$ 43.22 € 51.05 zł 12.09
-2° Kijów +3° Warszawa +11° Waszyngton
Kryzys sektora grantowego: co tak naprawdę wydarzyło się w Brukseli. O czym piszą interesariusze

Kryzys sektora grantowego: co tak naprawdę wydarzyło się w Brukseli. O czym piszą interesariusze

26 lutego 2026 17:23

Wydarzenia, które miały miejsce 5 lutego w murach Parlamentu Europejskiego w Brukseli, stały się swoistą linią podziału w ukraińskiej dyskusji na temat reformy wymiaru sprawiedliwości. Prezentacja raportu amerykańskiej sieci analitycznej Armada Network dotyczącego stanu ukraińskiej adwokatury w czasie wojny powinna była stać się tematem numer jeden dla wszystkich zajmujących się kwestiami eurointegracji i praworządności. Tymczasem ukraińskie społeczeństwo stało się świadkiem zaskakującego zjawiska: uderzającego kontrastu między pogłębioną analizą przedstawioną przez niezależnych zachodnich i ukraińskich ekspertów a głuchą „zmową milczenia” ze strony tych, którzy przywykli do monopolizowania prawa do reform w Ukrainie.

Analiza ukraińskiej przestrzeni informacyjnej po publikacji raportu (wśród autorów którego znalazł się m.in. były kongresmen USA Gregg Harper) pokazuje paradoksalny obraz. Raport, który surowo, lecz obiektywnie ocenił sytuację wokół Narodowego Stowarzyszenia Adwokatów Ukrainy (NAAU) oraz próby ingerencji w jego niezależność, wywołał ożywioną dyskusję wśród politologów, niezależnych prawników i publicystów. Jednocześnie tzw. „sektor grantowy”, który zazwyczaj natychmiast reaguje na każdy europejski „ruch”, obrał taktykę całkowitego ignorowania sprawy. W przestrzeni informacyjnej nie ma otwartych, krytycznych publikacji, które merytorycznie (z faktami i argumentami) podważałyby wnioski Armada Network. Zamiast otwartej debaty z amerykańskimi i europejskimi ekspertami, zawodowi „reformatorzy” postanowili udawać, że wydarzenia w Parlamencie Europejskim w ogóle nie miały miejsca.

Kryzys obiektywizmu i „zmowa milczenia”
 

Na ten głęboki kryzys obiektywizmu w ukraińskiej przestrzeni medialnej trafnie zwrócił uwagę przewodniczący Komitetu NAAU ds. polityki informacyjnej i współpracy z mediami Jurij Radzijewski. Rzeczywiście, krajowe media finansowane przez donorów przez lata budowały czarno-biały obraz rzeczywistości, w którym każda inicjatywa organizacji pozarządowych przedstawiana jest jako absolutne dobro, natomiast stanowisko oficjalnych organów samorządowych jest albo ignorowane, albo sztucznie marginalizowane.

W swoich publikacjach Jurij Radzijewski otwarcie stwierdza tę nierównowagę:

„Widzimy systemowy kryzys obiektywizmu, który bezlitośnie obnażył raport Armada Network. Przestrzeń informacyjna przez lata była czyszczona pod jeden jedyny ‘właściwy’ przekaz. W tej zniekształconej rzeczywistości opinia wąskiej grupy aktywistów przedstawiana jest jako stanowisko całego społeczeństwa obywatelskiego, a głos 70-tysięcznej konstytucyjnej instytucji, jaką jest ukraińska adwokatura, jest po prostu blokowany w wiodących mediach”.

Jaskrawym, a zarazem wymownym przykładem tej taktyki jest felieton kierowniczki organizacji pozarządowej „Adwokat przyszłości” Darii Pysarenko na łamach „Europejskiej Prawdy” (z 20 lutego). Publikacja poświęcona kwestii eurointegracji i reform ani słowem nie wspomniała o raporcie Armada przedstawionym w Brukseli. To przemilczenie jest wymowne: grantowi aktywiści nie mają kontrargumentów wobec profesjonalnej analizy zachodnich ekspertów, dlatego wybierają taktykę „strusia”, udając, że niewygodne dla nich międzynarodowe raporty nie istnieją.

Instytucjonalna mimikra i Lawfare
 

Co tak bardzo zaniepokoiło „zawodowych reformatorów”? Odpowiedź tkwi w obnażeniu ich metod działania, które eksperci Armada Network określili mianem „instytucjonalnej mimikry”.

Znany politolog i strateg polityczny Ołeksij Hołobucki w swojej analizie zauważa:

„Od dawna nie dziwią nas partie-klony w wyborach czy fikcyjne konsultacje społeczne, ale to, co dzieje się obecnie wokół systemu wymiaru sprawiedliwości, wchodzi na jakościowo nowy poziom zagrożenia. Chodzi o tworzenie całych instytucjonalnych symulakrów, których zadaniem nie jest rozwój, lecz podważanie zaufania do organów konstytucyjnych”.

Hołobucki jasno wskazuje problem: obok realnego Narodowego Stowarzyszenia Adwokatów Ukrainy, które zrzesza 70 tysięcy specjalistów, tworzone są wirtualne organizacje pozarządowe o głośnych nazwach, agresywnym PR i finansowaniu donorskim.

„Przede wszystkim chodzi o Ogólnoukraińską Organizację Pozarządową ‘Stowarzyszenie Prawników Ukrainy’, której angielska wersja skrótu brzmi UBA (Ukraine Bar Association), co jest maksymalnie zbieżne z UNBA, czyli Ukraine National Bar Association, co wprowadza stałe zamieszanie wśród naszych międzynarodowych partnerów. Tezy raportu dotyczą również Ogólnoukraińskiej Organizacji Pozarządowej ‘Stowarzyszenie Adwokatów Ukrainy’, a nawet organizacji ‘Adwokat przyszłości’” — podkreśla ekspert.

Organizacje te próbują zastąpić oficjalne przedstawicielstwo zawodu. To właśnie je Ministerstwo Sprawiedliwości z niewiadomych powodów włącza do grup roboczych ds. reformy adwokatury, ignorując legalnych przedstawicieli profesji. Hołobucki zwraca także uwagę na kolejny niezwykle istotny wniosek raportu — wykorzystywanie taktyki Lawfare (wojny prawnej). Celem tych struktur nie jest dyskusja o standardach, lecz zwykłe niszczenie reputacji oponentów poprzez donosy i tworzenie „czarnych list”.

„Ekosystem grantowy” i raporty w cieniu
 

Politolog Ołeh Posternak zwraca uwagę na inny, nie mniej destrukcyjny aspekt ujawniony w Brukseli — zjawisko tzw. „raportów w cieniu” (shadow reports).

„Podczas gdy w Kijowie przywykliśmy, że każda kartka papieru od organizacji pozarządowych (NGO) traktowana jest jako prawda ostateczna… 5 lutego w Parlamencie Europejskim zaprezentowano raport… Bez przesady, to twardy audyt tego, jak funkcjonuje nasza sfera wymiaru sprawiedliwości i — co najciekawsze — kto na nią wpływa” — pisze Posternak.

Podkreśla on, że autorzy „cieniowych” raportów, którzy masowo jeżdżą do Brukseli z żądaniami sankcji i ponownych atestacji, często nawet nie zwracają się o komentarz do samego NAAU.

„Diagnozę pacjentowi stawia się na podstawie fotografii. W cywilizowanym świecie nazywa się to nie analizą, lecz działaniem na zamówienie” — podsumowuje politolog.

W tym kontekście Posternak cytuje Chrisa Holsena, międzynarodowego eksperta z 20-letnim doświadczeniem, który wprost wskazał na istnienie „ekosystemu grantowego”: organizacje pozarządowe wymyślają kryzys, piszą raport, otrzymują na to grant, a następnie generują kolejne raporty, aby strumień finansowania nie ustał. Rzeczywisty rezultat nie jest im potrzebny. Główny przekaz, który wybrzmiał w Brukseli, był jasny: należy przestać traktować stanowisko wąskiej grupy grantobiorców jako głos całego ukraińskiego społeczeństwa.

Manipulacje europejskimi wymogami
 

Na osobną uwagę zasługuje sposób, w jaki te grantowe grupy manipulują dokumentami UE. Jaskrawym przykładem jest działalność Mychajła Żernakowa oraz kierowanej przez niego Fundacji DEJURE.

W oficjalnych dokumentach dotyczących ram negocjacyjnych z UE (w szczególności w odniesieniu do Klastra 1 „Podstawy”) reforma wymiaru sprawiedliwości zapisana jest jako kompleksowy wymóg. W długiej liście działań dotyczących zmniejszenia deficytu sędziów, ich oceny i szkolenia znajduje się jedno ogólne, pozbawione jakichkolwiek szczegółów sformułowanie: reforming the Bar (reforma adwokatury).

Co robi pan Żernakow? W swoich publikacjach świadomie wyrywa tę frazę z kontekstu, przedstawia ją jako odrębny, fundamentalny filar europejskich wymogów i nadaje jej własną, korzystną dla jego organizacji interpretację. To, co Unia Europejska określa jako ogólny, ewolucyjny kierunek poprawy systemu wymiaru sprawiedliwości, krajowi grantowi aktywiści przedstawiają jako twardą dyrektywę natychmiastowego „złamania przez kolano” istniejącego systemu samorządu adwokackiego i przekazania nad nim kontroli organizacjom pozarządowym lojalnym wobec władzy i donorów. Jest to klasyczna manipulacja pojęciami, której celem jest uzurpacja władzy w zawodzie.

Niebezpieczeństwa pośpiechu i „cyfryzacji”: przed czym ostrzegają adwokaci
 

Te manipulacje znajdują niebezpieczny oddźwięk w gabinetach władzy. Politolog Wołodymyr Cybulko analizuje próby narzucenia adwokaturze tzw. „cyfryzacji” oraz głosowania elektronicznego w czasie wojny.

„Ten pośpiech zmusza władzę do tworzenia naprędce grup roboczych złożonych z osób mających bardzo odległy związek z realną adwokaturą, a także do generowania pomysłów, które wprost przeczą samej istocie eurointegracji” — zauważa Cybulko. Były kongresmen USA Gregg Harper w Parlamencie Europejskim podkreślił, że nie można reformować instytucji, wykluczając jej przedstawicieli z procesu, nazywając to próbą wrogiego przejęcia.

O konkretnych zagrożeniach takich rewolucyjnych eksperymentów ostrzegają sami przedstawiciele środowiska adwokackiego. Reprezentant NAAU w Niemczech Wołodymyr Macko szczegółowo analizuje te ryzyka:

„Obserwujemy trzy kluczowe pułapki cyfryzacji w adwokaturze, przed którymi otwarcie ostrzega Bruksela. Po pierwsze, absolutna niemożność zagwarantowania tajności głosowania. Po drugie, krytyczna podatność baz danych na ingerencje i cyberataki w czasie wojny. I po trzecie, otwarta droga do kontroli ze strony państwa nad procesem wyboru organów samorządu adwokackiego. Za pięknym opakowaniem ‘innowacji’ kryje się mechanizm bezpośredniego administrowania niezależnym zawodem”.

Tę samą pryncypialną postawę w obronie konstytucyjnych gwarancji zawodu prezentuje również adwokat, przewodniczący Komitetu ds. przymusowego wykonywania orzeczeń NAAU Ołeksandr Czernych. Podkreśla on niedopuszczalność zakulisowego przepisywania zasad gry:

„Wszelkie próby reformowania adwokatury bez udziału samej adwokatury są prawnym absurdem. Gdy przedstawiciele władzy i kilka lojalnych organizacji pozarządowych za zamkniętymi drzwiami decydują o losie 70-tysięcznej samorządnej wspólnoty, zasłaniając się hasłami eurointegracji, jest to bezpośrednie naruszenie europejskich standardów. Raport Armada Network stał się tym lustrem, w którym zachodni partnerzy zobaczyli rzeczywisty obraz: próbę podporządkowania niezależnej instytucji ochrony prawnej zewnętrznemu zarządzaniu”.

Wnioski
 

Prezentacja raportu Armada Network w Brukseli była zimnym prysznicem dla tych, którzy przez lata budowali karierę na dyskredytowaniu ukraińskich instytucji. Zachodni partnerzy zaczynają wyraźnie odróżniać realną, 70-tysięczną wspólnotę zawodową, która każdego dnia zapewnia ochronę praw obywateli w sądach kraju ogarniętego wojną, od instytucjonalnych symulakrów, których działalność sprowadza się do wykorzystywania grantów i produkowania raportów w cieniu.

Brak merytorycznej krytyki raportu ze strony organizacji grantowych oraz ich próby po prostu „przemilczenia” niewygodnej dla nich prawdy świadczą o głębokim kryzysie ideologicznym tego sektora. Próby manipulowania wymogami UE, jak czyni to środowisko Żernakowa, nie przechodzą już niezauważone. Ukraina powinna zmierzać ku Europie drogą ewolucyjnego rozwoju silnych, niezależnych i samorządnych instytucji, a nie poprzez sterowane z zewnątrz wrogie przejęcia pod hasłami wątpliwych „cyfrowych” reform, uzasadnianych rewolucyjną koniecznością.

Czytaj nas na Telegram i Sends