Najtrudniejsza zima w historii Ukrainy stopniowo dobiega końca. W kalendarzu jest 6 lutego i oczywiście jeszcze za wcześnie, by mówić, że „okres zimowy mamy już za sobą”. Niemniej jednak nie ma wątpliwości, że państwo ukraińskie tę zimę, z trudem, dzięki nadludzkim wysiłkom, jednak przetrwa.
Przez cały ten czas federacja rosyjska próbowała dosłownie zamrozić Ukraińców w ich własnych domach — i niestety częściowo jej się to udało: w energetyce obowiązuje stan nadzwyczajny, tysiące budynków w Kijowie, Charkowie i innych miastach pozostają bez ogrzewania, wody i prądu, a prognozowane są kolejne mrozy i kolejne uderzenia.
Ten „front wewnętrzny” na pewien czas informacyjnie przyćmił wydarzenia na froncie właściwym. Należy jednak zaznaczyć, że w ostatnim czasie nie dochodzi do żadnych zakrojonych na szeroką skalę działań bojowych: z powodu silnych mrozów obie strony głęboko okopały się w zamarzniętych umocnieniach i zazwyczaj nie podejmują szczególnie aktywnych działań.
Jednak już wkrótce mrozy i śniegi ustąpią, a ich miejsce zajmie ciepła, wiosenna pogoda. I właśnie wtedy, z dużym prawdopodobieństwem, należy oczekiwać kolejnej ofensywy Sił Zbrojnych federacji rosyjskiej — wiosenno-letniej kampanii 2026 roku.
Jaki może być charakter tej kampanii i jakie główne kierunki uderzeń przeciwnika przewidują eksperci wojskowi? O tym szerzej w materiale UA.News.
Dwa kluczowe scenariusze nowej ofensywy rosji — oficer Sił Obronnych Izraela Yigal Lewin
Kierunek „Słowiańsk–Kramatorsk” wydaje się więcej niż oczywisty. rosjanom potrzebne jest domknięcie tego odcinka, aby zająć największy rejon umocniony. Wówczas, przynajmniej formalnie, będą mogli twierdzić, że rzekome cele „specjalnej operacji wojskowej” zostały osiągnięte, ponieważ zajęli Donbas, czyli cały obwód doniecki.
Pozwoli to również putinowi w jakiś sposób „sprzedać” wojnę własnemu społeczeństwu w przypadku jej zamrożenia, na czym nalegają Amerykanie. Jeśli bowiem zamrożenie nastąpi teraz, rozsypie się cała narracja o tym, że „wszystkie cele SOW zostaną zrealizowane”, a to jest przekaz powtarzany nieustannie, podobnie jak twierdzenie, że wszystko idzie zgodnie z planem. Nawet u zupełnie naiwnych ludzi pojawia się pytanie: skoro wszystko idzie zgodnie z planem, to dlaczego nie udało się „docisnąć” tego fragmentu tzw. „DNR–ŁNR”?
Ten kierunek wygląda więc na oczywisty i intuicyjny, nie trzeba być wojskowym specjalistą, by zrozumieć, że jeśli rosjanie mają jakiekolwiek plany i próbują myśleć o dwa kroki do przodu, bardziej sprytnie i na wyższym poziomie, mogą zakładać, że Ukraina skoncentruje tam swoje główne siły. W takiej sytuacji mogą uderzyć w innym kierunku, na przykład na zaporoskim. Choć trzeba przyznać, że nie zawsze obserwowaliśmy u rosjan taką pomysłowość. Często działają oni „na wprost”. Jednak z punktu widzenia strategii wojskowej taki scenariusz jest skrajnie logiczny i konsekwentny.
Jeśli więc istnieje jakiś odcinek frontu i jasne jest, że występuje polityczny cel oraz wola jego zajęcia, to oczywiste jest, że właśnie na tym odcinku skoncentrowane będą duże siły przeciwnika. Jednak wówczas na innych odcinkach Ukraina będzie dysponować mniejszymi siłami i właśnie tam można spróbować zrealizować własną ofensywę.
Dlatego intuicyjnie wydaje się, że kluczowym kierunkiem nowej kampanii będzie rejon Słowiańsk–Kramatorsk, lecz jeśli spojrzymy na to z perspektywy bardziej finezyjnej i przemyślanej strategii, to kierunek zaporoski jak najbardziej może okazać się realny i niebezpieczny. Oczywiście istnieją także inne scenariusze, jednak kluczowe są tylko dwa: aglomeracja słowiańsko-kramatorska oraz Zaporoże.

Mamy realne szanse na zakończenie wojny — ale jest jeden niuans: obserwator wojskowy Kostiantyn Maszowiec
Przeciwnik najwyraźniej już rozpoczął przygotowania do letniej kampanii tego roku. Dlatego osobiście nie widzę żadnego sensu w dyskutowaniu o tym, co wszyscy nazywają „procesem pokojowym” — jego przebiegu, treści, a tym bardziej jakichkolwiek ram czasowych.
W uproszczeniu wszystko będzie się koncentrować wokół dwóch możliwych (hipotetycznych) ofensywnych operacji operacyjnych wojsk rosyjskich, których rozpoczęcia można się spodziewać już pod koniec kwietnia 2026 roku. Z dużym prawdopodobieństwem będą to: operacja słowiańsko-kramatorska oraz orichowsko-zaporoska, albo też ich kombinacja w czasie i przestrzeni.
Do końca wiosny rosyjskie dowództwo będzie więc zajęte kilkoma kluczowymi zadaniami związanymi z przygotowaniem tej kampanii: formowaniem i rozmieszczaniem strategicznych rezerw, gromadzeniem zasobów materiałowo-technicznych na poziomie operacyjnym i strategicznym na odpowiednich kierunkach, wstępnym zajmowaniem rejonów wyjściowych i rubieży dla operacyjnego rozwinięcia odpowiednich zgrupowań uderzeniowych wojsk, realizacją kompleksu działań mających na celu pełne zabezpieczenie takiego rozwinięcia (od obrony przeciwlotniczej po działania kontrwywiadowcze i walkę radioelektroniczną), a także przeprowadzeniem skrytego operacyjno-strategicznego przegrupowania sił i środków zgodnie z planem operacyjnego rozwinięcia określonych zgrupowań.
Obecnie rosyjskie dowództwo napotyka największe trudności w realizacji punktu trzeciego. Te zgrupowania wojsk przeciwnika, którym powierzono jego wykonanie, ugrzęzły w strefie taktycznej na odpowiednich kierunkach. Tempo ich postępów nie odpowiada „sztywno ustalonym” i wcześniej zaplanowanym terminom przewidzianym na realizację tego zadania. Jednocześnie rosyjskie dowództwo nie wykazuje szczególnej chęci do przyspieszenia tego procesu poprzez użycie strategicznych rezerw, które od końca jesieni ubiegłego roku stara się skrupulatnie i ostrożnie gromadzić.
W związku z tym udział przedstawicieli rosyjskiego wojskowo-politycznego kierownictwa w tzw. procesie pokojowym postrzegałbym wyłącznie jako próbę zewnętrznego, politycznego kamuflażu ich rzeczywistych planów na letnią kampanię tego roku. W szerszym ujęciu Kreml najprawdopodobniej podejmie w tym roku jeszcze jedną — być może ostatnią w tej wojnie — próbę zakończenia jej metodą siłową, na warunkach dla siebie korzystnych. Jeśli i ona zakończy się fiaskiem, podobnie jak poprzednie, wówczas rzeczywiście pojawią się realne szanse na zakończenie wojny.

Wiosną i latem istnieje zagrożenie dla Zaporoża: ekspert wojskowy Ołeh Żdanow
rosjanie już wyznaczyli kierunek głównego uderzenia. To Zaporoże. Już teraz przesuwają się w tym kierunku i w dalszej perspektywie planują szturm na Zaporoże.
Patrzymy na bezwzględne liczby i statystyki, a trzeba patrzeć głębiej. Na przykład kierunek pokrowski jest ogromny — to jedna czwarta całej linii frontu. I tam zawsze będzie największa liczba szturmów i natarć na nasze pozycje. Ale jeśli liczyć na kilometr frontu, to najintensywniejsze walki toczą się w rejonie Hulajpola. To dziś główny kierunek.
Już od ponad miesiąca lotnictwo federacji rosyjskiej koncentruje tam swoje główne siły. Wojska są tam stopniowo ściągane. Część sił została zdjęta z kierunku chersońskiego i dnieprowskiego, a także z kierunku pokrowskiego i ołeksandrowskiego. Wszystko to jest przerzucane w stronę Hulajpola.
Oznacza to, że letnia kampania będzie dotyczyć obwodu zaporoskiego. I być może rosjanie spróbują nawet sforsować Dniepr, aby zająć prawobrzeżną część obwodu zaporoskiego, a jeśli się uda — także chersońskiego.
Zagrożenie dla Zaporoża istnieje. Na razie jest ono jednak teoretyczne. Kluczową kwestią pozostaje odporność naszej obrony. Jeśli wytrzymamy napór, wszystko będzie w porządku. Jeśli jednak przeciwnik przełamie linię obrony, walka będzie toczyć się już o samą stolicę obwodu.
Problem polega na tym, że rosyjskie systemy dalekiego zasięgu już teraz dosięgają Zaporoża. Jeśli natomiast rosjanie przekroczą rzekę Konkę w rejonie Stepnohirska lub Prymorska, wówczas Zaporoże znajdzie się w zasięgu artylerii polowej. Będzie to sytuacja analogiczna do tej, jaka miała miejsce w Charkowie w 2022 roku. Dlatego zagrożenie jest realne i już teraz należy zwrócić na nie szczególną uwagę.

Wszyscy wszystko rozumieją i są gotowi na wyzwania: dowódca pododdziału rozpoznawczego Sił Zbrojnych Ukrainy Denys Jarosławski
Jeśli federacja rosyjska nie uzyska obecnie tego, czego domaga się w procesie negocjacyjnym, rozpocznie aktywną ofensywę już tej wiosny. Dysponujemy takimi informacjami i są one całkowicie wiarygodne.
Tę zimę rosjanie „dopracowują”, uderzając w krytyczną infrastrukturę energetyczną oraz w cele cywilne. Natomiast na wiosnę planują już ofensywę na froncie.

Jesteśmy na to przygotowani. Przede wszystkim będzie to kierunek hulajpilski. Jest on dla nich istotny, jednak strategicznie najważniejszy pozostaje przede wszystkim Donbas. W ten sposób chcą zmusić nas do zmiany pozycji negocjacyjnej — przede wszystkim w kwestii obwodu donieckiego.
Wszyscy wszystko rozumieją. Wszyscy są gotowi na te wyzwania. Dlatego politycy i dyplomaci niech wykonują swoją pracę, a siły zbrojne wykonają swoją.