„Fundament na lata”: kto znalazł się w nowym składzie Leo Team
W profesjonalnym Counter-Strike’u czasami wystarczy zmienić jednego gracza, by drużyna zaczęła grać zupełnie inaczej. Leo Team tego lata poszedł znacznie dalej — praktycznie przebudował skład i postawił na międzynarodowy skład. Obecnie pod jednym szyldem grają zawodnicy z Ukrainy, Francji i Polski, z których każdy ma swoją historię, doświadczenie i podejście do gry.
Dla Leo Team to nie tylko kolejna rotacja przed nowym sezonem. Organizacja stara się połączyć w jednym składzie różne szkoły e-sportowe: bardziej emocjonalną i agresywną francuską, strukturalną polską oraz ukraińską wizję Counter-Strike’a.
Jednocześnie głównym celem nie jest osiągnięcie szybkiego wyniku w jednym turnieju, ale stworzenie drużyny, która będzie mogła stopniowo rozwijać się razem.
UA.News przeprowadziło wywiad ze wszystkimi pięcioma graczami nowego składu Leo Team. Opowiadamy, kto obecnie reprezentuje drużynę, jak wyglądała ich droga do profesjonalnego Counter-Strike’a oraz w jaki sposób budują chemię zespołową w ramach międzynarodowego składu.
Kto znalazł się w nowym składzie Leo Team

W obecnej piątce Leo Team znajdują się Ukrainiec Vladyslav „leen” Stepanov, Francuzi Etienne „drac” Salaün i Julien „Tarkky” Buzogany, a także Polacy Kacper „next1me” Parakowski i Jakub „aimy” Kleczkowski. Trenerem drużyny jest Ukrainiec Dmitry „rjy” Chumak.
Skład okazał się dość zróżnicowany nie tylko pod względem narodowości, ale także doświadczenia. Znajduje się w nim 27-letni drac, który przeszedł przez dziesiątki francuskich i międzynarodowych drużyn, oraz 21-letni Tarkky, który zaczął trafiać do profesjonalnych składów jeszcze jako nastolatek.
W składzie znajdują się polscy gracze, którzy znaczną część swojej kariery spędzili na lokalnej scenie i platformie FACEIT, a także ukraiński kapitan, wokół którego ma się teraz budować system działania całej drużyny.
Przebudowa odbywała się stopniowo. Najpierw do Leo dołączył leen, następnie skład wzbogacili Polacy aimy i next1me, a na początku sierpnia ostatnimi elementami nowej piątki zostali drac i Tarkky.
W ten sposób Leo Team faktycznie odeszła od modelu lokalnego składu i postawiła na międzynarodowy Counter-Strike.
Nowy skład zdążył już przejść pierwszy poważny test turniejowy. W ESL Challenger League Season 52 Europe Cup 2 drużyna zajęła czwarte miejsce. Jednak w Leo nie spieszą się jeszcze z oceną przebudowy wyłącznie na podstawie pierwszych wyników — sami gracze znacznie częściej mówią o konieczności zbudowania systemu, wzajemnego zrozumienia i własnego stylu.
Vladyslav „leen” Stepanov: „Budujemy fundamenty na lata”

21-letni Vladyslav „leen” Stepanov – kapitan nowego Leo Team i osoba, dzięki której w znacznym stopniu można zrozumieć logikę tworzenia całego składu.
Przed dołączeniem do Leo Ukrainiec występował w barwach L&G, Monte Gen, głównego składu Monte oraz Wildcard Academy. W nowym projekcie jego zadania wykraczają daleko poza samą grę: kapitan musi zjednoczyć pięciu graczy o różnym doświadczeniu i różnym rozumieniu Counter-Strike’a.
Według leena, podczas tworzenia składu drużyna od samego początku nie chciała po prostu zebrać pięciu osób z najlepszymi statystykami.
„Nie chodziło nam tylko o zebranie pięciu osób, które potrafią strzelać – budowaliśmy drużynę, która będzie mogła się razem rozwijać. Chcielibyśmy, aby za rok lub dwa o LEO mówiono nie jako o „kolejnej ukraińskiej organizacji”, ale jako o drużynie z charakterem, o rozpoznawalnym stylu gry, której naprawdę przyjemnie się kibicuje. To nie jest jednorazowy projekt na turniej, ale fundament na lata” – powiedział kapitan Leo Team, Vladyslav „leen” Stepanov.
Właśnie dlatego charakter i zgranie graczy stały się dla Leo nie mniej ważne niż indywidualny poziom.
„Oczywiście, chciałoby się zebrać pięć gwiazd. Ale z własnego doświadczenia przekonałem się: pięć silnych osobowości w jednej drużynie bez chemii rozpadnie się szybciej niż zespół złożony z chłopaków, którzy być może są słabsi indywidualnie, ale naprawdę się rozumieją” – wyjaśnił leen.
Osobnym wyzwaniem było połączenie francuskiego i polskiego podejścia do Counter-Strike’a.
Z obserwacji kapitana wynika, że Francuzi są bardziej impulsywni i emocjonalni w grze: częściej są gotowi najpierw działać, a dopiero potem analizować sytuację. Polacy natomiast skłaniają się ku uporządkowaniu, dyscyplinie i jasnemu planowi.
Podczas pierwszych treningów ta różnica powodowała nawet pewne tarcia. Część graczy chciała szybciej podejmować decyzje, a inni – zatrzymać się i dokładniej omówić sytuację.
Jednak leen dostrzega w tym potencjalną zaletę.
„Właśnie z tych tarć może zrodzić się coś nowego, jeśli nauczymy się je wykorzystywać, a nie tylko tłumić” – wyraził swoją opinię kapitan drużyny.
Jako główną siłę nowego Leo wymienia potencjał i chęć graczy do wykazania się swoim poziomem.
Głównym problemem jest stabilność w decydujących momentach.
„Zaczynamy mocno, ale w momencie, gdy trzeba dobić mecz, gdzieś tracimy koncentrację. To jest coś, nad czym pracujemy codziennie” – zauważył leen.
Właśnie mecz przeciwko drużynie z czołowej 30–50 światowej klasyfikacji leen określa jako jeden z najciekawszych możliwych testów dla obecnego składu. Taki mecz, jego zdaniem, mógłby pokazać, na ile Leo jest już gotowe na kolejny krok.
Jednocześnie kapitan sugeruje, by gotowość do wielkich turniejów LAN oceniać nie tylko na podstawie rankingów i statystyk.
„Kiedy drużyna przestaje bać się przegranej — wtedy jest gotowa. Dopóki gracze grają po to, by nie nawalić, są spięci i widać to. A kiedy zaczynają grać, by wygrać, nie myśląc o konsekwencjach błędu – wtedy rozumiem, że można ich zabrać na wielką scenę” – podsumował kapitan Leo Team.
Etienne „drac” Salaün: doświadczenie i wszechstronność francuskiej sceny

Etienne „drac” Salaün — najstarszy gracz nowego składu Leo Team. Francuz ma 27 lat, a za sobą znacznie dłuższą karierę zawodową niż większość obecnych kolegów z drużyny.
W różnych okresach grał w HellSide, Exalty, Clutch Rayn, UBITEAM, Ambush, Mixfits, Arcadia, GenOne, Mousquetaires i FUT. Występował również u boku znanych przedstawicieli francuskiej sceny, w szczególności JACKZ i Nivera.
W 2026 roku drac otrzymał szansę reprezentowania reprezentacji Francji na Esports Nations Cup, a wiosną wygrał Gamers Assembly Festival 2026. Jednocześnie jego droga do profesjonalnego e-sportu nie była do końca typowa.
Drac nie porzucił nauki na rzecz Counter-Strike’a jeszcze jako nastolatek. Uczył się, jednocześnie występując w amatorskich drużynach i od czasu do czasu mierząc się z profesjonalnymi rywalami.
Właśnie wtedy Francuz stopniowo zdał sobie sprawę, że jego poziom jest wystarczający, by spróbować przejść do profesjonalistów.
Ostateczną decyzję podjął jednak dopiero po uzyskaniu dyplomu magisterskiego.
„Kiedy studiowałem, grałem w drużynach amatorskich i od czasu do czasu mierzyłem się z zawodowcami. Dlatego wiedziałem, że pewnego dnia będę w stanie osiągnąć ten poziom. Po uzyskaniu dyplomu magisterskiego pojawiła się u mnie możliwość gry na pełny etat we francuskiej drużynie i postanowiłem spróbować. Tak rozpoczęła się moja kariera zawodowa” – opowiedział Etienne „drac” Salaün.
Przez lata spędzone w Counter-Strike drac zdążył wypróbować praktycznie wszystkie role. Zajmował się również pracą trenerską i analityczną.
To właśnie wszechstronność Francuz określa jako swoją główną cechę.
„Grałem praktycznie na każdej pozycji, trenowałem i zajmowałem się analizą, dlatego bardzo dobrze rozumiem sytuacje w grze. Potrafię otwierać rundy, klatcować, wspierać – ogólnie robić wszystko, czego potrzebuje drużyna” – wyjaśnił drac.
Duży wpływ na niego wywarło poprzednie pokolenie francuskich graczy w Counter-Strike.
Drac dorastał, obserwując VeryGames oraz takich graczy jak Ex6TenZ, shox, ScreaM i kennyS. To właśnie ich sukcesy wzbudziły w młodym Francuzie pragnienie, by pewnego dnia samemu znaleźć się na profesjonalnej scenie.
Leo Team stał się dla draca jednym z pierwszych poważnych doświadczeń w międzynarodowym składzie.
Przed przejściem do nowego zespołu najbardziej martwiła go kwestia komunikacji. Jak twierdzi Francuz, komunikacja w języku angielskim podczas meczu staje się bardziej zwięzła. Czasami to nawet pomaga – mniej zbędnych informacji pozwala zachować spokój. Jednak czasami wraz z tym gubią się drobne szczegóły.
Natomiast atmosfera w nowym składzie zadowoliła go już od pierwszych treningów.
drac szczególnie docenił pracę leena i trenera rjy.
„Tworzą wspaniały duet pod względem tego, jak postrzegają grę. Miło jest podążać za nimi, ponieważ dokładnie wiedzą, jak chcą grać. Dało mi to inne spojrzenie na Counter-Strike i bardzo mi się to spodobało” – podzielił się wrażeniami francuski gracz.
W wieku 27 lat drac nieco inaczej patrzy już również na swój własny rozwój.
Francuz przyznaje: im starszy staje się gracz, tym trudniej jest całkowicie zmienić siebie. Zamiast tego doświadczenie można wykorzystać, by pomagać partnerom w rozwoju.
„Chcę osiągnąć więcej niż w poprzednich drużynach. Mam nadzieję, że będę dobrym partnerem, nauczę chłopaków czegoś nowego i razem poprowadzę drużynę do zwycięstw” – oświadczył drac.
Kacper „next1me” Parakowski: polska scena, FACEIT i stawka na własny rozwój

22-letni Kacper „next1me” Parakowski — jeden z dwóch reprezentantów Polski w nowym składzie Leo Team.
Przed przejściem zdążył zagrać w GameAgents, KRAKEN, AVEZ, Ignis Serpens, 500 Rush, Back2TheGame oraz brazylijski luz, przechodząc typową dla wielu młodych polskich graczy drogę przez lokalne drużyny i nieustanne poszukiwanie stabilnego projektu.
Obecny stan polskiej sceny next1me ocenia dziś dość pesymistycznie. Jego zdaniem problem polega nie tylko na braku silnych drużyn, ale także na tym, że coraz mniej młodych graczy jest gotowych poświęcić czas na stworzenie i rozwój pełnoprawnego składu.
„Myślę, że polska scena nie jest obecnie w najlepszym stanie” – zauważył Kacper „next1me” Parakowski.
Jako jedną z przyczyn wymienia zmianę podejścia młodych graczy do własnej kariery. Zamiast regularnych treningów z drużyną, udziału w ESEA i poszukiwania stałych partnerów, wielu z nich, jak twierdzi, stawia przede wszystkim na osobisty ranking i FACEIT.
„Z mojego punktu widzenia polscy gracze wolą grindować na FACEIT niż tworzyć drużynę, grać w ESEA, brać udział w turniejach i tak dalej” – wyjaśnił next1me.
On sam znalazł się kiedyś w bardzo podobnej sytuacji. Po doświadczeniach w AVEZ, którą zebrał wraz z przyjaciółmi, Polak postanowił nie tracić już sił na tworzenie nowego składu od zera. Zamiast tego skoncentrował się na własnej grze i indywidualnym rozwoju.
Ten pragmatyzm widać również w ogólnym podejściu next1me do Counter-Strike’a. Na przykład nie podziela on poglądu, że dobra gra zespołowa musi oznaczać maksymalnie aktywną komunikację przez całą rundę.
Jego zdaniem silny zawodowy gracz musi umieć samodzielnie oceniać sytuację: dobrze strzelać, właściwie reagować na to, co dzieje się na mapie, oraz wykorzystywać informacje z radaru. Nadmiar informacji głosowych, jak uważa Polak, może czasem nawet przeszkadzać.
Jednocześnie next1me rozróżnia komunikację bezpośrednio podczas rundy od wspólnego zrozumienia tego, jak drużyna chce grać. I właśnie nad tym drugim elementem nowy Leo musi jeszcze popracować.
„Ogólnie gramy dobrze, ale musimy więcej rozmawiać o tym, jak dokładnie chcemy grać, aby wszyscy byli na tej samej fali” – zauważył.
W rzeczywistości dla next1me nie liczy się to, ile słów gracze wypowiadają na czacie głosowym, ale to, na ile pięć osób jednolicie ocenia sytuację i rozumie następny ruch drużyny.
Podobny pragmatyzm widać również w jego wymaganiach wobec partnerów. Na pytanie, kogo chciałby widzieć u swojego boku w drużynie, next1me nie mówi o rankingach ani indywidualnych statystykach.
„Dobrzy ludzie, którzy chcą się uczyć i stawać się coraz lepsi każdego dnia” – tak gracz opisał główne cechy swoich kolegów z drużyny.
Życie poza Counter-Strike’iem next1me potencjalnie wiąże z biznesem. Jak sam mówi, ma już kilka własnych pomysłów, jednak na razie nie jest gotowy, by dzielić się szczegółami tych planów.
Jakub „aimy” Kleczkowski: psychologia jest nie mniej ważna niż strzelanie

25-letni Jakub „aimy” Kleczkowski dołączył do Leo Team wraz z next1me.
Wcześniej Polak występował w drużynach 500 Rush i brazylijskim luz, a w nowym międzynarodowym składzie stał się jednym z przedstawicieli polskiej części składu.
Jednak mówiąc o Counter-Strike, aimy znacznie częściej zwraca uwagę nie na statystyki, ale na psychologiczną stronę gry.
Jego zdaniem poziom mechaniki i gotowość mentalna w równym stopniu decydują o sukcesie profesjonalnego gracza.
„Dla mnie to 50 na 50. Oczywiście trzeba być silnym mechanicznie, jeśli chce się osiągnąć coś wielkiego. Ale bez odpowiedniego nastawienia psychicznego to się nie uda” – uważa Jakub „aimy” Kleczkowski.
Ciekawe jest również jego podejście do porażek. Zmiażdżający mecz, na przykład 2:13, według aimy’ego, czasami jest nawet łatwiejszy do przeżycia niż mecz, w którym do zwycięstwa zabrakło jednej rundy.
„Jeśli przeciwnik okazał się znacznie silniejszy, można to po prostu zaakceptować. Znacznie trudniej jest pogodzić się z meczem, który drużyna praktycznie miała w garści” – wyjaśnił polski gracz.
Nie uważa też zdrowej rywalizacji wewnątrz drużyny za problem. Jeśli nie przeradza się ona w konflikty, to – według aimy – motywuje graczy do cięższej pracy i stania się silniejszymi.
Prawdziwe zagrożenie dostrzega natomiast w problemach międzyludzkich.
„Jeśli się nie lubicie, nie będziecie dobrą drużyną” – podkreślił aimy.
Właśnie dlatego jedno z głównych pozytywnych wrażeń Polaka związanych z nowym Leo dotyczy atmosfery.
Jak twierdzi, niemal od razu wyczuł dobrą atmosferę w zespole: wszyscy ciężko pracują, a jednocześnie czerpią radość ze wspólnej gry. Szczególnie podoba mu się to, jak w drużynie analizuje się błędy.
„Możemy porozmawiać o jakimś błędzie i nikt nie gniewa się na nikogo. Bardzo mi się to podoba” – opowiedział aimy o atmosferze panującej w nowym składzie.
To dobrze pokrywa się ze słowami leena na temat zasad, według których tworzono skład. Drużyna szukała nie tylko silnych indywidualnych graczy, ale ludzi, którzy potrafią normalnie współpracować ze sobą nawet po nieudanych rundach.
Julien „Tarkky” Buzogany: młody Francuz, który chce wyjść poza lokalną scenę

Julien „Tarkky” Buzogany — jeden z najmłodszych członków obecnego Leo Team. Francuz ma zaledwie 21 lat, ale swoją przygodę z drużynowym Counter-Strike’iem rozpoczął jeszcze jako nastolatek.
Pierwszą znaczącą drużyną, w której się wyróżnił, był GenOne w 2022 roku, kiedy Tarkky miał około 17 lat.
Następnie grał w TheDice i ADEPTS, gdzie spędził prawie rok. W 2025 roku Francuz występował w Caldya, powrócił do GenOne, a później dołączył do Mousquetaires.
Na początku 2026 roku otrzymał miejsce w aAa, a już w sierpniu przeszedł do Leo Team. Tarkky został również powołany do reprezentacji Francji na Esports Nations Cup 2026.
Na serwerze jedną z jego charakterystycznych cech jest aktywny udział w otwieraniu rund. Jest to jedna z najbardziej ryzykownych ról w Counter-Strike: gracz często musi jako pierwszy nawiązać kontakt z przeciwnikiem, zdobywać informacje i tworzyć przestrzeń dla partnerów.
Sam Tarkky ostrzega jednak przed zbyt uproszczonym wykorzystywaniem statystyk podczas oceny profesjonalnych graczy.
Jak twierdzi, kluby rzeczywiście przyglądają się dziś uważnie liczbom, ale ogólny ranking nie zawsze odzwierciedla rzeczywisty wkład danej osoby w grę.
„Anchor czy lurker mogą nieuchronnie mieć mniejszy wpływ statystyczny niż gwiazda, wokół której zbudowana jest znaczna część systemu” – wyjaśnił Tarkky.
Kolejną zaletą Tarkky’ego po przejściu do Leo jest to, że nie znalazł się wśród zupełnie nieznanych osób.
Francuz grał już wcześniej razem z dracem w drużynie Mousquetaires. Razem występowali na turniejach LAN i mają już doświadczenie we współpracy na serwerze.
„Tworzymy bardzo dobry duet” – powiedział Tarkky o swojej współpracy z dracem.
To właśnie atmosfera stała się jednym z jego głównych pierwszych wrażeń związanych z nowym zespołem.
Według Francuza gracze ciężko pracują i mają jeden wspólny cel — wygrywać. Jednak dla niego ważne jest, aby partnerzy mogli miło spędzać czas razem nie tylko podczas meczów.
„Myślę, że bardzo ważne jest, aby gracze byli przyjaciółmi również poza serwerem, ponieważ dobra chemia w zespole jest niezbędna dla pozytywnej atmosfery i zwycięstw. Wiele osób nie docenia tego, jak ważne jest dobre dogadywanie się z partnerami. W końcu naszą pracą jest granie, więc nasza piątka musi czerpać z tego przyjemność” – powiedział Tarkky.
Francuz wyjaśnia przejście do Leo również sytuacją na rodzimej scenie.
Tarkky chciał spróbować swoich sił w międzynarodowym Counter-Strike’u, ponieważ, jak twierdzi, we Francji nie ma obecnie zbyt wielu możliwości ciągłego tworzenia nowych, konkurencyjnych składów z wystarczającą liczbą silnych graczy.
„Głównym powodem, dla którego dołączyłem do Leo Team, była chęć gry z międzynarodowymi graczami. We Francji nasze możliwości tworzenia drużyn złożonych z silnych graczy są dość ograniczone” – wyjaśnił Francuz, uzasadniając swój transfer.
Dlatego Leo Team stał się dla niego szansą na wyjście poza lokalny ekosystem i sprawdzenie się w zupełnie innym środowisku.
Trzy kraje i pięć różnych historii: jak może wyglądać nowy Leo Team

Ocenianie przebudowy Leo Team na podstawie pierwszych tygodni byłoby przedwczesne.
Francuzi dopiero niedawno dołączyli do drużyny, polscy gracze występują pod nowym tagiem nieco dłużej, a cała piątka musi jeszcze nauczyć się jednakowo rozumieć dziesiątki sytuacji, które pojawiają się w trakcie jednego meczu.
Jednak z wypowiedzi samych graczy już widać, wokół czego zespół stara się budować nowy projekt.
Leen mówi o długoterminowych fundamentach i charakterze. Drac – o wszechstronności, doświadczeniu i chęci pomagania młodszym kolegom. Next1me – o osobistej odpowiedzialności za własny rozwój. Aimy – o psychologii i relacjach międzyludzkich. Tarkky – o zaufaniu, przyjaźni i chemii w zespole.
Jednocześnie prawie nikt z nich nie wymienia konkretnego rankingu ani czystej siły mechanicznej jako głównej zalety nowego składu.
Dla składu, który połączył ukraińską, francuską i polską szkołę Counter-Strike’a, najbliższe miesiące będą przede wszystkim sprawdzianem tego, czy różne podejścia do gry uda się przekształcić w spójny system.
Pięciu silnych graczy można zebrać dość szybko. Znacznie trudniej jest sprawić, by wszyscy mieli takie samo spojrzenie na grę, ufali sobie nawzajem w podejmowaniu decyzji i pozostali zespołem po kilku bolesnych porażkach.
To właśnie od tego w dużej mierze będzie zależało, czy główna teza leena się sprawdzi – i czy obecny Leo Team stanie się naprawdę „fundamentem na lata”, a nie kolejnym międzynarodowym składem na jeden sezon.
Czytaj nas na Telegram i Sends