Grecja uważa, że ukraiński dron na jej wodach terytorialnych nie był jedyny
Wnioski Sztabu Generalnego Grecji wskazują, że wykryty bezzałogowiec okazał się ukraińskim modelem „Kozak Mamaj”, a nie Magura, i działał w ramach szerszej operacji Kijowa we Wschodnim Morzu Śródziemnym.
Informuje o tym grecki portal Kathimerini. Ateny wysyłają już sygnały do Ukrainy z żądaniem wycofania pozostałych dronów ze swoich wybrzeży, a także sygnalizują partnerom ryzyka dla bezpieczeństwa i środowiska.
Według informacji pochodzących ze źródeł, aparat był transportowany przez statek bez stałego portu macierzystego, który wcześniej przebywał w Libii. Sztab Generalny Grecji uważa za mało prawdopodobne, aby dron został wystrzelony z ukraińskiej bazy w Libii. Część informacji na potrzeby śledztwa przekazały Grekom Stany Zjednoczone, a projekt wniosków końcowych został już przedłożony premierowi Kyriakosowi Mitsotakisowi.
Obecnie Grecja rozważa możliwość zwrócenia się do ONZ w związku z niekontrolowanym wykorzystaniem dronów poza strefami konfliktu zbrojnego z FR. W celu uzyskania wyjaśnień oczekiwane są kontakty na najwyższym szczeblu politycznym
7 maja w strefie przybrzeżnej w pobliżu wyspy Lefkada w Grecji odnaleziono obiekt, który ma być rzekomo ukraińskim dronem morskim.
Ukraińska firma Uforce, zajmująca się rozwojem bezzałogowców morskich, oficjalnie zaprzeczyła swojemu powiązaniu z aparatem znalezionym na Morzu Jońskim.
Grecja oficjalnie oświadczyła, że dron morski zabezpieczony w pobliżu Lefkady ma „ukraińskie pochodzenie”.
Czytaj nas na Telegram i Sends