Tusk wypowiedział się na temat wizyty Zełenskiego w Gdańsku
Premier Polski Donald Tusk dał do zrozumienia, że oczekuje prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na Międzynarodowej Konferencji ds. Odbudowy Ukrainy, która odbędzie się w dniach 25–26 czerwca w Gdańsku.
Pomimo rozmów o napięciach w relacjach między Kijowem a Warszawą, polski rząd nie otrzymał sygnałów wskazujących na to, że strona ukraińska mogłaby zrezygnować z udziału w tym wydarzeniu.
Premier Polski Donald Tusk podczas konferencji prasowej w Warszawie oświadczył, że liczy na obecność prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na Międzynarodowej Konferencji ds. Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference 2026), która odbędzie się pod koniec czerwca w Gdańsku.
Według słów Tuska Zełenski jest jednym ze współorganizatorów tego zakrojonego na szeroką skalę międzynarodowego wydarzenia, dlatego polska strona nie potrzebuje obecnie osobnego potwierdzenia jego udziału. „Więc ja nie czekam tutaj na żadne potwierdzenie. Będziemy, co całkiem oczywiste, witać w Gdańsku tych, którzy przyjadą: firmy, biznes. Leży to w interesie zarówno Ukrainy, jak i Polski” — powiedział szef polskiego rządu.
Ukraine Recovery Conference jest uznawana za jedną z głównych międzynarodowych platform, na których omawia się przyszłą odbudowę Ukrainy po wojnie. Na forum tradycyjnie gromadzą się przedstawiciele rządów, organizacji międzynarodowych, instytucji finansowych, inwestorzy oraz wielki biznes. W Gdańsku planuje się rozmowy nie tylko o odbudowie zniszczonych miast i wsi, ale także o długoterminowych inwestycjach, rozwoju infrastruktury, energetyki, transportu i przemysłu.
Tusk podkreślił, że dla Polski to wydarzenie ma szczególne znaczenie. Według jego słów mowa tu nie tylko o wsparciu Ukrainy, ale również o udziale polskich firm w przyszłych projektach odbudowy. „Zależy mi na tym, aby konferencja w Gdańsku zakończyła się sukcesem” — zaznaczył premier.
Dziennikarze zapytali również Tuska o obecny stan relacji ukraińsko-polskich oraz doniesienia o pewnym ochłodzeniu stosunków między krajami. W odpowiedzi szef rządu oświadczył, że nie widzi oznak świadczących o tym, by Ukraina miała zamiar dystansować się od konferencji lub zmieniać swoje plany dotyczące udziału w niej. „Zobaczymy, jak będzie, ale na razie nie mam żadnych sygnałów, że strona ukraińska chce jakoś nie uwzględniać tego w swoich planach” — zauważył Tusk.
Osobno polski premier został poproszony o skomentowanie faktu, że podczas ostatniej podróży zagranicznej prezydent Ukrainy wylatywał nie przez polski Rzeszów, który od dawna jest głównym węzłem logistycznym dla międzynarodowych wizyt ukraińskich urzędników, lecz przez Kiszyniów. Tusk dał do zrozumienia, że nie widzi w tym żadnego problemu.
Według jego słów decyzje dotyczące tras przemieszczania się ukraińskiego prezydenta podejmuje wyłącznie strona ukraińska. „Prezydent Zełenski korzysta z innych możliwości niż Rzeszów i tyle. Nie będę mu wskazywał, skąd i jak ma latać. Rzeszów nie został zamknięty” — powiedział polski premier. Jednocześnie przypomniał, że wsparcie dla Ukrainy ze strony Polski jest znacznie szersze niż pomoc wojskowa i obejmuje współpracę polityczną, humanitarną, gospodarczą oraz logistyczną.
Oczekuje się, że konferencja w Gdańsku stanie się jednym z największych międzynarodowych wydarzeń poświęconych odbudowie Ukrainy. Polska strona ma nadzieję, że forum pozwoli przyciągnąć nowe inwestycje, zaktywizować współpracę między ukraińskim a europejskim biznesem oraz pomoże uformować konkretne projekty na rzecz powojennej odbudowy kraju.
Właśnie dlatego udział ukraińskiego kierownictwa, a także przedstawicieli międzynarodowych partnerów, jest uznawany za jeden z kluczowych czynników sukcesu tego wydarzenia. O tym szef polskiego rządu mówił na konferencji prasowej w Warszawie.
Oficjalny Kijów musi wziąć na siebie odpowiedzialność za kryzys, który powstał w relacjach polsko-ukraińskich, oraz zainicjować rozwiązania, które usatysfakcjonują stronę polską.
Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski poinformował o niepublicznych konsultacjach z Ukrainą w sprawie ewentualnego nadania jednej z jednostek SSO nazwy „Bohaterów UPA”. Według jego słów kwestia ta jest omawiana na drodze dyplomatycznej.
W Warszawie zareagowano na decyzję dotyczącą zmiany nazwy ukraińskiej jednostki wojskowej. Mowa o elitarnej jednostce Sił Operacji Specjalnych, której — według doniesień — nadano imię Bohaterów UPA. Wywołało to krytyczną reakcję w polskim społeczeństwie i kręgach politycznych.
Komisja Europejska nie spodziewa się przeszkód ze strony Polski dla wstąpienia Ukrainy do UE z powodu UPA.
Czytaj nas na Telegram i Sends