$ 43.3 € 50.9 zł 12.05
-10° Kijów -10° Warszawa +5° Waszyngton
Zewnętrzne zarządzanie ONZ w Ukrainie: kolejny „antyplan” Kremla

Zewnętrzne zarządzanie ONZ w Ukrainie: kolejny „antyplan” Kremla

16 lutego 2026 17:27

Pokój w Ukrainie to coś, czego pragnie absolutna większość obywateli. Jednak sądząc po ostatniej retoryce stron, wydaje się, że perspektywa zakończenia wojny coraz bardziej się oddala.

Tak więc wiceminister spraw zagranicznych rosji  Michaił Galuzin przedstawił niedawno nowy „plan pokojowy” Kremla. Jego istota jest następująca: w Ukrainie zostaje wprowadzony reżim tymczasowego zewnętrznego zarządzania ONZ, prowadzone są przygotowania do wyborów, następnie odbywają się wybory, władza się zmienia, a już z nowym rządem Moskwa podpisuje traktat pokojowy.

Najbardziej wymowne jest to, że przez cały ten czas rosja planuje kontynuować działania bojowe i ostrzały. rosja jest gotowa przerwać ogień na jeden dzień (!), w czasie gdy odbywać się będzie głosowanie. Zarówno przed, jak i nawet po (!!) nim Moskwa zamierza prowadzić wojnę — aż do momentu podpisania traktatu pokojowego.

Czym jest reżim zewnętrznego zarządzania, dlaczego ten scenariusz jest dla Ukrainy i świata nie tylko nie do przyjęcia, ale wręcz fantastyczny, oraz w jakim celu rosjanie powrócili do tej idei? Tym zagadnieniem zajął się komentator polityczny UA.News, Mykyta Traczuk.

Zewnętrzne zarządzanie: czym jest i po co jest potrzebne
 

Propozycje Moskwy wyglądają następująco: wraz z Amerykanami omawiają reżim zewnętrznego zarządzania pod auspicjami ONZ. Reżim ten jasno określa datę przyszłych wyborów i prowadzi przygotowania do nich. Przez cały ten czas, jak już wspomniano, wojna trwa.

W dniu głosowania rosja ma pójść na „ogromne ustępstwa”, zapewniając całodobowe zawieszenie broni na czas wyrażenia woli przez obywateli. Po tym wojna zostaje wznowiona i trwa aż do momentu, gdy nowy — „zdolny do działania” w rosyjskiej terminologii — rząd podpisze porozumienie pokojowe.

Warto przypomnieć, że podobne pomysły ze strony Kremla nie są nowe. Dokładnie to samo, dosłownie słowo w słowo, proponował putin pod koniec marca 2025 roku. On również mówił o zewnętrznym zarządzaniu ONZ, ponieważ nie wierzy, że z obecnymi władzami w Kijowie można cokolwiek podpisać.

„Z tymi podpiszesz, a przyjdą następni i wszystko anulują” — stwierdził wówczas przywódca FR.

W ogóle pod pojęciem zewnętrznego zarządzania ONZ rozumiany jest mechanizm UNTA — United Nations Transitional Administration, czyli „Tymczasowa Administracja Narodów Zjednoczonych”. To bardzo rzadka praktyka międzynarodowa, wprowadzana wyłącznie w sytuacjach nadzwyczajnych. Stosuje się ją w państwach, w których faktycznie przestało istnieć państwo jako takie, a zamiast władzy, prawa i instytucji istnieje jedynie „próżnia”.

Сьогодні — Міжнародний день ООН | АрміяInform


Wśród przykładów podobnych misji ONZ wymienia się: Kambodżę po reżimie Czerwonych Khmerów i wieloletnich wojnach, Timor Wschodni po latach przemocy i ludobójstwa ze strony armii Indonezji, Kosowo po wojnach bałkańskich, Papuę-Nową Gwineę po krwawej wojnie domowej itd. Oznacza to, że w każdym z tych przypadków nie chodziło nawet o w pełni funkcjonujące (w tamtym czasie) państwa, lecz raczej o określone terytoria, na których nie pozostały działające instytucje państwowe, a przemoc i anarchia doprowadziły do całkowitego chaosu.

Wobec funkcjonowania ukraińskiej państwowości można mieć niezliczoną liczbę zastrzeżeń i powiedzenie, że w kraju panuje totalny kryzys, to właściwie nic nie powiedzieć. Jednak porównywanie Ukrainy do Papui-Nowej Gwinei po wojnie domowej czy do Timoru Wschodniego po indonezyjskiej okupacji jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu — przynajmniej na obecnym etapie.

Mimo wieloletniej, strasznej wojny państwo jakoś jednak utrzymuje podstawowe minimum funkcjonowania. Trudno zaprzeczyć, że w Ukrainie istnieje prezydent i rząd, działają struktury siłowe i sądy, funkcjonują metro, poczta i łączność, kursuje transport, a w domach — choć z poważnymi przerwami, obecne są podstawowe dobra cywilizacyjne przynajmniej na pewnym poziomie itd.

Tak, istnieją ogromne pytania dotyczące tego, jak jakościowo to wszystko funkcjonuje. Jednak sam fakt, że w ogóle funkcjonuje, jest niezaprzeczalny.

Dlatego rosyjska idea wygląda nie tylko na niekonstruktywną czy maksymalistyczną — wygląda na fantastyczną i absurdalną. To nie plan, lecz „antyplan”. Na coś takiego nigdy nie zgodzi się choćby sama ONZ, ponieważ na obecnym etapie nie istnieją czynniki, które wymagałyby natychmiastowego wprowadzenia zewnętrznego zarządzania Ukrainą. Oznacza to, że koncepcja ta nie działa nawet w teorii, a więc o praktyce nie ma co mówić.

Co więcej: wprowadzenie w Ukrainie zewnętrznego zarządzania jest niemożliwe, ponieważ, według rosyjskiej propagandy, kraj ten i tak znajduje się pod zewnętrznym zarządzaniem co najmniej od 2014 roku. Przynajmniej tak twierdzili rosyjscy propagandyści przez ostatnie 12 lat. Nawet sam putin, jeszcze na długo przed wielką wojną, wielokrotnie mówił, że Kijów nie jest podmiotowy w swojej polityce i jedynie wykonuje wolę „zamorskich mocodawców”.

Wychodzi więc na to, że przez cały ten czas Ukraina znajdowała się pod jakimś „nieprawidłowym” zewnętrznym zarządzaniem, a teraz nadszedł moment, by wprowadzić „prawidłowe”. Tej logicznej sprzeczności nie da się, i nie trzeba, wyjaśniać. Jest ona wskaźnikiem, że federacja rosyjska podchodzi do tej sytuacji z pobudek świadomie ideologicznych, propagandowych i oderwanych od rzeczywistości. Dlatego dalsze poważne omawianie propozycji, która w 2026 roku po prostu nie ma perspektyw ani realnych podstaw do wdrożenia, jest bezsensowne.Международный обзор: Украина

Dlaczego rosja powróciła do idei zewnętrznego zarządzania
 

Oczywiste jest, że obecnie obie strony powróciły do retoryki eskalacyjnej. Prezydent Zełenski w ostatnim czasie wygłosił szereg wojowniczych oświadczeń. W szczególności wyraził niezadowolenie z poziomu gwarancji bezpieczeństwa, jakie są obecnie oferowane Ukrainie, ponownie dał do zrozumienia, że nigdy nie zgodzi się na żadne ustępstwa terytorialne, a także wprost powiedział, że woli nie podpisać żadnego porozumienia pokojowego, niż podpisać złe. Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent Ukrainy powiedział:

„To szalona… wojna rosjan przeciwko sprawiedliwym ludziom. I dlatego nie tak łatwo ją zatrzymać, bo nie możemy po prostu się zatrzymać, skoro rosjanie tego nie chcą. Są też pewne sygnały ze strony amerykańskiej, od prezydenta Trumpa — mówią: «Słuchajcie, teraz jest czas na kompromisy. Możecie zrobić pewne kroki naprzód». Poszliśmy na wiele kompromisów. putin i jego przyjaciele nie siedzą w więzieniu. To największy kompromis, na jaki świat już poszedł” — oświadczył Zełenski.

Widzimy więc, jak zarówno Moskwa, jak i Kijów synchronicznie podnoszą stawkę w negocjacjach. W przypadku rosji w ten sposób ponownie forsowana jest teza o nielegitymności ukraińskich władz — jak zwykle w rosji mylona jest „legitymacja” z „legalnością”. Kreml próbuje w ten sposób przenieść negocjacje na inną płaszczyznę: z omawiania realnych warunków pokoju na dyskusję o „przebudowie” Ukrainy w oparciu o zewnętrzne zarządzanie ONZ.

Ponadto taka retoryka ponownie demonstruje niechęć do bezpośredniego dialogu kremlowskich elit z obecnym kierownictwem państwa ukraińskiego. Moskwa stale przypomina o braku wyborów i uważa władze w Kijowie za takie, z którymi nie można podpisywać żadnych porozumień.

Tego rodzaju wypowiedzi są także próbą dalszej desubiektywizacji Ukrainy. W logice Kremla nie chodzi o odrębne państwo, lecz o pewne „terytorium”, na wzór powojennej Papui-Nowej Gwinei, które rzekomo nie jest zdolne do samodzielnego rządzenia i dlatego wymaga zewnętrznej kontroli ze strony społeczności międzynarodowej, a konkretnie ONZ. A ponieważ rosja jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ… dalszy tok rozumowania jest jasny.

Wreszcie, oświadczenia o konieczności wprowadzenia zewnętrznego zarządzania (absolutnie nierealne w praktyce) są wyraźnym sygnałem braku woli rosji do jak najszybszego zawarcia pokoju. Właśnie w tym celu tworzone są różne fantastyczne projekty i wysuwane warunki, które ze stuprocentową pewnością zostaną odrzucone, nawet nie tylko na poziomie władz państwowych, lecz całej ONZ i zwykłego zdrowego rozsądku. Daje to Moskwie pretekst, by powiedzieć: proponowaliśmy, a oni odmówili — więc walczymy dalej.

Путін зізнався, скільки російських солдатів воюють в Україні - reNews


Paradoksalnie jednak w tej sytuacji „wygrywa” każda ze stron. Na ten moment nikt, poza administracją amerykańską oraz większością zwykłych obywateli, nie pragnie szybkiego pokoju. W rosji tworzy się coraz to nowe absurdalne pomysły, które jednoznacznie nie mają szans na realizację w rzeczywistości. W Ukrainie otwarcie mówi się, że lepiej nie podpisywać żadnego pokoju, niż podpisać zły. Podobne stanowisko zajmują Europejczycy, którzy wprost przyznają, że obawiają się ataku rosji na Europę w przypadku zakończenia ukraińskiej konfrontacji.

Problem polega na tym, że wszystkie strony zdają się oczekiwać „dobrego pokoju”. Jednak warunków do „dobrego pokoju” najprawdopodobniej już nigdy nie będzie — i to dla wszystkich uczestników tego globalnego konfliktu. Kontynuacja wojny zwiększa niekontrolowane i nieprzewidywalne ryzyka zarówno dla Ukrainy, a nawet Europy, jak i dla federacji rosyjskiej.

„Dobry pokój” istniał przed 24.02.2022 roku; względnie akceptowalny dokument Kijów mógł podpisać po spektakularnych sukcesach frontowych jesienią 2022 roku. Jednak dziś jest luty 2026 roku, a sytuacja od dawna zmieniła się na gorsze.

Wszyscy dawno minęliśmy moment, w którym można było zawrzeć względnie dobrą umowę; minął nawet czas, gdy możliwe było podpisanie „złego pokoju”. Obecnie wybór sprowadza się do „bardzo złego” albo „katastrofalnego”. Na horyzoncie nie widać czynników, które mogłyby zmienić tę niezwykle trudną sytuację na lepszą, chyba że pojawi się jakiś „czarny łabędź” (śmierć putina, przewrót w rosji itp.). Jednak budowanie całej polityki państwowej i wojskowej wyłącznie na nadziei na takie wydarzenia byłoby po prostu nieprofesjonalne.

Podsumowując, obecne podnoszenie stawek w retoryce — takie jak pomysł „zewnętrznego zarządzania” i inne podobne koncepcje — jest skutkiem całkowitego dyplomatycznego impasu oraz oznaką, że w procesie negocjacyjnym nie ma obecnie żadnych realnych perspektyw ani punktów porozumienia w kluczowych kwestiach. A zatem Ukraina, niestety, pozostaje tak samo daleko od pokoju czy choćby zawieszenia broni, jak była dotąd.

Czytaj nas na Telegram i Sends