Jurij Danilow: Branża nie potrzebuje więcej szumu. Potrzebuje więcej treści.
21 lipca 2026 18:00Podczas konferencji iGB L!VE w Londynie Iurii Danilov podzielił się swoją osobistą wizją targów, transformacji branż iGaming i fintech, prawdziwą wartość technologii, a także wyjaśnił, dlaczego Londyn pozostaje jednym z najbardziej inspirujących miast na świecie zarówno dla biznesu, jak i życia.

Iurii, jakie było Twoje pierwsze wrażenie z tegorocznej konferencji iGB L!VE?
Moje pierwsze wrażenie było takie, że branża staje się coraz poważniejsza. Nadal panuje tu energia, imponująca oprawa wizualna i ambicje, ale za tym wszystkim ludzie zadają znacznie bardziej praktyczne pytania.
Kilka lat temu wystarczyło przedstawić atrakcyjny pomysł, użyć właściwej terminologii i obiecać szybki wzrost. Dzisiaj rynek chce zrozumieć, co faktycznie działa, co daje wymierne wyniki i co jest w stanie wytrzymać rzeczywistą presję operacyjną.
Dla mnie to najważniejsza oznaka dojrzałości. Branża nie potrzebuje już więcej szumu. Potrzebuje więcej treści.
Czym iGB L!VE różni się od innych dużych targów?
Każde duże targi mają swój własny charakter.
Niektóre wydarzenia opierają się na skali. Inne – na rozrywce, głośnych zapowiedziach lub niezwykle intensywnym networkingu. iGB L!VE wydaje się bardziej skoncentrowane i zorientowane na treść.
Tutaj najciekawsze rozmowy niekoniecznie są najgłośniejsze. W ciągu jednego dnia można rozmawiać o grach, płatnościach, regulacjach, technologiach, aktywach cyfrowych i zachowaniach klientów, a jednocześnie zrozumieć, jak ściśle wszystkie te obszary są ze sobą powiązane.
Dla mnie iGB L!VE to nie tylko miejsce, w którym można obserwować rynek. To miejsce, w którym można zweryfikować własne rozumienie rynku.

Czy targi zmieniły Pana/Pani spojrzenie na branżę?
Tylko utwierdziła mnie w tym, co odczuwałem już od pewnego czasu: branża przechodzi od agresywnej ekspansji do ekspansji przemyślanej.
Sam wzrost już nie wystarcza. Firma może wejść na dziesięć nowych rynków, zintegrować dziesiątki systemów i przyciągnąć szeroką publiczność, ale to automatycznie nie wzmacnia biznesu.
Prawdziwe pytanie brzmi: czy firma jest w stanie kontrolować ten wzrost? Czy rozumie swoich klientów? Czy potrafi niezawodnie przetwarzać płatności? Czy potrafi zarządzać ryzykiem? Czy potrafi utrzymywać stabilne relacje z bankami? Czy potrafi wyjaśnić swój model działania organom regulacyjnym? Czy będzie nadal skutecznie funkcjonować, gdy warunki ulegną zmianie?
Wzrost bez kontroli to nie siła. To jedynie powiększona wersja tej samej wrażliwości.
Jakie tematy najbardziej Państwa zainteresowały podczas targów?
Płatności, technologie, sztuczna inteligencja, regulacje i wzajemne powiązania między nimi.
Nie postrzegam płatności jako odrębnej funkcji finansowej. Płatności są częścią doświadczenia klienta, częścią zaufania, a w wielu przypadkach — częścią samego produktu.
Klienta nie interesuje, jak skomplikowana jest infrastruktura. Chce, aby płatność była szybka, zrozumiała i niezawodna. Jednak za tą prostotą może kryć się kilka banków, instytucji płatniczych, sieci kartowych, różnych walut, systemów zapewnienia zgodności z przepisami, mechanizmów przeciwdziałania oszustwom oraz integracji technicznych.
Sztuka polega na tym, aby ta złożoność była niewidoczna dla klienta, nie tracąc przy tym wewnętrznej kontroli nad nią.

Sztuczna inteligencja ponownie była jednym z głównych tematów. Czy Państwa zdaniem branża wykorzystuje ją właściwie?
Sztuczna inteligencja stała się obowiązkowym hasłem niemal w każdej prezentacji, ale używanie tego słowa a tworzenie rzeczywistej wartości to zupełnie różne rzeczy.
Nie interesuje mnie to, czy firma deklaruje, że korzysta ze sztucznej inteligencji, ale to, co konkretnie ona poprawia. Czy zmniejsza poziom oszustw? Czy pomaga wcześniej wykrywać ryzyko? Czy przyspiesza obsługę klienta? Czy pozwala firmie dokładniej zrozumieć zachowania klientów? Czy eliminuje zbędną pracę ręczną?
Sztuczna inteligencja nie powinna być elementem dekoracyjnym. Ma ona rozwiązywać konkretny problem.
Jednocześnie nie uważam, że automatyzacja powinna wyeliminować ludzki osąd. Im bardziej rozwijają się technologie, tym cenniejsza staje się odpowiedzialność. W branżach podlegających regulacjom ktoś i tak musi rozumieć, dlaczego podjęto tę czy inną decyzję, i być gotowym do jej uzasadnienia.
Co, Pana zdaniem, firmy najczęściej błędnie rozumieją w kwestii technologii?
Wiele firm uważa, że większa funkcjonalność automatycznie oznacza lepszy produkt.
Często widzę systemy przeładowane funkcjami, które w rzeczywistości nikomu nie są potrzebne. Wyglądają efektownie podczas prezentacji, ale sprawiają, że codzienna praca staje się wolniejsza i bardziej skomplikowana.
Dobra technologia nie powinna pokazywać, jak bardzo jest inteligentna. Powinna pomagać użytkownikowi czuć się inteligentnym.
Najlepszy produkt to niekoniecznie ten, który potrafi wszystko. To produkt, który dokładnie rozumie, co ma robić, i wykonuje to zadanie bez zbędnych przeszkód.

Co było dla Ciebie i Twojego zespołu szczególnie istotne podczas iGB L!VE?
Dla nas najbardziej istotne były dyskusje dotyczące infrastruktury płatniczej, transakcji transgranicznych, integracji bankowej, aktywów cyfrowych, monitorowania transakcji oraz równowagi między szybkością a zgodnością z przepisami.
Dla nas nie są to tematy abstrakcyjne. Stanowią one część naszej codziennej pracy.
Nasze podejście jest proste: klient powinien czerpać korzyści z szybkości i wygody, podczas gdy infrastruktura wewnętrzna musi pozostać uporządkowana, przejrzysta i bezpieczna.
Produkt finansowy nie powinien zmuszać klienta do zrozumienia jego wewnętrznej złożoności. Jednak zespół stojący za tym produktem musi rozumieć każdy poziom tej złożoności.
Równowaga między zewnętrzną prostotą a wewnętrzną kontrolą to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie można zbudować, a jednocześnie jedna z najcenniejszych.
Czy zgodność z przepisami stała się ważniejsza niż wcześniej?
Zgodność z przepisami zawsze była ważna. Zmieniło się jednak podejście silnych firm do tej kwestii.
Wcześniej zgodność z przepisami była często postrzegana jako dział, który pojawia się na końcu procesu i wyjaśnia, dlaczego coś nie da się zrobić. Dzisiaj dojrzałe firmy angażują dział zgodności z przepisami od samego początku.
Nie dlatego, że stały się mniej ambitne, ale dlatego, że rozumieją: źle zaprojektowana struktura powoduje z czasem znacznie większe problemy — opóźnienia w uruchomieniu, zablokowane płatności, niestabilne relacje bankowe, dodatkowe koszty i ryzyko utraty reputacji.
Nie wierzę w konieczność wyboru między rozwojem a zgodnością z przepisami. Prawdziwym wyzwaniem jest zbudowanie wzrostu, który wytrzyma regulacje.

Jaki jest największy błąd popełniany przez firmy wchodzące na nowe rynki?
Mylą dostępność z lokalizacją.
Produkt może być technicznie dostępny w wielu krajach, ale nie oznacza to, że jest dostosowany do tych krajów.
Prawdziwa lokalizacja to nie tylko tłumaczenie strony internetowej czy dodanie lokalnej waluty. To zrozumienie tego, w jaki sposób ludzie dokonują płatności, jak wypłacają środki, jak przechodzą proces identyfikacji, jak komunikują się z obsługą klienta, co budzi zaufanie, a co od razu budzi podejrzenia.
Oznacza to również zrozumienie sposobu myślenia lokalnych banków, organów regulacyjnych i partnerów.
Rynki to nie tylko obszary na mapie. Każdy rynek ma swoją własną psychologię.
Co, Państwa zdaniem, będzie wyróżniać najsilniejsze firmy w ciągu najbliższych kilku lat?
Umiejętność upraszczania złożoności.
Świat staje się coraz bardziej złożony: więcej regulacji, więcej metod płatności, więcej technologii, więcej danych i więcej rynków. Firmy nie są w stanie zatrzymać tego procesu.
Mogą jednak zdecydować, jak nim zarządzać.
Najsilniejsze będą te firmy, które zdołają zbudować złożoną infrastrukturę, nie utrudniając przy tym doświadczenia klienta. Będą się rozwijać, nie tracąc kontroli, automatyzować procesy, nie tracąc odpowiedzialności, oraz rozszerzać swoją działalność, nie tracąc własnej tożsamości.

Czy uważa Pan, że osobista intuicja nadal ma znaczenie w branży kierowanej przez technologie?
Zdecydowanie tak.
Dane mają ogromne znaczenie, ale znacznie pewniej wyjaśniają przeszłość niż przewidują przyszłość.
Czasami liczby wskazują, że okazja jest idealna, ale coś w samej strukturze wydaje się nie tak. Czasami rynek wydaje się zbyt mały, ale widać kierunek, w którym zmierza.
Doświadczenie uczy, by nie ignorować tego przeczucia.
Intuicja to nie magia. To skondensowane doświadczenie. To zdolność umysłu do rozpoznania prawidłowości, zanim zdążysz ją sobie formalnie wyjaśnić.
Technologie powinny wzmacniać ludzką ocenę sytuacji, a nie ją zastępować.

Co osobiście oznacza dla Ciebie udana wystawa?
Udana wystawa to taka, po której zaczynasz myśleć inaczej.
Nie chodzi o liczbę osób, z którymi rozmawiałeś, ani o to, jak napięty był twój harmonogram. To wszystko jest oczywiste i przemijające.
Prawdziwa wartość pojawia się wtedy, gdy jedna rozmowa zmienia twoje zdanie, gdy dostrzegasz ruch na rynku, zanim jeszcze stanie się on trendem, lub gdy zdajesz sobie sprawę, że idea, w którą wierzyłeś, wymaga ponownego przemyślenia.
Czasami najbardziej opłacalną decyzją po targach jest nie rozpoczynanie czegoś nowego, a zaprzestanie marnowania czasu na niewłaściwy kierunek.
Jaką rolę odgrywa osobowość we współczesnym biznesie?
Bardzo ważną.
Technologię można skopiować. Ceny można skopiować. Nawet modele biznesowe można skopiować.
Osobowość skopiować jest znacznie trudniej.
Ludzie zapamiętują pewność siebie, uczciwość, energię, poczucie humoru oraz umiejętność wypowiedzenia czegoś merytorycznego, nie chowając się za standardowym językiem korporacyjnym.
Szanuję profesjonalizm, ale profesjonalizm nie powinien oznaczać bezosobowości. Biznes nadal tworzą ludzie, a ludzie chcą wiedzieć, kto stoi przed nimi.

Najwyraźniej łączy Pana szczególna więź z Londynem. Co to miasto dla Pana oznacza?
Londyn to jedno z tych miast, które za każdym razem dodają mi energii, gdy tu wracam.
Jest potężny, elegancki, intelektualny, historyczny, nowoczesny, zamożny, różnorodny i nieco nieprzewidywalny. Potrafi być surowy i romantyczny zarazem.
Uwielbiam jego architekturę, restauracje, bogactwo kulturowe oraz poczucie, że w pewien sposób cała świat jest tu reprezentowany. W ciągu jednego dnia można odbyć poważne spotkanie biznesowe, pospacerować ulicami przepełnionymi wielowiekową historią, odkryć wyjątkową restaurację i zakończyć wieczór z poczuciem, że miasto pokazało ci tylko niewielką część siebie.
Londyn nie stara się zbytnio robić na tobie wrażenia. Po prostu zna swoją wartość.
Prawdopodobnie właśnie ta pewność siebie jest jednym z powodów, dla których tak bardzo mi się podoba.

Czy Londyn wpłynął na atmosferę iGB L!VE?
Zdecydowanie.
Miejsce zawsze wpływa na charakter wydarzenia. Londyn nadaje iGB L!VE szczególne poczucie skali i międzynarodowego znaczenia.
To miasto, w którym finanse, technologie, kultura, regulacje i globalny biznes naturalnie współistnieją. Dyskusje toczące się podczas targów nie wydają się oderwane od rzeczywistości, ponieważ te same tematy są częścią samego Londynu.
Miasto sprawia wrażenie, że targi nie są odizolowanym wydarzeniem branżowym, ale częścią znacznie szerszej globalnej dyskusji.
Jaki jest Państwa główny wniosek po targach iGB L!VE?
Przyszłość nie będzie należała do firm, które najczęściej używają modnych haseł.
Należy do tych, którzy rozumieją, co dokładnie tworzą, dlaczego to robią i jak to wszystko będzie funkcjonować, gdy rynek stanie się bardziej wymagający.
Sztuczna inteligencja ma znaczenie wtedy, gdy rozwiązuje rzeczywisty problem. Płatności mają znaczenie wtedy, gdy są niezawodne. Ekspansja ma znaczenie wtedy, gdy jest kontrolowana. Zgodność z przepisami ma znaczenie wtedy, gdy stanowi część architektury, a nie przeszkodę dodaną na końcu.
Branża staje się mądrzejsza, ale jednocześnie mniej wyrozumiała.
I to dobrze. Oznacza to, że treść w końcu staje się ważniejsza od formy zewnętrznej.
Zobacz też:
Jurij Danilow: „Przyszłość technologii finansowych to połączenie klasycznej finansowości, sztucznej inteligencji i aktywów cyfrowych”
Czytaj nas na Telegram i Sends