Nie da się tak po prostu odejść: jak działają sieci oszukańczych call center
08 kwietnia 2026 10:30Z zewnątrz wyglądają jak call center lub firmy IT — w rzeczywistości są to organizacje przestępcze, które oszukują obywateli i kradną pieniądze z kart bankowych. Obecnie ten „biznes” działa w Ukrainie niemal otwarcie: oszukańcze call center zamieszczają oferty pracy na dużych platformach rekrutacyjnych, oferując najwyższe wynagrodzenia na rynku pracy.
Biura telefonicznych oszustów często mieszczą się w centrach biznesowych z ochroną, są wyposażone w nowoczesny sprzęt i oprogramowanie, posiadają bazy danych klientów ukraińskich banków, a także środki konspiracji. Ich ofiarami stają się nie tylko Ukraińcy, lecz także obywatele krajów europejskich, Kazachstanu i Rosji. Aby wprowadzić ofiary w błąd, oszuści korzystają z VPN.
Zazwyczaj takie grupy mają stabilną strukturę i hierarchię, a co najważniejsze — ochronę ze strony wysokich rangą urzędników w instytucjach państwowych i organach ścigania.
Choć ogólny schemat oszukiwania obywateli był wielokrotnie opisywany przez media, o samej strukturze tego „biznesu” o charakterze przestępczym odważają się informować jedynie nieliczne źródła.
Aby zrozumieć, w jaki sposób tym „biurom” udaje się działać w takich metropoliach jak Dniepr i Kijów oraz jak organy ścigania przeciwdziałają tym grupom przestępczym, przeanalizowaliśmy informacje z kanału Telegram „Budda”. Ten zasób ma dostęp do informacji poufnych i specjalizuje się w poruszaniu trudnych tematów, które często są pomijane przez duże media.

Dniepr — stolica „biurowców”
Kolejnym dowodem na skalę tego przestępczego biznesu w Dnieprze było ujawnienie tam dużej sieci oszukańczych call center. Jak poinformowano w Biurze Prokuratora Generalnego, sprawą zajmowała się międzynarodowa grupa śledcza Ukrainy i Kazachstanu. Oszukańcze call center „zlikwidowano” 1 kwietnia.
Ustalono, że infrastruktura przestępcza obejmowała dziesiątki uczestników z wyraźnym podziałem ról oraz własną „służbą bezpieczeństwa”. Ich schematy uwzględniały wpływ psychologiczny oraz narzędzia technologiczne: jedni uczestnicy udawali relacje osobiste lub romantyczne, inni występowali jako rzekomo doświadczeni inwestorzy kryptowalut.
Działalność organizacji była starannie zakonspirowana. Uczestnicy korzystali z anonimowych kont, zagranicznych kart SIM, zamkniętych kanałów Telegram, przechodzili wewnętrzne kontrole, w tym z użyciem poligrafu.

„Poszkodowani to ludzie z Ukrainy, Kazachstanu oraz UE (dla ‘mądrych’, którzy twierdzą, że ‘biura działają tylko przeciwko Rosji’ — serdeczne pozdrowienia), straty są szczególnie duże. Przeprowadzono ponad 40 przeszukań, zabezpieczono gotówkę, samochody, broń oraz sprzęt” — poinformował o szczegółach operacji kanał Telegram „Budda”.
Wówczas ośmiu uczestnikom grupy przedstawiono zarzuty i zostali oni zatrzymani przez organy ścigania.

Wśród kuratorów „biur” — sportowcy dżudocy
W materiałach kanału TG „Budda” wśród beneficjentów i kuratorów oszukańczych call center pojawiają się nazwiska znanych osób. Jeden z głośnych przypadków dotyczy znanych ukraińskich judoków, pod których patronatem działa sieć call center.
„Szczególne poruszenie budzi fakt, że wielu z nich do dziś znajduje się w kadrze narodowej Ukrainy i jest funkcjonariuszami Gwardii Narodowej Ukrainy. (Przed wojną była to normalna praktyka: wielu sportowców służyło w tzw. kompaniach sportowych, ale wraz z wybuchem wojny zostali skierowani na front — jednak nie nasi dzisiejsi ‘bohaterowie’).
Call center pod ich protekcją znajdują się w Dnieprze, Kijowie, Lwowie oraz Iwano-Frankiwsku” — dzieli się informacjami z wewnątrz „Budda”.

Cała ta ekipa z Dniepra jeszcze niedawno razem jeździła na zawody, dopóki nie postanowili zająć się nieco bardziej dochodowym zajęciem — czytamy w poście kanału TG. Opublikowano tam również kilka epizodów, w których wskazano konkretne nazwiska oraz role kuratorów w sieci call center.
„Budda” publikuje także informacje z wewnątrz dotyczące metod działania tych kuratorów:
„Było biuro w Dnieprze przy Szosie Zaporoskiej, wynajmowali tam dom razem z innymi ‘biurami’. Kolejny punkt ‘naciągania’ znajduje się we Lwowie przy ulicy Ługańskiej 19, a także biuro w Kamieńskim gdzieś w rejonie zakładu.
Co do samej postaci: gość w ogóle nie wstydził się ‘zabierać’ pieniędzy i ‘zamykać’ transakcji u chłopaków, wyprowadzał ich do toalety lub do osobnego pomieszczenia na ‘rozmowy’. Jeśli przez tydzień nie osiągasz wyników — zaczyna naliczać ‘dług’, mogą (pobić — red.) albo nawet wywoził z ekipą do lasu tych, którzy nie robili wyników.
Uciec od niego tak po prostu się nie da: zaczynają ‘cisnąć’, że zainwestowali w ciebie czas i pieniądze, więc jesteś im coś winien. Trzeba przyprowadzić na swoje miejsce ludzi, przy czym liczbę wybierasz sam. I dopóki ci ludzie się nie nauczą i nie ‘zamkną słuchawki’, rzekomo cię nie wypuszczają. Ale nie ma faktów, żeby kogokolwiek faktycznie tak wypuścili. Są za to fakty połamanych szczęk i gróźb wobec rodzin.”
Biorąc pod uwagę, że w kraju już piąty rok trwa pełnoskalowa wojna, logiczne wydaje się pytanie: w jaki sposób ci mężczyźni w wieku poborowym wciąż nie zostali zmobilizowani do Sił Zbrojnych Ukrainy?
„‘Biurowcy-dżudocy’ ‘odbywają’ służbę w Gwardii Narodowej. W cudzysłowie — bo wpisani są tam po znajomości, aby unikać mobilizacji. ‘Służą’ już ponad trzy lata. Oczywiście, na front nikt z nich nigdy nie wyjeżdżał (być może robili jeden czy dwa pokazowe wyjazdy, żeby zrobić modne zdjęcia na Instagram, jak to mają w zwyczaju tzw. ‘tematyczni twardziele’).
W tym samym czasie jedna część społeczeństwa siedzi na froncie, bez rotacji, bez urlopów i bez nadziei na demobilizację, a druga od lat siedzi w mieszkaniach, bojąc się wyjść na ulicę” — zwraca uwagę „Budda”.
„Biurowcy” w Kijowie
Biorąc pod uwagę, że oszukańcze call center rekrutują pracowników na dużych platformach ogłoszeniowych, takie sieci mogą zostać odkryte przez osoby szukające pracy, które odpowiadają na ogłoszenia, myśląc, że to zwykła praca biurowa. Aby ostrzec innych, informacje o takich niebezpiecznych „pracodawcach” są przesyłane do kanału TG „Budda”. Kilka świeżych przypadków pochodzi z Kijowa.
„Pracowałem w biurze sieci 999. 3. piętro — siedzą ‘dzwoniący’, trochę na lewo od SportLife, jeśli patrzeć na budynek od strony dworca kolejowego, a 5. piętro — czaty (wcześniej była to po prostu wysyłka ofert pracy). Szukaliśmy grup od 5 tys. osób (czaty) i dodawaliśmy ich — minimum 100 takich grup dla kryptowalut. A 1. piętro — to dział HR, drugie drzwi na prawo od wejścia do biura, jeszcze przed ochroną. W praktyce więc do HR może wejść każdy. Wożono nas z metra Pałac Ukraina o 8:00–8:30 w dwóch kursach i odwożono z powrotem o 18:30, w najlepszym razie, a także zmuszano do pracy w soboty, a standardowy dzień pracy trwał od 8:00 do 23:00.”

Liczne świadectwa osób, które przypadkowo trafiały do takich biur na rozmowy kwalifikacyjne, wskazują, że ten „biznes” nie stoi w miejscu, lecz rozwija różne kierunki, w tym za granicą, gdzie są większe pieniądze.
„Piszę o biurze przy metrze Peczerska… Chodzi o to, że to biuro, ale nie zajmujące się oszukiwaniem Rosjan (oszustwa internetowe – red.), tylko eskortem. Czyli nawet nie da się tego usprawiedliwić tym, że rzekomo oszukują Rosjan.
Siedzą tam nastolatkowie na Telegramie i portalach randkowych z fałszywymi kontami dziewczyn. Zwabiają mężczyzn na spotkania, na które przyjeżdżają eskortki. Są dwa działy: rosyjsko- i anglojęzyczny, działające w kierunkach takich jak Dubaj, Paryż, Londyn, Kazachstan, Mińsk. Główne dochody pochodzą z Dubaju i Rosji.
W praktyce mają nawet mieszkania, w których eskortki przyjmują klientów w Petersburgu i Moskwie. I wszystko to działa na kilku piętrach budynku banku. W istocie jest to współpraca z obywatelami Federacji Rosyjskiej i trudno zrozumieć, gdzie tu rzekome ‘oszukiwanie Rosji’. Zdarzały się przypadki oszukiwania Ukraińców. Cieszyli się z tego, że ‘nabrali frajera’, który przelał im pieniądze na Monobank.”
Osobno na kanale Telegram „Budda” obalany jest rozpowszechniony mit, że takie „biura” wyłudzają pieniądze wyłącznie od Rosjan. Istnieje wiele informacji świadczących o czymś przeciwnym. Według danych cyberpolicji w latach 2022–2023 liczba połączeń do abonentów w Rosji stanowiła nie więcej niż 10–15% ogólnej liczby działań takich „biur”. Obecnie takich połączeń jest znacznie mniej.
„Dla ‘biurowców’ nie ma znaczenia, kogo oszukiwać. Większość ofiar call center to obywatele Ukrainy, w tym nasi uchodźcy w krajach UE. W wielu biurach są też ‘elitarni’ operatorzy z perfekcyjną znajomością języka angielskiego lub niemieckiego, którzy specjalizują się w oszukiwaniu cudzoziemców. Nawiasem mówiąc, to oni przynoszą znacznie wyższe zyski” — ostrzega w jednym z wpisów „Budda”.
Warto zauważyć, że autorzy kanału Telegram wzywają Policję Narodową oraz SBU do sprawdzenia opublikowanych informacji z wewnątrz, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się tego rodzaju przestępczości, której ofiarą pada coraz więcej Ukraińców.