
Korupcja pozostaje jednym z najbardziej fundamentalnych i chronicznych problemów Ukrainy. Do pewnego stopnia można ją nazwać wewnętrznym wrogiem, który bywa nawet groźniejszy niż wróg zewnętrzny. Wojna prędzej czy później się skończy, ale korupcja — niestety — wydaje się wieczna. Nawet rosyjska inwazja i zagrożenie istnienia państwa nie doprowadziły do choćby częściowego ograniczenia tego haniebnego zjawiska.
Na szczególną uwagę zasługuje korupcja w przedsiębiorstwach państwowych. Jest ona destrukcyjna dla ukraińskiej gospodarki i zdolności obronnej państwa. W tym kontekście przypomina się sprawa dotycząca masowego defraudowania środków w "Ukrzaliznyci", która doprowadziła do strat w wysokości co najmniej 240 milionów hrywien.
Jednym z kluczowych uczestników tego schematu był Artem Shylo – były funkcjonariusz SBU i były doradca Kancelarii Prezydenta. Wraz z kontrowersyjnym deputowanym Viktorem Bondarem stworzył grupę przestępczą i przez lata wzbogacał się na przetargach.
10 marca 2025 roku sprawa została wreszcie skierowana do sądu. A 3 kwietnia 2025 roku mija rok od aresztowania Artema Shylo – choć w areszcie śledczym spędził tylko jeden dzień, po czym został zwolniony za kaucją.
Przypomnijmy, kim jest Artem Shylo, za co jest sądzony i na jakim etapie znajduje się obecnie sprawa. Więcej – w materiale UA.News.
Kim jest Artem Szyło
Artem Shylo pracował w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy już od 2012 roku. W 2016 roku przeszedł do Departamentu Przeciwdziałania Cyberprzestępczości. Po objęciu władzy przez prezydenta Wolodymyra Zelenskiego w 2019 roku, Szyło pracował w SBU jako zastępca szefa Departamentu Kontrwywiadowczej Ochrony Interesów Państwa w Sferze Bezpieczeństwa Informacyjnego.
W 2021 roku Oleksii Korniichuk, bezpośredni przełożony Shylo, został zwolniony z SBU. W przybliżonym czasie sam Shylo również odszedł ze Służby i został doradcą w Kancelarii Prezydenta.
Na temat swojej pracy w Kancelarii Prezydenta wypowiadał się niechętnie i bez szczegółów. Wiadomo jedynie, że rzekomo zajmował się reformą SBU oraz zmianami w kodeksie postępowania karnego. Między innymi doradzał też kontrowersyjnemu Olegowi Tatarovi.
Już po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji rosji, latem 2022 roku, Artem Shylo wrócił do pracy w SBU. Został szefem Głównego Zarządu Kontrwywiadowczej Ochrony Obiektów Infrastruktury Krytycznej oraz Przeciwdziałania Finansowaniu Terroryzmu. Media podkreślały, że Shylo powrócił do SBU zaraz po objęciu stanowiska przez obecnego szefa służby – Vasyla Maluka.
Od 3 marca 2024 roku Szyło nie kierował już Głównym Zarządem Kontrwywiadowczej Ochrony Obiektów Infrastruktury Krytycznej oraz Przeciwdziałania Finansowaniu Terroryzmu SBU. Niemniej jednak, nadal pozostał w strukturach Służby Bezpieczeństwa.
W specjalnym śledztwie "Bihus.Info" wskazano, że przez 10 lat pracy na służbie państwowej Shylo zgromadził majątek o wartości około 4 milionów dolarów. Był oskarżany między innymi o kradzieże środków z kont bankowych przy pomocy hakerów, jednak nie przedstawiono dowodów na tę działalność. Ponadto był jednym z uczestników skandalu związanego z rosyjskim bukmacherem 1xBet, który w kwietniu 2022 roku uzyskał ukraińską licencję.

Co wiadomo o schemacie w Ukrzaliznyci
W schemacie, którego jednym z kluczowych organizatorów był Szyło, od razu rzuca się w oczy pełen zestaw działań przestępczych. Celowe zawyżanie cen przetargowych, eliminacja konkurencji metodami pozarynkowymi, możliwe powiązania z państwem-agresorem, pranie dużych sum pieniędzy przez podstawione firmy – wszystko to miało miejsce według ustaleń śledztwa oraz dziennikarskich dochodzeń. Szyło został nawet nazwany „cieniem szefa” Ukrzaliznyci.
Wiadomo, że był jednym z architektów tego „schematu”. Pełnił rolę swego rodzaju „szarej eminencji”. Wykorzystywał swoje uprawnienia jako funkcjonariusz SBU, a także kontakty w Kancelarii Prezydenta i kierownictwie Ukrzaliznyci. Faktycznie stworzył cieńszy back office spółki i kontrolował kluczowe przetargi.
Zespół Szyły sztucznie zapewniał regularne zwycięstwa w przetargach „własnym” firmom. W zamian otrzymywały one prowizję od wartości kontraktów – klasyczny „odstęp”.
Według ustaleń śledztwa, ten back office Ukrzaliznyci pod kierownictwem Szyły zawarł przestępcze porozumienie z już działającą grupą przestępczą, którą kierował poseł Viktor Bondar. Trzecim organizatorem uznaje się biznesmena Volodymyra Kotlarka.
W wyniku działania schematu Ukrzaliznycia poniosła bezpośrednie straty na kwotę co najmniej 240 milionów hrywien. Ponad 155 milionów z tych środków zostało wypranych i zalegalizowanych, między innymi poprzez zakup nieruchomości.
Prokuratura uważa, że Bondar i Kotlar zorganizowali schemat jeszcze w latach 2019–2021. Szyło dołączył jesienią 2021 roku, tworząc osobną zorganizowaną grupę przestępczą do defraudacji środków. To właśnie tę strukturę organy antykorupcyjne nazwały „back office’em”.
Do OCG Szyło wciągnął swoich wspólników: biznesmenów Olega Melnyka i Igora Butanova oraz urzędnika Ukrzaliznyci Oleksiia Onysymuka. Łącznie w procederze brało udział 19 osób.
Jesienią 2021 roku – według śledztwa – grupa Szyły porozumiała się z grupą Bondara i Kotlara o wspólnym działaniu. Szyło miał zapewniać pomoc w dostarczaniu towarów do Ukrzaliznyci po zawyżonych cenach. W zamian poseł Bondar i jego wspólnik Kotlar mieli przekazywać „odstępne” w wysokości około 5–7% z przywłaszczonych środków. Po tym, jak „właściwe” firmy otrzymywały pieniądze od Ukrzaliznyci, część tych środków była przelewana na konta firm powiązanych z Shylo.
Wśród znanych organom ścigania „schematów” realizowanych przez grupę znajdują się: zawyżone ceny na produkty kablowe i przewodowe (straty: 140 milionów hrywien), zakup transformatorów po podwójnej cenie (straty: prawie 100 milionów + powiązania z wrogą Białorusią), legalizacja 155 milionów poprzez zakup nieruchomości i inne.

Aresztowanie Shylo i proces
3 kwietnia 2024 roku Artema Shylo aresztowano i umieszczono w areszcie. Przedstawiono mu zarzuty dotyczące działań korupcyjnych. To wydarzenie było szeroko relacjonowane przez ukraińskie media.
Jednak już następnego dnia, 4 kwietnia, podejrzany wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji w wysokości 30 milionów hrywien. Podczas wystąpienia w sądzie Shylo stwierdził, że nie ma żadnego związku z kontraktami Ukrzaliznyci. Jego adwokaci również zaprzeczają wszelkim zarzutom.
„Nie odnalazłem siebie w materiałach sprawy i nie znalazłem żadnego bezpośredniego dowodu... Będę należycie współpracował z organem prowadzącym śledztwo, będziemy wnioskować o przeprowadzenie działań w celu przedstawienia przeciwstawnej bazy dowodowej” – powiedział.
Po wyjściu za kaucją Artem Shylo, który i tak nigdy nie był osobą publiczną, całkowicie „zniknął z radarów”. W mediach nie ma żadnych informacji na temat jego obecnego miejsca pobytu. Sam zainteresowany nie udziela żadnych komentarzy.
Jednak w źródłach publicznych nie znaleziono też informacji, jakoby obywatel Szyło przekraczał granicę państwową. Oznacza to, że najprawdopodobniej nadal przebywa na terytorium Ukrainy. Przynajmniej oficjalnie nie wyjechał z kraju.
10 marca 2025 roku poinformowano, że śledztwo w sprawie defraudacji w Ukrzaliznyci zostało zakończone, a materiały przekazano do sądu. Od tego momentu w przestrzeni publicznej nie pojawiły się żadne nowe informacje dotyczące sprawy. Sam Shylo tradycyjnie wstrzymuje się od komentarzy.
3 kwietnia 2025 roku mija dokładnie rok od momentu, gdy przedstawiono mu zarzuty. Oczywiste jest, że sprawa znajduje się już na etapie postępowania sądowego, jednak trudno przewidzieć terminy zakończenia tego procesu czy wydania ostatecznego wyroku.
Na zakończenie należy podkreślić, że korupcja pozostaje jedną z kluczowych bolączek Ukrainy i głównym wewnętrznym wrogiem państwa. Osoby zamieszane w szeroko zakrojone malwersacje w spółkach państwowych w czasie wojny mogą i powinny być uznane nie tylko za przestępców, ale za prawdziwych szabrowników. Redakcja UA.News nadal będzie uważnie śledzić sprawę Artema Shylo i informować społeczeństwo o jej przebiegu.