Polowanie na rolników: jak Rosjanie za pomocą trzech bezzałogowych statków powietrznych zlikwidowali rodzinę mecenasa w obwodzie sumskim i dlaczego Służba Bezpieczeństwa Ukrainy bada hipotezę o namierzeniu celu
04 września 2026 17:0514 sierpnia 2026 roku osada Stepanówka w gminie Buryn obudziła się o piątej rano na dźwięk wybuchów. Rosyjskie drony zaatakowały zabudowę prywatną. Wszystkie trzy uderzenia spadły na jedno podwórze i jeden dom.
Pierwsze uderzenie zniszczyło dach, zmuszając rodzinę do przebudzenia się i wybiegnięcia na ulicę. Drugi dron uderzył w podwórze — tam wybuchł pożar. Trzeci uderzył prosto w środek domu, który był już ogarnięty płomieniami. W wyniku ataku zginęła 29-letnia Olga Kowtunenko i jej 9-letni syn Gleb. Cztery kolejne osoby odniosły poważne oparzenia i obrażenia.

W doniesieniach wydarzenie to stało się niestety kolejnym faktem na liście zbrodni wojennych Rosji. Jednak chronologia i precyzja ataku zmusiły lokalnych mieszkańców i funkcjonariuszy organów ścigania do zadania pytania: czy ta tragedia była przypadkowa?
„Pierwszy – w dom, drugi – na podwórze, trzeci – w sam środek pożaru”: tragedia w Stepanówce
Według danych obwodowej administracji wojskowej okupanci zaatakowali miejscowość dwoma bezzałogowymi statkami powietrznymi z silnikiem odrzutowym. Jednak naoczni świadkowie twierdzą inaczej: gospodarstwo rodziny Kowtunenków zostało trafione trzykrotnie. Pierwszy wybuch, drugi – ogień natychmiast ogarnął budynki gospodarcze i przyległy teren. Trzeci dron uderzył dokładnie w centralną część płonącego domu.

29-letnia Olga Kovtunenko i jej syn Gleb, który dopiero w lipcu skończył dziewięć lat, zginęli na miejscu. Mąż Olgi (ojciec chłopca) oraz jego matka odnieśli ciężkie oparzenia i zostali hospitalizowani. Urazy odniosło również kilku sąsiadów, którzy rzucili się na pomoc.

Czy rozbieżności między oficjalnymi doniesieniami o „dwóch bezzałogowych statkach powietrznych” a zeznaniami świadków dotyczącymi trzech oddzielnych trafień okazały się wystarczające, by śledczy zaczęli mówić o „celowym ataku” ze strony konkurentów, nieprzyjaciół czy zazdrośników? Skoro bowiem wszystkie trzy uderzenia zostały wymierzone w tę samą posiadłość, wersje o charakterze zlecenia mają prawo bytu
„Nie ma o co się dzielić, to nie jest portfel do zabrania”: adwokat o biznesie, spadkobiercach i zleceniu
Dom, który stał się celem rosyjskich dronów, należy do Anatolija Kowtunenko — założyciela i kierownika gospodarstwa rolnego „Zlagoda-10”. W społeczności znany jest nie tylko jako właściciel ziemi, ale także jako mecenas, który przez lata na własny koszt remontował drogi, utrzymywał szkołę i sprzątał wieś.

Anatolij Kowtunenko, gospodarstwo rolne „Zlagoda-10”
Prawnik przedsiębiorstwa, poseł i bliski przyjaciel rodziny Jewgienij Lisunow, zapytany o celowe sterowanie dronami w związku z konfliktem biznesowym lub podziałem gruntów, od razu odpowiada kategorycznie: „Nie wierzę w to”.
Następnie prawnik uzasadnia swoje stanowisko techniczną złożonością i wysokimi kosztami takiego ataku:
„Rozmawiałem z Anatolijem Iwanowiczem na ten temat, wielokrotnie zadawałem mu pytania: czy może ktoś dzwonił, coś mówił, czy gdzieś dochodziło do jakichś sporów? Absolutnie nic. Szczerze mówiąc, nie potrafię sobie wyobrazić takiego scenariusza, w jaki sposób można by skierować rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne na jakieś współrzędne na terytorium Ukrainy w sposób, powiedzmy, prywatny. I to nie jeden, ale trzy! O napędzie odrzutowym i wyposażone w kamery wideo. To znaczy, ich cena – od 200 tysięcy dolarów za sztukę, to minimum, a tam może być nawet więcej”.
Wersja dotycząca podziału biznesu lub raiderstwa również nie znajduje poparcia w racjonalnych rozważaniach prawnika. Jewgienij podkreśla prawną bezsensowność takiego motywu:
„Nie ma czego dzielić. Wszystko już dawno zostało podzielone. Proszę spojrzeć, mamy gospodarstwo rolne, osobę prawną. Posiada ono pewny zasób gruntów – część w dzierżawie, część na własność. Załóżmy: pozbyto się rodziny, całej rodziny. Po pierwsze, ma on jeszcze starszego syna w Wielkiej Brytanii. Mało kto o tym wie, ale Anatolij Iwanowicz był dwukrotnie żonaty, ma jeszcze starszego syna. To wszystko podlega dziedziczeniu! Cóż, ziemia – ona nigdzie nie zniknie. To przecież, przepraszam, nie jest tak, że kogoś zastrzeli się i zabierze mu portfel… Ma jeszcze dwie siostry, z którymi również utrzymuje doskonałe relacje”.
Niemniej jednak, oceniając nastroje polityczne w społeczności, Jewgienij Lisunow ostatecznie przyznaje, że tak, pewne siły polityczne mogą próbować wykorzystać tę tragedię we własnym interesie:
„Chociaż w 2022 roku my i nasi przeciwnicy, jak to się mówi, zakopaliśmy topór wojenny. Nie ma konfliktu politycznego jako takiego, ale pozostała opozycja. Osobiście mogę powiązać te plotki jedynie z tym, że ktoś chce wykorzystać ten konflikt do swoich jakichś tam interesów politycznych. To znaczy, są pewne osoby, które obecnie bardzo aktywnie konfliktują z burmistrzem. A z burmistrzem Anatolij Iwanowicz ma obecnie doskonałe relacje i prowadzi dialog. Pomaga radzie miejskiej, a także całkowicie na własny koszt sprząta wieś. W przeszłości wyasfaltował około kilometra drogi, utrzymywał szkołę... Burmistrz wie, że we wsi jest gospodarz”.
Osobno adwokat zwrócił uwagę na bezczynność organów ścigania na początkowym etapie śledztwa:
„Śledztwo w ogóle – nie chodzi o to, że nie ma żadnych postępów, ale że nie ma tam żadnego ruchu! Nikt nie przesłuchuje, nie przeprowadza wywiadów, a ogólnie można odnieść wrażenie, że nikogo to nie interesuje. Ludzie mówią różne rzeczy, ale kiedy zaczynają sprawdzać – okazuje się, że nikt nic nie widzi i nic nie wie”.
Nowa broń przestępców: celowe ataki dronów na gospodarstwa rolne przestają być wyjątkiem
Tragedia w Stepanówce nie jest jedynym przypadkiem, w którym domy ukraińskich rolników stają się celem bezzałogowych statków powietrznych wyposażonych w ładunki wybuchowe.
Podobny incydent miał miejsce w zeszłym roku w obwodzie lwowskim. W miejscowości Sokilnyki około godziny 4:00 rano dron z ładunkiem wybuchowym uderzył w dom mieszkalny rodziny Kowalskich, przebijając dach i niszcząc fasadę. Cudem nikomu nic się nie stało.
Właścicielka domu, Natalia Kowal, jest współzałożycielką gospodarstwa rolnego specjalizującego się w uprawie zbóż oraz właścicielką szeregu działek. Jej mąż na krótko przed wybuchem zawarł umowę dzierżawy zbiornika wodnego pod hodowlę ryb. W regionie nie ogłoszono alarmu powietrznego, a Policja Narodowa od razu zakwalifikowała zdarzenie na podstawie art. 15 i art. 115 Kodeksu Karnego Ukrainy — jako usiłowanie umyślnego zabójstwa.
Policja Narodowa zażądała wówczas pilnego przyjęcia zarejestrowanego w Radzie Najwyższej projektu ustawy nr 13600. Dokument ten przewiduje:
- obowiązkową rejestrację i prowadzenie Państwowego Rejestru bezzałogowych statków powietrznych (BpLA);
- państwową ewidencję wszystkich dronów cywilnych prowadzoną przez jednostki Policji Narodowej;
- dokładną identyfikację użytkowników oraz ustanowienie rygorystycznych zasad lotów;
- odpowiedzialność karną i administracyjną za uruchamianie niezarejestrowanych bezzałogowych statków powietrznych lub eksploatację ich bez odpowiednich dokumentów.
Przekazanie sprawy do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy: organy ścigania nie wykluczają wersji o namierzeniu
W związku z ostrzałem posiadłości rodziny Kowtunenków Główne Zarząd Narodowej Policji w obwodzie sumskim wszczął postępowanie w dniu 14 sierpnia 2026 r. Tego samego dnia akta sprawy przekazano do Zarządu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w obwodzie sumskim (nr EDRR 22026200000000509) na podstawie części 2 art. 438 Kodeksu karnego Ukrainy (naruszenie praw i zwyczajów wojennych w połączeniu z umyślnym zabójstwem).
Śledczy potwierdzili, że wśród hipotez roboczych rozważana jest również wersja dotycząca ewentualnej korekty ostrzału lub celowego namierzenia.
„Udokumentowaliśmy fakt ostrzału, sprawa została przekazana do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), która rozważa również tę wersję. Po prostu dobrze znam ludzi stamtąd, wiem, czym się kierują i czym żyją; wielu kolaborantów udokumentowałem osobiście. Gdzieś w głębi duszy… Powiem tak – wszystko jest możliwe” – poinformował śledczy w komentarzu dotyczącym przebiegu śledztwa.

Czy atak na dom rodziny Kowtunenków był bezpośrednią zbrodnią wojenną Rosji z przypadkowym wyborem celu, czy też kolejnym przejawem „terroru dronowego” z udziałem lokalnych naprowadzających — na razie nie ma oficjalnych wniosków dotyczących obecności naprowadzającego. Czynności śledcze trwają.
Czytaj nas na Telegram i Sends