Trump spóźnił się na posiedzenie G7 i zażartował, że jest szefem
Prezydent USA Donald Trump przybył w środę na posiedzenie liderów państw G7 z prawie godzinnym opóźnieniem, natychmiast przyciągając uwagę dziennikarzy i uczestników spotkania.
Wchodząc do sali, amerykański przywódca narzekał na upalną pogodę i zmierzając na swoje miejsce, zażartował: „Ja tu rządzę”.
Na początku posiedzenia, które było zamknięte dla prasy, dziennikarzom umożliwiono krótki dostęp w celu wykonania nagrań. Korzystając z okazji, Trump zwrócił się do mediów: „Chcecie zostać na posiedzeniu? Nie mam nic przeciwko”.
Jednak strona francuska sprawnie poprosiła dziennikarzy o opuszczenie sali, zgodnie z regulaminem szczytu.
Podczas posiedzenia uczestnicy omawiali szereg kluczowych kwestii globalnych, wśród których znalazły się: globalne bezpieczeństwo ekonomiczne łańcuchy dostaw minerałów o krytycznym znaczeniu makroekonomiczne nierównowagi na świecie
Spóźnienie Trumpa i jego żartobliwe repliki stały się jednym z najczęściej komentowanych epizodów spotkania, nadając nieoficjalny ton oficjalnym negocjacjom liderów Grupy Siedmiu.
Przypomnijmy, prezydent USA Donald Trump wyraził zadowolenie z oficjalnego zaproszenia na uroczystą kolację w Pałacu Wersalskim po zakończeniu pierwszego dnia szczytu Grupy Siedmiu.
Trump może przywrócić sankcje wobec rosyjskiej ropy – The Guardian.
W UE istnieją obawy, że Trump będzie próbował jednoosobowo kontrolować negocjacje w sprawie Ukrainy.
Czytaj nas na Telegram i Sends