$ 43.31 € 50.44 zł 11.97
-16° Kijów -2° Warszawa +11° Waszyngton
Energetyczno-cieplny kolaps: jak Kijów przetrwa w warunkach półblackoutu

Energetyczno-cieplny kolaps: jak Kijów przetrwa w warunkach półblackoutu

14 stycznia 2026 17:29

W kalendarzu widnieje data 14 stycznia 2026 roku, a Kijów przeżywa jedną z najcięższych prób w całym okresie pełnoskalowej wojny. Stolica Ukrainy, która przez długi czas była uznawana za względnie stabilne zaplecze, znalazła się w epicentrum kryzysu humanitarnego i infrastrukturalnego. Ostatnie dni zamieniły życie wielomilionowej metropolii w nieustanny maraton przetrwania, w którym każda godzina dostępu do prądu i ciepła odbierana jest jak prawdziwy „dar”.

Po serii zmasowanych, kombinowanych ataków, trwających kilka dni z rzędu od 9 stycznia (a nawet jeszcze rano 14 stycznia), miasto faktycznie pogrążyło się w stanie „półblackoutu” — sytuacji, w której system energetyczny nadal wykazuje oznaki funkcjonowania, lecz nie jest już w stanie zaspokoić nawet podstawowych potrzeb ludności oraz infrastruktury krytycznej.

W obliczu długotrwałych mrozów oraz poważnych uszkodzeń obiektów wytwarzania ciepła mer Kijowa Witalij Kliczko wystąpił niedawno z alarmującym apelem: wezwał wszystkich mieszkańców stolicy, którzy mają taką możliwość, do czasowego wyjazdu poza miasto lub do innych regionów, gdzie sytuacja z ogrzewaniem i dostawami energii elektrycznej jest mniej krytyczna.

Kijów nie doświadczył problemów z ogrzewaniem i elektrycznością na taką skalę od najtrudniejszego okresu pierwszego roku pełnoskalowej inwazji. Jednak jeśli wówczas istniała nadzieja na szybkie przywrócenie infrastruktury, to obecnie — w styczniu 2026 roku — świadomość rozmiarów zniszczeń sektora energetycznego zmusza mieszkańców do przygotowywania się na długotrwały okres zimna i ciemności, o ile w ogóle da się na coś takiego przygotować.

Co tak naprawdę dzieje się dziś w Kijowie i w jaki sposób stolica próbuje utrzymać się na granicy całkowitego załamania? Szczegóły — w materiale UA.News.

„Lodowy cios” w stolicę
 

Niszcząca fala ostrzałów, która doprowadziła do obecnego katastrofalnego stanu, rozpoczęła się z nową siłą 9 stycznia 2026 roku. Głównym celem ataków stały się obiekty infrastruktury krytycznej, w szczególności kluczowe elektrociepłownie (TEC) oraz lokalne kotłownie, które zapewniały funkcjonowanie kilkumilionowego miasta w warunkach szczytowych obciążeń zimowych. Odnotowano poważne trafienia w TEC-4, TEC-5 oraz TEC-6, zaatakowano również co najmniej pięć lokalnych kotłowni. Tak duża koncentracja ognia na obiektach systemu ciepłowniczego świadczy o świadomej próbie zamrożenia miasta, z wykorzystaniem naturalnego czynnika, dotkliwych, jak na ukraińskie warunki, mrozów, jako dodatkowej broni.

W wyniku tych ataków sytuacja w mieście stała się skrajnie trudna. W pierwszych godzinach po uderzeniach u połowy (!) mieszkańców Kijowa, a to kilka milionów ludzi, zniknęło praktycznie wszystko: ogrzewanie, ciepła woda oraz energia elektryczna. Według stanu na poranek 10 stycznia aż 50% całego zasobu mieszkaniowego Kijowa pozostawało bez ogrzewania. Służby komunalne i energetycy zostali zmuszeni do pracy w trybie ekstremalnym.

Aby uchronić domowe instalacje grzewcze przed zamarznięciem i pękaniem rur przy temperaturach minus 15–20 stopni, w tysiącach budynków w trybie pilnym spuszczono wodę z systemów grzewczych. Choć procedura ta pozostawiła ludzi w zimnie, była konieczna, by uniknąć całkowitej destrukcji wewnętrznej infrastruktury, której naprawa zajęłaby wiele miesięcy. Niemniej w części budynków nie zdążono spuścić wody lub o tym zapomniano — i rury, rzecz jasna, po prostu popękały.

Później, dzięki tytanicznym wysiłkom ekip remontowych, wiele budynków zaczęto ponownie zasilać przynajmniej w zimną wodę oraz częściowe ogrzewanie. Jednak na dzień 14 stycznia sytuacja nadal jest daleka od stabilizacji. Około 500 budynków wielorodzinnych w stolicy wciąż pozostaje bez jakiegokolwiek ogrzewania. Najbardziej krytyczna sytuacja występuje w dzielnicach Peczerskiej, Szewczenkowskiej i Hołosijiwskiej, a także na lewym brzegu miasta. W celu ogrzewania obiektów o kluczowym znaczeniu spółka „Kyjiwteploenerho” uruchomiła 18 mobilnych kotłowni. Zapowiedziano również uruchomienie programów zapewniających ciepłe posiłki osobom o ograniczonej mobilności oraz emerytom objętym specjalnym rejestrem.

Sytuacja z dostawami energii elektrycznej jest nie mniej dramatyczna. W Kijowie i obwodzie wprowadzono tryb awaryjnych wyłączeń, co oznacza całkowity brak jakichkolwiek harmonogramów. Miasto podzieliło się na dwie nierówne części: absolutna mniejszość mieszkańców, których domy są podłączone do linii zasilających obiekty infrastruktury krytycznej, niemal nie odczuwa przerw w dostawach prądu, podczas gdy większość funkcjonuje w warunkach ciągłych, długotrwałych i całkowicie nieprzewidywalnych okresów ciemności.

Odnotowuje się przypadki, w których w niektórych osiedlach prąd nie jest dostarczany przez 3–5 dni (!) z rzędu. Taki stan rzeczy wywołuje nie tylko oczywiste trudności bytowe, lecz także bardzo poważne wyczerpanie psychiczne, ponieważ brak możliwości zaplanowania nawet najprostszych czynności, takich jak pranie, podważa resztki wewnętrznego spokoju mieszkańców.

Zamknięte supermarkety i kolejki po wodę: jak Kijów próbuje przetrwać
 

Stolica Ukrainy faktycznie balansuje dziś na granicy załamania. W niektórych dzielnicach miasta odnotowuje się już zamykanie nie tylko niewielkich kawiarni i małych sklepików, lecz także dużych supermarketów oraz lokali gastronomicznych. Praca przez całą dobę na generatorach jest niemożliwa — sprzęt po prostu nie wytrzymuje ciągłej eksploatacji w warunkach wahań napięcia oraz mrozów. Duże sieci handlowe, takie jak „Novus” czy „Silpo”, zmuszone są zamykać poszczególne sklepy, w których nie da się utrzymać odpowiedniej temperatury dla produktów lub gdzie wyczerpują się zasoby autonomicznych systemów zasilania.

W niektórych częściach miasta pojawiają się problemy z dostępnością wody pitnej oraz chleba. Ludzie, obawiając się całkowitego blackoutu, zaczynają masowo kupować produkty o długim terminie przydatności oraz wodę, co prowadzi do pustych półek w wybranych punktach sprzedaży. W aptekach obserwuje się również niedobory niektórych leków, ponieważ łańcuchy logistyczne ulegają spowolnieniu z powodu braku zasilania w magazynach oraz punktach przyjmowania zamówień.

Warto jednak zaznaczyć, że zjawisko to nie ma jeszcze charakteru powszechnego, a sytuacja pozostaje bardzo nierówna. Podczas gdy w jednym sklepie może brakować wody i chleba, w innym zaopatrzenie wygląda zupełnie normalnie. Ta nieprzewidywalność dodatkowo potęguje niepokój wśród mieszkańców i sprzyja powstawaniu nieprawdziwych nagłówków o „braku żywności i wody”, które jeszcze bardziej straszą ludzi.

W mediach społecznościowych kijowianie coraz częściej dzielą się poczuciem, że atmosfera w mieście zaczyna przypominać „klimat 24 lutego 2022 roku”. Już teraz odnotowuje się pewne ruchy migracyjne: osoby, które mają taką możliwość, rzeczywiście zaczynają wyjeżdżać z Kijowa do zachodnich regionów kraju lub poza miasto. Na razie proces ten nie przybrał formy masowej ewakuacji, jednak tendencja wyjazdowa jest wyraźnie zauważalna.

Trudna sytuacja utrzymuje się także w obwodzie kijowskim, gdzie infrastruktura ucierpiała w nie mniejszym stopniu. W Irpieniu, Buczy i Hostomlu dostawy energii elektrycznej bywają wstrzymane przez 2–3 doby z rzędu. Z powodu braku zasilania stacji pomp pojawiają się problemy z dostawami wody, którą nawet zapowiadano podawać według harmonogramów — choć na razie udało się tego uniknąć. Na stacjach paliw tworzą się ogromne kolejki po paliwo, niezbędne zarówno do samochodów, jak i do licznych generatorów, które stały się jedynym źródłem energii dla gospodarstw domowych oraz małego biznesu.

Мы даже в темноте видим, что вы...


Opinie mieszkańców Kijowa
 

Tym razem redakcja UA.News nie zwracała się o komentarze do ekspertów. W tej sytuacji nikt z nich tak naprawdę nie jest w stanie powiedzieć niczego konkretnego. Dlatego postanowiliśmy porozmawiać ze zwykłymi kijowianami, o tym, jak żyją i jak próbują przetrwać w dzisiejszym Kijowie.

Student Denys, mieszkający w rejonie stacji metra „Lisowa”, opowiada, że w ciągu ostatnich kilku dni sytuacja u niego się poprawiła. Jest to jednak raczej wyjątek niż reguła.

„Po ostrzale 9 stycznia nie było prądu, ogrzewania ani wody przez ponad 33 godziny — to absolutny antyrekord. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem. Teraz jest lepiej. Kaloryfery są ciepłe, woda jest, prądu nie wyłączano przez dwie doby z rzędu, dopiero później go odcięli. Ale to i tak bardzo dziwne, bo wszystkie sąsiednie ulice cały czas były pogrążone w ciemności. Widocznie na razie mieliśmy trochę szczęścia — na pewno w porównaniu z innymi” — opowiada chłopak.

Wykładowczyni jednej ze stołecznych uczelni, Ołena, mieszka w rejonie dworca głównego. Jej sytuacja jest diametralnie inna, niestety na gorsze.

„Czwarta doba bez prądu. Dziś dodatkowo wyłączyli ogrzewanie. Mieszkam z laptopem w kawiarni — dobrze jem, dużo pracuję, słucham przyjemnej muzyki. Jutro moi studenci mają egzaminy. Trzeba by chociaż umyć włosy, ale jak je wysuszyć? Dziś poprosiłam dziewczyny w kawiarni, żeby na pół godziny wyłączyły muzykę, żebym mogła przeprowadzić konsultacje ze studentami. Gdyby nie praca, można by zwariować, a tak — nie ma kiedy! Na pytanie „jak się masz?” odpowiadam: „nie doczekacie się!”” — dzieli się Ołena.

Dziennikarz Mykyta z Trojeszczyny mówi, że jego sytuacja jest ambiwalentna. Z jednej strony mogłoby być gorzej, z drugiej, nawet w obecnych warunkach o normalnym życiu nie ma mowy.

„Teraz prąd jest, może, przez jakieś 8 godzin na dobę. I to nie ciągiem. Dziś w nocy obudziłem się około wpół do trzeciej i wszystko podłączyłem do ładowania. Już o szóstej znowu wyłączyli. Rano włączali prąd siedem razy — i za każdym razem wyłączali po 10–20 sekundach. Za ósmym razem dali na 20 minut i znów odcięli. Sytuacja jest fatalna, bo nie da się nic zaplanować, nie da się nastawić prania, oczywiście nie ma żadnych grafików. Dzięki Bogu mam chociaż kuchenkę gazową i mogę gotować. Jak radzą sobie ci z kuchenką elektryczną — nie potrafię sobie wyobrazić. Zimna woda jest zawsze, ciepła tylko wtedy, gdy jest prąd. Kaloryfery niby są letnie, ale w mieszkaniu i tak jest bardzo zimno” — relacjonuje Mykyta.

Energetyk Serhij mieszka w pobliżu stacji metra „Liwobereżna” i obecnie pracuje przy przywracaniu do działania jednej z kijowskich elektrociepłowni. Dzieli się technicznymi szczegółami dotyczącymi naprawy obiektu.

„W domu prawie nie ma prądu, ale i tak całe dnie spędzam w pracy. Na stacji sytuacja jest bardzo zła. Jeden blok był zniszczony — właśnie szykowaliśmy się do jego naprawy. Zanim zdążyliśmy zacząć, zniszczony został drugi. Stacja w jakiś sposób jeszcze daje ciepło i wodę, ale prądu — już nie. Pracy jest tu na wiele miesięcy do przodu. Może za miesiąc–dwa uda się jakoś uruchomić jeden blok, ale drugi — to raczej do lata, w najlepszym wypadku. Dlatego nie mogę dać żadnych dobrych prognoz, przepraszam” — komentuje Serhij.

Блэкаут в Киеве после атаки РФ по энергетике — фоторепортаж. Читайте на  UKR.NET


Od względnego komfortu do brutalnego przetrwania: koniec stołecznych iluzji
 

Przez większą część pełnoskalowej wojny Kijów był postrzegany jako miasto względnie bezpieczne i stosunkowo komfortowe. Okres od wiosny–lata 2022 roku do połowy 2024 roku można określić jako czas adaptacji, kiedy stolica funkcjonowała niemal normalnie. Przyjeżdżali tu ludzie z regionów frontowych i przyfrontowych, szukając bezpieczeństwa oraz choćby minimalnej stabilizacji.

Jednak obecne wydarzenia stawiają wyraźną kropkę nad tym okresem „względnego komfortu”. W stolicy nie ma już żadnego komfortu, i to jest kluczowy społeczno-polityczny wniosek płynący z tej sytuacji. Zmasowane ostrzały, które niemal za każdym razem prowadzą do trafień w budynki mieszkalne, śmierci cywilów oraz ogromnych zniszczeń systemu energetycznego, zmieniły samą istotę życia w mieście. Kijów przestał być miejscem, w którym można po prostu żyć, „przeczekując” wojnę.

Wróg wyraźnie skoncentrował wszystkie swoje wysiłki na całkowitym sparaliżowaniu systemów podtrzymujących życie stolicy właśnie w okresie zimowym. Jest to celowa kampania mająca na celu wypchnięcie ludności z miasta poprzez stworzenie nie do zniesienia warunków bytowych. Brak ogrzewania w mieszkaniach przy mrozach sięgających minus 20 stopni sprawia, że życie w blokach wielorodzinnych staje się nie tylko niekomfortowe, lecz wręcz niebezpieczne.

Блекаут в Києві: мешканців столиці України попередили про тривалість  відсутності світла - Blik


Dzisiejszy Kijów to miasto, w którym dawny blask i rytm wielkiej europejskiej metropolii ustąpiły miejsca surowej codzienności wojny. Ludzie śpią w kurtkach, przygotowują posiłki na turystycznych kuchenkach i planują dzień wokół krótkich okresów dostępności energii elektrycznej — tam, gdzie w ogóle się ona pojawia.

Przekształcenie miasta w epicentrum walki o przetrwanie dla milionów ludzi jest najbardziej bolesnym skutkiem ostatnich ostrzałów. To nowa rzeczywistość, w której stolica musi funkcjonować, a sposób, w jaki poradzi sobie z tym wyzwaniem, zadecyduje nie tylko o przebiegu tej zimy, lecz także o dalszym losie ludzi, dla których Kijów pozostaje domem — mimo wszelkich prób wroga, by zamienić go w lodową pustynię.

Czytaj nas na Telegram i Sends