Rosja gwałtownie zwiększyła liczbę szturmów w Donbasie
Rosyjska armia gwałtownie zwiększyła liczbę ataków szturmowych na ukraińskie pozycje, próbując spełnić polityczne żądania kierownictwa dotyczące szybkiego postępu w Donbasie. Według danych analityków maj okazał się rekordowy pod względem liczby takich ataków, jednak nie przyniosło to Moskwie znaczących sukcesów.
Pomimo wzrostu intensywności działań bojowych, wojska rosyjskie tracą terytoria i nie wykazują stabilnego postępu na froncie.
Rosyjskie dowództwo wojskowe istotnie zwiększyło liczbę ataków szturmowych na ukraińskie pozycje, próbując przyspieszyć natarcie w Donbasie po politycznych deklaracjach Kremla o konieczności pełnego przejęcia kontroli nad regionem do jesieni. To de facto pchnęło armię RF ku nowej fali intensywnych i kosztownych ofensyw.
Według wyliczeń ukraińskiego projektu OSINT DeepState, w maju wojska rosyjskie przeprowadziły około 7 tysięcy szturmów, co stanowi wzrost o 37,5% w stosunku do poprzedniego miesiąca i jest rekordowym wynikiem w całym okresie prowadzenia obserwacji. Średnia dzienna liczba ataków wzrosła do około 225.
„Wojska RF w maju kontynuowały masowe działania szturmowe, które stały się najintensywniejszymi w całym okresie rejestracji danych” — zauważają eksperci DeepState.
Jak donoszą źródła zachodnie, rosyjskie dowództwo wojskowe przekonuje decydentów politycznych, że pełna kontrola nad obwodami ługańskim i donieckim jest możliwa już do jesieni. Z tego powodu Kreml odrzucił jakiekolwiek scenariusze „zamrożenia” działań wojennych i stawia wyłącznie na presję siłową.
„Mówi się mu [Putinowi], że Ukraińcy są wycieńczeni, front się sypie i brakuje im ludzi” — cytuje dziennik Financial Times jednego ze swoich rozmówców zbliżonych do Kremla.
Pomimo tych założeń, w ocenie analityków maj okazał się jednym z najmniej udanych miesięcy dla rosyjskiej armii od jesieni 2023 roku. Zamiast stabilnego postępu odnotowuje się bowiem utratę terytoriów oraz brak przełomu strategicznego.
Eksperci amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) wiążą tę sytuację z kilkoma kluczowymi czynnikami:
Adaptacja sił ukraińskich do nowych warunków walki.
Aktywne wykorzystanie dronów przez Ukraińców.
Skuteczne kontrataki ze strony Sił Zbrojnych Ukrainy.
Problemy logistyczne i komunikacyjne na rosyjskiej linii frontu.
Analitycy podkreślają, że mimo drastycznego skoku intensywności ataków, ogólna dynamika na froncie pozostaje niestabilna dla Rosji, która jest zmuszona marnować coraz więcej zasobów bez osiągania proporcjonalnych rezultatów. O sprawie informują analitycy DeepState oraz dziennik Financial Times.
Według ocen ISW, to właśnie strach przed utratą inicjatywy wojskowej zmusza rosyjskie kierownictwo do dalszego kierowania potężnych zasobów na kontynuowanie działań bojowych, nawet wbrew presji ekonomicznej i długoterminowym ryzykom dla samej Rosji. O tym mowa w najnowszym raporcie Instytutu Studiów nad Wojną (ISW).
Czytaj nas na Telegram i Sends