Iniekcje: gdzie przebiega granica między estetyką a hiperkorekcją – wyjaśnia Alona Panczuk, lekarz dermatolog Leo Beauty Club (Kijów)
Świat kosmetologii estetycznej nieustannie się rozwija, a specjaliści każdego dnia otrzymują coraz więcej narzędzi do poprawy wyglądu. Czy jednak istnieje granica między prawdziwą estetyką a hiperkorekcją?
Kosmetologia to dziś niezwykle nowoczesna, trendowa i poszukiwana specjalizacja — zarówno w Ukrainie, jak i w innych rozwiniętych krajach świata. Jednocześnie pojawia się coraz więcej specjalistów o różnych poglądach estetycznych, stosujących odmienne metody i mających własne rozumienie piękna. Dlatego właśnie klienci nieustannie poszukują „swojego” specjalisty, z którym podzielają wspólną wizję estetyki.

Estetyka to sytuacja, w której efekt subtelnie poprawia wygląd, podkreśla rysy twarzy i zachowuje naturalne cechy bez zmiany jej charakteru.
Hiperkorekcja to już przesada — gdy objętość i kształt przekraczają granice normy anatomicznej i zaczynają być wyraźnie widoczne.
Objawy hiperkorekcji
- Nadmierne objętości (usta, kości policzkowe, broda).
- Stałe obrzęki pod oczami po podaniu wypełniaczy.
- Nierówne kontury, migracja preparatu.
- Zaburzenie naturalnych proporcji — czasem aż do utraty rozpoznawalności twarzy.

Dlaczego dochodzi do hiperkorekcji
- Chęć pacjenta na „trochę więcej”.
- Brak jasno określonych granic estetycznych u lekarza.
- Nieprawidłowy dobór preparatu i techniki iniekcji.
- Stopniowe zwiększanie objętości przy każdej kolejnej procedurze bez oceny całościowego efektu.
- Bezrefleksyjne podążanie za trendami lub naśladowanie blogerów.
Kiedy należy odmówić pacjentowi?
Doświadczony specjalista — również na podstawie własnej praktyki — powinien psychologicznie „wyczuwać” pacjenta. Istnieje wiele sytuacji, w których najlepszą decyzją w gabinecie jest niewykonanie zabiegu. Chroni to zarówno pacjenta, jak i reputację lekarza.
Gdy pacjent chce większej objętości, niż jest to wskazane
Jeśli oczekiwania nie są zgodne z anatomią lub prowadzą do hiperkorekcji,
odmowa = profesjonalizm.
Lepiej zachować harmonię niż utracić naturalność.
- Nierówne kontury, migracja preparatu.
- Zmiana naturalnych proporcji — czasami aż do utraty rozpoznawalności.

Gdy pojawiają się nierealistyczne oczekiwania
„Chcę wyglądać jak z filtra”, „zrobić twarz jak u blogerki”, „całkowicie wygładzić zmarszczki mimiczne”.
Jeśli efektów nie da się osiągnąć — szczerość jest ważniejsza niż zgoda.
Gdy występują oznaki uzależnienia od zabiegów
Ciągła potrzeba „jeszcze jednego wkłucia”, niezadowolenie mimo prawidłowego efektu, częste wizyty w różnych klinikach i u różnych specjalistów, samodzielne dobieranie zabiegów i pielęgnacji, brak szczerości wobec lekarza.
W takich przypadkach konieczna jest przerwa, rozmowa, a czasem rekomendacja konsultacji psychologicznej.

Gdy decyzja o zabiegu wynika z emocji, a nie realnej potrzeby
Stres, problemy rodzinne, depresja, zły nastrój — to nie jest odpowiedni moment na iniekcje.
Czasami człowiekowi potrzebne jest nie kolejne procedury, lecz wsparcie bliskich, odpoczynek i inne źródła radości.
Gdy dana okolica jest już przeciążona lub doszło do migracji preparatu
Jeśli twarz jest „zmęczona” licznymi zabiegami, występują obrzęki, asymetria lub migracja preparatu do niepożądanych tkanek — najpierw konieczne jest rozpuszczenie wypełniacza oraz regeneracja, a dopiero później ewentualna korekcja.

Dlaczego odmowa to siła i reputacja?
Umiejętność powiedzenia „nie” buduje zaufanie. Umiejętność wyjaśnienia i pokazania, dlaczego dana procedura nie będzie estetyczna — podkreśla profesjonalizm.
Pacjenci cenią specjalistów, którzy nie gonią za ilością zabiegów, lecz dbają o naturalne piękno i zdrowie.
Jak łączyć metody aparaturowe i iniekcyjne bez szkody
Bardzo lubię łączyć w protokołach leczenia estetycznego metody aparaturowe i iniekcyjne — taka kombinacja zawsze daje najbardziej widoczny i trwały efekt.
Przy doborze procedur niezwykle ważne jest zachowanie właściwego protokołu, odstępów czasowych oraz wskazań.
Zabiegi iniekcyjne, takie jak biorewitalizacja czy mezoterapia preparatami na bazie polinukleotydów, często stosujemy jako przygotowanie do metod aparaturowych — poprawia to efekty i ułatwia rekonwalescencję.
W przypadku konturowania twarzy i botulinoterapii lepiej rozpocząć od serii zabiegów aparaturowych, a dopiero potem wykonać iniekcje. Czasami procedury aparaturowe mogą przyczyniać się do szybszego rozkładu wypełniaczy, ich migracji lub powodować obrzęki w miejscach podania. Istnieje także teoria, że po intensywnym kursie zabiegów aparaturowych skraca się czas działania toksyny botulinowej.
W ostatnich latach medycyna estetyczna wyznacza nowe standardy — naturalność, harmonia i zachowanie indywidualności.
Alona Panczuk, lekarz dermatolog, Leo Beauty Club (Kijów)
Czytaj nas na Telegram i Sends