$ 43.19 € 50.48 zł 11.97
-14° Kijów -9° Warszawa +4° Waszyngton
Hollywood i SI: jak „Dziwne sprawy” stały się testem zaufania do twórczości

Hollywood i SI: jak „Dziwne sprawy” stały się testem zaufania do twórczości

21 stycznia 2026 14:00

Finały wielkich seriali często stają się przyczyną skandali. Nie dlatego, że twórcy nagle tracą „scenariuszową iskrę”, lecz dlatego, że oczekiwania widzów rosną szybciej niż jakakolwiek fabuła. Historia zna wiele przykładów, gdy autorzy kończyli kultowe produkcje w wyraźnie słaby sposób.

Dziś do listy rozczarowań i podejrzeń doszła kolejna przyczyna do dyskusji. Chodzi o technologię. Wokół serialu „Dziwne sprawy” wybuchł skandal związany z przypuszczeniami, że twórcy mogli korzystać z ChatGPT podczas pracy nad finałem. Nie ma na to bezpośrednich dowodów, jednak kilka rozmytych kadrów zza kulis wystarczyło, by uruchomić falę oskarżeń.

Redakcja UA.NEWS zbadała ten problem i spróbowała zrozumieć, co tak naprawdę oznacza „wykorzystanie SI” w produkcji serialu. Szczegóły w materiale.

„Dziwne sprawy” i podejrzenia o użycie ChatGPT
 

Serial „Dziwne sprawy” jest jednym z najpopularniejszych projektów Netflixa ostatniej dekady. Słynie z klimatu lat 80. oraz fantastyczno-mistycznej fabuły. Każdy sezon przyciągał ogromną widownię na całym świecie. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec finału były niezwykle wysokie.

Fala dyskusji na temat wykorzystania ChatGPT rozpoczęła się po premierze filmu dokumentalnego ukazującego kulisy pracy nad finałowym, piątym sezonem. Uważni widzowie zauważyli na ekranach laptopów braci Duffer — twórców i producentów wykonawczych serialu — podejrzane, rozmyte ikony. Część odbiorców uznała, że przypominają one logo wspomnianego bota SI.

Ten szczegół wywołał lawinę spekulacji. Widzowie zaczęli zastanawiać się, czy powszechnie znany ChatGPT nie pomagał w pisaniu scenariusza. Wkrótce media społecznościowe zalały dyskusje, zwłaszcza że dla wielu osób finał historii wydał się „słaby” i „przewidywalny”.

Dla licznych fanów sama myśl o zaangażowaniu sieci neuronowych w proces twórczy jest nie do zaakceptowania. Są oni przekonani, że sztuczna inteligencja nie powinna mieć miejsca ani na etapie planowania fabuły, ani podczas pisania dialogów. Oczywiście nie istnieją żadne bezpośrednie dowody na użycie ChatGPT. Jednak same podejrzenia stały się impulsem do gorących debat na temat przyszłości przemysłu filmowego oraz wartości ludzkiej kreatywności w epoce algorytmów.

Pomimo wszystkich kontrowersji finałowy odcinek okazał się wydarzeniem na wielką skalę. Według doniesień medialnych jego uroczyste pokazy w kinach przyniosły około 25–30 mln dolarów przychodu.

image


Rozczarowanie finałem – zjawisko nie nowe
 

Oburzenie widowni z powodu ostatniego sezonu głośnego serialu jest sytuacją nieprzyjemną, lecz bynajmniej nie bezprecedensową. Jak wspomniano wcześniej, kultura masowa zna już liczne przypadki, gdy zakończenie ukochanej historii wywoływało falę krytyki i rozczarowania. Przykładem wręcz modelowym jest serial Gra o tron. To jeden z najpopularniejszych seriali współczesności, którego finał również nie spełnił oczekiwań wielu fanów. Ósmy sezon produkcji stał się niemal synonimem kontrowersyjnego zakończenia. Na portalu Rotten Tomatoes uzyskał on ocenę 55%, co jest najniższym wynikiem spośród wszystkich sezonów serialu. Po emisji finału reakcja fanów była tak gwałtowna, że powstała petycja z żądaniem „ponownego nakręcenia 8. sezonu z kompetentnymi scenarzystami”. Dokument ten zebrał ponad 1,8 miliona podpisów. Aktorka Sophie Turner określiła takie inicjatywy jako „brak szacunku” wobec ekipy realizacyjnej, scenarzystów i filmowców, którzy pracowali nad serialem przez wiele lat.

image


Oczywiście w przypadku „Gry o tron” nie było mowy o udziale sztucznej inteligencji. Wszystkie decyzje podejmowali ludzie — scenarzyści i showrunnerzy. Nie uchroniło to jednak finału przed falą krytyki. Jak przyznawał aktor Nikolaj Coster-Waldau, odtwórca roli Jaime’ego Lannistera, stworzenie zakończenia, które zadowoliłoby absolutnie wszystkich widzów, jest niemal niemożliwe. To zadanie niezwykle trudne nawet dla najbardziej utalentowanych autorów.

Wcześniej niezadowolenie fanów wywołały również zakończenia seriali Zagubieni oraz Dexter. Ich finały także spotkały się z druzgocącą krytyką ze strony widzów — i to bez jakiegokolwiek udziału sieci neuronowych. Podkreśla to tezę, że rozczarowanie zakończeniem historii znacznie częściej wynika z ludzkich decyzji twórczych, a nie z obecności bądź braku nowoczesnych technologii w pokoju scenarzystów.

image


Sztuczna inteligencja jako nowy trend w przemyśle filmowym
 

Pomimo sceptycyzmu części odbiorców, generatywna sztuczna inteligencja w procesie twórczym nie jest dziś kaprysem. Jest raczej odzwierciedleniem nowych trendów w branży. Scenarzyści i reżyserzy coraz częściej eksperymentują z narzędziami takimi jak ChatGPT, wykorzystując je do poszukiwania pomysłów oraz wsparcia przy zadaniach rutynowych.

O tym mówiła między innymi reżyserka filmu dokumentalnego o powstawaniu „Dziwnych spraw”, Martina Radwan. Zaznaczała ona, że nawet jeśli ChatGPT był otwarty w oknach roboczych, nie ma w tym nic nieetycznego. Twórcy czasem sięgają po takie usługi w celu szybkiego sprawdzenia faktów lub przeprowadzenia burzy mózgów. W tym sensie sztuczna inteligencja pełni rolę asystenta, a nie pełnoprawnego autora.

W ostatnich latach duże studia filmowe również coraz uważniej przyglądają się możliwościom SI. Część z nich zawiera umowy ze startupami działającymi w tym obszarze. Cel jest prosty — przyspieszyć produkcję i obniżyć koszty. Budzi to jednak liczne kontrowersje. Podczas strajku Writers Guild of America, który rozpoczął się 2 maja 2023 roku, temat sztucznej inteligencji należał do najbardziej wrażliwych. Scenarzyści mówili o zagrożeniach związanych z wykorzystywaniem SI do pisania lub przepisywania tekstów, a także o wpływie algorytmów na ich warunki pracy. Na pikietach pojawiał się nawet ironiczny napis: „ChatGPT doesn’t have childhood trauma” („ChatGPT nie ma dziecięcych traum”). Ten żart trafnie wskazuje na prostą prawdę — najmocniejsze historie rodzą się z ludzkich doświadczeń, emocji i przeżytych sprzeczności.

image


Mimo to wielu przedstawicieli branży postrzega SI jako narzędzie, a nie zagrożenie. Hollywood od zawsze przyswajało nowe technologie. Tak było z kinem dźwiękowym, podobnie stało się ze streamingiem. Obecna fala zainteresowania sieciami neuronowymi wydaje się więc kolejnym etapem ewolucji.

W swoim czasie sceptycyzm budziło nawet przejście z obrazu czarno-białego na kolorowy. Niektórzy uważali kino barwne za tanią atrakcję, która odciąga uwagę od fabuły. Z czasem jednak filmy kolorowe stały się standardem.

Co więcej, na styku kinematografii i sztucznej inteligencji pojawiają się nowe formaty. Coraz częściej eksperymentuje się z interaktywnymi serialami, w których widz otrzymuje spersonalizowane doświadczenie. W takich projektach jak Black Mirror: Bandersnatch czy You vs. Wild odbiorcy mogą wpływać na rozwój fabuły, decydując o działaniach bohaterów. W Bandersnatch każda decyzja widza otwiera nowe ścieżki narracyjne i realnie zmienia bieg historii.

Interaktywność nie musi jednak ograniczać się wyłącznie do wyborów fabularnych. W niektórych projektach algorytmy i SI potrafią także adaptować historię do preferencji odbiorców. Przykładowo platformy takie jak Showrunner umożliwiają użytkownikom tworzenie własnych odcinków, w których nawet postacie mogą się zmieniać w zależności od gustu widza. W tego typu formatach główny wątek nadal tworzony jest przez ludzi, natomiast technologia pozwala generować dynamiczne doświadczenie reagujące na wybory odbiorców. Przełamuje to tradycyjny model biernego oglądania i wprowadza nową formę relacji między widzem a treścią.

image


Postawa widzów wobec sztucznej inteligencji również się zmienia — choć ostrożnie. Nawet osoby, które akceptują technologię jako narzędzie, często z rezerwą odnoszą się do jej obecności w twórczości, zwłaszcza w obszarach takich jak scenariusz, dialogi czy emocjonalne kulminacje. Potwierdzają to dane. Międzynarodowe badanie online przeprowadzone przez Censuswide na zlecenie Baringa w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii, Niemczech i Holandii wykazało wyraźny sceptycyzm odbiorców. W samych USA 53% respondentów zadeklarowało, że czułoby się niekomfortowo, konsumując treści stworzone z udziałem SI. Historia kina podpowiada jednak coś innego — to, co na początku budzi lęk, z czasem często staje się normą.

Nowe zasady gry, które nieustannie się zmieniają
 

Czy rzeczywiście jest coś złego w tym, że scenarzyści zwrócili się po pomoc do ChatGPT podczas pracy nad finałem serialu „Dziwne sprawy”? Jeśli odejść od emocji, taki krok wydaje się całkowicie przewidywalny. Branża zawsze sięga po narzędzia, które przyspieszają pracę. Kino wielokrotnie przechodziło przez podobne „przełomy”. Kiedyś szokowało pojawienie się filmu dźwiękowego. Później — przejście na kolor. Następnie — grafika komputerowa. Z czasem wszystko to stało się standardem.

Oczywiście wykorzystanie sztucznej inteligencji w pracy scenariuszowej rodzi wiele pytań. Przede wszystkim dotyczą one praw autorskich oraz granicy między pomocą a zastępowaniem autora. Dotychczasowa praktyka pokazuje jednak coś innego: o jakości historii decydują ludzie — ich gust, doświadczenie i podejmowane decyzje. „Dziwne sprawy” wciąż pozostają opowieścią Bracia Duffer. Nawet jeśli korzystali oni z narzędzi wspomagających wyszukiwanie informacji czy burzę mózgów, to właśnie oni odpowiadają za ostateczny kształt fabuły. Dla widza liczy się przede wszystkim efekt końcowy — silna historia i emocje.

Znamienne jest również to, że samo Hollywood traktuje dziś sztuczną inteligencję jako narzędzie pomocnicze. Nowa umowa ze scenarzystami zakazuje studiom wykorzystywania SI do samodzielnego pisania lub przepisywania scenariuszy. Dozwolone jest jedynie jej użycie jako narzędzia, pozostającego pod pełną kontrolą autora.

Dlatego skandal wokół ChatGPT i finału serialu jest raczej symptomem zachodzących zmian niż realnym zagrożeniem. Technologie rozwijają się szybko, a reakcje społeczne nie pozostają w tyle. Nie ma jednak w tym nic fatalnego. Rynek rozrywki zawsze się przeobraża. Każde pokolenie dostaje do dyspozycji nowe narzędzia. Dziś są to sieci neuronowe, jutro będzie coś innego. Dobre historie, tak jak dotąd, tworzą jednak ludzie. I to właśnie ich pracę widzowie ostatecznie oceniają.

image

Czytaj nas na Telegram i Sends