Niewygodna prawda: dlaczego MKOl zabronił Heraskewyczowi startu w „Kasku Pamięci”
12 lutego 2026 19:40Dyskwalifikacja chorążego reprezentacji Ukrainy Władysława Heraskewycza poruszyła nie tylko świat sportu, ale także środowiska polityczne, po raz kolejny podnosząc kwestię tolerancji wobec rosji ze strony Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl).
Akcje solidarnościowe i liczne oświadczenia w mediach społecznościowych na rzecz ukraińskiego skeletonisty pokazały, że chodzi o coś więcej niż sport. Przedstawicielom MKOl przypomniano nie tylko mroczne karty w historii igrzysk olimpijskich związane z dyktatorami, lecz także współczesną wojnę w Ukrainie, w której zginęło 660 ukraińskich sportowców i trenerów.
Z nową siłą powróciły pytania, dlaczego MKOl dopuszcza rosjan do zawodów, choć większość z nich wspiera reżim putina i jest zawodowymi propagandystami? Gdzie kończy się sport, a zaczyna „sprzyjanie” reżimowi terrorystycznemu, który w czasie igrzysk nasila ostrzał ludności cywilnej? I dlaczego MKOl ogranicza możliwość upamiętnienia poległych sportowców na arenie międzynarodowej? Więcej — w materiale UA.News.
Stanowisko Heraskewycza
27-letni skeletonista Władysław Heraskewycz jest jednym z ukraińskich sportowców, którzy publicznie sprzeciwiają się dopuszczeniu rosyjskich i białoruskich zawodników do startów oraz zniesieniu wobec nich sankcji.
Jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji rosji, podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie w lutym 2022 roku, Heraskewycz zapisał się w pamięci „cichym protestem”, kiedy pojawił się przed kamerami z transparentem „No war in Ukraine”. Wówczas przedstawiciele MKOl poparli tę antywojenną akcję, interpretując ją jako „apel o pokój”.

Inaczej sytuacja potoczyła się w 2026 roku. Podczas igrzysk w Mediolanie Heraskewycz ogłosił, że wystąpi w symbolicznym kasku z wizerunkami 20 ukraińskich sportowców zabitych przez rosyjskich okupantów. Przeprowadził nawet pierwsze treningi w tym „Kasku Pamięci” przed startem zawodów.

Przedstawiciele MKOl oświadczyli, że zawodnik nie może nosić tego kasku ani podczas treningów, ani w czasie rywalizacji, argumentując, że narusza to Kartę Olimpijską. Strona ukraińska poinformowała, że przygotowuje zapytanie do MKOl i będzie walczyć do końca, aby sportowiec mógł wystąpić na igrzyskach 2026 właśnie w tym kasku.

Jednak tuż przed startem ukraiński skeletonista odbył krótkie spotkanie z przewodniczącą MKOl Kirsty Coventry, po którym wręczono mu pismo informujące o dyskwalifikacji. Jak wyjaśniono w MKOl, decyzję podjęto po tym, jak Heraskewycz odmówił zastosowania się do zaleceń dotyczących zasad wyrażania siebie przez sportowców.
„Decyzja została podjęta przez jury Międzynarodowej Federacji Bobslejów i Skeletonu (IBSF) na podstawie tego, że kask, który zamierzał założyć, nie spełniał obowiązujących przepisów” — podano w oświadczeniu MKOl.
„Nadal uważam, że nie naruszyliśmy żadnych zasad i mieliśmy pełne prawo startować w tym kasku na równi z innymi sportowcami, którzy w poprzednich dniach podczas tych igrzysk robili podobne rzeczy.
Nie otrzymałem żadnego wyjaśnienia w sprawie rosyjskiej flagi — dlaczego nie zastosowano sankcji, dlaczego narciarka ma prawo występować z przesłaniem upamiętniającym zmarłego kolegę z drużyny, a my nie. W dokumencie napisano również, że publicznie zapowiedziałem, iż są to ofiary wojny, choć oczywiście patrząc na kask, nie jest to jednoznaczne. Ten kask nie niesie kontekstu politycznego, dlatego uważam, że miałem pełne prawo w nim wystąpić.
Argumenty, które przytaczała pani Coventry, że wspierają Ukrainę i solidaryzują się z Ukrainą — budzą poważne wątpliwości. Zwłaszcza po tej decyzji” — skomentował sytuację Heraskewycz.
Podwójne standardy MKOl i lojalność wobec rosjan
Podczas zimowych igrzysk w Mediolanie doszło do więcej niż jednego incydentu związanego z symboliką, którą ukraińscy sportowcy próbowali wykorzystać, by choćby przypomnieć o wojnie lub wyrazić sprzeciw wobec agresji. Organizatorzy cenzurowali wszelkie przejawy obywatelskiej postawy ukraińskich zawodników — nawet bez bezpośredniego odniesienia do rosjan.
Doszło do tego, że pod cenzurę międzynarodowych organizacji sportowych trafiło wyposażenie shorttrackisty Ołeha Handeja. Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU) nie spodobał się kask z cytatem pisarki Liny Kostenko: „Tam, gdzie jest heroizm, nie ma ostatecznej porażki”. Organizatorzy uznali to za „hasło polityczne” i „propagandę” oraz zaczęli domagać się, aby sportowiec zdjął ten kask.

Jednocześnie MKOl nie zareagował stanowczo na kilka przypadków wyrażania poparcia dla rosji. Choć oficjalnie podczas igrzysk olimpijskich 2026 ani sportowcy, ani kibice nie mogą używać flagi ani innych symboli narodowych rosji.
Na przykład włoski snowboardzista Roland Fischnaller wystąpił w kwalifikacjach igrzysk 2026 w slalomie gigancie równoległym w kasku z wizerunkiem rosyjskiej flagi.
Z kolei podczas zawodów w łyżwiarstwie figurowym kibice wywiesili rosyjski trójkolor na bocznej trybunie. Flagę trzymała rodzina obywateli rosji, którzy obecnie mieszkają we Włoszech.

„Nie boimy się problemów. Zapytaliśmy obsługę — powiedzieli, że uwagi mogą pochodzić od innych osób, ale nas to nie martwi” — skomentowała swoje zachowanie rosjanka.
Społeczne wsparcie
Wielu przedstawicieli świata sportu, a także działaczy społecznych i przedsiębiorców wyraziło poparcie dla ukraińskiego olimpijczyka oraz skrytykowało decyzję MKOl. Z oświadczeniami wystąpili mistrzyni olimpijska w szermierce Ołha Charłan oraz mistrz świata w wadze ciężkiej federacji WBA, WBC i IBF Ołeksandr Usyk. Piłkarze kijowskiego klubu „Lokomotyw” nagrali natomiast wideo na tle stadionu zniszczonego przez rosjan.
W obronie Heraskewycza i przeciwko udziałowi „neutralnych” Rosjan i Białorusinów w igrzyskach olimpijskich wystąpił także ukraiński łyżwiarz figurowy Kyryło Marsak. Pochodzi on z Chersonia, gdzie podczas rosyjskich bombardowań zniszczone zostały jego dom oraz lodowisko, na którym trenował przed pełnoskalową inwazją rosji.
Dyskwalifikacja chorążego reprezentacji Ukrainy Władysława Heraskewycza poruszyła nie tylko świat sportu, ale i kręgi polityczne, po raz kolejny podnosząc kwestię tolerancji wobec rosji ze strony Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl).
Flash moby oraz liczne oświadczenia w mediach społecznościowych w obronie ukraińskiego skeletonisty pokazały, że chodzi o coś więcej niż sport. Przedstawicielom MKOl przypomniano nie tylko ciemne karty historii igrzysk olimpijskich związane z dyktatorami, ale także trwającą wojnę w Ukrainie, w której zginęło 660 ukraińskich sportowców i trenerów.
Z nową siłą powróciły pytania: dlaczego MKOl dopuszcza rosjan do zawodów, skoro większość z nich wspiera reżim putina i jest zawodowymi propagandystami? Gdzie kończy się sport, a zaczyna „sprzyjanie” reżimowi terrorystycznemu, który w czasie igrzysk nasila ostrzał ludności cywilnej? I dlaczego MKOl ogranicza możliwość upamiętniania poległych sportowców na arenie międzynarodowej?
Stanowisko Heraskewycza
27-letni skeletonista Władysław Heraskewycz jest jednym z ukraińskich sportowców, którzy publicznie sprzeciwiają się dopuszczeniu rosyjskich i białoruskich zawodników do startów oraz zniesieniu wobec nich sankcji.
Jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji rosji, podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie w lutym 2022 roku, Heraskewycz zasłynął „milczącym protestem”, gdy pojawił się przed kamerami z transparentem „No war in Ukraine”. Wówczas przedstawiciele MKOl poparli tę antywojenną akcję, interpretując ją jako „apel o pokój”.
Inaczej sytuacja wyglądała w 2026 roku. Podczas igrzysk w Mediolanie Heraskewycz ogłosił, że wystąpi w symbolicznym kasku z wizerunkami 20 ukraińskich sportowców zabitych przez rosyjskich okupantów. Przeprowadził nawet pierwsze treningi w tym „Kasku Pamięci”.
Przedstawiciele MKOl oświadczyli, że zawodnik nie może nosić tego kasku ani podczas treningów, ani w trakcie zawodów, argumentując, że narusza to Kartę Olimpijską. Strona ukraińska zapowiedziała skierowanie zapytania do MKOl i walkę o możliwość startu w tym właśnie kasku.
Tuż przed startem Heraskewycz odbył krótkie spotkanie z przewodniczącą MKOl Kirsty Coventry, po którym wręczono mu pismo o dyskwalifikacji. Jak wyjaśniono, decyzję podjęto po tym, jak odmówił podporządkowania się zaleceniom dotyczącym zasad wyrażania siebie przez sportowców.
„Decyzję podjęło jury Międzynarodowej Federacji Bobslejów i Skeletonu (IBSF), uznając, że kask nie spełniał przepisów” — podano w oświadczeniu.
Heraskewycz skomentował: „Nadal uważam, że nie złamaliśmy żadnych zasad i mieliśmy pełne prawo startować w tym kasku, tak jak inni sportowcy robili podobne rzeczy podczas tych igrzysk.
Nie otrzymałem żadnego wyjaśnienia w sprawie rosyjskiej flagi — dlaczego nie zastosowano sankcji, dlaczego narciarka może występować z przesłaniem upamiętniającym zmarłego partnera z drużyny, a my nie. W dokumencie napisano też, że publicznie ogłosiłem, iż są to ofiary wojny, choć patrząc na kask, nie jest to oczywiste. Ten kask nie ma kontekstu politycznego, więc miałem pełne prawo w nim startować.
Argumenty pani Coventry o wsparciu i solidarności z Ukrainą budzą poważne wątpliwości — zwłaszcza po tej decyzji”.
Podwójne standardy MKOl i lojalność wobec rosjan
Podczas zimowych igrzysk w Mediolanie doszło do kilku incydentów związanych z symboliką używaną przez ukraińskich sportowców, by przypomnieć o wojnie lub wyrazić sprzeciw wobec agresji. Organizatorzy cenzurowali wszelkie przejawy postawy obywatelskiej — nawet bez bezpośredniego odniesienia do rosji.
Pod cenzurę trafiło m.in. wyposażenie shorttrackisty Ołeha Handeja. Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU) nie spodobał się kask z cytatem Liny Kostenko: „Tam, gdzie jest heroizm, nie ma ostatecznej porażki”. Organizatorzy uznali to za „hasło polityczne” i „propagandę”.
Jednocześnie MKOl nie zareagował stanowczo na przypadki wyrażania poparcia dla rosji, mimo że oficjalnie ani sportowcy, ani kibice nie mogą używać rosyjskiej flagi czy innych symboli rosji.
Włoski snowboardzista Roland Fischnaller wystąpił w kwalifikacjach w kasku z wizerunkiem rosyjskiej flagi.
Podczas zawodów łyżwiarstwa figurowego kibice wywiesili rosyjski trójkolor. Flaga należała do rodziny obywateli rosji mieszkających we Włoszech.
„Nie boimy się problemów. Zapytaliśmy obsługę — powiedzieli, że uwagi mogą mieć inni, ale nas to nie martwi” — powiedziała rosjanka.
Społeczne wsparcie
Wielu przedstawicieli świata sportu, a także działaczy społecznych i przedsiębiorców wyraziło poparcie dla ukraińskiego olimpijczyka Heraskewycza oraz skrytykowało decyzję MKOl. Z oświadczeniami wystąpili mistrzyni olimpijska w szermierce Ołha Charłan oraz mistrz świata w wadze ciężkiej federacji WBA, WBC i IBF Ołeksandr Usyk. Piłkarze kijowskiego klubu „Lokomotyw” nagrali wideo na tle stadionu zniszczonego przez rosjan.
W obronie Heraskewycza oraz przeciwko udziałowi „neutralnych” rosjan i Białorusinów w igrzyskach olimpijskich wystąpił także ukraiński łyżwiarz figurowy Kyryło Marsak. Pochodzi on z Chersonia, gdzie podczas rosyjskich bombardowań zniszczone zostały jego dom oraz lodowisko, na którym trenował przed pełnoskalową inwazją rosji.
Jednocześnie w serwisie X, na stronie MKOl, użytkownicy rozpoczęli flash mob w obronie Heraskewycza, przypominając o historycznych igrzyskach w 1936 roku w nazistowskich Niemczech oraz o próbach przywrócenia do udziału w igrzyskach olimpijskich rosjan i Białorusinów.



Reakcja władz Ukrainy i Narodowego Komitetu Olimpijskiego
Minister młodzieży i sportu Matwij Bidnyj uważa, że decyzja MKOl o dyskwalifikacji Heraskewycza „wygląda jak błąd, którego nie odważono się naprawić”. Urzędnik zapewnił, że ta historia z pewnością będzie miała dalszy ciąg.
Wadym Hucajt, przewodniczący Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy, oświadczył, że Komitet stale wspierał Władysława w jego świadomym wyborze.
„W ciągu tych dni zwracaliśmy się, przekonywaliśmy, argumentowaliśmy, prosiliśmy MKOl o umożliwienie Władysławowi startu w ‘Kasku Pamięci’. Władysław nie został dopuszczony do startu. Ale pokazał charakter prawdziwego Ukraińca. Pamięci nie można zdyskwalifikować” — czytamy w oświadczeniu prezesa NKO.
Jednym z pierwszych, którzy zareagowali stanowczo, był minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha.
„MKOl zakazał nie ukraińskiemu sportowcowi, lecz własnej reputacji. Przyszłe pokolenia zapamiętają to jako moment hańby” — napisał szef MSZ, podkreślając, że Heraskewycz chciał jedynie uczcić pamięć sportowców zabitych podczas wojny, co nie narusza zasad ani etyki.
„MKOl zastraszał, okazywał brak szacunku i nawet pouczał naszego sportowca oraz innych Ukraińców, jak powinni milczeć o ‘jednym z 130 konfliktów na świecie’. MKOl systematycznie nie potrafił także przeciwstawić się największemu naruszycielowi międzynarodowego sportu i Karty Olimpijskiej — rosji” — zaznaczył szef MSZ.
Wobec szerokiej fali społecznego wsparcia dla sportowca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski swoim dekretem odznaczył Władysława Heraskewycza Orderem Wolności za ofiarną służbę narodowi ukraińskiemu, odwagę obywatelską i patriotyzm w obronie ideałów wolności oraz wartości demokratycznych.