$ 42.88 € 51.26 zł 12.18
0° Kijów -4° Warszawa -4° Waszyngton
Przystąpienie Ukrainy do UE: czy rzeczywiście jest to możliwe w 2027 roku

Przystąpienie Ukrainy do UE: czy rzeczywiście jest to możliwe w 2027 roku

29 stycznia 2026 17:56

Niedawno prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Ukraina zamierza przystąpić do Unii Europejskiej już w 2027 roku. Oznaczałoby to, według słów głowy państwa, że miałoby to nastąpić w czasie krótszym niż rok.

Wypowiedź ta padła w kontekście informacji przekazywanych przez europejskich dyplomatów i analityków, według których prezydent USA Donald Trump wywiera presję na Unię Europejską w celu przyspieszenia procesu członkostwa Ukrainy. Może to być postrzegane jako swoista polityczna rekompensata za ewentualne przyszłe warunki pokoju, które mogą okazać się dla Ukrainy dość bolesne.

W tym kontekście naturalnie pojawia się pytanie: na ile jest to technicznie i politycznie możliwe? Czy Ukraina, prowadząca pełnoskalową wojnę, jest w stanie przejść niezwykle skomplikowaną i długotrwałą drogę akcesji w czasie krótszym niż rok? Kwestii tej przyjrzał się komentator polityczny UA.News, Mykyta Traczuk.

Mechanizm przystąpienia do UE: kryteria kopenhaskie
 

Proces przystąpienia do Unii Europejskiej nie jest serią „politycznych negocjacji na najwyższym szczeblu”, które można zakończyć jedną decyzją przywódców. To złożona, biurokratyczna, niezwykle szczegółowa i często wyczerpująca droga, regulowana rygorystycznymi zasadami tworzonymi przez dziesięciolecia.

Jej podstawą są kryteria kopenhaskie, przyjęte w 1993 roku. Wymagają one od państwa kandydującego przede wszystkim stabilności instytucji gwarantujących demokrację, praworządność, poszanowanie praw człowieka oraz ochronę praw mniejszości. Nie chodzi jedynie o istnienie przepisów prawa, lecz o ich realne funkcjonowanie: niezależne sądy, skuteczną walkę z korupcją, wolność mediów, ochronę społeczeństwa obywatelskiego i inne.

Po drugie, konieczne jest funkcjonowanie gospodarki rynkowej oraz zdolność do wytrzymania presji konkurencyjnej i sił rynkowych wewnątrz Unii. Oznacza to stabilną makroekonomię, przewidywalne regulacje, ochronę praw własności oraz rozwinięty sektor finansowy.

Po trzecie, państwo musi wykazać zdolność do przyjęcia zobowiązań wynikających z członkostwa, w tym realizacji celów politycznych, gospodarczych i monetarnych Unii. Jest to najbardziej rozbudowany obszar działań.

Właśnie trzeci kryterium realizowane jest poprzez negocjacje obejmujące 35 rozdziałów acquis communautaire — czyli całego dorobku prawnego UE, liczącego ponad 100 tysięcy stron aktów prawnych. Każdy rozdział — od swobodnego przepływu towarów i rolnictwa po wymiar sprawiedliwości, wolność i bezpieczeństwo — może zostać otwarty wyłącznie za zgodą wszystkich państw członkowskich, a zamknięty dopiero po stwierdzeniu przez Komisję Europejską, że kraj kandydujący w pełni spełnił wszystkie wymogi w danym obszarze.

Proces ten obejmuje szczegółową analizę i porównanie prawa krajowego z prawem Unii Europejskiej, opracowanie kompleksowych map drogowych wdrażania przepisów, a następnie faktyczne przyjęcie tysięcy ustaw, powołanie nowych instytucji państwowych oraz zapewnienie ich skutecznego funkcjonowania.

Czy Ukraina jest technicznie gotowa na to w 2027 roku? Obiektywna odpowiedź brzmi — nie.

Nasz kraj znajduje się w stanie totalnej wojny o przetrwanie. Znaczna część aparatu państwowego, zasobów oraz uwagi skoncentrowana jest na obronie. Część terytoriów pozostaje okupowana, miliony obywateli zostały przesiedlone, a gospodarka opiera się na międzynarodowej pomocy finansowej.

Nawet w idealnych warunkach pokojowych proces odbudowy oraz doprowadzenia ustawodawstwa do stanu funkcjonalnego zajmie wiele lat. Do 2022 roku Ukraina, mimo postępów, nie rozpoczęła nawet oficjalnych negocjacji akcesyjnych, które wystartowały dopiero w czasie wojny. Przykład takich państw jak Chorwacja, która prowadziła negocjacje przez dziesięć lat, czy nawet Finlandia, która potrzebowała trzech lat, lecz w idealnych warunkach i przy już bardzo wysokim poziomie harmonizacji niemal wszystkich obszarów, pokazuje, że okres 3–4 lat jest z technicznego punktu widzenia fantastycznie krótki.

Konieczne jest nie tylko uchwalenie ustaw, lecz także stworzenie instytucji, zbudowanie systemów kontroli oraz przygotowanie kadr. Tego nie da się zrobić jednym dekretem. Jest to proces, w istocie, rozłożony na pokolenia.

ЄС збільшує обсяг фінансування Європейського фонду миру до майже 8 млрд  євро до 2027 року — Вінницька обласна військова адміністрація


Droga Ukrainy do UE: od deklaracji do krwi
 

Historia ukraińskiej integracji europejskiej sięga lat 90. XX wieku. Strategiczny kurs na integrację z Unią Europejską został oficjalnie ogłoszony jeszcze za prezydentury Leonida Kuczmy.

Za czasów Wiktora Juszczenki ta retoryka zyskała silny impuls i została wzmocniona przez Pomarańczową Rewolucję. Często jednak pomija się fakt, że to właśnie za prezydentury zbiegłego Wiktora Janukowycza podpisano kluczowe dokumenty techniczne, które uruchomiły proces Umowy Stowarzyszeniowej, a w konsekwencji zapewniły Ukraińcom ruch bezwizowy.

To istotna uwaga. Janukowycz jest w Ukrainie demonizowany, i w pełni zasłużenie: za zdradę interesów narodowych, tchórzostwo, korupcję oraz działalność o charakterze przestępczym. Jednak obiektywna analiza pokazuje, że na poziomie technicznym i biurokratycznym jego administracja konsekwentnie prowadziła negocjacje oraz wdrażała procedury integracji europejskiej. Potwierdza to jedynie fakt, że integracja z UE była priorytetem wszystkich ukraińskich przywódców ostatnich 25 lat, niezależnie od ich prorosyjskiej czy prozachodniej retoryki.

Jednak Rewolucja Godności lat 2013–2014 oraz następująca po niej rosyjska agresja radykalnie zmieniły samą istotę tych dążeń. Ukraina przelała morze krwi i straciła setki tysięcy istnień właśnie za prawo bycia częścią europejskiej rodziny, za wybór cywilizacyjnej drogi rozwoju. To właśnie wtedy integracja europejska przestała być projektem polityczno-gospodarczym, a stała się ideą narodową, siłą mobilizującą oraz imperatywem moralnym. Czasami przypomina to nawet dążenie do budowy komunizmu w społeczeństwie radzieckim.

Z tego powodu wśród milionów Ukraińców istnieje głębokie, emocjonalne przekonanie: Unia Europejska po prostu ma obowiązek nas przyjąć. Moralnie i historycznie ma obowiązek — i koniec.

I to prowadzi nas do kluczowej myśli, która często bywa pomijana w analizach: ostateczna decyzja o przyjęciu nowego państwa do UE jest zawsze czysto politycznym aktem. Jeśli istnieje skonsolidowana wola polityczna kluczowych państw Unii, kryteria techniczne nie odgrywają żadnej roli.

Czy na przykład Bułgaria lub Rumunia w momencie akcesji idealnie spełniały kryteria praworządności i walki z korupcją? Nie. O Bułgarii mawiano kiedyś nawet: „kura to nie ptak, Bułgaria to nie zagranica”.

A jednak zostały przyjęte. A czy Polska była idealna? Nie była — i nie jest nawet dziś. A mimo to została przyjęta.

Dlaczego? Ponieważ istniała silna wola polityczna, by po rozpadzie ZSRR rozszerzyć na Wschód strefę demokracji, stabilności i bezpieczeństwa. Ich członkostwo postrzegano jako strategiczną inwestycję w przyszłość Europy.

Dziś Ukraina jest taką samą, lecz o rząd wielkości potężniejszą, strategiczną inwestycją. To kwestia bezpieczeństwa, stabilności oraz geopolitycznej przewidywalności całego kontynentu. Dlatego argumenty o „niegotowości” mogą zostać zepchnięte na dalszy plan — to opowieści dla naiwnych. Kluczowe jest jedno: czy Europa chce nas przyjąć. Albo ta wola istnieje, albo jej nie ma. A jeśli jej nie ma, nie należy oszukiwać społeczeństwa.

Європейський Союз та Україна - EU NEIGHBOURS east


Jak przyspieszyć wejście do UE
 

Deklaracja dotycząca roku 2027, wyrwana z kontekstu, brzmi fantastycznie. Jednak w połączeniu z innymi czynnikami nabiera innego znaczenia.

Po pierwsze, istotną rolę odgrywa presja zewnętrzna, w szczególności ze strony Stanów Zjednoczonych. Doniesienia o naciskach Donalda Trumpa na UE w sprawie członkostwa Ukrainy jako swoistej „rekompensaty” za wojnę nie są bezpodstawne. USA od zawsze były silnym czynnikiem zewnętrznym wpływającym na europejską politykę. Jeśli Waszyngton uczyni przyspieszone członkostwo Ukrainy w UE jednym z priorytetów swojej polityki europejskiej, może to znacząco wpłynąć na debatę w kluczowych stolicach Europy. Jednocześnie takie podejście, traktujące członkostwo jako substytut gwarancji bezpieczeństwa lub jako rekompensatę terytorialną, niesie ze sobą ogromne ryzyko. Może być postrzegane jako narzędzie politycznego targu, co dewaluuje samą ideę członkostwa.

Po drugie, należy rozumieć wewnętrzną dynamikę Unii Europejskiej, która dziś jest polem ścierania się różnych interesów. Z jednej strony państwa Europy Wschodniej, takie jak kraje bałtyckie, popierają szybkie członkostwo Ukrainy z powodów bezpieczeństwa oraz historycznej solidarności. Z drugiej strony państwa założycielskie, w tym Francja czy Niemcy, obawiają się konsekwencji finansowych, politycznego wpływu dużej Ukrainy oraz ryzyk związanych z przyjęciem kraju z nierozwiązanym konfliktem terytorialnym. W każdym przypadku bez konsensusu wszystkich państw członkowskich podjęcie decyzji jest niemożliwe.

Czy zatem przystąpienie w 2027 roku jest możliwe? Jako proces technokratyczny — praktycznie nie. Jako decyzja polityczna, podjęta w warunkach wyjątkowego zbiegu okoliczności — na przykład zakończenia wojny, silnej presji ze strony USA oraz skonsolidowanej woli politycznej UE — hipotetycznie tak, ale pod bardzo licznymi warunkami.

Najbardziej realistycznym scenariuszem jest częściowe członkostwo lub „uprzywilejowane partnerstwo”, w ramach którego Ukraina najpierw uzyska dostęp do wybranych rynków lub programów, natomiast pełne członkostwo, w tym m.in. przystąpienie do strefy Schengen, zostanie odłożone na później.

Podsumowując: my, Ukraińcy, bez wątpienia chcemy należeć do UE. Warto jednak zadać pytanie — na ile taka Unia Europejska jest potrzebna nam? Dwa pokolenia Ukraińców żyły z „integracją europejską” niczym z marchewką zawieszoną przed nosem osła. Wielu z nich nie ma już wśród żywych. Jednocześnie to właśnie dążenie do UE stało się katalizatorem dwóch rewolucji i jednej wojny. Czy nie ryzykujemy otrzymania członkostwa zdeprecjonowanego politycznym targiem, bez solidnych podstaw prawnych i z licznymi ograniczeniami?

Przystąpienie do UE nie jest celem samym w sobie. Unia Europejska to jedynie blok polityczny, a nie raj na ziemi. To narzędzie modernizacji państwa, gwarancji bezpieczeństwa oraz poprawy dobrobytu obywateli. Jeśli cele te można osiągnąć szybciej innymi środkami — być może warto rozważyć alternatywy. A jeśli „alternatyw nie ma”, to wszyscy powinniśmy się zastanowić, od kiedy Ukraina stała się miejscem bez alternatyw i z tylko jedną drogą — niczym w ostatniej dyktaturze.

Czytaj nas na Telegram i Sends