$ 44.22 € 50.95 zł 11.92
+5° Kijów +11° Warszawa +2° Waszyngton
Węgry blokują kredyt UE: czynnik Orbána i nowe ryzyka dla Ukrainy

Węgry blokują kredyt UE: czynnik Orbána i nowe ryzyka dla Ukrainy

12 marca 2026 19:00

Ukraina próbuje uniknąć kryzysu budżetowego, który może nadejść w najbliższych miesiącach. Dotychczas rząd starał się zaprzeczać twierdzeniom o „katastrofie finansowej”. Jednak w zachodnich mediach zaczęły pojawiać się informacje z wewnętrznych źródeł o terminach granicznych dotyczących zasilenia ukraińskiego budżetu, który bez zewnętrznego wsparcia finansowego może zbankrutować już pod koniec wiosny. Chodzi o transze kredytowe Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Unii Europejskiej.

Falę negatywnych oczekiwań próbował złagodzić nawet prezes Narodowego Banku Ukrainy Andrij Pysznyj. Oświadczył on, że Ukraina ma plan „B” na wypadek, gdyby finansowanie z UE nie wpłynęło w pierwszych tygodniach kwietnia.

Redakcja UA.News wyjaśnia, dlaczego Ukraina wciąż nie otrzymała ratunkowego kredytu od Unii Europejskiej w wysokości 90 miliardów euro, jak polityczne gry oraz rosyjscy doradcy wpływają na antyukraińskie stanowisko premiera Węgier oraz czy Ukraina otrzyma obiecany pakiet pomocy finansowej od UE, jeśli partia Viktora Orbána przegra wybory parlamentarne zaplanowane na 12 kwietnia.

image


Na krawędzi finansowej przepaści?
 

W kwietniu Ukrainie grozi sytuacja, w której zabraknie środków na finansowanie własnych wydatków. Aby pokryć potrzeby armii oraz wypłaty socjalne, państwo już teraz korzysta z rezerw budżetowych zaplanowanych na drugą połowę 2026 roku. Ostrzegł o tym jeszcze 23 lutego przewodniczący komisji finansowej Rady Najwyższej Danyło Hetmancew.

„Nie wszyscy koledzy (w Radzie Najwyższej i w rządzie) mają przeczucie nadchodzącej tragedii finansowej. Ja je mam, minister finansów również, ponieważ rozumie, że w kwietniu nie będzie z czego finansować wydatków. Już dziś wykorzystujemy środki, które były zaplanowane na drugie półrocze” — zauważył przewodniczący komisji parlamentarnej.

Kilka dni później twierdzenia te zdementowała premier Ukrainy Julia Swyrydenko. Oświadczyła, że rząd nie spodziewa się w kwietniu „żadnej katastrofy” i liczy na terminowe przekazanie środków z Unii Europejskiej oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Na początku marca Ukraina rzeczywiście otrzymała pierwszą transzę w wysokości 1,5 mld dolarów od MFW w ramach nowego czteroletniego programu finansowania w ramach Mechanizmu Rozszerzonego Finansowania (EFF). Zmniejszyło to zapotrzebowanie Kijowa na finansowanie zewnętrzne i odsunęło w czasie problemy budżetowe.

Jednak nawet z tymi środkami z MFW Ukraina będzie mogła pozostać wypłacalna tylko do początku maja — taką poufną informację podało Politico. Wysocy urzędnicy dobrze zorientowani w kwestiach finansów publicznych przyznali, że bez transzy z MFW sytuacja wyglądałaby znacznie gorzej. Biorąc pod uwagę tegoroczny deficyt budżetowy wynoszący co najmniej 50 miliardów dolarów, pieniądze mogłyby skończyć się jeszcze przed końcem marca.

Ukraiński rząd nadal oczekuje, że w kwietniu wpłynie pierwsza transza kredytu z Unii Europejskiej. Jeśli jednak Bruksela będzie zwlekać z przyznaniem środków, Ukraina może potrzebować nawet 30 miliardów euro w formie dwustronnych pożyczek, aby utrzymać płynność finansową do września.

image


Ratunkowy kredyt w wysokości 90 mld euro
 

W grudniu ubiegłego roku przywódcy Unii Europejskiej uzgodnili dla Ukrainy szeroki pakiet wsparcia finansowego w wysokości 90 miliardów euro, który ma być wypłacany w częściach w ciągu kolejnych dwóch lat. Pożyczka ma być zabezpieczona z rezerw budżetowych UE, a jej spłata planowana jest z przyszłych rosyjskich reparacji.

W styczniu–lutym 2026 roku Parlament Europejski zezwolił na uruchomienie rozszerzonej współpracy w celu otwarcia kredytu dla Ukrainy (Loan for Ukraine) w wysokości 90 mld euro na lata 2026–2027. Rozpoczęto także procedurę przyjmowania innych niezbędnych aktów prawnych.

Łącznie, aby uruchomić kredyt dla Ukrainy, należało przyjąć trzy akty legislacyjne:

  • o wdrożeniu wzmocnionej współpracy w celu ustanowienia kredytu wsparcia dla Ukrainy na lata 2026–2027;
     
  • o zmianach w programie Ukraine Facility;
     
  • o zmianach w wieloletnich ramach finansowych UE na lata 2021–2027.
     

Projekty tych ustaw planowano przyjąć w Radzie Unii Europejskiej oraz uroczyście podpisać w Parlamencie Europejskim 24 lutego, w czwartą rocznicę pełnoskalowej inwazji rosji.

Jednak Węgry zablokowały głosowanie nad zmianami w długoterminowym budżecie UE i zablokowały wielomiliardowy kredyt, przekreślając porozumienia osiągnięte w grudniu ubiegłego roku. Przeciwko udziałowi w pomocy dla Ukrainy wystąpiły również Słowacja i Czechy.

Jak odblokować kredyt, omawiali ministrowie finansów podczas posiedzenia Rady UE, które odbyło się 10 marca w Brukseli. Po spotkaniu europejscy urzędnicy oświadczyli, że znajdą możliwości finansowania Ukrainy nawet wtedy, gdy Węgry i Słowacja będą nadal blokować obiecany kredyt w wysokości 90 mld euro.

W Brukseli rozważane są dwa plany rozwiązania tej sytuacji. Przede wszystkim przywódcy UE mają nadzieję przekonać premierów Węgier i Słowacji do dotrzymania pierwotnej obietnicy i zgody na kredyt dla Ukrainy. Takie rozmowy planowane są podczas szczytu w przyszłym tygodniu.

Jeśli jednak Viktor Orbán i Robert Fico odmówią, państwa bałtyckie i nordyckie planują samodzielnie przekazać Ukrainie środki, aby mogła pokryć wydatki do pierwszej połowy tego roku. Wstępnie mówi się o 30 miliardach euro w formie dwustronnych pożyczek, które nie będą wymagały centralnej decyzji Unii Europejskiej.

image


Weto Orbána wobec pomocy dla Ukrainy
 

Przeciwko Ukrainie Viktor Orbán rozpoczął kampanię informacyjną, która ma zwiększyć jego notowania w walce o władzę — 12 kwietnia na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne.

20 lutego premier Węgier oświadczył, że będzie blokował przyznanie kredytu, ponieważ, jego zdaniem, Ukraińcy są odpowiedzialni za zatrzymanie tranzytu rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń”. W odpowiedzi Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy przypomniało, że poinformowało Budapeszt o rosyjskich uderzeniach w węzeł rurociągu w obwodzie lwowskim już 27 stycznia, a obwinianie Ukrainy za opóźnienia w dostawach jest nielogiczne.

Antyukraińską retorykę kontynuował minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó. Podczas posiedzenia Rady UE 23 lutego powiedział, że rosja „nie ostrzeliwała infrastruktury rurociągu Przyjaźń”, a Ukraina rzekomo wstrzymała tranzyt z powodu „wewnętrznej decyzji politycznej”.

Później Szijjártó rozszerzył swoje oskarżenia wobec Kijowa. Po rozmowie z rosyjskimi urzędnikami oświadczył, że Ukraina rzekomo zaatakowała gazociąg „TurkStream” na terytorium rosji. Węgierski minister skarżył się: „Ukraina już blokuje nasze dostawy ropy, a teraz celuje także w nasze dostawy gazu”.

Z kolei ukraińskie MSZ oskarżyło węgierskiego ministra o wypowiedzi i działania korzystne dla rosji.

Przyjazne relacje z rosją, tłumaczone przez Budapeszt „ekonomicznym pragmatyzmem”, oraz przedstawianie Ukrainy jako „zewnętrznego wroga” stały się głównymi tematami kampanii wyborczej prowadzonej przez rządzącą partię Orbána Fidesz.

Biorąc pod uwagę, że partia ta pozostaje w tyle za przeciwnikami — opozycyjna partia Tisza Pétera Magyara ma około 15% przewagi w sondażach — Orbán podnosi stawkę poprzez ostrą antyukraińską retorykę.

5 marca Viktor Orbán stwierdził, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rzekomo groził mu podczas briefingu za blokowanie kredytu UE.

Dosłownie Zełenski powiedział: „Mamy nadzieję, że jedna osoba w Unii Europejskiej nie będzie blokować 90 miliardów lub pierwszej transzy z tych 90 miliardów i że ukraińscy żołnierze będą mieli broń. W przeciwnym razie podamy adres tej osoby naszym siłom zbrojnym. Niech do niego zadzwonią i porozmawiają z nim swoim językiem”.

Wykorzystując ten pretekst medialny, Viktor Orbán poszedł jeszcze dalej: zadzwonił na kamerze do swojej rodziny i ostrzegł ją o rzekomych groźbach ze strony Ukrainy. Taki spektakl węgierskiego przywódcy miał na celu zdyskredytowanie Ukrainy w oczach europejskiej opinii publicznej i przedstawienie Ukraińców jako „agresorów”.

image


Nie wyklucza się, że autorstwo takich antyukraińskich działań Viktora Orbána należy do grupy kremlowskich strategów politycznych, którzy przybyli do Budapesztu. Zachodnie media ustaliły, że eksperci działają pod nadzorem Siergieja Kirijenki, zastępcy szefa administracji prezydenta federacji rosyjskiej, który wcześniej kierował podobnymi kampaniami informacyjnymi.

Mimo stosowania brudnych metod i silnego wsparcia ze strony rosji, sondaże opinii publicznej na razie wskazują na możliwą porażkę Viktora Orbána w wyborach 12 kwietnia.

W europejskich stolicach przypuszcza się, że przeciwnik Orbána — Péter Magyar — najprawdopodobniej zniesie weto wobec europejskiego kredytu dla Ukrainy, jeśli dojdzie do władzy. Warunkiem tego ma być jednak przywrócenie tranzytu rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń” oraz pewne ustępstwa ze strony Unii Europejskiej: odblokowanie europejskich dotacji dla Węgier lub zatwierdzenie finansowania w wysokości 16 miliardów euro w ramach programu SAFE.

Czytaj nas na Telegram i Sends