA.NEWS 25 sierpnia 2026 21:45
W Polsce zgłaszane są zakłócenia GPS na dużą skalę

W Polsce tego lata gwałtownie wzrosła liczba zakłóceń w działaniu GPS i innych satelitarnych systemów nawigacyjnych. Problemy te wpływają już nie tylko na smartfony, ale także na drony, transport, żeglugę oraz lotnictwo. Polski Instytut Łączności oświadcza, że źródło zakłóceń ma charakter zewnętrzny i jest powiązane z pracą systemów walki radioelektronicznej w rejonie Morza Bałtyckiego.

Problemy z nawigacją satelitarną w Polsce odnotowywane są nie po raz pierwszy. Anomalie obserwuje się już od stycznia 2024 roku, jednak na początku 2026 roku sytuacja uległa gwałtownej zmianie. Według danych stacji monitorującej polskiego Instytutu Łączności w Gdańsku, w maju i czerwcu długotrwałe zakłócenia jednocześnie we wszystkich zakresach GNSS rejestrowano w około 70% dni. Całkowicie spokojnych dni było bardzo mało — zaledwie 10% w maju i 13% w czerwcu.

W pierwszych 19 dniach sierpnia zakłócenia na dużą skalę odnotowano już w 63% dni. Oznacza to, że problemy z nawigacją pojawiały się średnio co dwa dni. Sprawa dotyczy nie tylko GPS — zakłócenia obejmują różne globalne systemy nawigacji satelitarnej: GPS, Galileo, GLONASS oraz BeiDou. Gdy sygnał zostaje zakłócony, urządzenie może pokazywać błędną lokalizację, tracić łączność z satelitami lub w ogóle nie wyznaczać trasy.

Co dzieje się ze smartfonami

Najbardziej dostrzegalny problem mają zwykli użytkownicy smartfonów. Mapa może nagle pokazać człowieka w innym miejscu niż znajduje się w rzeczywistości lub przestać prawidłowo budować trasę.

Jest to szczególnie uciążliwe podczas podróży w nieznanym terenie. Jeśli telefon traci sygnał satelitarny lub otrzymuje błędne współrzędne, kierowca lub pasażer może zobaczyć na mapie zupełnie inny punkt.

Problemy dotykają również usługi transportu miejskiego i współdzielonego. Na przykład rowery, hulajnogi czy samochody na mapie mogą wyświetlać się poza swoimi rzeczywistymi pozycjami. Dlatego polski Instytut Łączności doradza, aby nie polegać wyłącznie na mapach w smartfonie. W miarę możliwości warto mieć pobrane mapy offline i pamiętać o tradycyjnych sposobach orientacji w terenie.

Problemy dotyczą już dronów i statków

Konsekwencje są znacznie szersze niż zwykłe niedogodności dla użytkowników telefonów. Przerwy w nawigacji utrudniają loty cywilnych i komercyjnych dronów, które potrzebują precyzyjnych współrzędnych do stabilnego działania. Problem dotknął również żeglugę. Przez zniekształcony sygnał statek może otrzymywać błędne informacje o własnej pozycji.

21 sierpnia 2026 roku polski trałowiec ORP Albatros doświadczył zagłuszania GPS podczas wykonywania zadań na Morzu Bałtyckim. Fakt wystąpienia zakłóceń potwierdziło Sojusznicze Dowództwo Sił Połączonych NATO w Brunssum. W lipcu polskie stacje na Pomorzu zarejestrowały prawie 90 godzin zakłóceń. Wtedy problem szczególnie mocno dotknął pasmo L1, które ma kluczowe znaczenie dla użytkowników cywilnych.

Polska wskazuje na zewnętrzne źródło zakłóceń

Polski Instytut Łączności oświadcza, że źródło problemu znajduje się poza granicami kraju. Według jego oceny zakłócenia są powiązane z pracą systemów walki radioelektronicznej w rejonie Morza Bałtyckiego. Eksperci podkreślają, że zakłócenia mają charakter stały i prawdopodobnie utrzymają się tak długo, jak długo w regionie wykorzystywane będą systemy przeciwdziałania radiowego. Do podobnych wniosków doszły niezależne firmy prowadzące własne pomiary.

Osobno polski portal Interia pisał, że specjaliści z Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Morskiego w Gdyni oraz Instytutu Łączności przez kilka miesięcy wiązali główne źródła zakłóceń i tzw. spoofingu z obwodem królewieckim (kaliningradzkim). Spoofing różni się od zwykłego zagłuszania. W przypadku zagłuszania odbiornik faktycznie przestaje prawidłowo odbierać sygnał. Natomiast podczas spoofingu może być mu narzucany fałszywy sygnał, przez co urządzenie ustala błędne współrzędne.

W tym roku na Litwie poinformowano o rozbudowie infrastruktury spoofingu w obwodzie królewieckim. Według opublikowanych ocen liczba anten mogła tam wzrosnąć z kilku na początku 2025 roku do kilkudziesięciu, a potencjalna strefa oddziaływania może sięgać setek kilometrów. Przy czym ważne jest: wiązanie konkretnych źródeł zakłóceń z Rosją stanowi ocenę ekspertów i struktur oficjalnych, a nie dowód na to, że każda pojedyncza awaria GPS była celową operacją rosyjską.

Dlaczego Polska jest szczególnie wrażliwa

Polska jest położona blisko obwodu królewieckiego. Z tego powodu część jej terytorium wpada w strefę oddziaływania systemów walki radioelektronicznej, zwłaszcza na określonych wysokościach. Problem nie ogranicza się do Polski. Podobne przypadki są regularnie rejestrowane w regionach Bałtyku, Skandynawii i Morza Czarnego. Estonia, Łotwa, Litwa, Finlandia oraz Szwecja również informowały o wzroście liczby incydentów.

Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę takie przypadki stały się zauważalnie częstsze. Zachodni urzędnicy i eksperci wielokrotnie wiązali część z tych incydentów z rosyjskimi systemami REB. Rosja ze swojej strony oświadcza, że używa takich środków do ochrony przed ukraińskimi dronami. Niemniej jednak kraje bałtyckie i nordyckie podkreślają, że skala zakłóceń wychodzi daleko poza bezpośrednią strefę działań bojowych i może stwarzać zagrożenie dla infrastruktury cywilnej.

Polska szuka sposobu na zmniejszenie zależności od GPS

Polscy specjaliści pracują już nad systemami, które pozwolą lepiej śledzić takie awarie. W szczególności kraj rozwija własny monitoring na bazie sieci ASG-EUPOS. Planowane jest także stworzenie osobnej sieci czujników pod zarządem Polskiej Agencji Kosmicznej. Jej zadaniem będzie szybsze wykrywanie zakłóceń i ustalanie miejsca ich powstawania.

Jest to ważne nie tylko dla zwykłych użytkowników. Stabilna nawigacja jest niezbędna dla lotnictwa, żeglugi, dronów, logistyki oraz ogromnej liczby współczesnych systemów. Tymczasem polscy specjaliści radzą traktować GPS nie jako usługę absolutnie niezawodną, lecz jako system, który również może ulec awarii. Dlatego mapy offline, rezerwowe metody nawigacji i tradycyjne orientowanie się w terenie ponownie zyskują na znaczeniu.

W perspektywie długoterminowej Polska i inne kraje europejskie starają się uczynić nawigację bardziej odporną na zagłuszanie i spoofing. Problem ten przestał być bowiem wyłącznie techniczny — jest bezpośrednio powiązany z bezpieczeństwem w regionie Bałtyku i szerszą konfrontacją w Europie.

Informację tę podaje Euronews.

Zobacz także:

Do Polski przybyła pierwsza partia 28 południowokoreańskich czołgów K2 w ramach drugiej umowy wykonawczej z Koreą Południową. Łączna liczba tych maszyn w polskiej armii wzrosła już do 208 jednostek.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację