$ 43.52 € 50.45 zł 11.73
+2° Kijów +7° Warszawa +3° Waszyngton

Bliskowschodni wir: jak wojna w Iranie odbija się w Ukrainie

Mykyta Traczuk 03 marca 2026 17:09
Bliskowschodni wir: jak wojna w Iranie odbija się w Ukrainie

Od kilku dni trwa amerykańsko-izraelska operacja przeciwko Iranowi. Choć trafniej byłoby nazwać ją pełnoskalową wojną regionalną. Mimo likwidacji najwyższych władz irańskiego reżimu, w tym samego ajatollaha Alego Chameneiego, Teheran kontynuuje opór, a geografia ostrzałów nieustannie się rozszerza.

Gdy w nocy z soboty na niedzielę, 1 marca 2026 roku, irański dron uderzył w terytorium brytyjskiej bazy lotniczej na Cyprze, stało się to symbolicznym sygnałem dla całego świata. Wybuch na wyspie pośrodku Morza Śródziemnego oznaczał, że wojna na Bliskim Wschodzie wyszła poza swoje tradycyjne granice, a jej „fale uderzeniowe” docierają teraz do regionów, które wydawały się nienaruszalne i bardzo odległe.

Podczas gdy przywódcy UE w trybie pilnym szukają sposobów ochrony swoich terytoriów przed „shahedami”, a na niebie nad Teheranem, Dubajem, Dohą, Tel Awiwem i innymi miastami Bliskiego Wschodu wciąż jest głośno, w Ukrainie te same wydarzenia odbijają się wzrostem cen benzyny, opóźnieniami w procedurach integracji europejskiej oraz niepokojącym pytaniem: czy bliskowschodni front nie stanie się „czarną dziurą”, która pochłonie zachodnie arsenały przeznaczone dla Sił Zbrojnych Ukrainy?

Czy można znaleźć paralelę między dwiema wojnami? Dlaczego ukraińskie doświadczenie może stać się ratunkiem dla zamożnych, lecz wrażliwych monarchii Zatoki? Jak wojna w Iranie bezpośrednio wpływa na Ukrainę? Kwestii tej przyglądał się komentator polityczny UA.News Mykyta Traczuk.

„Shahedy” nad drapaczami chmur: dlaczego Zatoka potrzebuje ukraińskiego doświadczenia
 

Bliski Wschód jest całkowicie ogarnięty ogniem. Teheran odpowiada na uderzenia Izraela i USA zmasowanymi atakami dronów, a geografia tej wojny gwałtownie się rozszerza. Monarchie naftowe, przyzwyczajone do kupowania najdroższych systemów uzbrojenia, okazały się nieprzygotowane na najnowsze zagrożenie — tanie i masowo wykorzystywane drony-kamikadze.

Dla zobrazowania skali: w ciągu zaledwie kilku dni wojny Irańczycy wystrzelili w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich 812 dronów-kamikadze. Łącznie liczba ta sięga już tysięcy, jeśli uwzględnić wszystkie inne państwa objęte konfliktem.

I właśnie tutaj doświadczenie Ukrainy może okazać się przydatne dla państw Zatoki. To właśnie Kijów przez wszystkie te lata był głównym poligonem wojny z irańskimi „shahedami”. To, co dziś miliony ludzi widzą na niebie nad Dubajem czy Dohą, dla ukraińskich wojskowych i cywilów jest, niestety, codziennością.

Izrael, ze swoją wielowarstwową obroną przeciwlotniczą i doświadczoną armią, jako jedyny w regionie demonstruje wysoką skuteczność przechwytywania. Jednak model „Żelaznej Kopuły” jest ekonomicznie nieopłacalny w walce z rojami tanich dronów. Używanie rakiety wartej setki tysięcy dolarów przeciwko „shahedowi” kosztującemu 20–40 tysięcy to droga do bankructwa nawet dla najbogatszych państw.

Ukraina pod presją obiektywnych okoliczności stworzyła natomiast system obrony przeciwlotniczej o charakterze kombinowanym. To symbioza mobilnych grup ogniowych na pickupach wyposażonych w karabiny maszynowe i działka przeciwlotnicze, taktyk walki radioelektronicznej (WRE), zagłuszających sygnały dronów, a także rozproszenia strategicznych obiektów.

Dla Rijadu, Dubaju, Dohy czy Abu Zabi, gdzie gęstość zaludnienia i infrastruktury jest niezwykle wysoka, właśnie ukraiński model rozproszenia i ochrony może okazać się zbawienny. Doświadczenie choćby częściowej ochrony obiektów energetycznych jest dziś pilnie potrzebne terminalom naftowym w regionie Zatoki, o czym świadczą nagrania płonących rafinerii.

Ponadto ukraińskie rozwiązania w dziedzinie walki radioelektronicznej, często tworzone przez wolontariuszy w „garażowych” warunkach, mogą być skuteczniejsze wobec konkretnych zagrożeń dronowych niż niektóre seryjne systemy NATO. Państwa Zatoki, przyzwyczajone do polegania wyłącznie na gotowych rozwiązaniach importowanych, są dziś zmuszone przyznać oczywiste: wojna dronów to wojna technologii i adaptacyjności — a Ukraina przeszła drogę, którą inni dopiero zaczynają pokonywać.

Атака Ірану на ОАЕ: Чому Дубай перестав бути «безпечною гаванню»? |  NikopolToday


Front gospodarczy: jak cena ropy i logistyka uderzyły w ukraińskie stacje paliw
 

Paralele między dwiema wojnami nie ograniczają się jednak wyłącznie do sfery militarnej. Mają one natychmiastowy i odczuwalny wpływ na codzienne życie Ukraińców. Ogłoszenie przez Iran „półblokady” Cieśniny Ormuz — jednego z kluczowych szlaków transportu ropy naftowej na świecie — natychmiast odbiło się na rynkach globalnych.

Dla Ukrainy, która importuje znaczną część paliw, wzrost światowych notowań ropy oznacza jedno — niemal natychmiastowe podwyżki cen na stacjach benzynowych. Już teraz średnio benzyna zdrożała o 5–10 hrywien za litr, a miejscami nawet więcej. Jeśli konflikt się przedłuży i łańcuchy logistyczne przez Bliski Wschód zostaną ostatecznie zerwane, Ukraina może stanąć w obliczu pewnego niedoboru paliwa oraz nowej fali kryzysu cenowego. Koszty logistyki rosną, a to nieuchronnie wliczane jest w cenę towarów końcowych, dodatkowo napędzając inflację.

З 1 травня бензин в Україні зміниться: що варто знати водіям про нові  правила | Varta1
Bitwa o broń i uwagę
 

Najbardziej niepokojącą dla Ukrainy kwestią pozostaje jednak wsparcie wojskowe. Zużycie amunicji na Bliskim Wschodzie jest ogromne. Przechwytywanie rakiet balistycznych i dronów wymaga użycia najdroższych pocisków typu „ziemia–powietrze” lub lotniczych środków rażenia. Zapasy USA, choć duże, nie są nieograniczone.

Jednocześnie Stany Zjednoczone za czasów Donalda Trumpa przestały wspierać Ukrainę w sposób bezpośrednio militarny. Zamiast tego USA sprzedają Kijowowi broń — lub czynią to za pośrednictwem Europejczyków.

Powstaje zatem bezpośrednia konkurencja o zasoby. Pentagon organizuje logistykę jednocześnie na dwa fronty. Europa, która aktywnie pomaga Ukrainie, musi teraz myśleć także o własnym bezpieczeństwie — zwłaszcza po ataku na Cypr. Wysłanie przez Grecję fregat i samolotów F-16 w celu ochrony wyspy to dopiero „pierwsze jaskółki”.

Choć oficjalnie nikt nie ogłosił ograniczenia pomocy dla Ukrainy w związku z wydarzeniami w Iranie, obiektywna rzeczywistość jest taka, że moce produkcyjne przemysłu obronnego USA i Europy pracują obecnie na granicy możliwości. Jeśli wojna na Bliskim Wschodzie się przeciągnie, broni dla Sił Zbrojnych Ukrainy może być mniej.

Jednak najbardziej destrukcyjny może okazać się nie wpływ gospodarczy czy militarny, lecz polityczny. Uwaga społeczności międzynarodowej to zasób, którego znaczenia nie sposób przecenić. Jeszcze „wczoraj” nagłówki światowych mediów poświęcone były rozmowom pokojowym dotyczącym Ukrainy. Dziś są zdominowane przez obrazy płonących stolic krajów Bliskiego Wschodu.

Wyraźnym przykładem tego przesunięcia uwagi była sytuacja wokół politycznego spotkania dotyczącego przystąpienia Ukrainy do UE. Jak informuje Politico, wydarzenie, które miało odbyć się właśnie na Cyprze, miało przekazać ukraińskim urzędnikom szczegółową „mapę drogową” dalszych kroków na drodze do członkostwa. Jednak po uderzeniu irańskiego drona w brytyjską bazę lotniczą na wyspie spotkanie przełożono ze względów bezpieczeństwa.

Fakt przełożenia spotkania dotyczącego integracji europejskiej jest dość symboliczny. Pokazuje, jak kryzys na Bliskim Wschodzie burzy harmonogramy i odkłada na później kwestie dla nas krytycznie ważne, lecz dla świata już nie tak istotne.

A to tylko jeden wymowny epizod. Utrata uwagi mediów i polityków utrudnia wszystko — od omawiania nowych pakietów pomocowych po lobbowanie ukraińskich interesów, które w jednej chwili mogą zostać uznane za „nie na czasie”.

Украину загоняют в фазу, более опасную, чем война | Комментарии Украина


Podsumowując, obecne wydarzenia na Bliskim Wschodzie ostatecznie dowodzą, że świat wszedł w erę nieustannych konfliktów zbrojnych. Wojna w Iranie i wojna w Ukrainie nie są już odrębnymi, izolowanymi kryzysami, „rzeczami samymi w sobie”. Łączą je tysiące geopolitycznych nici — od tras tankowców przez Cieśninę Ormuz po harmonogramy dostaw broni z amerykańskich zakładów.

Dla państw Zatoki Perskiej nadszedł moment wojskowego wyboru. Mogą nadal polegać wyłącznie na bardzo drogich i — jak pokazuje praktyka — nie zawsze skutecznych systemach obrony przeciwlotniczej, albo zwrócić uwagę na unikalne doświadczenie Ukrainy: elastyczność, mobilność i odpowiedź asymetryczną. Ukraińscy wojskowi, w przeciwieństwie do swoich arabskich kolegów, od dawna wiedzą, że „Shahedy” można zestrzeliwać zwykłymi karabinami maszynowymi, jeśli odpowiednio zbuduje się model ochrony nieba.

Jednocześnie dla samej Ukrainy wojna w Iranie — którą, biorąc pod uwagę skalę wydarzeń, trafniej byłoby nazwać wojną bliskowschodnią — staje się testem odporności. Trzeba będzie ponownie walczyć o uwagę świata, konkurować o kontrakty obronne oraz mierzyć się z problemami gospodarczymi, wywołanymi odczuwalnym dla wszystkich kierowców wzrostem cen paliw.

Jedno jest jednak oczywiste: żyjemy w świecie, w którym ostrzał Dubaju wpływa na cenę benzyny w Kijowie, a los ukraińskiej integracji europejskiej zależy od bezpieczeństwa na niebie nad Cyprem. To świat silnie ze sobą powiązany. A zatem jednocześnie bardziej podatny na wstrząsy niż kiedykolwiek — i łatwiejszy do destabilizacji, niż mogłoby się wydawać.

Czytaj nas na Telegram i Sends