$ 44.89 € 51.48 zł 11.9
+15° Kijów +18° Warszawa +24° Waszyngton
Czwarta rocznica tragedii w Oleniwce: dlaczego świat wciąż nie zna całej prawdy

Czwarta rocznica tragedii w Oleniwce: dlaczego świat wciąż nie zna całej prawdy

28 lipca 2026 17:33

Dzisiaj, we wtorek 28 lipca, mija dokładnie cztery lata od tej nocy, kiedy świat wstrząsnęła wiadomość o masowej śmierci ukraińskich jeńców wojennych w „kolonii karnej nr 120” w okupowanej Oleniwce. Data ta na zawsze zapisała się czarną farbą w historii wojny rosyjsko-ukraińskiej. 

Wtedy, w nocy z 28 na 29 lipca 2022 roku, w baraku obozu filtrującego zginęło co najmniej 53 obrońców Mariupola. Od 73 do ponad 130 żołnierzy odniosło rany o różnym stopniu ciężkości. Dokładna liczba ofiar pozostaje do dziś nieustalona, ponieważ eksperci międzynarodowi tak i nie uzyskali dostępu do miejsca tragedii. 

Mija już czwarty rok, a zasłona tajemnicy nad tą zbrodnią pozostaje niemal nieprzenikniona. Wersje, które pojawiały się od samego początku, są czasami ze sobą sprzeczne, a świat tak i nie doczekał się pełnego, niezależnego i przejrzystego śledztwa. 

Jak to się stało, że obrońcy „Azowstali”, którzy przetrwali piekło walk w Mariupolu, zginęli na tyłach wroga, znajdując się pod jego pełną kontrolą jako jeńcy wojenni, którzy powinni być chronieni na mocy konwencji genewskich? Jakie były okoliczności tej tragedii i czy udało się ją w ogóle jakoś zbadać? Więcej szczegółów – w artykule UA.News. 

Droga do „baraku śmierci”

 

Aby w pełni zrozumieć grozę tej sytuacji, warto cofnąć się nieco w przeszłość. Oleniwka to niewielka miejscowość w obwodzie donieckim, w rejonie wołnowaskim, która znalazła się pod kontrolą prorosyjskich separatystów już w 2014 roku. Właśnie tam, na terenie dawnego zakładu karnego, administracja okupacyjna przy wsparciu Rosji utworzyła obóz filtrujący. 

Po rozpoczęciu pełnej inwazji w 2022 roku obiekt ten stał się jednym z głównych ośrodków przetrzymywania jeńców wojennych wywiezionych z zajętego już Mariupola. W maju tego samego roku, po wielomiesięcznej obronie miasta, ukraińscy żołnierze – w szczególności bojownicy z pułku „Azow” – opuścili „Azowstal” zgodnie z rozkazem najwyższego dowództwa. Zagwarantowano im życie i późniejszą wymianę, jednak rzeczywistość okazała się znacznie gorsza. Zamiast oczekiwanej procedury wymiany setki obrońców trafiły do Olenivki. 

Warunki przetrzymywania tam były bardzo ciężkie – choć takie stwierdzenie to za mało. Zgodnie z zeznaniami nielicznych osób, którym udało się uwolnić podczas kolejnych wymian, a także zgodnie z danymi międzynarodowych organizacji praw człowieka, wobec jeńców systematycznie stosowano tortury. W szczególności byli bici (w tym prądem elektrycznym), głodzeni, poniżani na wszelkie sposoby itp. Okupanci próbowali złamać ducha ukraińskich obrońców, wyciągnąć z nich przyznanie się do niejasnych „zbrodni” i wykorzystać to do swoich celów propagandowych. Właśnie ta atmosfera bezkarności i okrucieństwa stała się tłem dla wydarzeń, które rozegrały się w nocy z 28 na 29 lipca. 

Трагедія, що стала днем пам'яті: 4 роки після теракту в Оленівці та ціна  російських катівень


Noc tragedii: jak to się wydarzyło 

 

Sama tragedia miała miejsce albo późnym wieczorem 28 lipca, albo w pierwszych godzinach nocy z 28 na 29 lipca 2022 roku. W jednym z baraków strefy przemysłowej kolonii, gdzie przetrzymywano głównie bojowników „Azowa”, rozległy się potężne wybuchy, które spowodowały rozległy pożar i doprowadziły do zawalenia się konstrukcji. 

Właśnie ten moment stanowi kluczowy punkt sporny w całej tej historii. Oficjalne stanowiska Rosji i „DNR” zostały ogłoszone natychmiast, niemal jednocześnie. Kreml oświadczył, że ukraińskie wojska rzekomo celowo przeprowadziły atak na kolonię przy użyciu rakietowego systemu ognia salwowego HIMARS, aby zlikwidować jeńców, którzy „zaczęli składać zeznania przeciwko reżimowi w Kijowie”. Wersja ta od samego początku była przeznaczona do celów propagandy wewnętrznej, jednak nie wytrzymuje nawet minimalnej krytyki. 

Po pierwsze, na miejscu zdarzenia nie znaleziono żadnych fragmentów rakiety HIMARS, a opublikowane później zdjęcia satelitarne wykazały, że zniszczenia noszą raczej charakter wybuchu wewnętrznego, a nie trafienia z zewnątrz. Ściany budynku nie miały charakterystycznych dziur, natomiast dach został zniszczony przez falę wybuchową pochodzącą z wnętrza. Po drugie, ukraińscy i międzynarodowi eksperci wskazywali na przekonujące dowody użycia ładunku termobarycznego lub podłożonego materiału wybuchowego, który wybuchł wewnątrz baraku. Strona ukraińska odrzuca te zarzuty, nazywając tę tragedię celowym zamachem terrorystycznym dokonanym przez Rosjan (chociaż bardziej właściwe byłoby określenie tego jako zbrodni wojennej). 

Wśród większości ekspertów dominuje wersja o umyślnym zabójstwie jeńców przez same siły okupacyjne. Motywów było tu kilka i niejako nakładały się one na siebie. 

Przede wszystkim chodzi o straszny stan więźniów. Z powodu licznych tortur i braku opieki medycznej wielu z nich, co jest całkiem możliwe, po prostu nie dożyłoby ewentualnej wymiany. Jako drugą przyczynę wymienia się próbę zatuszowania śladów masowych tortur, które miały charakter systemowy. Ciała ofiar z poparzonymi kończynami i śladami obrażeń niepozwalających na przeżycie, które pokazywano w materiałach propagandowych, wymownie świadczyły o okropnościach dziejących się w obozie. Wysadzając barak, okupanci dosłownie próbowali zatrzeć ślady. 

Nie można jednak wykluczyć również czysto terrorystycznego celu – a mianowicie chęci zdemoralizowania społeczeństwa ukraińskiego i stworzenia kolejnego pretekstu informacyjnego do oskarżania Ukrainy o „zbrodnie przeciwko własnemu narodowi”. Bardzo wymowne jest to, że strona rosyjska wszelkimi sposobami blokowała i nadal blokuje dostęp misji międzynarodowych (w tym Czerwonego Krzyża) do miejsca tragedii. Rosjanie szybko usunęli również gruzy, co uniemożliwiło przeprowadzenie niezależnych ekspertyz „na gorącym śladzie”.

Оленівка: РФ запросила ООН і Червоний Хрест до розслідування


Śledztwo bez dostępu do prawdy

 

W chwili obecnej – cztery lata po tragedii – nadal nie mamy ostatecznego werdyktu prawnego. Ukraina od razu zakwalifikowała to wydarzenie jako zamach terrorystyczny, masowe morderstwo. Prokuratura Generalna wpisała sprawę do Jednolitego Rejestru Spraw Karnych na podstawie art. 438 Kodeksu Karnego Ukrainy (naruszenie praw i zwyczajów wojennych). Ukraińscy śledczy przesłuchali dziesiątki świadków uwolnionych z niewoli, którzy złożyli szczegółowe zeznania na temat warunków przetrzymywania i okoliczności wybuchu. Przeprowadzono liczne ekspertyzy, w szczególności na podstawie materiałów z otwartych źródeł oraz zdjęć satelitarnych. 

Uzyskane dane wyraźnie wskazują na zainscenizowanie ataku z zewnątrz oraz faktyczne użycie ładunku wybuchowego wewnątrz. Najprawdopodobniej Rosjanie najpierw wysadzili barak od wewnątrz, a następnie, aby zasymulować ostrzał, ostrzeliwali ruiny z artylerii. 

Jednak kluczowy problem pozostaje niezmienny: terytorium kolonii nadal znajduje się pod okupacją. Bez fizycznego dostępu do miejsca zbrodni, bez możliwości zabezpieczenia jakichkolwiek pozostałości materiałów wybuchowych (których najprawdopodobniej już dawno nie ma), przeprowadzić pełną ekspertyzę sądowo-medyczną wszystkich ciał oraz przesłuchać personel obozu (który, najprawdopodobniej, jest współsprawcą przestępstwa), śledztwo nie będzie mogło przejść do ostatecznej fazy.

Międzynarodowa reakcja na tę tragedię była również ostra, przede wszystkim z powodu braku możliwości zobaczenia wszystkiego na własne oczy. Przedstawiciele ONZ i Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża wielokrotnie wzywali Rosję do zapewnienia nieograniczonego dostępu do miejsc przetrzymywania jeńców wojennych, ale wezwania te były świadomie ignorowane. To właśnie bierność międzynarodowych misji obserwacyjnych, którym nie udało się uzyskać dostępu do Oleniwki, pozostawia ogromną lukę w oficjalnym uznaniu faktu masowego, umyślnego zabójstwa. 

Powoduje to gorzką rzeczywistość, w której sprawiedliwość jest niestety odkładana na czas nieokreślony. Pełne śledztwo obejmujące wszystkie niezbędne czynności dochodzeniowe będzie możliwe dopiero po deokupacji terytorium. Kiedy to nastąpi i czy w ogóle nastąpi — trudno dziś powiedzieć. Jedno jednak można powiedzieć z całą pewnością: dopiero wtedy, gdy ukraińskie organy ścigania i międzynarodowi eksperci sądowi będą mogli postawić stopę na ziemi dawnej kolonii, będziemy mogli liczyć na ostateczne ustalenie wszystkich okoliczności tej tragedii. 

Оленівка, один рік: трагедія Українського народу – Хмельницька обласна рада


Pamięć, która zobowiązuje do sprawiedliwości

 

Podsumowując, należy podkreślić: Oleniwka to nie tylko jeden z tysięcy krwawych epizodów wojny, przypadków całkowicie niepotrzebnej przemocy dla samej przemocy. Wygląda to na świadome zbrodnię wojenną, na akt terroryzmu państwowego, który po raz kolejny obnażył prawdziwą naturę agresora. 

Wersja o ukraińskim systemie HIMARS już dawno rozpadła się pod presją elementarnej logiki i dowodów technicznych, jednak mocno zakorzeniła się w umysłach tych, którzy są odbiorcami rosyjskiej propagandy. W tej sytuacji warto jednak pamiętać o czymś innym: do „piekła w Oleni” trafili żołnierze, którzy złożyli broń na rozkaz swojego państwa, ufając gwarancjom innego państwa – nawet jeśli było to państwo wrogie. W rezultacie wykorzystano ich jako kartę przetargową, a następnie po prostu zniszczono, zlekceważając wszelkie prawa i zwyczaje prowadzenia wojny, konwencje genewskie oraz inne normy prawa międzynarodowego w tej dziedzinie. 

Dlatego czwarta rocznica tragedii to nie tylko dzień żałoby, których, niestety, jest dziś na Ukrainie bardzo, bardzo wiele. To także przypomnienie społeczeństwu i władzom, że śledztwo nie może zostać wstrzymane, a pamięć – zapomniana. Sprawiedliwość prędzej czy później na pewno nadejdzie, ponieważ bezkarność za takie zbrodnie jest niemożliwa. Być może ta sprawiedliwość i zemsta nie będą miały wyłącznie charakteru prawnego – jednak to, że są nieuniknione, jest faktem niepodważalnym. 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację