Rosyjscy korespondenci wojenni potwierdzili ataki ukraińskich dronów na kluczową trasę prowadzącą na Krym — ISW
Rosyjscy blogerzy wojskowi poddali w wątpliwość oświadczenia władz okupacyjnych dotyczące rzekomej pełnej kontroli nad trasą M-14, łączącą Rostów nad Donem z tymczasowo okupowanym Krymem. Według nich ukraińskie drony nadal skutecznie atakują jedną z kluczowych tras logistycznych armii rosyjskiej.
W przeddzień spotkania rosyjski dyktator Władimir Putin spotkał się z mianowanym przez Rosję „gubernatorem” okupowanej części obwodu zaporoskiego Jewgienijem Balyckim. Podczas spotkania kolaborant oświadczył, że rosyjskie wojska rzekomo w pełni kontrolują trasę M-14 (którą władze okupacyjne nazywają R-280), ograniczyły aktywność ukraińskich dronów i zabezpieczyły infrastrukturę energetyczną przed atakami.
Jednak, jak zauważają analitycy ISW, rosyjscy blogerzy wojskowi zaprzeczyli tym twierdzeniom. Jeden z nich poinformował, że ukraińskie ataki na tę trasę trwają, a przewoźnicy paliwa do okupowanego Krymu są zmuszeni płacić wyższe składki ubezpieczeniowe z powodu ciągłego zagrożenia atakami.
Inny bloger zbliżony do Kremla również przyznał, że ukraińskie drony stanowią zagrożenie. Według niego spadek liczby trafionych pojazdów można tłumaczyć nie skutecznością rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, ale znacznym ograniczeniem ruchu na tym odcinku.
Według danych ISW siły ukraińskie przeprowadziły co najmniej cztery ataki na trasę M-14 w okresie od 1 do 20 lipca. Jednocześnie w maju i czerwcu intensywność ataków na tę trasę była jeszcze większa.
Analitycy uważają, że systematyczne ataki zmusiły rosyjskie dowództwo do wzmocnienia obrony trasy. W szczególności do tego obszaru wysłano dodatkowych operatorów dronów oraz drony przechwytujące.
Mimo to kampania ukraińskich ataków już utrudniła korzystanie z jednej z głównych lądowych tras zaopatrzeniowych między Rosją a okupowanym Krymem. Wcześniej w ISW zauważono, że zaopatrzenie logistyczne rosyjskich wojsk na południu Ukrainy w znacznym stopniu zależy właśnie od trasy M-14, która regularnie staje się celem ataków ukraińskich dronów.
Ponadto w nocy z 20 na 21 lipca na tymczasowo okupowanym Krymie ponownie odnotowano wybuchy. Według informacji lokalnych źródeł słychać je było w Symferopolu, Jałcie, Bałakławie i Sewastopolu. Dzień wcześniej władze okupacyjne tymczasowo zamknęły ruch na Moście Krymskim z powodu ataku dronów. Następnie w Jałcie wybuchł pożar w pobliżu podstacji elektrycznej na wzgórzu Darsan, a w Ałuszcie po wybuchu nastąpiła przerwa w dostawach prądu.
Informuje o tym Instytut Badań nad Wojną (ISW).
Przypomnijmy, że 19 i 20 lipca rosyjskie wojska podjęły ograniczone próby ofensywy na północy obwodu sumskiego, jednak nie zakończyły się one sukcesem. Okupanci nadal próbują stworzyć tzw. strefy buforowe w rejonach przygranicznych.
Armia rosyjska boryka się z problemami w uzupełnianiu stanów osobowych, ponieważ tempo rekrutacji żołnierzy kontraktowych nie jest już w stanie zrekompensować strat na froncie.
Czytaj nas na Telegram i Sends