Lotnicze huby Bliskiego Wschodu wracają do pracy po kilkudniowym wstrzymaniu ruchu lotniczego. Choć regularne loty są na razie częściowo ograniczone i skorygowane, ogólnie ruch pasażerski w regionie zaczął się odbudowywać.
8 kwietnia o wznowieniu funkcjonowania przestrzeni powietrznej oraz wszystkich lotnisk w kraju poinformował Urząd Lotnictwa Cywilnego Iraku. Dzień wcześniej linie Qatar Airways, po raz pierwszy od początku konfliktu, wykonały w ciągu doby 200 lotów z Dohy (Katar). Linia Emirates również stopniowo zwiększa liczbę połączeń, wspierając stabilne odbudowywanie przewozów lotniczych. Ożywienie ruchu pasażerskiego obserwuje się także w Abu Zabi (ZEA).
Odbudowa połączeń lotniczych w regionie jest szczególnie istotna dla społeczności i biznesu takich metropolii jak Dubaj (ZEA). Przez to ogromne międzynarodowe centrum tranzytowe każdego roku przewijają się dziesiątki milionów pasażerów.
W jaki sposób branża wychodzi z chaosu podróżniczego wywołanego wojną z Iranem; jak obecnie przekierowywane są strumienie pasażerów; na ile skomplikowała się praca menedżerów podróży oraz na co powinni zwracać uwagę pasażerowie przygotowujący się do wyjazdu — o to wszystko UA.News zapytało Darię Pawłowską, właścicielkę agencji „Alvigo-Tour”, która bezpośrednio zajmuje się międzynarodowymi przewozami lotniczymi.

Jaka jest obecnie sytuacja z lotami w regionie Bliskiego Wschodu, w szczególności w ZEA?
Daria Pawłowska: Na tym etapie sytuacja jest względnie opanowana — około 70% lotów jest realizowanych. Najlepiej i najszybciej odbudowały się połączenia linii Emirates — przewoźnik wykonuje ponad 85% swoich lotów.
Biorąc pod uwagę całkowity spadek ruchu w okresie od 28 lutego do 3 marca, obecnie obserwujemy fazę wzrostu i odbudowy. Jeśli ten trend się utrzyma, ogólny spadek ruchu na lotniskach Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie przekroczy 3–5%.

Jak pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa w regionie wpłynęło na ruch pasażerski, w tym turystyczny?
Daria Pawłowska: Ruch pasażerski znacząco się zmienia. W czasie największego spadku główny ciężar przejął międzynarodowy port lotniczy w Maskacie (Oman) — dodatkowo 144 loty dziennie. To około +43 tys. pasażerów. Oznacza to, że ruch wzrósł tam trzykrotnie. Do Omanu sprowadzono około 5 tys. obywateli Indii, aby poradzić sobie z dodatkowymi obciążeniami — zarówno w obsłudze miasta Maskat, jak i na lotnisku.
Główna logistyka jest obecnie organizowana przez Stambuł. Jednocześnie tureckie linie lotnicze zwiększają zarówno ceny biletów, jak i zatrudnienie personelu.
Niestety międzynarodowa linia lotnicza Qatar Airways odwołała 12 tys. lotów. Obecnie obserwujemy stopniowe odbudowywanie połączeń. Wczoraj Qatar Airways wykonały pierwsze od początku konfliktu 200 lotów w ciągu doby.

Jak obecny kryzys wpływa na pracę menedżerów podróży i firm działających w tej branży?
Daria Pawłowska: Kryzys wpływa na skalę pracy — zwiększa ją wielokrotnie. Każdy pasażer ma bowiem indywidualną trasę i, co za tym idzie, indywidualne potrzeby.
Jak długo działa Państwa firma na rynku, jakie kierunki obsługuje i jaki zakres usług oferuje?
Daria Pawłowska: 1 maja nasza agencja „Alvigo-Tour” będzie obchodzić 25-lecie działalności. Oferujemy wszystkie usługi związane z lotnictwem i wokół niego. Jesteśmy „wróżkami od lotów”.

Jakie rady dałaby Pani pasażerom w związku z obecną sytuacją w globalnej logistyce — jakie trasy wybierać i co uwzględnić z wyprzedzeniem?
Daria Pawłowska: Zalecałabym, aby nie kupować biletów samodzielnie, lecz korzystać z usług profesjonalnych agentów lotniczych. Szczególnie w przypadku złożonych tras obsługiwanych jednocześnie przez kilka linii lotniczych. Ktoś powinien brać odpowiedzialność za Państwa i Państwa podróż. W sytuacjach nadzwyczajnych linie lotnicze nie są w stanie natychmiast obsłużyć wszystkich pasażerów — wtedy do działania wkracza agencja jako zabezpieczenie.
Czytaj także:
Ukraińscy przedsiębiorcy w Polsce: współzałożyciel klubu biznesowego NotaBene w Warszawie Witalij Chimczuk o nowej fali migracji