Blokada USA doprowadziła do wolnego upadku gospodarki Kuby – Bloomberg
Nadzwyczajna presja ekonomiczna oraz ostra blokada paliwowa ze strony USA sprowokowały masowy kolaps na Kubie, stawiając komunistyczny reżim tego kraju na granicy przetrwania. Pomimo prób Hawany mających na celu uspokojenie Waszyngtonu poprzez częściowe reformy wewnętrzne, Biały Dom coraz wyraźniej sugeruje możliwość interwencji wojskowej, jeśli na wyspie nie dojdzie do całkowitej zmiany władzy.
Poinformowała o tym agencja informacyjna Bloomberg.
Sytuacja uległa krytycznemu zaostrzeniu na początku 2026 roku na tle szerszych napięć geopolitycznych, w szczególności po schwytaniu prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro przez amerykańskie siły specjalne oraz po wybuchu działań wojennych przeciwko Iranowi. Z powodu zamknięcia wenezuelskiego kanału dostaw oraz amerykańskich gróźb nałożenia ceł na jakiekolwiek państwa trzecie, które odważyłyby się pomagać Hawanie, import paliw na wyspę praktycznie się zatrzymał. Kubański minister energetyki Vicente de la O Levy oficjalnie przyznał, że w kraju całkowicie wyczerpały się państwowe zapasy mazutu i oleju napędowego. W konsekwencji 10-milionowa ludność wyspy stanęła w obliczu przerw w dostawie prądu trwających po 20–22 godziny na dobę, benzyna jest wydawana wyłącznie na kartki, linie lotnicze zostały ostrzeżone o braku możliwości tankowania na lotniskach, a kluczowy dla kraju sektor turystyczny doznał faktycznego krachu.
Prezydent USA Donald Trump oraz sekretarz stanu Marco Rubio nie ukrywają, że celem „dokręcania śruby” jest likwidacja 67-letniego komunistycznego reżimu, który Waszyngton postrzega jako niebezpieczny przyczółek dla Chin, Rosji i Iranu w bezpośrednim sąsiedztwie Florydy. Według danych dziennikarzy, amerykańscy urzędnicy prowadzą już kuluarowe rozmowy z poszczególnymi przedstawicielami kubańskiej elity, w szczególności z Raúlem Guillermo Rodríguezem Castro (wnukiem Raúla Castro, który posiada wpływy w wojskowo-biznesowym konglomeracie GAESA). Ponadto dyrektor CIA John Ratcliffe złożył wizytę na wyspie w celu przeprowadzenia rozmów na wysokim szczeblu z powodu rozczarowania Waszyngtonu brakiem ustępstw ze strony kubańskich przywódców, którzy zamiast tego publicznie deklarują gotowość do stawienia oporu zbrojnego w przypadku zewnętrznej agresji.
Starając się poluzować pętlę sankcji, kubański rząd zdecydował się na bezprecedensowe dla siebie kroki: uwolnił część więźniów politycznych, pozwolił zagranicznej diasporze na inwestowanie w lokalny biznes, a prywatnym firmom — na samodzielny import paliwa. Jednak w Białym Domu ustępstwa te uznano za niewystarczające. Tymczasem na wyspie wybuchają sporadyczne protesty (między innymi w mieście Morón manifestanci podpalili biuro partii komunistycznej), a pomoc humanitarna z Chin, Meksyku czy Brazylii nie jest w stanie pokryć deficytu surowców energetycznych. Eksperci Bloomberga ostrzegają, że ostateczny upadek kubańskiego rządu grozi niekontrolowanym skokiem migracji — od 2020 roku Kubę opuściło już ponad 2,75 miliona ludzi, a nowy kryzys może wywołać masową destabilizację w całym basenie Morza Karaibskiego.
Przypomnijmy, Kuba przywróciła działanie systemu energetycznego po masowym blackoutcie.
Trump potwierdził również zamiary USA dotyczące interwencji na Kubie.
Czytaj nas na Telegram i Sends