$ 42.31 € 49.63 zł 11.79
-1° Kijów +1° Warszawa +1° Waszyngton
Powołanie Budanowa neutralizuje potencjalnego kandydata w wyborach prezydenckich – politolog Wołodymyr Fesenko

Powołanie Budanowa neutralizuje potencjalnego kandydata w wyborach prezydenckich – politolog Wołodymyr Fesenko

02 stycznia 2026 14:27

Wyrażę niestandardową opinię: uważam, że głównym skutkiem powołania Kyryła Budanowa na stanowisko szefa Biura Prezydenta jest jego polityczna neutralizacja.

Jak będzie zarządzał i co ostatecznie stanie się z Biurem Prezydenta – zobaczymy, na razie trudno to jednoznacznie ocenić. Jednak praca w Biurze Prezydenta to zupełnie coś innego niż praca w GUR.

Cała kariera Budanowa była związana z wojskiem i służbami specjalnymi. Miał bardzo wąską specjalizację: oficer wywiadu i dywersant. W pracy GUR udało mu się rozwinąć skalę pewnych działań, ma on także pewne doświadczenie polityczne i menedżerskie. Jednak praca w Biurze Prezydenta to zupełnie inna rzeczywistość – to praca biurokratyczna i administracyjna.

Na razie jestem powściągliwy w ocenach. Czy mu się powiedzie i czy ułoży się jego dalsza kariera polityczna – czas pokaże. Jednak z pewnością nie przyczyni się to do wzmocnienia Budanowa. Wręcz przeciwnie. Źródłem wpływów Budanowa był jego status nie tylko bohatera wojny, ale także człowieka, który faktycznie stworzył odrębną, potężną służbę specjalną na bazie wywiadu wojskowego – z dużym budżetem, w tym nieformalnym, oraz znacznymi wpływami itd. To właśnie ta nowa służba stała się narzędziem silnego wpływu politycznego Budanowa.

Tymczasem przechodzi on do całkowicie obcego mu urzędu. W takiej sytuacji albo stajesz się trybikiem w systemie, albo system cię odrzuca. Teoretycznie można przekształcić strukturę pod siebie, ale obecnie nie ma zapotrzebowania na „nowego Jermaka”. Zarówno pod względem stylu, jak i specyfiki pracy Budanow absolutnie nie jest Jermakiem – to fundamentalnie różni ludzie.

Wpływ Jermaka był w rzeczywistości wpływem prezydenta. Jermak stał się niejako „częścią” prezydenta, jego prawą ręką – był wykonawcą utożsamianym z głową państwa. Budanow natomiast jest przyzwyczajony do bycia samodzielnym liderem. W GUR był „carem i bogiem”. A w Biurze Prezydenta „carem i bogiem” jest Zełenski. Budanow musi więc stać się albo narzędziem Zełenskiego, albo… jednym z dwóch. Jak będą współpracować ci dwaj liderzy? Nie wiem.

Jest jeszcze jedna ciekawa kwestia: teoretycznie może to być także operacja „Następca”. Zełenski mógłby w ten sposób przygotowywać Budanowa do urzędu prezydenta. Ale to bardzo, bardzo teoretyczne rozważania.

Nie ma ani jednego przykładu udanej kariery politycznej po objęciu stanowiska szefa Biura Prezydenta. Podkreślam: ani jednego. Wszyscy później albo całkowicie odchodzili z polityki, albo nie potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości politycznej. Nikt nigdy nie awansował z tego stanowiska na prezydenta ani nawet na premiera. Funkcja szefa Biura Prezydenta absolutnie temu nie sprzyja.

Dlatego nie wiem, jakie są ambicje i aspiracje Budanowa. Jednak ryzyk i problemów na tym stanowisku będzie miał znacznie więcej niż realnych korzyści czy osiągnięć.

Jeśli chodzi natomiast o prezydenta, to dla niego jest to decyzja słuszna – zwłaszcza w wymiarze wizerunkowym. Dodatkowo w ten sposób neutralizuje się potencjalnego konkurenta w kolejnych wyborach. Biuro Prezydenta dziś nie dodaje, lecz odbiera: zarówno popularność, jak i poparcie. To stanowisko toksyczne.

Wielu odbierze to powołanie z pewnym niepokojem. Może ono oznaczać przekształcenie Biura Prezydenta w centralną administrację wojskową, w swoisty półwojenny reżim. I temu będą próbowały przeciwstawić się nasze elity.

Na razie takie są pierwsze wrażenia.

Wołodymyr Fesenko

Czytaj nas na Telegram i Sends