$ 43.45 € 50.94 zł 11.99
+2° Kijów +7° Warszawa +22° Waszyngton
„Równoległa rzeczywistość” i złoto w sztabkach: jak wojskowi komisarze z Buczy tłumaczyli się przed komisją śledczą ze swoich majątków i zarzutów przemocy

„Równoległa rzeczywistość” i złoto w sztabkach: jak wojskowi komisarze z Buczy tłumaczyli się przed komisją śledczą ze swoich majątków i zarzutów przemocy

10 kwietnia 2026 11:34

„W jakiej roli ja mam tu przed wami odpowiadać?!” — oburzony rzucał do mikrofonu starszy sierżant Kołomijec, gdy zapytano go o 10 milionów hrywien w złotych sztabkach i walucie. Szczerze się oburzał, że jest „hejtowany”, i całkiem poważnie przekonywał, że jest tylko „małą śrubką”, która po prostu przez ostatnie 30 lat potrafiła oszczędzać na śniadaniach.

Przedstawiciele rejonowych terytorialnych centrów uzupełnień z Browarów, Wyszogrodu, Białej Cerkwi i Buczy złożyli zeznania podczas posiedzenia parlamentarnej Tymczasowej Komisji Śledczej. Głównymi tematami dyskusji były przypadki naruszeń praw obywateli, konflikty z adwokatami oraz pochodzenie znacznych aktywów wykazywanych w oświadczeniach majątkowych niektórych wojskowych.

Podczas posiedzenia atmosfera pozostawała napięta, szczególnie w momentach omawiania majątków. Szczególne kontrowersje wzbudziły wyjaśnienia dotyczące zgromadzonych sztabek złota oraz dużych sum gotówki, które przedstawiciele TCK tłumaczyli działalnością sprzed mobilizacji.

Podczas gdy przedstawiciele TCK objaśniali wewnętrzne procedury — od korzystania z kamer nasobnych po współpracę z kuratorami z kontrwywiadu — Ołeksij Honczarenko oraz inni członkowie komisji rejestrowali zeznania dotyczące przypadków użycia siły fizycznej oraz ryzyk korupcyjnych.

Jak więc tłumaczono pochodzenie złotych aktywów, co odpowiadano na zarzuty utrudniania działalności adwokatów oraz czy rzeczywiście istnieją „cenniki” usług TCK? Dziennikarze UA.News wysłuchali zeznań wojskowych wspólnie z przewodniczącym komisji Ołeksijem Honczarenką oraz deputowanymi: Kirą Rudyk, Aliną Zahorujko i Julią Jacyk.

Na posiedzenie zaproszono kierownictwo obwodowych i rejonowych centrów uzupełnień w celu złożenia wyjaśnień, w tym: pułkownika, szefa Kijowskiego Obwodowego TCK i SP Wołodymyra Nowosjadłę, szefa Browarskiego Rejonowego TCK i SP Jurija Tepłiuka, kierownika grupy ds. wykroczeń administracyjnych Buczańskiego Rejonowego TCK i SP Jarosława Kamuzy, pomocnika szefa Boryspolskiego Rejonowego TCK i SP ds. prawnych Rusłana Hołowkina, kierowniczkę grupy ds. wykroczeń administracyjnych Białocerkiewskiego Rejonowego TCK i SP Irynę Krawczenko, zastępcę szefa Wyszogrodzkiego Rejonowego TCK i SP Serhija Noprijenkę, pomocnika szefa Obuchowskiego Rejonowego TCK i SP ds. prawnych Mychajła Biełousa, starszego instruktora wydziału rekrutacji Buczańskiego Rejonowego TCK i SP Oleha Kołomijca oraz zastępcę szefa Buczańskiego Rejonowego TCK i SP Andrija Jewtuszenkę. To właśnie on składał wyjaśnienia w sprawie incydentu między piłkarzem klubu „Kołos-2” Danyłem Kolesnykiem a pracownikami TCK, do którego doszło 17 lutego tego roku we wsi Światopetriwśke.

Wyjaśnienia TCK: młody mężczyzna sam upadł
 

Kolesnyk oświadczył w mediach, że stanął w obronie sąsiada, po czym przedstawiciel TCK pierwszy rzucił się na niego z pięściami. Według piłkarza doszło u niego do pęknięcia rogówki oka. Na nagraniu widać również, jak mężczyzna, którego bronił, został potrącony samochodem, a przedstawiciele TCK grozili użyciem broni.

Co wyjaśnił zastępca szefa Buczańskiego Rejonowego TCK Andrij Jewtuszenko: „17 lutego grupa powiadamiania z udziałem policji prowadziła działania we wsi Petropawliwska Borszczahówka. Obywatel w wieku 25 lat został zatrzymany przez grupę w celu sprawdzenia dokumentów. Mężczyzna zaczął uciekać, poślizgnął się na zaśnieżonej ziemi i upadł. W tym czasie obok zatrzymał się czarny Mercedes, z którego wysiadł agresywnie nastawiony mężczyzna (Kolesnyk — przyp. red.). Zaczął używać wulgaryzmów, grozić użyciem siły oraz broni — przy pasie miał widoczną kaburę. W tym momencie sierżant Olchowyk pomagał upadłemu mężczyźnie wstać. Tymczasem Kolesnyk bez powodu dwukrotnie uderzył sierżanta pięścią w twarz. Policja zatrzymała napastnika. Żołnierz Olchowyk (uczestnik działań bojowych) doznał wstrząśnienia mózgu i został hospitalizowany. Obecnie Kolesnykowi postawiono zarzuty z art. 350 §2 Kodeksu karnego Ukrainy”.

W związku z tym incydentem w Buczańskim TCK przeprowadzono postępowanie służbowe. Jak poinformował kierownik grupy ds. rozpatrywania i obsługi wykroczeń administracyjnych Jarosław Kamuza, dochodzenie nie wykazało żadnych naruszeń ani bezprawnych działań ze strony wojskowych. Materiały przekazano do Policji Narodowej.

Całkowita wymiana personelu
 

Następnie komisja omawiała wydarzenia z sierpnia 2024 roku. Przypomnijmy, że organy ścigania ujawniły wówczas schemat unikania mobilizacji z udziałem byłego szefa Buczańskiego TCK Leonida Wyczki. Podczas przeszukań u urodzonego w Rosji Wyczki oraz dwóch jego współpracowników zabezpieczono ponad 1 mln dolarów oraz aktywa o wartości 21 mln hrywien. Schemat polegał na fałszowaniu orzeczeń komisji lekarsko-wojskowej o niezdolności do służby (wydawano osobom podlegającym mobilizacji opinie o „złym stanie zdrowia”). Obecnie były urzędnik jest podejrzany o utrudnianie działalności Sił Zbrojnych Ukrainy, wręczanie korzyści majątkowych oraz nielegalne wzbogacenie na kwotę 14,4 mln hrywien.

Logiczne pytanie ze strony członków komisji brzmiało: „Czy obecnie pracuje ktoś z osób, które były zaangażowane w te schematy lub przynajmniej znajdowały się w strukturze za czasów Wyczki?”. Na co Jewtuszenko stanowczo zaprzeczył:

„Zostałem powołany 9 września 2024 roku. Po tamtych wydarzeniach 100% personelu zostało przeniesione do jednostek bojowych. Weszliśmy jednocześnie w zupełnie nowym składzie: nowy kierownik, zastępcy, naczelnicy wydziałów. Obecnie w etacie jest 44 osoby (bez plutonu ochrony). 90% żołnierzy to osoby o ograniczonej zdolności do służby, przeniesione z jednostek bojowych. Są weterani, chłopcy z ciężkimi obrażeniami (na wózkach, o kulach). Sam jestem uczestnikiem działań bojowych, oficerem liniowym. Dokładnie pilnujemy, aby nikt ze ‘starej gwardii’ nie miał związku z obecną działalnością”.

Sprawa adwokatki Marii Naselenko

Jednak to skrupulatne nadzorowanie albo okazało się nieskuteczne, albo „nowa gwardia” również zaczęła budować własną historię incydentów. W kolejnym bloku członkowie komisji rozpatrzyli sprawę adwokatki Marii Naselenko, która została brutalnie pobita w Buczańskim TCK w styczniu 2025 roku.

image


Kobieta jest osobą z niepełnosprawnością III grupy (w wyniku choroby nabytej podczas służby wojskowej), wolontariuszką oraz matką 19-letniego ochotnika, który obecnie broni Ukrainy na froncie.

Adwokatka udzielała pomocy Zacharowi D., którego — według relacji bliskich — przetrzymywano w TCK bez podstaw prawnych i wywierano na niego presję, aby podpisał kontrakt z „niepożądanym” oddziałem, mimo że miał już przydział do batalionu „Omega”. Na terenie Buczańskiego Rejonowego TCK dyżurny major Ołeh Czajkin odmówił prawniczce dostępu do klienta, uzasadniając to słowami: „Tak postanowiłem”.

Wezwana przez adwokatkę policja wyniosła z TCK oświadczenie podpisane w imieniu klienta o „rezygnacji z usług obrońcy”. Później rodzina poinformowała o sfałszowaniu podpisu, a samego Zachara D. tego samego ranka potajemnie wywieziono z TCK.

Konflikt zaostrzył się, gdy Maria Naselenko wróciła do TCK następnego dnia. Major Czajkin, oskarżając ją o nielegalne nagrywanie (trzymała w ręku telefon), zaczął wykręcać jej ręce i popychać ją na ścianę.

Kobieta, która ma metalowe implanty w kręgosłupie po trzech operacjach, straciła przytomność wskutek uderzeń głową i plecami o ścianę. Siłą odbierając telefon, major zmusił ją do podania hasła i przeglądał dane osobowe oraz dokumenty objęte tajemnicą adwokacką.

Według Marii około pięciu innych wojskowych obserwowało całe zdarzenie, „przypadkowo” popychając ją na korytarzu. Adwokatka określa to jako „zbiorowe znęcanie się”, podczas którego była przerzucana „jak piłka futbolowa”. Na emocjonalne pytanie Marii, dlaczego jej syn walczy na pierwszej linii frontu, a oni biją kobietę na tyłach, wojskowi odpowiedzieli agresją i poniżającymi komentarzami.

Po incydencie Maria Naselenko została przewieziona karetką pogotowia bezpośrednio spod budynku TCK do szpitala. Policja wszczęła postępowanie karne, a poszkodowana została przesłuchana w placówce medycznej.

Zastępca szefa Buczańskiego Rejonowego TCK Andrij Jewtuszenko pamięta tę sytuację:

„Adwokatka była nastawiona prowokacyjnie. Nie wiedziała, że prowadzimy nagranie wideo. Konflikt powstał z dyżurnym majorem Czajkinem (dowódca plutonu szturmowego, uczestnik działań bojowych). Sami zwróciliśmy się do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i przekazaliśmy wszystkie materiały wideo. Później normalnie rozmawialiśmy z tą adwokatką, piliśmy kawę z innym naszym oficerem, który bronił Bachmutu. Rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze. Dodam, że współpracujemy z przewodniczącym Rady Adwokatów obwodu kijowskiego. Osobiście przyjeżdżał i sprawdzał materiały. Nagranie incydentu przekazaliśmy wojskowemu kontrwywiadowi SBU. Oni nadzorują naszą jednostkę. Materiały zostały im przekazane”.

Z kolei prawnik TCK Jarosław Kamuza uzupełnił te wyjaśnienia. Podkreślił, że na dzień dzisiejszy wobec Buczańskiego Rejonowego TCK i jego jednostek nie odnotowano żadnych postępowań karnych z artykułów 397–400 kodeksu karnego Ukrainy (utrudnianie działalności lub zamach na życie/zdrowie obrońcy). „Gdyby fakty pobicia adwokatki Naselenko rzeczywiście miały miejsce, zgłosiłaby się do odpowiednich organów i sprawa zostałaby wszczęta”.

„Żadnemu z naszych pracowników nie postawiono zarzutów w ramach tej sprawy” — zaznaczył prawnik.

„Złoty sierżant” z Buczańskiego TCK
 

Ołeh Kołomijec zasłynął w całym kraju dzięki swojej deklaracji majątkowej, w której starszy instruktor wydziału rekrutacji wykazał około 2 kg złota w sztabkach (niemal 8 mln hrywien), 35 tys. dolarów oraz 8500 euro w gotówce. W dokumencie znalazła się także biżuteria o wartości 778 tys. hrywien.

image


W związku z tym Ołeksij Honczarenko zadał to samo pytanie, które po publikacji oświadczeń majątkowych stało się niemal symboliczne dla całego kraju: jak zwykłemu sierżantowi TCK udało się zgromadzić własny „złoty zapas”, nie mając przy tym ponadprzeciętnych dochodów? Pracować przez 29 lat bez żadnych wydatków?

image


Odpowiedź sierżanta okazała się zaskakująco banalna. Komisja nie usłyszała żadnej „magicznej recepty” ani tajnej formuły wzbogacenia — jedynie standardowy zestaw argumentów o wieloletniej oszczędności.

Wcześniej jednak przewodniczący komisji musiał przypomnieć wojskowemu, że został zaproszony na posiedzenie w charakterze świadka. Komisja bada bowiem kwestie antykorupcyjne, a dwa kilogramy złota u urzędnika to jednak znaczący majątek.

Mimo to Ołeh Kołomijec sprawiał wrażenie, jakby znajdował się „w równoległej rzeczywistości”:

„Panie przewodniczący, czuję się jak w równoległej rzeczywistości. Mnie i moją rodzinę zaatakowano w mediach. Rozumiem, że jestem małą śrubką w tym mechanizmie, a w rzeczywistości powinno się atakować wszystkich wojskowych, którzy z honorem i godnością, mimo ran i chorób, nadal pełnią służbę w TCK i SP. Rozumiem to, ale jako człowiek nie rozumiem, co się wokół mnie dzieje. W jakim statusie tu występuję? Nie mam adwokatów, mam tylko swoje dowództwo, które mnie wspiera.

Wyjaśniam. Obecnie posiadam 1 kg 120 g złota bankowego. Ten majątek nie ma żadnego związku z moją służbą. Został zarobiony przeze mnie i moją rodzinę w latach 1993–2021. Nigdy nie byłem osobą publiczną ani urzędnikiem. Przez 32 lata pracowałem w telekomunikacji — przeszedłem drogę od elektromontera do zastępcy dyrektora dużej firmy. Potrafię oszczędzać i inwestować.

To nie są dwa kilogramy złota. To zniekształcenie informacji w mediach. Gdy po raz pierwszy wypełniałem oświadczenie majątkowe, podawałem wartość w hrywnach według kursu Narodowego Banku Ukrainy. W czasie wojny złoto podrożało 2,7 razy. Fizyczna waga sztabek nie zmieniła się od 2018 roku — zmieniła się jedynie ich wartość na papierze”.

image


Żołnierz zapewnił członków komisji, że przechowuje wszystkie rachunki z okresu od 2012 do czerwca 2018 roku, a nawet zaproponował ich udostępnienie do wglądu. Wyjaśnił również, że od 2007 roku posiadał „depozyt metalowy” w banku „Nadra”. Gdy bank zbankrutował, po trzech latach odzyskał środki wraz z odsetkami — zainwestował 26 tysięcy dolarów, a odebrał 52 tysiące dzięki wzrostowi ceny złota.

image


Jednak deputowani zapytali także o tzw. „cennik” usług w TCK: zdjęcie z listy poszukiwanych — do 2 tys. dolarów, „immunitet” od mobilizacji — 6 tys. dolarów. Pytano, czy podobne praktyki funkcjonują w Buczańskim Rejonowym TCK i SP. W odpowiedzi nieugiętą linię obrony Kołomijca podtrzymał zastępca szefa TCK Andrij Jewtuszenko: „Walczy z tym cały skład. Nawet takie myśli są natychmiast tłumione. Być może gdzieś takie rzeczy mają miejsce, ale obecny skład Buczańskiego TCK nie ma z tym nic wspólnego. Zwalczamy to: współpracujemy wyłącznie z policją, wszędzie są kamery nasobne, każdy zakątek TCK jest objęty monitoringiem wideo. Dla nas brzmi to jak skecz z ‘Kwartału 95’”.

…z którego już nie jest śmiesznie.

Czytaj nas na Telegram i Sends