W Australii Zachodniej szukają śladów tajemniczego statku w lagunie Wonnerup
Archeolodzy szukają śladów tajemniczego statku w lagunie Wonnerup-Deadwater niedaleko Busselton na południowym zachodzie Australii Zachodniej. Mimo wieloletnich badań wciąż nie znaleziono tam przekonujących dowodów archeologicznych na istnienie dużego zatopionego statku — informuje ABC News Australia.
Podczas poszukiwań zespół, w którego skład wchodzi archeolog morski Ian McCann, znalazł starą szklaną butelkę, zgniły słup z drewna jarrah oraz mały ręcznie wykonany miedziany gwóźdź. McCann przypuszcza, że gwóźdź mógł raczej być elementem mocującym z niewielkiej łodzi wiosłowej, jednak badanie metalu może pomóc ustalić jego pochodzenie.
Świadectwa z epoki kolonialnej
Podstawą legendy o tak zwanym wraku Deadwater są świadectwa pierwszych kolonistów. Badacz i geodeta Francis Thomas Gregory informował, że około 1846–1847 roku widział w płytkim estuarium w pobliżu zatoki Geographe statek o „znacznym tonażu”. W publikacji z 1861 roku pisał, że jego zdaniem statek rozbił się ponad 200 lat wcześniej.
Leonard Worsley Clifton również twierdził, że widział statek jako nastolatek mniej więcej w tym samym okresie. W 1876 roku nazwał go starożytnym i zaznaczył, że od pierwszych lat istnienia kolonii budził zainteresowanie i spekulacje wśród osadników regionu Vasse. Współcześni badacze uważają, że legenda mogła powstać z połączenia doniesień o kilku statkach oraz artefaktów z estuarium Vasse-Wonnerup.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Niepotwierdzone artefakty i hipotezy
W zbiorach Muzeum Morskiego Australii Zachodniej przechowywane są przedmioty, które czasami łączy się z tajemniczym statkiem. Wśród nich jest fragment wybielonego twardego drewna w kształcie litery L, znaleziony przez poszukiwacza wraków w Deadwater w latach 80. XX wieku. Uznawano go za możliwy element konstrukcyjny statku. Wspomina się także o małych armatach, pistoletach i kotwicach, ale żadnego z tych przedmiotów nie datowano ostatecznie na okres przedkolonialny.
Kustosz muzeum Ross Anderson podkreśla, że nie ma potwierdzenia związku żelaznej skrzyni rodziny Locke'ów z tajemniczym statkiem. Jak mówi, z powodu braku dowodów archeologicznych wokół tej historii powstał lokalny folklor o piratach i ukrytych skarbach.
McCann wątpi, by chodziło o zaginiony holenderski statek handlowy z XVII wieku. Jego zdaniem opisy świadków i badania terenowe bardziej wskazują na amerykański statek wielorybniczy: amerykańscy wielorybnicy rozpoczęli polowania u wybrzeży Australii Zachodniej pod koniec XVIII wieku, jeszcze przed brytyjskim osadnictwem. Inną hipotezą jest francuska chaloupe — duża łódź wiosłowa należąca do statku — utracona w Wonnerup podczas ekspedycji Baudina w 1801 roku.
Poszukiwania utrudniają muł, roślinność, zmiany linii brzegowej po sztormach oraz wydobycie piasków mineralnych w szerszym estuarium. Podczas jednego z odwiertów zespół McCanna początkowo wziął twardą warstwę pod dnem za drewno, lecz okazała się ona warstwą muszli.
Czytaj nas na Telegram i Sends