Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w niedzielę, 12 lipca, oficjalnie ogłosił zamiar całkowitej rekonstrukcji Gabinetu Ministrów. W swoim oświadczeniu podkreślił, że Ukraina rozpoczyna realizację „nowej strategii politycznej”, a co za tym idzie, na kluczowych kierunkach pracy potrzebni są „nowi ludzie”. Zełenski napisał, że przeprowadził rozmowę z premier Julią Swyrydenko i wspólnie doszli do wniosku o konieczności odnowienia władzy wykonawczej.
Faktycznie prezydent zapowiedział dymisję premier oraz całego składu rządu. Warto jednak zauważyć, że zgodnie z Konstytucją nie ma on prawa samodzielnie inicjować odwołania szefa rządu — musi to być albo osobista rezygnacja premiera, albo decyzja Rady Najwyższej. Niemniej jednak oczywiste jest, że mechanizm polityczny został już uruchomiony, decyzja zapadła i wkrótce Ukraina otrzyma nowego premiera oraz odnowiony Gabinet Ministrów.
Czym naprawdę podyktowana jest ta decyzja, kto pretenduje do fotela szefa rządu i czy należy spodziewać się zmian systemowych? Publicysta polityczny UA.News Mykyta Traczuk wraz z ekspertami analizował tę kwestię.
Kontrola nad rządem: rotacja zamiast odnowienia?
Po głośnym skandalu korupcyjnym jesienią ubiegłego roku i późniejszej dymisji Andrija Jermaka ze stanowiska szefa Biura Prezydenta, to właśnie Gabinet Ministrów stał się centralnym elementem systemu kontroli nad procesami politycznymi i gospodarczymi wewnątrz kraju. Na czele rządu stała Julia Swyrydenko, która swego czasu objęła to stanowisko, jak się mówi, m.in. dzięki protekcji Jermaka. Jej dymisja formalnie mogłaby być odbierana jako ostateczne wykorzenienie wpływów poprzedniej ekipy, jednak analiza kandydatów na stanowisko premiera świadczy o czymś zgoła odmiennym.
Wśród najbardziej prawdopodobnych pretendentów na stanowisko szefa rządu wymienia się Ołeksija Koreckiego, obecnego prezesa NAN „Naftohaz”. Znamienne jest, że Korecki należy do kręgu kluczowych menedżerów maksymalnie zbliżonych do urzędującej władzy. Jego potencjalna nominacja wskazuje na to, że Zełenski i jego najbliższe otoczenie nie zamierzają tracić kontroli nad rządem. Nie jest to odnowienie w dosłownym sensie, lecz raczej rotacja, czyli zastąpienie jednego lojalnego kadrowca innym — być może bardziej sterowalnym lub efektywniejszym z punktu widzenia czysto aparatywnej logiki.
Przyczyn takiej zamiany może być kilka. Po pierwsze, to potencjalne zaniepokojenie na Bankowej (w Biurze Prezydenta) co do przyszłości Swyrydenko. Jako „człowiek Jermaka” mogła ona znaleźć się pod czujnym okiem organów antykorupcyjnych — aczkolwiek NABU (Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy) dementuje jakiekolwiek plany dotyczące postawienia zarzutów wciąż urzędującej premier.
Po drugie, może to być klasyczna chęć stworzenia pozorów burzliwych reform, pokazania społeczeństwu odnowienia władzy i „nowych twarzy”, bez jednoczesnej zmiany jakichkolwiek fundamentalnych zasad funkcjonowania systemu. Nie należy wykluczać także możliwych niepublicznych przyczyn: hipotetycznych podejrzeń o niewystarczającą lojalność lub pewnych błędów Swyrydenko, które okazały się krytyczne osobiście w oczach prezydenta. Jednak główny sygnał rekonstrukcji rządu pozostaje niezmienny: Zełenski wyraźnie planuje utrzymać Gabinet Ministrów pod kontrolą prezydenckiej wertykale, w związku z czym mało prawdopodobne jest, aby należało oczekiwać jakichkolwiek radykalnych transformacji kursu polityczno-gospodarczego państwa.

Inni kandydaci: gra z ogniem czy zaplanowany manewr
Sytuacja stałaby się znacznie ciekawsza, gdyby prezydent odważył się wysunąć na stanowisko premiera nie czysto technokratycznego menedżera Koreckiego, lecz na przykład ministra obrony Mychajła Fedorowa lub mera Charkowa Ihora Terechowa. Ich nazwiska również figurują na listach potencjalnych kandydatów. Jednak taki krok świadczyłby o kardynalnej zmianie układu sił i wyjściu rządu spod wpływów Biura Prezydenta. Na ten moment mało prawdopodobne jest, aby należało oczekiwać czegoś podobnego — choć Zełenski już nie raz udowadniał swoją zdolność do podejmowania nagłych i radykalnych decyzji, stąd niczego nie można wykluczać.
Mychajło Fedorow jest uważany za figurę powiązaną ze środowiskami grantowymi oraz projektami patronowanymi przez europejskich partnerów Ukrainy. Jego nominacja oznaczałaby nie tylko zmianę twarzy, ale próbę przeorientowania polityki wewnętrznej na inne standardy zarządzania. Z kolei w przypadku Ihora Terechowa mowa jest w ogóle o innej konfiguracji politycznej. Mera Charkowa nikt nie mianował: został wybrany przez realnych ludzi w realnych wyborach, posiada własny elektorat oraz swoje ratingi — które jednak ograniczają się głównie wyłącznie do „pierwszej stolicy”. Charkowski mer, jak się mówi, jest również bliski szefowi frakcji „Sługa Narodu” Dawydowi Arachamii. Mając to na uwadze, wysunięcie Terechowa mogłoby stać się częścią nowej gry politycznej lub wręcz próbą zbudowania alternatywnego centrum wpływów w rządzie. Co prawda, według niepotwierdzonych informacji, sam Terechow rzekomo odmówił już przyjęcia jakichkolwiek stanowisk rządowych, decydując się na pozostanie w fotelu mera Charkowa.
Obną przyczyną masowej dymisji rządu mogła być chęć „eleganckiego” i bez zbędnego rozgłosu pozbycia się właśnie Mychajła Fedorowa ze stanowiska ministra obrony. Między prezydentem a Fedorowem od dawna wyczuwalne jest pewne napięcie, uwarunkowane szeregiem przyczyn o charakterze politycznym i gospodarczym. Całkowita dymisja Gabinetu Ministrów pozwoliłaby na niekoncentrowanie uwagi na zwolnieniu jednej osoby. Niemniej jednak wszczynanie tak zakrojonej na szeroką skalę rekonstrukcji całej wierchuszki władzy wykonawczej wyłącznie po to, by „po cichu” zastąpić jednego jedynego ministra, nie wygląda na racjonalną i adekwatną strategię.
Na osobną uwagę zasługują również zapowiedziane przez Zełenskiego zmiany w organach ścigania. Niewyjaśniona pozostaje kwestia MSW: czy Ołeksandr Kłymenko zostanie zastąpiony po bardzo niejednoznacznie odebranych przez społeczeństwo działaniach policji podczas niedawnego zamachu terrorystycznego w Kijowie — na razie nie wiadomo. Krążą również plotki, że prezydent zamierza przedłożyć Radzie Najwyższej kandydaturę Ołeksandra Pokłada na stanowisko nowego szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Pozwoliłoby to na jeszcze większe ugruntowanie kontroli nad tą służbą specjalną — jednak konkretnych informacji na ten temat na razie także jest niewiele.

Opinie ekspertów
Politolog, dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda jest przekonany: sytuacja, która rozwija się wokół rządu, świadczy o tym, że w Ukrainie trwa dość głęboki kryzys zarządzania.
„Nadal żyjemy w republice gabinetowo-prezydenckiej [w oryginale ironicznie: ofisno-prezydents'kij, od Biura/Ofisu Prezydenta]. Jeśli ktoś nie wie, prezydent nie ma prawa odwołać premiera i rządu. Konstytucja mu na to nie pozwala, mówiąc delikatnie. Nie przeszkodziło to jednak w żaden sposób Wołodymyrowi Zełenskiemu wezwać Julii Swyrydenko i ogłosić, że od teraz będzie ona zajmować się innym kierunkiem. Jaki to będzie kierunek? Mówi się, że będzie to przedstawicielstwo Ukrainy w USA. Jednak problemem nie jest nawet to, że mamy tam Olgę Stefaniszyną, która jest figurantką w dwóch sprawach karnych. Przecież nie ma jeszcze agrément [oficjalnej zgody państwa przyjmującego na powołanie dyplomaty] dla Swyrydenko. Jeśli uważamy, że nasz strategiczny partner, z którym mamy obecnie dość skomplikowane relacje, na jedno skinienie ręki Zełenskiego wyda agrément dla Swyrydenko — cóż, mam co do tego wątpliwości.
Kluczowy problem polega jednak na tym, że nie jest prowadzony żaden dialog ze społeczeństwem. Żaden. Zełenski zachciał zmienić Gabinet Ministrów, tak zdecydował i żadne ograniczenia, w tym ustawowe, nie mają na niego wpływu. To raczej nie buduje pozytywnego wizerunku Ukrainy w momencie, gdy zmierzamy do Unii Europejskiej, a w każdym razie otworzyliśmy pierwszy rozdział negocjacyjny. Jakie to są fundamenty? Fundamenty woluntaryzmu?” — stawia retoryczne pytanie Jewhen Mahda.
Politolog, dyrektor Centrum Stosowanych Badań Politycznych „Penta” Wołodymyr Fesenko uważa, że wszelkie zmiany w rządzie zawsze mają swoją logikę. Kiedy zmienia się członków rządu, nie chodzi o „przestawianie łóżek w burdelu”, lecz o próby rozwiązania konkretnych problemów: albo jest to niesatysfakcjonująca praca ministrów, albo roszady, co również jest całkowicie normalne, albo próba wzmocnienia konkretnych obszarów poprzez określone decyzje kadrowe.
„Zełenski ogólnie rzecz biorąc regularnie przeprowadza zmiany kadrowe. Rząd zmieniano rok temu, a wcześniej przez ponad 5 lat funkcjonował rząd Szmyhala, który zresztą w tym czasie i tak niemal całkowicie się odnowił. Dlatego dla Zełenskiego takie zmiany to tradycyjny sposób na stymulowanie pracy rządu poprzez wprowadzanie nowych twarzy. Najprawdopodobniej te zmiany i tak były planowane, po prostu nastąpiły wcześniej. Wiąże się to przede wszystkim z kierunkiem amerykańskim. Olga Stefaniszyna opuszcza stanowisko ambasadora w USA i pojawiła się potrzeba powołania nowego ambasadora wagi ciężkiej. Zełenski zdecydował więc o przyspieszeniu zmian w rządzie po spotkaniu z Trampem, ponieważ kierunek amerykański jest obecnie dla Kijowa niezwykle ważny. Swyrydenko ma dobre, biznesowe relacje z Departamentem Skarbu USA, a przed nią stoją też inne ważne zadania: umowa w sprawie dronów, konieczność wypracowania porozumienia dotyczącego rakiet przechwytujących Patriot, rozwój współpracy inwestycyjnej w ramach umowy surowcowej itp. Zauważę również, że relacje Swyrydenko z parlamentem tak naprawdę nigdy się nie ułożyły. Nie była tam zbyt dobrze przyjmowana, a projekty ustaw utknęły w martwym punkcie. Moim zdaniem to główna przyczyna.
Cóż, a dalej działa ten trend, który Zełenski demonstruje od końca ubiegłego roku: odświeżanie własnego zespołu. Prezydent poczuł, że jest to pozytywnie odbierane przez społeczeństwo, i dlatego zdecydował się na rotacje kadrowe. Ich twarzą i liderem najprawdopodobniej zostanie Serhij Korecki. Fakt, że znalazł się on w składzie delegacji na szczyt NATO, pośrednio to potwierdza” — zaznaczył Wołodymyr Fesenko.
Politolog, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik przypomina: Julia Swyrydenko stanęła na czele Gabinetu Ministrów 17 lipca 2025 roku, pracując na tym stanowisku niecały rok. Jej, w opinii eksperta, udało się zbudować dość efektywne relacje robocze z Radą Najwyższą.
„Członkowie Rządu regularnie brali udział w posiedzeniach komisji parlamentarnych, a sama Swyrydenko utrzymywała stały kontakt z korpusem deputowanych. Faktycznie stała się jednym z niewielu premierów z okresu prezydentury Wołodymyra Zełenskiego, którym udało się sformować własne oparcie w parlamencie i stopniowo zyskiwać coraz wyraźniejszą podmiotowość polityczną. Nie jest wykluczone, że właśnie wzrost jej samodzielnej wagi politycznej mógł stać się jednym z dodatkowych czynników jej późniejszego przeniesienia na inne stanowisko.
Oczywiście decyzja o zmianie rządu jest uwarunkowana dwiema głównymi przyczynami. Pierwsza ma charakter przeważnie wizerunkowy. Obecny skład rządu okazał się ściśle powiązany ze skutkami największego w ostatnich latach skandalu korupcyjnego („Mindichgate”), w ramach którego kilku wysokich rangą urzędników stało się figurantami śledztw karnych, a część ministrów oraz były szef Biura Prezydenta Andrij Jermak opuścili swoje stanowiska. Na tym tle zaufanie do rządu — zarówno wewnątrz kraju, jak i ze strony partnerów międzynarodowych — istotnie spadło. Tego typu reset jest szczególnie aktualny po szczycie NATO, na którym sojusznicy potwierdzili utrzymanie długoterminowego finansowania i wsparcia wojskowego dla Ukrainy na lata 2026-2027. W warunkach przejścia współpracy z zachodnimi partnerami do nowego etapu, dla prezydenta ważne jest zademonstrowanie odnowienia władzy wykonawczej, gotowości do podniesienia standardów zarządzania oraz politycznej reakcji na ryzyka korupcyjne.
Drugi motyw jest znacznie bardziej pragmatyczny. Prezydent musi zwolnić fotel premiera dla nowej konfiguracji władzy. Formuje się rząd, który ma stanowić nowy balans między Zełenskim, nowym szefem Biura Prezydenta Budanowem a odnowionymi po kryzysie korupcyjnym elitami politycznymi. Innymi słowy, głównym zadaniem obecnej przebudowy kadrowej jest przekierowanie agendy informacyjnej, wizerunkowe odświeżenie władzy wykonawczej, pozbycie się najbardziej problematycznych figur i oczyszczenie przestrzeni pod nominacje nowych kadr” — mówi Bortnik.
W każdym razie strategiczny kurs Ukrainy raczej nie ulegnie zmianie w wyniku zmiany premiera, co do czego politolog jest przekonany. Będzie to nowy rząd Zełenskiego, który nadal będzie realizował kurs polityczny urzędującego prezydenta. Zdaniem Bortnika znacznie ciekawiej będzie zobaczyć, jakie konkretnie zmiany kursu zapowiedział sam prezydent, jako że dotychczas nie przedstawiono żadnych dokumentów programowych ani szczegółowych wyjaśnień.

Podsumowując, pomimo głośnych deklaracji o „nowej strategii politycznej”, jej zarysy pozostają na razie całkowicie niezrozumiałe. Obecny Gabinet Ministrów nie przepracował nawet roku, a niektórzy ministrowie zajmują swoje stanowiska dosłownie od pół roku lub krócej. Obiektywnie rzecz biorąc, zademonstrowanie istotnych rezultatów w tak krótkim czasie jest de facto niemożliwe.
Nie można również nie zwrócić uwagi na fakt, że w ostatnich latach (z bardzo rzadkimi wyjątkami) stanowiska premiera i ministrów w Gabinecie Ministrów piastowały osoby podkreślające swój aparatowy charakter, czysto funkcjonalne, pozbawione charyzmy i własnych ambicji politycznych. Była to świadoma polityka kadrowa, mająca na celu eliminację wewnętrznej konkurencji. Dlatego planowana rotacja wygląda raczej na próbę imitacji burzliwego procesu politycznego, stworzenia w społeczeństwie oraz u międzynarodowych partnerów wrażenia, że władza stale się odnawia, w kraju tętni aktywne życie polityczne, zachodzą zmiany itp. I z zewnątrz rzeczywiście tak to wygląda.
Gdy jednak przyjrzeć się sprawie bliżej, staje się jasne, że przy takim podejściu fundamentalnie i systemowo nie zmienia się praktycznie nic. „Nowi ludzie” w tym paradygmacie są po prostu nowymi wykonawcami starych funkcji, a „nowa strategia” na razie bardziej przypomina ładne, politologiczne opakowanie dla zwykłej rotacji aparatowej.
Nie można jednak wykluczyć i tej możliwości, że prezydent rzeczywiście ma na celu realizację jakichś nowych, zakrojonych na szeroką skalę planów oraz projektów polityczno-gospodarczych. Czy tak jest w istocie — przekonamy się już w najbliższym czasie.
Czytaj nas na Telegram i Sends