$ 39.59 € 42.26 zł 9.8
+10° Kijów +4° Warszawa +15° Waszyngton
Macron ogłosił możliwe rozmieszczenie wojsk sojuszniczych w Ukrainie. Co dalej?

Macron ogłosił możliwe rozmieszczenie wojsk sojuszniczych w Ukrainie. Co dalej?

27 lutego 2024 16:54

Amunicja, rakiety dalekiego zasięgu, a nawet dyskusja o zaangażowaniu zachodnich wojsk w obronę Ukrainy. Nieplanowany szczyt zachodnich przywódców w Paryżu, zwołany przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, wydaje się być bardziej produktywny we wspieraniu Kijowa niż szczyt w Monachium.

Jednocześnie spotkanie to pokazało, że Europa zaczyna kwestionować wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako sojusznika nie tylko w kwestii Ukrainy, ale nawet w szerszych kwestiach bezpieczeństwa geopolitycznego. Zachodni partnerzy potwierdzili również istnienie czerwonych linii w odstraszaniu rosji. Więcej o próbach nadrobienia zaległości w pomocy wojskowej dla Ukrainy przez europejskich przywódców w artykule UA.NEWS.

Nadzwyczajny szczyt zachodnich przywódców

Prezydent Francji Emmanuel Macron zebrał zachodnich przywódców w Paryżu, aby okazać wsparcie Ukrainie. Według francuskiej prasy, w szczycie wzięło udział ponad 20 szefów rządów i wyższych urzędników z krajów europejskich, Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Podczas szczytu podkreślono, że zachodni przywódcy chcieli wysłać Putinowi jasną wiadomość, że nie wygra w Ukrainie. Jednocześnie rozmawiano o zwiększeniu dostaw broni z krajów europejskich w kontekście zakończenia pomocy USA.

«Na froncie ukraińskim pozycje stają się coraz trudniejsze i wiemy również, że rosja przygotowuje nowe ataki, w szczególności w celu ogłuszenia ukraińskiej opinii publicznej», - ostrzegł Macron.

Spotkanie trwało ponad 6 godzin, a Macron podkreślił na zakończenie konferencji: «rosja przyjęła agresywną politykę nie tylko przeciwko Ukrainie, ale przeciwko nam w ogóle. Wysłuchaliśmy prośby (ukraińskiego) prezydenta Zelenskyy'ego o wzmocnienie naszego wsparcia i jesteśmy przekonani, że pokonanie rosji jest niezbędne dla bezpieczeństwa i stabilności w Europie».



Uczestnicy paryskiego szczytu zgodzili się dostarczyć Kijowowi więcej broni i nadali tej pomocy priorytet.

Po spotkaniu Emmanuel Macron ogłosił utworzenie koalicji w celu dostarczenia Ukrainie pocisków średniego i dalekiego zasięgu oraz bomb, które pozwolą jej uderzyć głęboko w rosyjskie wojsko, donosi Le Monde.

Kolejnym priorytetem są znaczące dostawy amunicji artyleryjskiej.

«W ciągu najbliższych dziesięciu dni zamierzamy położyć wszystkie te wysiłki na stole, ponieważ przeprowadziliśmy rozmowy z wieloma krajami europejskimi i pozaeuropejskimi, które mają amunicję», - powiedział Macron.

Prezydent Francji wezwał również Europejczyków do "produkowania większej ilości» amunicji.



Około piętnastu krajów zadeklarowało gotowość przyłączenia się do inicjatywy premiera Czech Petra Fiali, który zaproponował zakup znacznej partii amunicji poza Europą i wysłanie jej do Ukrainy.

Na szczycie początkowo poparły go Francja i Holandia. W szczególności Holandia zgodziła się przeznaczyć na ten cel około 100 milionów euro, podał Bloomberg.

Dyskusje o wysłaniu wojsk lądowych


Kwestia ewentualnego rozmieszczenia zachodnich wojsk w Ukrainie była najbardziej kontrowersyjna podczas szczytu zachodnich przywódców. Według UA.NEWS, prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że nie należy tego wykluczać w przyszłości, ale kraje zachodnie nie osiągnęły konsensusu.

«Dziś nie ma konsensusu w sprawie wysłania wojsk lądowych w oficjalny, przewidywalny i zatwierdzony sposób. Ale nie należy niczego wykluczać w dynamice. Zrobimy wszystko, co konieczne, aby Rosja nie mogła wygrać tej wojny», - wyjaśnił Macron.

«Wiele osób, które dziś mówią 'nigdy, nigdy', to ci sami ludzie, którzy dwa lata temu mówili 'nigdy czołgów, nigdy samolotów, nigdy rakiet dalekiego zasięgu», - podkreślił Macron.

«Zauważmy z pokorą, że często spóźnialiśmy się od sześciu do dwunastu miesięcy. Taki był cel dzisiejszej dyskusji: wszystko jest możliwe, jeśli jest to przydatne do osiągnięcia naszego celu», - powiedział francuski przywódca cytowany przez Le Monde.



Zamiast tego koledzy Macrona publicznie próbowali zaprzeczyć nawet istnieniu takiej dyskusji. Odpowiadając na pytania po spotkaniu w Pałacu Elizejskim, holenderski premier Mark Rutte, który jest uważany za głównego pretendenta do stanowiska sekretarza generalnego NATO, zapewnił dziennikarzy, że kwestia wysłania wojsk lądowych nie była przedmiotem obrad.

Premier Szwecji Ulf Kristersson również odpowiedział na komentarze prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Powiedział, że wysłanie wojsk do Ukrainy «nie jest obecnie omawiane».

«Jesteśmy teraz zajęci wysyłaniem nowoczesnego sprzętu do Ukrainy (na różne sposoby)», powiedział szwedzki premier, dodając, że «strona ukraińska nie ma zapotrzebowania» na wojska lądowe. Dlatego «kwestia ta jest nieistotna», podkreślił», pisze Le Monde.

«Z drugiej strony, tradycje zaangażowania krajów» na arenie międzynarodowej różnią się od siebie, a «tradycja francuska nie jest tradycją szwedzką», dodał Kristersson.



Niemcy również zapewniły o braku dyskusji. Współprzewodniczący Partii Zielonych Omid Nuripour powiedział, że pomysł wysłania niemieckich wojsk nie jest dyskutowany: «To nie jest żaden problem. Nie jest to problem omawiany w Niemczech, ani nie jest to problem omawiany w Sojuszu». podała amerykańska telewizja CNN.

Niemniej jednak taka opcja, przynajmniej we fragmentach, była dyskutowana. Według prezydenta Polski «najgorętsza dyskusja» dotyczyła tego, czy wysłać personel wojskowy do Ukrainy, podało Radio Liberty.

«Nie było absolutnego porozumienia w tej sprawie. Są różne opinie, generalnie takich decyzji nie ma i chcę to podkreślić. Natomiast jeśli mówimy o pomocy niemilitarnej, takiej jak rozminowywanie czy pomoc w ochronie granic, to uczestnicy dyskusji byli otwarci na takie propozycje», - powiedział prezydent Duda.

Pytany, czy jest więcej państw, które nie odrzucają możliwości wysłania wojsk do Ukrainy, polski prezydent odparł: «nie było entuzjazmu».



Premier Polski Donald Tusk wypowiedział się bardziej stanowczo, mówiąc, że podziela stanowisko premiera Słowacji Roberta Fico.

«Polska nie planuje wysyłania swoich wojsk do Ukrainy. Mamy tutaj wspólne stanowisko (z Robertem Fico, premierem Słowacji)», powiedział Donald Tusk na szczycie Grupy Wyszehradzkiej w Pradze, donosi Le Monde.

Dzień wcześniej premier Słowacji Robert Fico, który sprzeciwia się pomocy wojskowej dla Ukrainy, powiedział, że kilku członków NATO i UE rozważa wysłanie żołnierzy do Ukrainy na zasadzie dwustronnej, donosi Reuters.

«Mogę potwierdzić, że są kraje, które są gotowe wysłać swoje wojska do Ukrainy, są kraje, które mówią nigdy, w tym Słowacja, i są kraje, które mówią, że ta propozycja powinna zostać rozważona», - powiedział.

Reuters poprosił również Biały Dom o komentarz. Administracja Bidena odpowiedziała, że Stany Zjednoczone nie planują wysyłania wojsk do walki w Ukrainie.


Co mówią zachodni i ukraińscy eksperci


Analitycy Bloomberga uważają, że sam fakt zorganizowania nadzwyczajnego szczytu w Paryżu wynika z zagrożeń, które pojawiły się w ramach zachodniego partnerstwa.

«Rozmowy rozpoczęły się w kontekście niezdolności Europy do zapewnienia Ukrainie wystarczającej ilości sprzętu wojskowego, co doprowadziło do rozłamu między krajami wschodnimi i zachodnimi. W kręgach dyplomatycznych na Wschodzie panuje nastrój, że jeśli rosja ostatecznie wygra, Europa Zachodnia nie uzyska przebaczenia, a cały projekt integracji europejskiej może być zagrożony», - czytamy w artykule.

Jednocześnie europejscy urzędnicy zdają sobie sprawę, że konferencja bezpieczeństwa w Monachium nie przyniosła żadnych postępów, a prezydent Francji Macron postanowił zorganizować szczyt w Paryżu jako przygotowanie do planowanej wizyty w Kijowie w marcu, donosi Reuters.

Agencja zacytowała doradcę Macrona, który powiedział: «Nie jesteśmy skazani na zagładę ani ponurzy. Chcemy, aby rosja to zrozumiała. Rosja będzie musiała liczyć na nas wszystkich, aby położyć kres tej wojnie».



Francuscy urzędnicy stwierdzili również, że w ostatnich tygodniach Kreml wykazał się nową agresją, w tym użyciem broni jądrowej, co jest postrzegane jako próba zastraszenia Europejczyków w czasie, gdy wsparcie USA jest kwestionowane.

Tymczasem wypowiedź prezydenta Francji Emmanuela Macrona o dyskusji na temat wysłania wojsk lądowych do Ukrainy została podchwycona przez ukraińskie media.

«Od dawna było jasne dla wszystkich, że możliwości Europy nie są nieograniczone. I aby Ukraina nie przegrała i aby zapewnić bezpieczeństwo Europy, dzisiaj ta dyskusja przeniosła się na najwyższy poziom przywódców krajów, którzy rozumieją te zagrożenia. Zebrali się tam (w Paryżu - red.) nie bez powodu. Jedną z opcji, jak mówi Macron, może być rozmieszczenie wojsk UE lub NATO. Nie ma żadnego związku z NATO, aby pomóc Ukrainie oprzeć się rosyjskiej agresji. Ponieważ jest to wyzwanie nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej Europy», - powiedział Valerii Klochok, szef Centrum Analiz Publicznych «Veża», w komentarzu dla Radia NV.