Skandale w TCK obwodu charkowskiego: zeznania pułkownika Markina na posiedzeniu tymczasowej komisji śledczej
Wybuch emocji, nieprzewidywalne reakcje oraz wszechobecny czynnik ludzki — takimi określeniami posługiwał się szef Charkowskiego Obwodowego TCK i SP, pułkownik Serhij Markin, podczas składania zeznań na posiedzeniu Tymczasowej Komisji Śledczej (TKŚ). Szef obwodowego wojskowego centrum rekrutacyjnego przybył przed deputowanych, aby odpowiedzieć na bulwersujące przypadki, które wstrząsnęły nie tylko obwodem charkowskim, ale i całym krajem.
Zamiast jednak nazwisk ukaranych, uczestnicy TKŚ usłyszeli o „martwych strefach” monitoringu oraz kamerach nasobnych, które „przypadkowo” wyłączają się właśnie w momencie uderzenia pięścią w brzuch. Samobójstwo 39-letniego mieszkańca Charkowa, który „dobrowolnie” wszedł do TCK, a wyszedł przez okno z trzeciego piętra, pobicie adwokata przy przychodni oraz torturowanie taśmą klejącą weterana Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Wadima Rudiuka — pułkownik Markin odpierał niewygodne pytania członków komisji stwierdzeniem: „nie do końca tak, ale coś w tym jest”.
Wybuch emocji zakończony samobójstwem
12 maja 2025 roku 39-letni mężczyzna wyskoczył z okna na 3. piętrze budynku Szewczenkowskiego TCK i SP. W związku ze śmiercią wszczęto postępowanie na podstawie art. 115 Kodeksu karnego Ukrainy (umyślne zabójstwo). Nagranie z kamer monitoringu pokazuje, że o godzinie 18:00 mężczyzna sam porusza się po trzecim piętrze, w pobliżu nie ma nikogo, po czym otwiera okno i skacze. Ekspertyzy trwają już ponad pół roku.

Według policji obwodu charkowskiego mężczyzna popełnił samobójstwo. W obwodowym centrum kompletowania i wsparcia społecznego informowano, że mężczyzna dobrowolnie zgodził się udać do centrum i nie posiadał dokumentów. Po tym incydencie szef rejonowego TCK i SP Ołeksandr Koniew oraz jego zastępca zostali odsunięci od pełnienia obowiązków służbowych na czas trwania śledztwa. Policja podała, że u zmarłego nie stwierdzono obrażeń innych niż typowe dla upadku z wysokości. Badania trwają do dziś.
Co działo się wewnątrz budynku w tych godzinach? Jakie są wyniki śledztwa służbowego?
„Objąłem stanowisko już po tym zdarzeniu. Przekazano mi fakty, konkretne działania i decyzje wobec osób funkcyjnych. Mówi się o nagłym pogorszeniu stanu moralno-psychicznego obywatela, o emocjonalnym wybuchu, który mógł doprowadzić do samobójstwa” — wyjaśnił pułkownik.
Według Markina poprzedni szef obwodowego TCK i SP, pułkownik Ołeksandr Koniew, po incydencie „udał się na zwolnienie lekarskie”, a następnie przeniósł się do Odessy (Dowództwo Operacyjne „Południe”) na stanowisko oficera logistyki. Z kolei szef Szewczenkowskiego rejonowego TCK i SP w Charkowie, podpułkownik Gałdobin, najpierw został odsunięty od obowiązków, a następnie zwolniony ze służby ze względów zdrowotnych.
Torturowano weterana ATO
23 lutego 2026 roku doszło do konfliktu z przesiedleńcem z Konstantynówki, weteranem Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych oraz uczestnikiem działań bojowych Wadimem Rudiukiem. Mężczyzna twierdzi, że został „zapakowany” do busa i pobity w TCK przez czterech wojskowych, po czym związano mu ręce i nogi taśmą klejącą. Przez długi czas leżał na podłodze, a wezwania pogotowia mu odmawiano.
Wadim Rudiuk — przesiedleniec z Konstantynówki w obwodzie donieckim. Przez 30 lat pracował jako strażak w Państwowej Służbie ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Uczestnik działań bojowych. Gasił pożary w zakładach koksochemicznych w Awdijiwce, brał udział w akcjach po ostrzałach. Obecnie emeryt, osoba z niepełnosprawnością III grupy, uczestnik działań bojowych. Zdiagnozowano u niego zamknięty uraz czaszkowo-mózgowy oraz wstrząśnienie mózgu po kontakcie z pracownikami TCK.

„Ja nazywam to zdarzeniem nadzwyczajnym. Zgodnie z wynikami naszego postępowania służbowego nie stwierdzono naruszeń ze strony żołnierzy. Obywatel nie okazał dokumentów, używał wulgaryzmów, rzucił się z pięściami, groził wysadzeniem dwóch granatów (ustnie). W TCK ustalono, że jest niezdolny do służby i zostanie skreślony z ewidencji. W holu zachowywał się agresywnie, upadał na podłogę, zasłaniał twarz rękami — po czym pojawiły się u niego zadrapania” — opisał Markin.
Na pytanie przewodniczącego TKŚ, Ołeksija Honczarenki, czy grupa powiadamiająca miała włączone kamery nasobne i czy zarejestrowano nagranie potwierdzające agresję Rudiuka, pułkownik wyjaśnił, że grupa miała dwie kamery — po jednej u policjanta i żołnierza — ale obie „zapomniano” włączyć:
„Według relacji żołnierzy kamera została strącona podczas szarpaniny. Nie ma nagrania momentu jej uszkodzenia. Czynnik ludzki — kamera bywa zapominana albo nie jest włączana celowo”.
Nie ma również nagrań z kamer monitoringu wewnątrz budynku TCK.
„Obywatel Rudiuk przebywał w przedsionku. Jednak tam znajduje się fragment ‘martwej strefy’, do której nie było dostępu. Usiadł na ławce w holu, przewracał się. Przewracał krzesła. Na prośby zaprzestania bezprawnych działań nie reagował. Przeprowadziłem postępowanie służbowe i na podstawie ustalonych faktów nie stwierdzono naruszeń ze strony żołnierzy ani kierownictwa centrum”.
Jak żołnierz Lawśkyj „przyjął” adwokata Krawczenkę
Kolejnym „wyczynem” podwładnych Markina był atak na adwokata w budynku przychodni, dokąd prawnik przyszedł z pełnomocnictwem i dokumentami, aby udzielić pomocy prawnej klientowi. Zamiast tego wobec 52-letniego mężczyzny użyto siły fizycznej, odebrano mu telefon komórkowy i wypchnięto go za drzwi.
W sprawie tego incydentu pułkownik Serhij Markin wyjaśnił: „Sytuacja była niejednoznaczna. Adwokat zachowywał się arogancko, próbował wejść do pomieszczeń o ograniczonym dostępie. Żołnierze na posterunku próbowali go zatrzymać. Doszło do szarpaniny. Nastąpił wybuch emocji z obu stron. Prowadzimy działania wyjaśniające wśród personelu, aby zapobiegać konfliktom z przedstawicielami adwokatury. Przeprowadzono postępowanie służbowe. Trwa również śledztwo organów ścigania. Żołnierz Lawśkyj nadal pełni służbę, ale nie na punktach kontrolnych — został przeniesiony do innych obowiązków. Nie ma decyzji sądu o jego zawieszeniu. Czekamy na ocenę prawną”.
Jak „zmobilizowano” nauczyciela historii
11 maja w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym w Charkowie przedstawiciel TCK dwukrotnie uderza mężczyznę w brzuch. Okazało się, że pobity to nauczyciel historii, praw człowieka oraz „Obrony Ojczyzny”, posiadający odroczenie od mobilizacji. Według wersji obwodowego TCK konflikt powstał „w wyniku prowokacyjnych działań ze strony obywatela”.
„Sytuacja była taka: obywatel nie od razu przedstawił odpowiednie dokumenty. Pojawiły się wątpliwości co do jego danych. Nastąpił wybuch emocji… czynnik ludzki. Być może osoby na miejscu nie do końca zrozumiały jego status. Gdy przedstawił dokumenty potwierdzające, że pracuje w szkole — został zwolniony” — wyjaśnił Markin.

W wyniku postępowania służbowego żołnierz Wołowyk został pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej i otrzymał surową naganę. Jednocześnie przeprowadzono postępowanie karne i oskarżony Serhij Wołowyk został skazany na karę trzech lat ograniczenia wolności.
Strzelanina jako metoda „powiadamiania”
7 marca 2026 roku około godziny 17:00 kierownik grupy ewidencji oficerów rezerwy w Industrialnym Rejonowym TCK i SP w Charkowie, major Mytiahа, wraz z grupą czterech żołnierzy przybył samochodem pod dom przy ulicy Myru w Charkowie.
Wojskowi TCK wyważyli drzwi i wtargnęli do mieszkania, w którym przebywał podlegający mobilizacji Kosenko. Podczas „szturmu” major Mytiahа oddał co najmniej siedem strzałów z broni palnej w kierunku obywatela Mamedowa, który znajdował się w tym samym mieszkaniu. W wyniku tego poszkodowany odniósł penetrującą ranę postrzałową klatki piersiowej i został hospitalizowany.
Następnie Kosenkę siłą wyprowadzono z mieszkania, używając przemocy fizycznej, i przewieziono do rejonowego TCK.
W dniach 8–9 marca uczestnikom zdarzenia przedstawiono zarzuty, w tym usiłowania zabójstwa oraz bezprawnego pozbawienia wolności. Część z nich została zatrzymana, a wobec majora Mytiahy zastosowano środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego.
Trudno w to uwierzyć, ale głównym czynnikiem napędzającym ten skandaliczny incydent był… alkohol.
„Dowiedzieliśmy się o sytuacji po telefonie od kierownictwa policji. Później ustalono, że działaniami kierował major Mytiahа.
Dzień wcześniej żołnierze spożywali alkohol w pomieszczeniach centrum. Następnie, de facto z inicjatywy samego Mytiahy, podjęto decyzję o wyjeździe pod wskazany adres — jak to ujął major: ‘pokażę, jak prowadzić działania powiadamiające’” — wyjaśnił pułkownik Markin.
Wyjaśnienie, dlaczego wybrano akurat ten adres do tzw. „działań mobilizacyjnych”, brzmiało tak absurdalnie, że przypomina scenariusz serialu kryminalnego:
„Według wstępnych ustaleń śledztwa pod tym adresem mogły przebywać osoby powiązane z nielegalnym obrotem narkotykami albo mogły znajdować się tam pieniądze. To był jeden z powodów, dla których tam pojechali” — powiedział pułkownik.
Wiadomo, że żołnierze TCK mieli przy sobie i używali pistoletów kalibru 9 mm. Jak poinformował Serhij Markin, część tej broni była zdobyczna i nie znajdowała się w odpowiedniej ewidencji. Strzały oddawano chaotycznie — kule leciały w różnych kierunkach.
Mamedow doznał ran klatki piersiowej i ręki, został hospitalizowany, jego stan jest zadowalający. Drugi mężczyzna, Kosenko, nie był poszukiwany, ale podlegał mobilizacji. Po przewiezieniu do centrum opuścił jego teren (uciekł).
„Kierownik poniósł odpowiedzialność dyscyplinarną w postaci surowej nagany. Nie został zwolniony. Wszystkim zaangażowanym postawiono zarzuty, śledztwo trwa. Każdy poniesie odpowiedzialność zgodnie z prawem. Wzmocniliśmy kontrolę nad działalnością centrów terytorialnych, prowadzimy codzienny monitoring, regularne narady z kierownictwem oraz angażujemy specjalistów wsparcia psychologicznego. Główna uwaga skupia się na dyscyplinie personelu i zapobieganiu podobnym przypadkom w przyszłości” — zaznaczył pułkownik.
Podsumowanie posiedzenia TKŚ przez przewodniczącego Ołeksija Honczarenkę

„Dziś wszyscy usłyszeli, jak zła jest rzeczywista sytuacja — ona jest naprawdę bardzo zła.
Uważam, że dzisiejsze posiedzenie tymczasowej komisji śledczej wyraźnie pokazało potrzebę kontroli parlamentarnej. To narzędzie jest skuteczne i niezwykle ważne. Niestety, nie wszyscy w Ukrainie — w tym niektórzy wysocy urzędnicy — rozumieją znaczenie parlamentu, konieczność kontroli parlamentarnej oraz szacunek, jaki każdy urzędnik powinien okazywać Radzie Najwyższej jako jedynemu reprezentatywnemu organowi narodu ukraińskiego.”
Czytaj nas na Telegram i Sends