$ 43.52 € 51.33 zł 12.11
+7° Kijów +11° Warszawa +30° Waszyngton
Już dawno przekroczyli granice tradycyjnych ograniczeń wiekowych: Gleb Jemets opowiada o tym, jak ukraińscy kardiochirurdzy pomagają długowiecznym osobom

Już dawno przekroczyli granice tradycyjnych ograniczeń wiekowych: Gleb Jemets opowiada o tym, jak ukraińscy kardiochirurdzy pomagają długowiecznym osobom

14 kwietnia 2026 16:00

Na początku 2026 roku wśród Ukraińców oficjalnie odnotowano 116 tysięcy długowiecznych osób — tych, którzy przekroczyli próg 90 lat. Spośród nich ponad 1560 osób dożyło 100 lat lub więcej. Każda taka historia budzi podziw i zainteresowanie: co jest sekretem długiego życia? Czy długowieczność zawsze zależy wyłącznie od genetyki? Jak decydujące znaczenie ma terminowe leczenie, zwłaszcza chorób sercowo-naczyniowych? I w jakich przypadkach ukraińscy kardiochirurdzy pomagają pacjentom w podeszłym wieku?

O tym wszystkim UA.News opowiedział Gleb Jemets, kierownik oddziału kardiochirurgii minimalnie inwazyjnej i zabiegów przezcewnikowych Centrum Kardiologii i Kardiochirurgii Ministerstwa Zdrowia Ukrainy, zasłużony lekarz Ukrainy.

Niedawno jego najstarsza pacjentka, Galina Pietrivna Tarnopolska, świętowała swoje 100. urodziny i czuje się dobrze. Dwa lata temu Gleb Jemets przeprowadził u niej pomyślną operację serca, po której już po sześciu dniach Galina Pietrivna została wypisana ze szpitala. Więcej szczegółów — wypowiedź Gleb Jemetsa.

 

Wyjątkowa operacja zastawek serca
 

Nie nazwałbym tego przypadku wyjątkowym w sensie „takie rzeczy się nie zdarzają” — ale na pewno jest on szczególny. I można śmiało powiedzieć: nasza Galina Pietrowna — to wyjątkowa osoba. Jest najstarszą pacjentką na Ukrainie, u której przeprowadzono operację zastawek serca. To już samo w sobie — historia.

Zastosowaliśmy technikę przezcewnikową TAVI: bez rozcięcia klatki piersiowej, bez zatrzymania akcji serca. Dla pacjentki w tym wieku ma to zasadnicze znaczenie — organizm nie znosi dużego urazu, a ta technologia pozwala na maksymalnie delikatną interwencję.

image


Ale wiecie, co mnie najbardziej porusza? Nie sama operacja — a to, co nastąpiło po niej. Pani Galina świętowała stulecie. Sto lat. I czuje się dobrze. Dla mnie to jest najlepsza odpowiedź na każde pytanie o wynik. Nie tylko przywróciliśmy jej lata — przywróciliśmy jej życie w pełnym tego słowa znaczeniu. Z porankami, z rodziną, z radością.

Przypadek pani Galiny to żywe świadectwo tego, że współczesna kardiochirurgia już dawno przekroczyła tradycyjne ograniczenia wiekowe. I bardzo się cieszę, że byliśmy częścią tej historii.
 

Dlaczego chirurg decyduje się na operację, nawet jeśli szanse są niewielkie
 

Zawsze mówię moim kolegom: rezygnacja z operacji to też decyzja. I ona też ma konsekwencje. Czasami bardzo poważne. Jeśli ktoś się dusi, nie może normalnie spać, nie może dojść z łóżka do kuchni — po prostu musimy dać mu szansę. Bo czym jest medycyna, jeśli nie tym?

Przed każdą taką operacją bardzo dokładnie oceniamy stan całego organizmu – serca, naczyń, nerek, płuc, głowy. Wszystko ma znaczenie. Ale jest jeden kryterium, które dla mnie liczy się nie mniej niż jakikolwiek wynik badania czy zdjęcie: czy ta osoba chce żyć? Czy ma w sobie tę wewnętrzną siłę? Czy walczy?

Galina Pietrowna — chciała. Czuło się to w każdym słowie, w spojrzeniu, w tym, jak się trzymała. I to, proszę mi wierzyć, bardzo wiele znaczy dla zespołu operacyjnego.

Głównym kryterium nie są liczby ani wiek w paszporcie, ale to, jak będzie wyglądało życie tej osoby bez naszej pomocy. Nasze doświadczenie raz po raz potwierdza prostą rzecz: wiek biologiczny jest często znacznie młodszy od wieku podanego w paszporcie. A to daje nam prawo — i obowiązek — do działania.

image


Jak rzadkie są takie operacje u długowiecznych osób na świecie i na Ukrainie
 

W wiodących ośrodkach Europy i Stanów Zjednoczonych operacje serca u 90-latków stały się już powszechną praktyką — tam społeczeństwo aktywnie się starzeje, a medycyna dostosowała się do tej rzeczywistości. Ale 97, 98, 100 lat — to nawet tam przypadki, które zapierają dech w piersiach. Budzą zachwyt i szacunek — zarówno wobec pacjenta, jak i zespołu.

Na Ukrainie celowo pracujemy z tą grupą wiekową. Chciałbym wspomnieć jeszcze o jednym moim pacjencie — operowaliśmy go, gdy miał 97 lat, a niedawno obchodził 103. urodziny. Żyje, cieszy się życiem, pamięta nas. To nie przypadek — to wynik systematycznej pracy, którą prowadzimy w ramach programu „Długowieczność Kardiologiczna”. position=""][/blockquote_with_author]

Taka praca wymaga nie tylko technologii. Wymaga szczególnej filozofii całego zespołu — gotowości do podejmowania się przypadków, od których inni się wycofują. Gotowości do tego, że przed nami nie jest po prostu „skomplikowany organizm”, ale człowiek z całym życiem za sobą, z doświadczeniem, z godnością, z chorobami współistniejącymi, których u młodego pacjenta po prostu nie ma.

Powiem szczerze: o wiele łatwiej jest odmówić komuś operacji, żeby „nie zepsuć statystyk”. Ale to nie jest moje podejście. I nie są to moje wartości. Jeśli jest szansa — podejmujemy się tego.” position="


 

Od czego zależy długowieczność: rola genetyki i kardiochirurgii
 

Genetyka ma oczywiście swój wpływ — to bezsprzeczne. Ale jestem głęboko przekonany: bez względu na to, jak silna by ona nie była, jeśli człowiek przez całe życie lekceważył ruch, odżywianie, rozwój intelektualny, swój świat wewnętrzny — żadne geny go nie uratują. Długowieczność to nie loteria. To codzienny wybór.

A jednak choroby sercowo-naczyniowe pozostają tą ścianą, o którą rozbija się większość ludzkich losów przedwcześnie. Nieleczony zwężenie zastawki aortalnej to dwa-trzy lata od pojawienia się pierwszych objawów.

Dwa-trzy lata, po których człowiek po prostu gaśnie.

Kiedy usuwamy tę przeszkodę — nie wymyślamy niczego nadprzyrodzonego. Po prostu nie pozwalamy chorobie ukraść tego, co już jest. Zwracamy człowiekowi jego własne lata. Te, które natura już wyznaczyła, a choroba próbowała odebrać.

[blockquote_with_author name="Dlatego właśnie współczesna kardiochirurgia staje się jednym z realnych narzędzi aktywnego długowieczności. Nie tylko ratuje przed śmiercią, ale przywraca człowiekowi pełne, bogate i radosne życie. I właśnie to jest największą wartością i sensem naszej pracy.


 

O rehabilitacji i szczególnej mentalności długowiecznych
 

Widzę to nieustannie — od operacji do operacji, z roku na rok. Długowieczni to niezwykle zrównoważeni, spokojni ludzie. Nie panikują. Nie widzą wszędzie katastrofy. Widzieli już w życiu tak wiele, że nauczyli się ufać — ludziom, procesowi, Bogu, jakkolwiek to nazwiecie.

Galina Pietrówna leżała przed operacją z taką wewnętrzną siłą i światłem, których, szczerze mówiąc, brakuje wielu czterdziestolatkom. Była opanowana, miała poczucie humoru i jakąś cichą pewność, że wszystko będzie dobrze. I to się przenosi — na chirurgów, pielęgniarki, cały zespół.

Z medycznego punktu widzenia jestem głęboko przekonany: opóźnienie rehabilitacji po operacji szkodzi osobie starszej znacznie bardziej, niż nam się wydaje. Dlatego u nas rehabilitacja rozpoczyna się już kilka godzin po zabiegu. Wstajemy z pacjentami na rozgrzewkę tuż przy łóżku na oddziale intensywnej terapii. Wygląda to nietypowo — ale działa.” position="

I jeszcze jedna rzecz, którą uważam za niezwykle ważną: chętnie zapraszamy krewnych do odwiedzania oddziału intensywnej terapii — po prostu po to, aby być blisko. Trzymać za rękę. Powiedzieć coś ciepłego. Żaden, nawet najdoskonalszy protokół rehabilitacji nie zastąpi tego, co daje ta obecność.

No i staramy się robić wszystko — z lekkością, humorem i estetyką. Bo ludzkie serce i ludzkie zdrowie zasługują na piękno. Na uwagę. Na miłość. Nie mniej.” position="

 

Czytaj nas na Telegram i Sends