Walizka z zapasami i intymne szczegóły życia prywatnego Sabiny Musinowej: jak przebiegł proces w sprawie pozwu współwłaścicielki G.Bar przeciwko Truszkovskiemu
01 lipca 2026 18:04Dzisiaj, 1 lipca, w sądzie darnickim w Kijowie kontynuowano rozpatrywanie pozwu współwłaścicielki sieci G.Bar, Sabiny Musiny, przeciwko jej byłemu mężowi, Andrijowi Truszkovskiemu.
Przypomnijmy, że we wrześniu ubiegłego roku kryptobloger Truszkovski nagrał trzygodzinny monolog, w którym – oprócz wyznań dotyczących wspólnego życia z Musiną – oskarżył ją o otwarcie salonu kosmetycznego G.Bar za pomocą środków skradzionych z Ukroboronpromu. A mianowicie: w 2015 roku ówczesny mąż Musiny, Konstantin Czerednichenko, oskarżany o sprzeniewierzenie prawie 3,5 mln hrywien z dwóch przedsiębiorstw państwowych, rzekomo przeznaczył jej 50 tysięcy dolarów z ukradzionej kwoty na otwarcie G.Bar. Musina w odpowiedzi oskarżyła Truszkovskiego o zniesławienie i próbę zniszczenia jej reputacji biznesowej.

Kostyantyn Czerednichenko, były mąż Sabiny Musiny
Kilka miesięcy później Sabina Musina poinformowała w serwisie społecznościowym Threads, że zakończyła przygotowania do procesu i 9 grudnia oficjalnie złożyła pozew w celu ochrony honoru, godności i reputacji biznesowej.
Podkreśliła, że od razu świadomie wybrała drogę prawną, zdając sobie sprawę, że czas działa na jej niekorzyść. Wyjaśniła, że w rzeczywistości procesy sądowe nie kończą się szybko i wymagają starannego przygotowania. Według blogerki etap przygotowawczy trwał trzy miesiące. Do pracy zaangażowano prawników, finansistów, ekspertów i notariuszy. Zespół gromadził materiały i fakty w celu obalenia publicznego oszczerstwa. Sabina przeszła również niezależne ekspertyzy sądowe.


Dlatego dzisiaj, 1 lipca, sąd w obecności obrońców obu stron oraz powódki kontynuował badanie dowodów, a mianowicie wywiadu-monologu Andrieja Truszkovskiego. Co prawda, przez pierwsze 20 minut posiedzenia obrona powódki i pozwanego sprzeciwiała się obecności dziennikarza, argumentując, że będą omawiać kwestie ściśle poufne. Prawdopodobnie chodziło o pikantne tematy — od szczegółów życia intymnego byłych małżonków po powiązania rodzinne. Dlaczego adwokaci chcieli ukryć te informacje — nie wiadomo. W końcu Truszkovski już dawno ujawnił opinii publicznej, że za fasadą swobodnych wywiadów Musinowej kryła się inna rzeczywistość:
„Z jakiegoś powodu udzieliłaś wywiadu, w którym mówiłaś, że jesteś tam po prostu doświadczona w seksie, seksowna. A ja na to: «No to podaj mi choć jeden miesiąc, kiedy uprawialiśmy seks dwa razy. Podaj mi choć jeden miesiąc». Opowiadałaś tam o trójkącie. A ja na to: „Co ty wygadujesz? Zazdrościsz mi nawet słupów. Zazdrościsz mi, do cholery, moich byłych”.

Sabina Musina i Andrij Truszkovski
Zresztą zarzuty dotyczące braku seksu i zazdrości o każdy słup można jeszcze przypisać banalnym rodzinnym urazom, ale wyjaśnienia Truszkovskiego dotyczące pochodzenia luksusowych rzeczy byłej żony wyraźnie zaniepokoiły adwokatów Musiny. Bloger otwarcie stwierdził, że za instagramową działalnością charytatywną Sabiny i ikonami w jej domu kryją się brudne, niemal łupieżcze kapitały:
„Ta rodzina też pomagała dzieciom. No cóż, mówię o mojej byłej. Skradzione pieniądze... Wiecie, im więcej korupcji, im więcej kradzieży wśród ludzi, tym więcej mają w domu ikon. I oto przez całe swoje życie... Niedawno powiedziała mi, cytuję:
„My tutaj, z bliskimi, rozumiemy, że to dla mnie kara za mojego siostrzeńca, który poszedł tam na wojnę, został tam ranny, a potem trafił do niewoli. To dla mnie kara za to, że całe życie pomagałam dzieciom”. A ja na to: „To jest dla ciebie kara za to, że zarówno ty, jak i twój mąż przez całe życie wyciągałeś kasę od tych samych dzieci, za pośrednictwem wojskowych i tak dalej, dalej, dalej. Poprzez broń”. Cóż, to po prostu moje zdanie: najgorsze z najgorszych pieniędzy karmicznych to te pochodzące z broni, tam, gdzie zabija się; z narkotyków, tam, gdzie umiera się; oraz z prostytucji, tam, gdzie pozbawia się ludzi wolności. Ale najwyraźniej jej słowa – że to jej za to, że pomaga dzieciom, a nie za to, że absolutnie wszystko w jej życiu opiera się na kradzionych pieniądzach.
I pomyślałem sobie: „Kurwa, no cóż, Morozuk to taki skurwysyn, ale nikt przecież nic nie może zrobić”. A jej wszystko przeszło na sucho. W sumie wszystkich to nie obchodzi, że ma tam męża i tak dalej. Wszystkich to nie obchodzi, że teraz mu dają osiem lat, a on jest w Europie i tak dalej. Martwiłem się, nie udzielałem żadnych wywiadów, nie rozpowszechniałem informacji, nie pokazywałem tych plików z laptopów i tak dalej. I teraz też tego nie zrobię. Jest mi to całkowicie obojętne. On przecież nie kradnie ode mnie, on kradnie od was”.
Właśnie ten epizod wywołał największą dyskusję między stronami postępowania. Oczywiste jest, że słuchanie o pieniądzach prawdopodobnie zarobionych na wojskowych oraz porównania z sprawą Morozyuka było dla strony powódki niezwykle bolesne, dlatego też uruchomili tryb awaryjnej ochrony swojej reputacji.
Aktywność adwokatów Musiny osiągnęła szczyt, gdy w sądzie doszło do analizy końcowych fragmentów wywiadu. Obrona powódki dosłownie co chwilę domagała się wyłączenia transmisji, z góry zaplanowując sobie momenty, w których należało protestować najgłośniej. I jest to całkowicie zrozumiałe. W końcu rozmowa zeszła na temat prawdziwej medialnej bomby o opóźnionym działaniu – tej samej „zapasowej walizki” Trushkovskiego, która w jednej chwili może zredukować do zera nie tylko Sabinę, ale i całe jej imperium kosmetyczne wraz z Lerą Borodiną oraz marką G.Bar.
Andrij Truszkovski wyraźnie przypomniał, kto tak naprawdę finansował ten piękny biznes na Instagramie i dlaczego Musina w swoim czasie osobiście błagała go, by milczał:
„Najważniejsze jest to, że nie ujawniłem tych sekretów, o których ona opowiadała. Oto najnowszy, jeden z sekretów, który całkowicie zniszczy reputację G.Bar, Lerę Borodinę, jej reputację, a może nawet zrujnuje jej rodzinę. Dziękuję Lere Borodinie, która mi nie odpowiedziała. Po raz kolejny udowodniłaś, że wiesz o tej rzeczy, o której mógłbym opowiedzieć na twój temat. Nie mogę tego pojąć. Siedziałabyś u mnie w więzieniu, gdybyś tak postąpiła wobec mnie. To niewybaczalne. I to się na tobie zemści. To się na tobie zemści. Przynajmniej stracisz wszystko w dniu, w którym to wyjdzie na jaw. Absolutnie wszystko.
Ale ja nie jestem taki jak ty. Nie będę rozpowszechniał plotek. Nie będę cię wciągał w takie rozmowy. Nie będę niszczył twojego imperium razem z moją byłą żoną. Jest kilka osób, które znają prawdę. I wiem na pewno, że przynajmniej o twoich sekretach opowiedziała mi moja była żona.
A kiedy w 2021 roku nagrałem filmik i powiedziałem: „Jeśli jeszcze raz otworzysz usta, by mnie oczerniać i okłamywać, ujawnię zarówno twój sekret, jak i sekret twojej dziewczyny” – to był jedyny raz, kiedy ona (Sabina Musina – przyp. red.) do mnie zadzwoniła. Rozmawiała przez czterdzieści minut, po raz pierwszy od rozwodu, i powiedziała: „Błagam cię, nie rób tego. Byłam urażona, jestem po prostu dziewczyną, tak, odszedłeś i tak dalej. Przepraszam, że to powiedziałam. Nie miałam racji”.
Trushkovsky oświadczył w monologu, że posiada kopie plików w dwóch różnych miejscach i nie planuje ich upubliczniać. Twierdził również, że nie zamierza niszczyć biznesu swojej byłej żony, ponieważ dla niego najważniejsze jest, by chronić swoje imię przed oszczerstwami, a fakt, że przeprosiła go przez telefon, już wszystko wyjaśnił.
„Mam taką małą, no wiecie, zapasową walizeczkę, dwie kopie w dwóch miejscach. To nie są moje grzechy, nie są to moje sekrety i nie będę o nich opowiadał. Wystarczy mi to, moja droga była żono, że przeprosiłaś mnie przez telefon. I rzeczywiście stało się mi lżej. Wystarczy mi to, że po raz pierwszy porozmawialiśmy, a ty opowiedziałaś mi o wszystkich swoich sprawach, które mają miejsce w twojej rodzinie”.

Kolejna rozprawa, 16 lipca, będzie nie mniej burzliwa. Jeśli strona Musinowej będzie nadal wywierać presję, ta „zapaska” Andrieja może zostać otwarta bezpośrednio na sali sądowej. Redakcja UA.News nadal śledzi przebieg procesu.
Przypomnijmy, że nie jest to pierwszy publiczny skandal, w którym „pojawił się” G BAR: Skandal w „G.Bar”: zwolnienie pracownicy z powodu flagi LGBTIQ+ zwróciło uwagę na prawdopodobnie brudny kapitał początkowy marki
Czytaj nas na Telegram i Sends