Rosyjscy miliarderzy mierzą się z bezprecedensową presją ze strony Kremla – Bloomberg
Konfiskata mienia prywatnego, maskowana jako „pozwy antykorupcyjne”, stała się kluczowym instrumentem Kremla służącym do niszczenia starych imperiów biznesowych i redystrybucji narodowego bogactwa na rzecz państwa oraz nowych grup biznesowych, bardziej lojalnych wobec Władimira Putina.
Jaskrawym przykładem nowej fali wywłaszczeń stał się los Wadima Moszkowicza, założyciela jednego z największych holdingów rolniczych w Rosji, „Rusagro”. W maju 2026 roku moskiewski sąd nakazał konfiskatę 49% udziałów należących do jego rodziny w firmie. Prokuratorzy zarzucili biznesmenowi, że podczas pracy w Radzie Federacji (w latach 2006–2014) nielegalnie łączył służbę państwową z działalnością komercyjną i wykorzystywał status polityczny do wzbogacenia się. Zaledwie kilka dni po wyroku sądu aktywa rolne Moszkowicza zostały sprawnie przekazane pod zarząd struktury państwowego „Rossielchozbanku”. Wcześniej, w marcu 2025 roku, potentat został również aresztowany w odrębnej sprawie o oszustwo.
Ten precedens wywołał panikę wśród rosyjskiej elity, jako że co najmniej pięciu z dwudziestu najbogatszych Rosjan w rankingu Bloomberg Billionaires Index zajmowało wcześniej lub zajmuje do dziś stanowiska państwowe. Na przykład Roman Abramowicz przez siedem lat był gubernatorem Czukotki, a Andriej Gurjew (kontrolujący „PhosAgro”) był członkiem Rady Federacji. I choć przeciwko nim nie toczą się obecnie żadne śledztwa, skala nacjonalizacji w FR przeraża wielki biznes. Tylko w ubiegłym roku Kreml skonfiskował w sprawach korupcyjnych aktywa o astronomicznej wartości 1,1 biliona rubli (15,1 mld dolarów) – to osiem razy więcej niż w 2024 roku i stanowi jedną trzecią wszystkich państwowych konfiskat za rok 2025.
Katalizatorem tego procesu stało się orzeczenie Sądu Konstytucyjnego FR z 2024 roku, który uznał, że standardowy 10-letni okres przedawnienia nie dotyczy majątku skorumpowanych urzędników. I choć w maju 2026 roku Duma Państwowa uchwaliła ustawę ograniczającą do 10 lat możliwość rewizji prywatyzacji z lat 90., to złagodzenie przepisów w ogóle nie obejmuje pozwów antykorupcyjnych przeciwko byłym i obecnym politykom. Pod ostrzałem znajdują się nawet osoby uważane za wzór lojalności, jak 67-letni Konstantin Strukow, członek zarządu partii Jedna Rosja i deputowany z Czelabińska, któremu w zeszłym roku odebrano firmę wydobywającą złoto „Jużuralzołoto” oraz biznes rolniczy.
W obliczu kolosalnych wydatków wojskowych i sankcji Kreml umiejętnie stosuje taktykę kija i marchewki, zmuszając oligarchów do dobrowolnego dzielenia się dochodami. Jak podają źródła, senator-miliarder Sulejman Kierimow podczas zamkniętego marcowego spotkania biznesu z Putinem zgodził się już „podarować” budżetowi państwa 100 miliardów rubli (1,4 mld dolarów). Jednocześnie samo państwo ma poważne trudności z zarządzaniem odebranym mieniem. Przez toksyczność aktywów i brak realnych inwestorów aukcje prywatyzacyjne masowo kończą się fiaskiem: władze już dwukrotnie nie zdołały sprzedać wywłaszczonych udziałów Strukowa w „Jużuralzołoto”, a moskiewskie lotnisko Domodiedowo wcześniej udało się zbyć jedynie za połowę jego pierwotnej wartości.
O sprawie pisze Bloomberg.
W Rosji w ostatnich latach fala konfiskat mienia w sprawach korupcyjnych objęła urzędników, przedstawicieli służb mundurowych i sędziów, przynosząc państwu aktywa o wartości około 100 miliardów rubli.
Nikuliński Sąd Rejonowy w Moskwie podjął decyzję o konfiskacie majątku byłego pierwszego wiceministra obrony FR Rusłana Calikowa i jego rodziny o łącznej wartości około 61 milionów dolarów.
Czytaj nas na Telegram i Sends