Krajowa przestrzeń informacyjna znów wrze: skandal związany ze zwolnieniem ministra obrony Mykoły Fedorowa nabiera tempa. Dzisiaj w Kijowie i innych miastach Ukrainy ponownie organizowane są wiece z żądaniem przywrócenia ministra na stanowisko, a w zamian za to zwolnienia głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Oleksandra Syrskiego. Sytuacja jest dynamiczna, a środowisko ekspertów zmuszone jest stwierdzić: stanowisko szefa Ministerstwa Obrony ponownie stało się przyczyną głośnego oddźwięku społecznego.
Jedno można stwierdzić z całą pewnością: stanowisko ministra obrony Ukrainy historycznie było dość problematyczne i „toksyczne”. Tak się złożyło, że resort obrony przez cały okres niepodległości regularnie przechodzi burzliwe okresy. Ministrowie na tym stanowisku zmieniali się często: czasami uciekali za granicę, czasami stali się oskarżonymi w sprawach o korupcję, a czasami – i to, i to jednocześnie.
Serwis UA.News postanowił przypomnieć siedem najbardziej głośnych skandali związanych z Ministerstwem Obrony, które przekształciły tę ważną dla kraju instytucję w „ministerstwo skandali”. Więcej szczegółów – w naszym artykule.
„Mindichgate” i wadliwe kamizelki kuloodporne Umerowa: cena bezpieczeństwa
W samym środku wojny na pełną skalę, kiedy zapotrzebowanie na amunicję jest krytyczne, Ministerstwo Obrony pod kierownictwem ówczesnego ministra Rustema Umerowa znalazło się w epicentrum „Mindichgate”. Jednym z głównych punktów krytyki była kwestia zakupu środków ochrony indywidualnej dla żołnierzy – kamizelek kuloodpornych.
Dziennikarze śledczy i wolontariusze odkryli, że znaczna część kamizelek kuloodpornych, które planowano zakupić (na kwotę około 200 milionów hrywien), nie spełniała deklarowanych parametrów technicznych. Podczas niezależnych testów balistycznych okazało się, że płyty były przebijane przez pociski tego samego kalibru, przed którym miały chronić. Innymi słowy, kamizelki, które miały zostać wydane żołnierzom, okazały się niskiej jakości i stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla życia na polu walki.
Ministerstwo Obrony zostało następnie zmuszone do przyznania się do wady. Okazało się, że dostawcy przedstawili fałszywe certyfikaty jakości, a kontrola wewnętrzna rzekomo nie była w stanie na czas wykryć fałszerstwa — mimo że na nagraniach wyraźnie stwierdzono, że kamizelki kuloodporne są niskiej jakości. Umowy warte setki milionów hrywien zostały rozwiązane, partię produktów niespełniających norm wysłano do wymiany, a w departamencie zamówień publicznych doszło do czystki kadrowej. Uratowanie tysięcy ukraińskich żołnierzy przed całkowicie bezsensowną śmiercią w walce – nie tyle z rąk wroga, co z powodu korupcji – udało się niemal cudem.

„Jajka po 17” imienia Reznikowa: spożywczy symbol korupcji wojskowej
Aleksiej Reznikow jako szef Ministerstwa Obrony zapisał się w pamięci jednym z najgłośniejszych skandali czasów wojennych. Zimą 2023 roku dziennikarze ujawnili dane dotyczące kontraktu Ministerstwa Obrony na zaopatrzenie żołnierzy w żywność. W dokumentach widniały wręcz astronomiczne ceny podstawowych produktów, uzgodnione z firmą wykonawczą.
Największy rozgłos zyskały legendarne jaja kurze. Zgodnie z dokumentami koszt jednego jaja na potrzeby armii wynosił około 17 hrywien — podczas gdy w sieciach detalicznych kosztowały one co najmniej trzy razy mniej. Oprócz jajek w umowach figurowały ziemniaki po 22 hrywny, owoce jagodowe po nierealnie wysokich cenach oraz inne produkty. Łączna kwota umowy sięgała 13 miliardów (!) hrywien.
Reakcja społeczna była ogromna. Chociaż Reznikow twierdził później, że podczas sporządzania aneksów do umowy doszło do „błędu technicznego”, wyjaśnienie to zadowoliło niewielu. Sprawa ta stała się jednym z głównych czynników, które doprowadziły do jego dymisji we wrześniu 2023 roku. Wyrażenie „jajka po 17” stało się popularnym memem i do dziś symbolizuje systemowe problemy korupcyjne w zaopatrzeniu wojskowym.

Hryczenko i rozbrojenie Sił Zbrojnych Ukrainy: jak niszczono lotnictwo strategiczne
Anatolij Hrycenko stał na czele Ministerstwa Obrony w latach 2005–2007, przedstawiając się jako reformator-technokrata. Jednak okres ten naznaczył się jednym z najpoważniejszych skandali strategicznych — zakrojoną na szeroką skalę redukcją armii oraz likwidacją uzbrojenia, które Ukraina odziedziczyła po ZSRR. Tak więc za kadencji Hrycienki Ministerstwo Obrony sprzedało 200 czołgów, 145 bojowych wozów piechoty oraz dziesiątki jednostek systemu obrony przeciwlotniczej — których właśnie teraz tak bardzo brakuje.
Duże poruszenie wywołała również utylizacja strategicznych bombowców Tu-160 oraz pocisków skrzydłowych X-22. Częściowo miało to miejsce w ramach międzynarodowych zobowiązań wynikających z programu Nanna-Lugara, a sam proces rozpoczął się jeszcze przed objęciem stanowiska przez Hrycenca i ówczesnego prezydenta Juszczenkę. Jednak właśnie za kadencji wyżej wymienionych osób osiągnął on największą skalę.
Sam sposób wypełniania zobowiązań spotkał się z krytyką. Sprzęt rozcinano na złom, który sprzedawano za granicę po cenach znacznie niższych od rzeczywistej wartości. Równolegle wycofywano z eksploatacji setki czołgów, pojazdów bojowych i innego mienia.
Hrycenca oskarżano później o celowe rozbrojenie kraju. Chociaż minister wielokrotnie podkreślał wówczas ekonomiczną zasadność redukcji nadmiernego radzieckiego arsenału, wydarzenia z 2014 r., a zwłaszcza z 2022 r., sprawiły, że wielu wspomniało o tej likwidacji w złym świetle — kraj stracił bowiem znaczną część sprzętu, który mógłby się przydać podczas wojny.

Ucieczka Salamatin i machlojki pod egidą „Ukrspetsexportu”
Dmytro Salamatin pełnił funkcję ministra obrony od lutego do grudnia 2012 roku, za prezydentury Wiktora Janukowycza. Jego krótka kadencja zapisała się jednak w pamięci dość głośnym skandalem, który wyszedł na jaw dopiero po Rewolucji Godności — chodziło o zakrojone na szeroką skalę machinacje wokół firmy „Ukrspetsexport”. Oskarżano go o malwersacje i pranie brudnych pieniędzy. Straty państwa szacowano na dziesiątki milionów dolarów. Ponadto Salamatin był podejrzany o nielegalne lobbowanie na rzecz prywatnych podmiotów podczas utylizacji amunicji.
Wydaje się jednak, że Salamatin nie przepadał za dzieleniem się. Właśnie dlatego, nie spędziwszy nawet roku na stanowisku, wdał się w konflikt z prezydentem Janukowyczem i jego najbliższym otoczeniem („Rodziną”), a następnie został odsunięty od kierowania Ministerstwem Obrony.
Po ucieczce Janukowycza w 2014 roku Salamatin również pośpiesznie opuścił Ukrainę. Prokuratura Generalna ogłosiła jego poszukiwanie pod zarzutem defraudacji środków państwowych na szczególnie dużą skalę. Jego sprawa stała się jednym z symboli systemowej korupcji w sektorze obronnym za czasów Janukowycza.

„Krymski Pałac” Pawła Lebiediewa i zaginione tajemnice Ministerstwa Obrony
Pawło Lebiediew, który w grudniu 2012 roku zastąpił wspomnianego wyżej Salamatina, został ostatnim ministrem obrony w czasach Janukowycza. Jego nominacja wywołała sprzeciw ze strony części społeczeństwa: Lebiediew miał rosyjskie korzenie, powiązania biznesowe z otoczeniem prezydenta oraz, według doniesień mediów, rosyjski paszport – którego posiadanie jednak zaprzeczał.
Główny skandal wybuchł podczas Rewolucji Godności. Lebiediew aktywnie przygotowywał oddziały wojskowe do ewentualnego siłowego rozproszenia protestujących: wydawano rozkazy o przesyłaniu spadochroniarzy do Kijowa, co wywołało oburzenie części korpusu oficerskiego i masowe wnioski o zwolnienie ze służby.
Po ucieczce Janukowycza w lutym 2014 roku Lebiediew ukrywał się na Krymie, gdzie zbudował sobie prawdziwy pałac tuż przy linii brzegowej przylądka Fiolent. Wywołało to oburzenie lokalnych mieszkańców, którzy protestowali przeciwko Lebiediewowi, domagając się zwrotu plaży. Następnie były urzędnik wyjechał do Rosji.
Później Prokuratura Generalna ustaliła, że przy bezpośrednim udziale ministra w lutym 2014 r. znaczna część tajnej dokumentacji Ministerstwa Obrony została zniszczona lub wywieziona w nieznanym kierunku. Spowodowało to paraliż dowodzenia siłami zbrojnymi w momencie rozpoczęcia rosyjskiej aneksji Krymu. Działania Lebiediewa zakwalifikowano jako zdradę stanu.

Pożary w arsenałach i magazynach Poltoraka
Stepan Poltorak stał na czele resortu obrony w latach 2014–2019 — w tym w najtrudniejszym okresie wojny na Donbasie. I choć musiał pomagać w odbudowie armii praktycznie od zera, jego kadencja została przyćmiona serią katastrofalnych zdarzeń nadzwyczajnych na magazynach wojskowych.
W czasie jego kierownictwa doszło do rozległych pożarów połączonych z detonacją amunicji w Swatowie (2015 r.), Bałaklii (2017 r., zniszczono tysiące ton pocisków), w Kalinówce pod Winnicą (2017 r.) oraz w Ichni w obwodzie czernihowskim (2018 r.). Za każdym razem straty szacowano na miliardy hrywien, a ewakuacja dziesiątek tysięcy ludzi przypominała stan wojenny.
Społeczeństwo i eksperci oskarżali kierownictwo Ministerstwa Obrony o rażące zaniedbanie. Twierdzono, że składy nie były odpowiednio strzeżone, a część pożarów mogła być wynikiem albo aktów sabotażu, których nie udało się zapobiec z powodu „martwych dusz” w służbach ochronnych, albo – co gorsza – prób ukrycia korupcyjnych malwersacji i kradzieży. Brak rzeczywistych wyroków wobec wysokich urzędników po tych incydentach pozostawił wrażenie całkowitej bezkarności.

„Kwestia mieszkaniowa” Jeżela i inne skandale
Admirał Mykhailo Jeżel stał na czele Ministerstwa Obrony w rządzie Mykoły Azarowa w latach 2010–2012. Okres ten charakteryzował się decyzjami katastrofalnymi dla zdolności obronnych: w szczególności urzędnika oskarżano o świadome niszczenie Sił Zbrojnych Ukrainy. Jednak najgłośniejszy osobisty skandal wybuchł wokół kwestii mieszkaniowej samego ministra.

Dziennikarze odkryli, że Jeżel otrzymał od państwa ekskluzywne mieszkanie w centrum Kijowa. Sytuacja nabrała szczególnego znaczenia, ponieważ miało to miejsce w kontekście wieloletnich list oczekujących na mieszkania dla żołnierzy, którzy przez dziesięciolecia nie mogli otrzymać własnych metrów kwadratowych — których, nawiasem mówiąc, Jeżel osobiście im obiecał. Nieruchomość została następnie przepisana na krewnych, co wywołało dodatkowe pytania dotyczące legalności jej prywatyzacji.
Obecnie Jeżel ukrywa się na Białorusi. Wobec byłego ministra wszczęto szereg postępowań karnych, z których najpoważniejsze dotyczą zdrady stanu i osłabienia zdolności obronnej kraju. W 2022 roku Państwowa Służba Śledcza (DBR) poinformowała Jeżela o podejrzeniu o zdradę stanu. Według wersji śledztwa, wyrażając zgodę na podpisanie porozumień charkowskich w 2010 roku, świadomie pomógł Rosji w zwiększeniu jej obecności wojskowej na Ukrainie oraz w dalszej okupacji Krymu. W czerwcu 2025 roku sprawa ta została ponownie podjęta — DBR po raz kolejny ogłosiło podejrzenie.
W latach 2014–2015 Główna Prokuratura Wojskowa wszczęła postępowanie w sprawie umyślnego osłabienia zdolności obronnych armii. Jeżelowi postawiono zarzuty nadużycia władzy poprzez bezprawne wywłaszczenie mienia oraz systematyczne niszczenie systemu zaopatrzenia tyłowego wojsk.
Czytaj nas na Telegram i Sends