$ 44.79 € 51.62 zł 12.01
+26° Kijów +26° Warszawa +31° Waszyngton
Od Pokémonów po Polaroid: jak marki zarabiają na nostalgii

Od Pokémonów po Polaroid: jak marki zarabiają na nostalgii

04 sierpnia 2026 13:45

W świecie technologii powszechnie uważa się, że największe zyski czerpie się z przyszłości. Firmy inwestują miliardy dolarów w sztuczną inteligencję, samochody elektryczne, roboty i nowe platformy cyfrowe. Jednak równolegle coraz bardziej opłacalna staje się inna strategia — powrót do rzeczy, obrazów i historii, które konsumenci kiedyś pokochali.

Stare gry wideo zyskują nową grafikę, płyty winylowe znów sprzedają się w milionowych nakładach, Tamagotchi wraca do kieszeni klientów, Adidas wyciąga z archiwów modele butów sportowych, a Volkswagen tworzy samochód elektryczny przypominający mikrobus z epoki hipisów.

Produkty z przeszłości przyciągają nie tylko osoby, które pamiętają je z dzieciństwa. Aparaty na kliszę, ubrania w stylu retro i konsole do gier odkrywa dla siebie pokolenie Z, dla którego kultura lat 90. i początku XXI wieku stała się już odrębną estetyką.

Kolejnym potwierdzeniem opłacalności takiego modelu stał się powrót firmy Atari. Firma, która ponad dziesięć lat temu znalazła się w postępowaniu upadłościowym, zakończyła rok finansowy z najwyższym od dekady przychodem i ponownie osiągnęła rentowność. Pomogły jej w tym nie drogie eksperymenty technologiczne, ale klasyczne gry, znane nazwy oraz nabycie dawnej własności intelektualnej.

UA.News opowiada, jak nostalgia przekształciła się w pełnoprawny model biznesowy, dlaczego firmom opłaca się przywracać stare marki i ile ludzie są gotowi zapłacić za możliwość ponownego poczucia się jak dzieci.

Jak stare gry wideo przywróciły zyski firmie Atari

image

Atari było jednym z głównych symboli wczesnej branży gier wideo. Założona w 1972 roku firma pomogła ukształtować rynek konsol domowych, jednak z czasem nie wytrzymała konkurencji, kilkakrotnie zmieniała właścicieli i straciła dawny wpływ.

W 2013 roku amerykańskie oddziały Atari ogłosiły upadłość. Wydawało się, że marka pozostanie jedynie częścią historii gier wideo. Jednak nowe kierownictwo postanowiło nie konkurować z Sony, Microsoftem ani Nintendo na ich własnym terenie, lecz wykorzystać główny atut Atari – jej przeszłość.

W wyniku roku finansowego firma osiągnęła 56 mln euro przychodów – najwięcej od ponad dziesięciu lat – i powróciła do rentowności.

Strategia Atari opiera się na odrodzeniu klasycznych serii, wydawaniu zaktualizowanych wersji starych gier oraz przejmowaniu studiów i katalogów. Firma uzyskała prawa do szeregu projektów innych wydawców, zwiększyła swoją obecność w segmencie mobilnym oraz kontynuowała produkcję urządzeń i produktów kolekcjonerskich skierowanych do miłośników gier retro.

Logika ekonomiczna takiego modelu jest zrozumiała. Stworzenie nowej, dużej gry może kosztować setki milionów dolarów i nie gwarantuje sukcesu. Stara seria ma już rozpoznawalną nazwę, ugruntowaną grupę odbiorców oraz wartość emocjonalną. Firmie pozostaje jedynie dostosować produkt do współczesnych platform, zaktualizować grafikę i ponownie zaprezentować go klientom.

Atari faktycznie przekształciło własne archiwum w swój główny atut. 

Nowy „Harry Potter”: jak studia po raz drugi sprzedają znane historie

image

Szczególnie aktywnie z ekonomii nostalgii korzystają studia filmowe i platformy streamingowe. Zamiast ryzykować z nieznanymi światami, przywracają bohaterów, którzy mają już miliony fanów.

Jednym z największych tego typu projektów stał się nowy serial HBO o Harrym Potterze. Studio postanowiło po raz kolejny zekranizować wszystkie siedem książek J.K. Rowling, mimo że ostatnia część oryginalnej serii filmowej ukazała się w 2011 roku.

Pierwszy sezon nosi tytuł „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”. Jego premiera, zgodnie z oficjalnymi informacjami Warner Bros. Discovery, zaplanowana jest na Boże Narodzenie 2026 roku.

Dla firmy to znacznie więcej niż tylko kolejny serial. Nowa ekranizacja ma ponownie ożywić cały ekosystem franczyzy: książki, audiobooki, gry, parki rozrywki, pamiątki, odzież i produkty licencyjne.

Charakterystyczny był popyt na audiobooki. Po tym, jak Spotify udostępniło pełną serię dla użytkowników premium, liczba odsłuchań pierwszej książki w pierwszym tygodniu wzrosła o 551%, a drugiej części w Stanach Zjednoczonych – o 1227%.

Ponowne uruchomienie pozwala studiu pracować jednocześnie z dwiema grupami odbiorców. Dorośli widzowie zyskują możliwość ponownego powrotu do historii swojego dzieciństwa, a dzieci poznają ją dzięki nowym aktorom i współczesnemu formatowi telewizyjnemu.

Jednocześnie firma nie ogranicza się jedynie do powtórki starych filmów. Struktura serialowa pozwala znacznie dokładniej przenieść fabułę książek na ekran i przedłużyć komercyjny cykl życia projektu o wiele lat.

Barbie: jak stara lalka stała się podstawą imperium medialnego

image

Kolejnym znamiennym przykładem stała się Barbie. Lalka pozostawała jednym z najbardziej znanych produktów firmy Mattel, ale dla części młodej publiczności coraz bardziej kojarzyła się z przeszłością.

Film Grety Gerwig przekształcił znaną markę w globalne wydarzenie kulturowe. Film zarobił około 1,5 mld dolarów w światowej dystrybucji kinowej, stał się największym sukcesem kasowym Warner Bros. i przywrócił modę na różową estetykę Barbie.

Firma Mattel zarobiła nie tylko na udziale w filmie. Wokół premiery pojawiły się dziesiątki kolaboracji z producentami odzieży, kosmetyków, akcesoriów i artykułów gospodarstwa domowego. Firma faktycznie przekształciła Barbie z pojedynczej zabawki w platformę medialną.

W oficjalnym sprawozdaniu finansowym Mattel rok 2023 określono jako ważny kamień milowy, osobno podkreślając niezwykły sukces filmu.

W raporcie rocznym firma wskazała również, że kinowa premiera filmu „Barbie” pozytywnie wpłynęła na wyniki finansowe drugiej połowy roku. W szczególności przyczyniła się ona do zwiększenia marży brutto firmy Mattel.

Sukces ten umocnił strategię przekształcania firmy Mattel z producenta zabawek w właściciela własności intelektualnej. Po sukcesie „Barbie” firma zaczęła aktywniej opracowywać filmy oparte na innych swoich markach, takich jak Hot Wheels, Polly Pocket i American Girl.

Jednak historia „Barbie” pokazuje również istotne ograniczenie związane z nostalgią: sama rozpoznawalna nazwa to za mało. Film odniósł sukces dzięki nowoczesnemu scenariuszowi, autoironii, silnej kampanii reklamowej oraz umiejętności poruszania aktualnych problemów. Stara marka zapewniła projektowi rozgłos, ale sama w sobie nie zagwarantowałaby sukcesu kasowego.

Pokémon: jak dziecięce karty stały się produktem dla dorosłych

image

Pokémonowi udało się osiągnąć to, o czym marzy niemal każdy właściciel dużej franczyzy: zachować dotychczasową publiczność i nieustannie przyciągać nową.

Pierwsze gry Pokémon ukazały się w Japonii w 1996 roku. Od tego czasu franczyza rozrosła się, obejmując gry wideo, seriale animowane, filmy, aplikacje mobilne, odzież, pamiątki i karty kolekcjonerskie.

To właśnie karty szczególnie dobrze pokazują siłę nostalgii. Dla dzieci pozostają one częścią gry, a dla dorosłych stały się przedmiotem kolekcjonerskim, towarem prestiżowym, a w niektórych przypadkach – aktywem spekulacyjnym.

Kupujących przyciągają rzadkie postacie, limitowane nakłady oraz możliwość znalezienia cennej karty w zwykłym zestawie. W sieciach społecznościowych popularne stały się filmy przedstawiające rozpakowywanie zestawów, a stare, zapieczętowane zestawy i karty w dobrym stanie są sprzedawane na specjalistycznych aukcjach.

Model finansowy Pokémon nie opiera się na jednej generacji. Dorośli, którzy oglądali serial animowany i grali w pierwsze gry w latach 90., teraz kupują produkty dla siebie i zapoznają swoje dzieci z tą serią.

Dzięki temu nostalgia nie zastępuje rozwoju marki, lecz współdziała z nim. The Pokémon Company nadal wydaje nowe gry i zestawy kart, ale w centrum systemu pozostają znane postacie — przede wszystkim Pikachu, Charizard i inni bohaterowie pierwszych generacji.

Tamagotchi: jak prosta zabawka przetrwała erę smartfonów

image

W 1996 roku japońska firma Bandai wypuściła na rynek małe urządzenie elektroniczne w kształcie jajka. W środku mieszkał wirtualny zwierzak domowy, którego trzeba było karmić, leczyć i zabawiać.

Tamagotchi szybko stało się symbolem końca lat 90. Jednak po pojawieniu się smartfonów wydawało się, że nikt już nie będzie potrzebował tej prostej zabawki z małym ekranem.

Bandai nie zrezygnowała jednak z tej marki. Firma okresowo przywracała klasyczne modele, dodawała kolorowe wyświetlacze, łączność bezprzewodową, nowe postacie oraz nawiązywała współpracę z innymi markami.

Według danych z oficjalnej strony internetowej Tamagotchi, do lipca 2025 roku na całym świecie sprzedano ponad 100 mln urządzeń.

Co więcej, firma nie ograniczyła się jedynie do ponownego wydania starej zabawki. Nowe wersje pozwalają użytkownikom na interakcję z innymi urządzeniami, odblokowywanie dodatkowych postaci oraz korzystanie z funkcji, których nie było w oryginalnych modelach.

Tamagotchi ilustruje jedną z głównych zasad ekonomii nostalgii: znana forma pozostaje niezmienna, ale produkt nieustannie dostosowuje się do nowych oczekiwań.

Dla dorosłych odbiorców urządzenie to stanowi przypomnienie dzieciństwa. Dla młodszych użytkowników staje się nietypową alternatywą dla smartfona — prostą zabawką, która nie wymaga niekończącego się strumienia wiadomości ani stałego połączenia z sieciami społecznościowymi.

Płyty winylowe znów wygrywają z płytami CD

image

Powrót płyt winylowych początkowo wydawał się chwilową modą wśród kolekcjonerów. W świecie Spotify, Apple Music i YouTube ten duży nośnik fizyczny, wymagający osobnego odtwarzacza, wydawał się skazany na porażkę.

Jednak popularność płyt winylowych wciąż rośnie.

Według raportu Amerykańskiego Stowarzyszenia Przemysłu Fonograficznego w 2025 roku w kraju sprzedano 46,8 mln płyt winylowych w porównaniu z 29,5 mln płyt CD. Przychody z płyt winylowych przekroczyły 1 mld dolarów i były ponad trzykrotnie wyższe od przychodów z płyt CD.

Ludzie płacą nie tylko za możliwość słuchania muzyki. Ten sam utwór mogą natychmiast odtworzyć w serwisie streamingowym. Kupując płytę, konsument otrzymuje fizyczny przedmiot, dużą okładkę, wkładki, kolekcjonerską oprawę oraz sam rytuał słuchania.

Płyta winylowa wymaga większej uwagi. Trzeba ją wyjąć, położyć na gramofonie, opuścić igłę i odwrócić po zakończeniu strony. Dla części nabywców właśnie ta powolność stanowi zaletę.

Przemysł muzyczny aktywnie wspiera ten popyt. Artyści wydają kolorowe płyty, jubileuszowe reedycje, ekskluzywne okładki i limitowane nakłady. Jeden album może jednocześnie ukazać się w kilku fizycznych wersjach, skierowanych do kolekcjonerów.

W ten sposób winyl przestał być jedynie nośnikiem muzyki. Stał się pamiątką, elementem wystroju wnętrz oraz dowodem przynależności do społeczności fanów danego artysty.

Polaroid i Instax: dlaczego zdjęcia znów stają się fizyczne

image

Fotografia natychmiastowa przeszła podobną transformację. Po upowszechnieniu się aparatów cyfrowych i smartfonów firma Polaroid straciła swoją główną przewagę.

Po co płacić za kasetę na kilka zdjęć, skoro telefon pozwala zrobić setki zdjęć i natychmiast je edytować?

Jednak fotografia cyfrowa okazała się tak dostępna, że pojedyncze zdjęcie straciło część swojej wartości. Użytkownicy gromadzą tysiące zdjęć, których często już nigdy więcej nie przeglądają. Aparat natychmiastowy natomiast tworzy tylko jedno fizyczne zdjęcie, którego nie da się całkowicie poprawić ani w nieskończoność kopiować.

Po zamknięciu ostatniej fabryki Polaroid w Holandii grupa miłośników fotografii natychmiastowej stworzyła The Impossible Project i uratowała sprzęt do produkcji filmu. W rezultacie projekt ten przywrócił markę Polaroid na rynek. 

Jednocześnie znacznie większy rynek masowy zbudowała firma Fujifilm. W kwietniu 2025 roku firma poinformowała, że łączna sprzedaż aparatów i drukarek z serii Instax przekroczyła 100 mln sztuk w ponad 100 krajach.

image

Sukces Instax wynika z połączenia doświadczeń analogowych i cyfrowych. Niektóre modele pozwalają najpierw obejrzeć ujęcie, połączyć się ze smartfonem lub wydrukować zdjęcia z aplikacji mobilnej. Jednocześnie użytkownik i tak otrzymuje fizyczną kartę, którą można podarować, postawić na stole lub włożyć do albumu.

Szczególnie interesujące jest to, że fotografię natychmiastową i na kliszy aktywnie odkrywa pokolenie Z. Dla niego takie aparaty nie zawsze są powrotem do osobistej przeszłości. Jest to raczej sposób na odejście od idealnie wyretuszowanych zdjęć i niekończącego się cyfrowego archiwum.

Zatem nostalgia może działać nawet na osoby, które nie żyły w epoce oryginalnego produktu. Nie kupują one własnych wspomnień, lecz wyidealizowany obraz cudzej przeszłości.

Adidas Samba: jak archiwalne trampki stały się światowym trendem

image

Moda zawsze rozwijała się cyklicznie, ale media społecznościowe znacznie przyspieszyły powrót starych stylów. Rzecz, która jeszcze kilka lat temu była uważana za przestarzałą, może szybko pojawić się u blogerów, celebrytów i w sieciach handlowych.

Jednym z głównych przykładów są Adidas Samba. Model ten został opracowany jeszcze w połowie XX wieku jako obuwie piłkarskie, a później stał się częścią kultury ulicznej, muzycznej i kibicowskiej.

W latach 2020. firma Adidas przywróciła model Samba jako buty codzienne. Wraz z modelami Gazelle i Spezial stał się on jednym z głównych motorów napędowych odrodzenia firmy.

Nawet w 2026 roku popyt na modele retro pozostawał istotny dla Adidasa, choć popularność modeli Samba i Gazelle zaczęła stopniowo słabnąć. Podczas prezentacji wyników za drugi kwartał firma ogłosiła wzrost przychodów do 6,74 mld euro, jednak inwestorzy negatywnie zareagowali na spowolnienie w niektórych obszarach działalności oraz na koszty.

Dla Adidasa archiwum stało się praktycznie stałym źródłem nowych produktów. Firma nie musi za każdym razem tworzyć projektu od podstaw. Może przywracać stare fasony, zmieniać kolory, nawiązywać współpracę z innymi markami i przedstawiać historyczne modele nowemu pokoleniu.

Jednak takie podejście wiąże się z ryzykiem. Kiedy ta sama para butów pojawia się w każdym sklepie i na każdym kanale w mediach społecznościowych, traci poczucie wyjątkowości. Dlatego marka musi nieustannie przeszukiwać archiwa w poszukiwaniu kolejnego fasonu, który można przekształcić w trend.

Nostalgia w modzie nie działa jako jednorazowy powrót, ale jak taśma produkcyjna: gdy tylko wygasa zainteresowanie jedną dekadą, uwaga przenosi się na kolejną.

Volkswagen ID. Buzz: jak samochód elektryczny zyskał wizerunek epoki hipisów

image

Przemysł motoryzacyjny również od dawna czerpie zyski ze znanych projektów. Współczesne modele Mini Cooper, Fiat 500 i Ford Bronco odziedziczyły sylwetki i detale modeli, które stały się symbolami swoich epok.

Jednym z najbardziej rzucających się w oczy przykładów jest Volkswagen ID. Buzz — elektryczny mikrobus, stylistycznie nawiązujący do legendarnego Volkswagena Type 2.

Oryginalny mikrobus kojarzy się z podróżami, festiwalami muzycznymi, kulturą hipisowską i wolnością lat 60. i 70. XX wieku. Volkswagen wykorzystał ten wizerunek, przenosząc go jednak na współczesną platformę elektryczną.

W 2025 roku koncern dostarczył 60 700 egzemplarzy modelu ID. Buzz, w tym wersje dostawcze.

W projekcie samochodu zachowano charakterystyczne dwukolorowe nadwozie, duże logo oraz ogólne proporcje historycznego mikrobusa. Jednocześnie pojazd otrzymał cyfrowy panel, nowoczesne systemy wspomagania kierowcy oraz elektryczny układ napędowy.

Volkswagen w praktyce połączył dwie sprzeczne obietnice: technologiczną przyszłość i romantyczną przeszłość.

Jednak rynek motoryzacyjny pokazuje również granice nostalgii. Rozpoznawalny design pomaga przyciągnąć uwagę, ale nie jest w stanie w pełni zrekompensować wysokiej ceny, ograniczonego zasięgu ani problemów z infrastrukturą ładowania.

Wspomnienia mogą skłonić kupującego do odwiedzenia salonu samochodowego. Ostateczną decyzję jednak i tak podejmie on na podstawie parametrów technicznych i ceny.

Dlaczego ludzie są gotowi płacić za własne wspomnienia

Ekonomia nostalgii ma nie tylko kulturowe, ale i psychologiczne wyjaśnienie.

Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Consumer Research” wykazało, że emocje związane z nostalgią mogą zmniejszać przywiązanie ludzi do pieniędzy i zwiększać gotowość do płacenia za towary. W trakcie eksperymentów uczestnicy, u których wywołano nostalgię, byli gotowi wydać więcej niż uczestnicy z grup kontrolnych.

Inne badania łączą zainteresowanie produktami nostalgicznymi z niepewnością, poczuciem bezbronności i strachem przed przyszłością. Znajome przedmioty mogą budować poczucie stabilności i przewidywalności.

Głównymi nabywcami wielu produktów retro stali się millenialsi. Osoby, które dorastały w latach 80. i 90. oraz na początku XXI wieku, mają obecnie własne dochody. Mogą nabyć przedmioty, o których marzyli w dzieciństwie, lub kupić droższe, kolekcjonerskie wersje znanych produktów.

Jednak nostalgia nie ogranicza się już tylko do osobistych wspomnień. Pokolenie Z fascynuje się aparatami na kliszę, płytami winylowymi, modą Y2K i designem lat 90., choć część jego przedstawicieli urodziła się znacznie później.

W tym przypadku nie sprzedaje się prawdziwego dzieciństwa, ale jego stylizowany obraz: czas bez niekończących się powiadomień, algorytmów, sztucznej inteligencji i ciągłej obecności w internecie.

Dlaczego stara marka jest bezpieczniejsza niż nowy pomysł

Dla firm praca z dotychczasową własnością intelektualną ma oczywiste zalety.

Nową markę trzeba przez lata zapoznawać z odbiorcami. Trzeba wyjaśniać, kim są jej bohaterowie, dlaczego są ważni i czym produkt różni się od konkurencji. Znana nazwa ma już gotowy zestaw skojarzeń.

Atari nie musi wyjaśniać historii gier retro. HBO nie musi przekonywać ludzi, że Hogwart może być interesujący. Volkswagen nie zaczyna tworzyć emocjonalnego wizerunku ID. Buzz od zera — część tej pracy wykonał dziesięć lat temu stary mikrobus.

Znany wizerunek zmniejsza ryzyko, ale nowoczesna treść daje konsumentowi powód, by ponownie zapłacić.

Czy na świecie skończyły się nowe pomysły?

Popularność remake’ów, rebootów i reedycji ma również swoją drugą stronę. Kiedy znane serie gwarantują uwagę odbiorców, firmom mniej opłaca się ryzykować z zupełnie nowymi historiami.

Dla studia nowy „Harry Potter” jest bezpieczniejszy niż kosztowny serial osadzony w nieznanym uniwersum. Dla producenta obuwia przywrócenie modelu z archiwum wiąże się z mniejszym ryzykiem niż stworzenie nowego projektu. Dla wydawcy gier wideo remaster znanego hitu może być bardziej przewidywalny niż tworzenie nowej serii.

Z tego powodu branże kulturalne i konsumenckie mogą znaleźć się w zamkniętym kręgu, w którym każde pokolenie otrzymuje zaktualizowane wersje produktów poprzedniego.

Jednak sukces Atari, Barbie, Pokémon, Tamagotchi, płyt winylowych, aparatów natychmiastowych i samochodów retro pokazuje, że popyt na przeszłość wciąż nie wyczerpał się.

Wręcz przeciwnie, w świecie niekończących się treści cyfrowych przedmioty fizyczne, znane postacie i stare rytuały stają się coraz cenniejsze. Firmy zrozumiały prostą rzecz: ludzie są gotowi płacić nie tylko za to, czego jeszcze nigdy nie widzieli.

Czasami są gotowi zapłacić znacznie więcej za to, co kiedyś kochali.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację