W Indiach aktywista został zatrzymany po proteście przeciwko hotelowi w pobliżu Kazirangi
W indyjskim stanie Assam aktywista Pranab Doli pozostał w areszcie, pomimo orzeczenia sądu o zwolnieniu za kaucją. 40-letni Doli został aresztowany kilka tygodni po czerwcowej manifestacji przeciwko budowie pięciogwiazdkowego hotelu w pobliżu Parku Narodowego Kaziranga – obiektu wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
29 lipca sąd postanowił zwolnić Doli oraz czterech innych uczestników protestu za kaucją. Jednak 30 lipca, kiedy aktywista miał opuścić więzienie, władze stanu Assam zastosowały wobec niego ustawę o bezpieczeństwie narodowym, która pozwala na długotrwałe przetrzymywanie osób bez postępowania sądowego.
W rozporządzeniu rządowym, do którego dotarła stacja BBC News World, wymieniono 13 spraw karnych wszczętych przeciwko Doli od 2017 roku. W dokumencie mowa jest o zarzutach dotyczących udziału w nielegalnych zgromadzeniach, zastraszaniu, utrudnianiu działań i stosowaniu przemocy, a także o rzekomo podejrzanych przelewach zagranicznych oraz pytaniach dotyczących źródeł finansowania podróży aktywisty za granicę.
Więcej aktualnych wiadomości można znaleźć na kanale Telegram UA.News.
Adwokat Doli, Mrityunjoy Pegu, oświadczył, że większość starszych spraw została już zakończona, a do ostatniego aresztowania nierozpatrzone pozostawały dwie. Krytycy działań władz uważają, że prawo zostało zastosowane w celu udaremnienia protestu przeciwko projektowi hotelowemu.
Hotel ma powstać na działce o powierzchni 10 akrów. Władze twierdzą, że ziemia należy do państwa, a projekt ma przyciągnąć inwestycje, stworzyć miejsca pracy i przyciągnąć zamożniejszych turystów. Jednocześnie dziesiątki rodzin twierdzą, że uprawiały tę ziemię od pokoleń. Mieszkanka okolicy, Gita Gwala, powiedziała, że jej rodzina uprawiała 2,81 akra w pobliżu przyszłego hotelu i posiada pokwitowania opłacenia podatku gruntowego od 1956 roku.
Podczas protestu 28 czerwca policja oświadczyła, że uczestnicy wkroczyli na teren inwestycji, uszkodzili sprzęt i zaatakowali funkcjonariuszy, a Doli rzekomo podżegał tłum. Organizacja aktywisty zaprzeczyła tym twierdzeniom i oświadczyła, że to policja użyła siły wobec protestujących. Sędzia, który przyznał kaucję, zauważył, że nagrania wideo nie potwierdzają kilku twierdzeń oskarżenia: na materiałach nie widać bezpośredniego ataku na policjantów ani próby podpalenia sprzętu budowlanego. W ocenie sądu Doli rozmawiał z funkcjonariuszami i próbował rozwiązać sytuację poprzez dialog.
Czytaj nas na Telegram i Sends